PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hallador, świątynia Gotam-gora, sala jadalna
Zauważalny opór Gotmunda przed nadaniem sprawom biegu mogącego zaszkodzić jego bratu wzbudził w sercu Kethera głęboką frustrację, kapłan miał jednak dość rozsądku, by nie naciskać wyraźnie zdenerwowanego pryncypała na rozwiązanie siłowe. Miast tego oriakanin przybrał zafrasowaną minę i uniósł w geście wymuszonej aprobaty ręce.
- Mój panie, rzekliśmy już, co podpowiedziały nam serce i rozum. W twej mocy leży skorzystanie z tych rad lub ich odrzucenie i tak też uczyniłeś. Miej wszelako baczenie na to, że wielce nierozważne byłoby pozostawienie tych złoczyńców bez nadzoru, choćby i skrytego. Wszak nie wiemy, co zamierzają teraz uczynić, prócz chęci udania się do fortecy w Barrak-var. Skoro tak wzbraniasz się przed aresztowaniem tych ludzi czy nieludziów, nakaż przynajmniej skrytą obserwację ich kryjówki.
Kapłan zerknął w trakcie swej przemowy na towarzyszy, żywiąc w duchu nadzieję, że ci poprą jego argumenty i zdołają w jakiś sposób wpłynąć na decyzję tana Gotmunda, przejawiającego w gestii działań prewencyjnych upór godny osła opasa.
- Wiemy zatem, gdzie miały trafić cztery płytki, ale nie sposób stwierdzić, która z nich wpadła w ręce malauka - podjął swój wywód oriakanin - Być może malauk jest krok przed nami, bo z podsłuchanej rozmowy wynika, że wybiera się do Barrak-varu. Podejrzewam, że tam znajduje się kolejny fragment układanki. Gdzie zamierzasz wyruszyć, mój panie, i kiedy? Czas wydaje się niebywale ważny!
Wątek techniczny
Priorytetem wydaje się zyskanie przewagi czasowej nad przeciwnikiem. Proponuję wyruszenie do Barrak-var. Co na to reszta ekipy oraz sam Gotmund?
Zauważalny opór Gotmunda przed nadaniem sprawom biegu mogącego zaszkodzić jego bratu wzbudził w sercu Kethera głęboką frustrację, kapłan miał jednak dość rozsądku, by nie naciskać wyraźnie zdenerwowanego pryncypała na rozwiązanie siłowe. Miast tego oriakanin przybrał zafrasowaną minę i uniósł w geście wymuszonej aprobaty ręce.
- Mój panie, rzekliśmy już, co podpowiedziały nam serce i rozum. W twej mocy leży skorzystanie z tych rad lub ich odrzucenie i tak też uczyniłeś. Miej wszelako baczenie na to, że wielce nierozważne byłoby pozostawienie tych złoczyńców bez nadzoru, choćby i skrytego. Wszak nie wiemy, co zamierzają teraz uczynić, prócz chęci udania się do fortecy w Barrak-var. Skoro tak wzbraniasz się przed aresztowaniem tych ludzi czy nieludziów, nakaż przynajmniej skrytą obserwację ich kryjówki.
Kapłan zerknął w trakcie swej przemowy na towarzyszy, żywiąc w duchu nadzieję, że ci poprą jego argumenty i zdołają w jakiś sposób wpłynąć na decyzję tana Gotmunda, przejawiającego w gestii działań prewencyjnych upór godny osła opasa.
- Wiemy zatem, gdzie miały trafić cztery płytki, ale nie sposób stwierdzić, która z nich wpadła w ręce malauka - podjął swój wywód oriakanin - Być może malauk jest krok przed nami, bo z podsłuchanej rozmowy wynika, że wybiera się do Barrak-varu. Podejrzewam, że tam znajduje się kolejny fragment układanki. Gdzie zamierzasz wyruszyć, mój panie, i kiedy? Czas wydaje się niebywale ważny!
Wątek techniczny
Priorytetem wydaje się zyskanie przewagi czasowej nad przeciwnikiem. Proponuję wyruszenie do Barrak-var. Co na to reszta ekipy oraz sam Gotmund?
Widząc zirytowanie tan Gotmunda pomysłem ataku na kamienicę malauka, Amras postanowił nie naciskać dodatkowo szlachcica pomysłem szturmu. Po przemyśleniu zgodził się z twierdzeniem kapłana że należy jak najszybciej wyruszyć do twierdzy. Pomysł z obserwacją siedziby brata jest też dobry, może uda się nam pozyskać informację czym i kiedy udają się do Barrak-varu. Mając taką informację, jeśli nie odbijemy sztabki w międzyczasie to możemy pozwolić odwalić im czarną robotę, malauk zdobędzie drugą sztabkę a My wtedy przeprowadzimy szturm na nich i im wykradniemy je. Jeśli się to nie uda to możemy ich śledzić dalej i czekać na okazję. Przypuszczam że po Barrak-var kolejnym celem będzie świątynia Gotamgora w Ostragarze i wyspa martwaków.
Panie ja jestem gotów niezwłocznie wyruszyć do twierdzy,. pomysłkapłana z obserwacją siedziby twego brat jest bardzo dobry dzięki niemy będziemy wiedzieli o sile wyprawy, wyposarzeniu, i postępie jak również kiedy i czym wyruszyli na wyprawe. Co do wyrównaniu rachunków sądze że jeszcze nadaży się okazja do tego
Wątek techniczy
Witam przez długi wekend nie miałem dostępu do netu stąd brak moich wpisów ale wszytko nadrobione. Co do wyprawy i obserwacji czekam na decyzję tana Gotmunda, jeśli trzeba wyruszyć to jestem gotów
Panie ja jestem gotów niezwłocznie wyruszyć do twierdzy,. pomysłkapłana z obserwacją siedziby twego brat jest bardzo dobry dzięki niemy będziemy wiedzieli o sile wyprawy, wyposarzeniu, i postępie jak również kiedy i czym wyruszyli na wyprawe. Co do wyrównaniu rachunków sądze że jeszcze nadaży się okazja do tego
Wątek techniczy
Witam przez długi wekend nie miałem dostępu do netu stąd brak moich wpisów ale wszytko nadrobione. Co do wyprawy i obserwacji czekam na decyzję tana Gotmunda, jeśli trzeba wyruszyć to jestem gotów
- Ja tam zem nigdy nie twierdzil, ze jaki sprytny jezdem, tedy jasno i prosto mi Panie powiedzcie. Czy te 4 plytki to kazda idenktyczna jezd, czy one sa kawalkami jakiej ukladanki? Bom tego nie pojal.
- A co do twego brata - Nie musimy ich napadac, jak nie chcesz. Wystarczy jedno straz liczna przed kamiennica postawic i utrudnic wszelkimi sposobami wyjazd. Nie mozemy ich napasc, ale jakby kto im zapasy chcial dostraczyc, albo konie przyprowadzic... Przeca jak tam przed bramom tlum luda pod bronia stac bedzie, to sie pare razy rozmysla nim cokolwiek zrobia... A czas jest tu po naszej stronie.
- A co do twego brata - Nie musimy ich napadac, jak nie chcesz. Wystarczy jedno straz liczna przed kamiennica postawic i utrudnic wszelkimi sposobami wyjazd. Nie mozemy ich napasc, ale jakby kto im zapasy chcial dostraczyc, albo konie przyprowadzic... Przeca jak tam przed bramom tlum luda pod bronia stac bedzie, to sie pare razy rozmysla nim cokolwiek zrobia... A czas jest tu po naszej stronie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
8ART, o ile się nie mylę, nasza tabliczka trafiła w ręce malauka po skoku na zajazd! Nam pozostała księga, płytka przepadła, a zatem jeden zero dla przeciwnika!
Ten pomysł z otwartym pokazem siły pod kamienicą też jest niczego sobie. Może zdenerwujemy wroga i sprowokujemy go do otwartego złamania prawa?
Ale co na to wszystko nasz pracodawca?
8ART, o ile się nie mylę, nasza tabliczka trafiła w ręce malauka po skoku na zajazd! Nam pozostała księga, płytka przepadła, a zatem jeden zero dla przeciwnika!
Ten pomysł z otwartym pokazem siły pod kamienicą też jest niczego sobie. Może zdenerwujemy wroga i sprowokujemy go do otwartego złamania prawa?
Ale co na to wszystko nasz pracodawca?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Wątek tech:
Tak jedyna płytka jaka była w "Waszym" posiadaniu została zabrana przez ludzi malauka w karczmie.
"Zastanowię się na Waszymi słowami w domu, może i macie rację"-rzekł Gotmund, po czym do sali wszedł ten sam starszy krasnolud, siadając za stołem zwrócił się do Was:
"-Jeśli dalej macie ochotę i podejmiecie się tej misji mamy już wszystko załatwione. Jutro wieczorem będzie czekał na Was statek w porcie o nazwie Zemsta, udacie się tym statkiem do Barrak-var. Jako, że i nam zależy na odnalezieniu tego skarbu, po uzgodnieniach z Gotmundem do Waszej ekspedycji dołączy dwóch moich krewniaków. Co do pewnego wsparcia w ramach współpracy, mogę zaopatrzyć Was w rożnego rodzaju potrzebny ekwipunek, tylko w granicach rozsądku.". Gotmund wysłuchawszy kapłana podjął szybko decyzję: "-Czyli wszystko uzgodnione, My się zastanowimy i spotykamy się jutro z rana aby jeszcze raz dogadać wszelkie szczegóły i podpisać odpowiednie pisma, czyli do jutra".
Szlachcic ukłonił się w stronę kapłana, po czym opuszczacie świątynie.
W drodze do posiadłości Gotmund zwrócił konia w stronę centrum miasta, w pewnym momencie popędził go do szybszego biegu, odwracając głowę dodał: "-Jedziemy na ratusz, namyśliłem się, trzeba jak najszybciej załatwić sprawę z moim bratem. "
Po drodze mijani przez przechodnie dziwili się tylu konnym, pędzącym przez zatłoczone uliczki, ale po kilku minutach dotarliście na główny rynek miasta.
Duży plac rynku otoczony był wielopiętrowymi kamienicami, przy placu znajdowały się również świątynie dwóch najważniejszych bogów Katana i Asteriusza Wielkiego. Ich wieże oznaczone symbolami wznosiły się w niebo, próbując dosięgnąć samego boga. Ratusz jako siedziba rady miejskiej ulokowany był w jednej z kamienic, stojącej w rzędzie innych budynków umieszczonych na obrzeżach placu rynkowego, murowany z czerwonych cegieł z wieloma oknami i wejściem w kształcie portyku, wspierającego się na trzech kolumnach i schodami prowadzącymi do środka.
Przed ratuszem kręciło się bardzo wiele osób, jedni wchodzili inny wychodzili z ratusza a jeszcze inne osoby załatwiały interesy od razu na zewnątrz.
Gotmund zeskoczył z siodła i ruszył po schodach do ratusza "-Poczekajcie chwilę zaraz załatwię tą sprawę szybko". Po czym skinął na swoich ludzi którzy podążyli za nim.
Tak jedyna płytka jaka była w "Waszym" posiadaniu została zabrana przez ludzi malauka w karczmie.
"Zastanowię się na Waszymi słowami w domu, może i macie rację"-rzekł Gotmund, po czym do sali wszedł ten sam starszy krasnolud, siadając za stołem zwrócił się do Was:
"-Jeśli dalej macie ochotę i podejmiecie się tej misji mamy już wszystko załatwione. Jutro wieczorem będzie czekał na Was statek w porcie o nazwie Zemsta, udacie się tym statkiem do Barrak-var. Jako, że i nam zależy na odnalezieniu tego skarbu, po uzgodnieniach z Gotmundem do Waszej ekspedycji dołączy dwóch moich krewniaków. Co do pewnego wsparcia w ramach współpracy, mogę zaopatrzyć Was w rożnego rodzaju potrzebny ekwipunek, tylko w granicach rozsądku.". Gotmund wysłuchawszy kapłana podjął szybko decyzję: "-Czyli wszystko uzgodnione, My się zastanowimy i spotykamy się jutro z rana aby jeszcze raz dogadać wszelkie szczegóły i podpisać odpowiednie pisma, czyli do jutra".
Szlachcic ukłonił się w stronę kapłana, po czym opuszczacie świątynie.
W drodze do posiadłości Gotmund zwrócił konia w stronę centrum miasta, w pewnym momencie popędził go do szybszego biegu, odwracając głowę dodał: "-Jedziemy na ratusz, namyśliłem się, trzeba jak najszybciej załatwić sprawę z moim bratem. "
Po drodze mijani przez przechodnie dziwili się tylu konnym, pędzącym przez zatłoczone uliczki, ale po kilku minutach dotarliście na główny rynek miasta.
Duży plac rynku otoczony był wielopiętrowymi kamienicami, przy placu znajdowały się również świątynie dwóch najważniejszych bogów Katana i Asteriusza Wielkiego. Ich wieże oznaczone symbolami wznosiły się w niebo, próbując dosięgnąć samego boga. Ratusz jako siedziba rady miejskiej ulokowany był w jednej z kamienic, stojącej w rzędzie innych budynków umieszczonych na obrzeżach placu rynkowego, murowany z czerwonych cegieł z wieloma oknami i wejściem w kształcie portyku, wspierającego się na trzech kolumnach i schodami prowadzącymi do środka.
Przed ratuszem kręciło się bardzo wiele osób, jedni wchodzili inny wychodzili z ratusza a jeszcze inne osoby załatwiały interesy od razu na zewnątrz.
Gotmund zeskoczył z siodła i ruszył po schodach do ratusza "-Poczekajcie chwilę zaraz załatwię tą sprawę szybko". Po czym skinął na swoich ludzi którzy podążyli za nim.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador, Ratusz.
Stojąc na placu przed ratuszem rozglądaliście się wokół, dokoła Was przechodzili przedstawiciele wielu ras rozumnych. Tu dwóch ludzi, bogato ubranych rozprawiało o podwyżkach myta na towary, tam ktoś kłócił się z innym o niewywiązanie się z dostawy, ktoś narzekał na rosnące ceny zbóż, ogólnie było pełno koło Was interesantów, którzy mieli jakieś sprawy do załatwienia na ratuszu.
Po upływie kilkunastu minut na schodach pojawił się Tan Gotmund w asyście swoich najmitów, szybko pokonał schody po czym znalazł się koło Was: "-Mam udało się, mam pismo wzywającego ich do stawienia się w ratuszu, jedziemy do domu naradzimy się co dalej i jak to mądrze rozegrać"
Stojąc na placu przed ratuszem rozglądaliście się wokół, dokoła Was przechodzili przedstawiciele wielu ras rozumnych. Tu dwóch ludzi, bogato ubranych rozprawiało o podwyżkach myta na towary, tam ktoś kłócił się z innym o niewywiązanie się z dostawy, ktoś narzekał na rosnące ceny zbóż, ogólnie było pełno koło Was interesantów, którzy mieli jakieś sprawy do załatwienia na ratuszu.
Po upływie kilkunastu minut na schodach pojawił się Tan Gotmund w asyście swoich najmitów, szybko pokonał schody po czym znalazł się koło Was: "-Mam udało się, mam pismo wzywającego ich do stawienia się w ratuszu, jedziemy do domu naradzimy się co dalej i jak to mądrze rozegrać"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wątek techniczny
W takim razie szybko do domu i bierzemy się za knucie. Po pierwsze, chciałbym wiedzieć, ilu Gotmund ma żołnierzy. Po drugie, ilu żołdaków ma jego kuzyn. Po trzecie, ilu młodych znajomych szlachciców znudzonych zaściankowym życiem i tylko czekających na okazję do rozróby mogą obaj nasi pryncypałowie ściągnąć do posiadłości jak szybko.
Znając te liczby możemy przystąpić do planowania najazdu na rezydencję miłośników malauków, bo oriakanin bynajmniej nie jest głupi i nie wyprawi się na malauka wyłącznie siłami drużyny BG!
W takim razie szybko do domu i bierzemy się za knucie. Po pierwsze, chciałbym wiedzieć, ilu Gotmund ma żołnierzy. Po drugie, ilu żołdaków ma jego kuzyn. Po trzecie, ilu młodych znajomych szlachciców znudzonych zaściankowym życiem i tylko czekających na okazję do rozróby mogą obaj nasi pryncypałowie ściągnąć do posiadłości jak szybko.
Znając te liczby możemy przystąpić do planowania najazdu na rezydencję miłośników malauków, bo oriakanin bynajmniej nie jest głupi i nie wyprawi się na malauka wyłącznie siłami drużyny BG!
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador. Posiadłość.
Po kilkunastu minutach cały orszak dojechał do posiadłości, oddawszy konie pod opiekę stajennych skierowaliście się do jadalni.
Gdy tylko ostatni z Was zamknął za sobą drzwi Kether zwrócił się do Gotmunda:
"-Tanie Gotmundzie ilu waść masz teraz pod sobą żołnierzy, a ilu Twój kuzyn w którego domu jesteśmy. Czy jesteś w stanie zwołać jakiś swoich przyjaciół w dość krótkim czasie aby nam pomogli?"
"-Moich będzie ośmiu chłopa-odparł szlachcic-mojego kuzyna myślę, że około tuzina tak by się zebrało. A co do przyjaciół czy znajomych to pewnie też do tuzina by się udało w szybkim czasie zwołać, a o jakim terminie mówimy?"
Po tej wypowiedzi szlachcic podszedł do jednej z szafek stojących przy ścianie, wyciągnął z niej tacę ze zdobioną karafką i kilkoma pucharami po czym nalał do każdego z nich trunku "-Trzeba sprytny plan wymyślić coby na szybcika się tam nie wpakować, no to radźmy co dalej, jakieś sugestie?"
Zostawiając Was na chwilę samych poszedł kazać podać obiad, po czym wrócił po kilku minutach.
Po kilkunastu minutach cały orszak dojechał do posiadłości, oddawszy konie pod opiekę stajennych skierowaliście się do jadalni.
Gdy tylko ostatni z Was zamknął za sobą drzwi Kether zwrócił się do Gotmunda:
"-Tanie Gotmundzie ilu waść masz teraz pod sobą żołnierzy, a ilu Twój kuzyn w którego domu jesteśmy. Czy jesteś w stanie zwołać jakiś swoich przyjaciół w dość krótkim czasie aby nam pomogli?"
"-Moich będzie ośmiu chłopa-odparł szlachcic-mojego kuzyna myślę, że około tuzina tak by się zebrało. A co do przyjaciół czy znajomych to pewnie też do tuzina by się udało w szybkim czasie zwołać, a o jakim terminie mówimy?"
Po tej wypowiedzi szlachcic podszedł do jednej z szafek stojących przy ścianie, wyciągnął z niej tacę ze zdobioną karafką i kilkoma pucharami po czym nalał do każdego z nich trunku "-Trzeba sprytny plan wymyślić coby na szybcika się tam nie wpakować, no to radźmy co dalej, jakieś sugestie?"
Zostawiając Was na chwilę samych poszedł kazać podać obiad, po czym wrócił po kilku minutach.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
- Panie, ty herolda o krzepkich plucach najmij coby przed naszym wejsciem gromko nakaz odczytal i malauka na przesluchanie sie wezwal. Moze twoj bard tego zadania by sie podjal?
- Jak tak w majestacie prawa wchodzic bedziem, to nam otwarcie nikt szkody nie zrobi. Gospadarz musialby niespelna rozumu byc, aby z decyzja rady otwarcie walczyc. To nie jest zadupie jakie, jeno srodek miasta. Jak swiadkowie postronni beda, to nikt walczyc z nami nie powinien. Jeno trza w jakiej karczmie jednej czy drugiej oglosic, ze zbrodzienia na przesluchanie prowadzic beda i jak ludzie chca na takie widowisko sie napatrzyc, to pod kammiennica stawic sie powinni. Masa swiadkow...
- Jak tak w majestacie prawa wchodzic bedziem, to nam otwarcie nikt szkody nie zrobi. Gospadarz musialby niespelna rozumu byc, aby z decyzja rady otwarcie walczyc. To nie jest zadupie jakie, jeno srodek miasta. Jak swiadkowie postronni beda, to nikt walczyc z nami nie powinien. Jeno trza w jakiej karczmie jednej czy drugiej oglosic, ze zbrodzienia na przesluchanie prowadzic beda i jak ludzie chca na takie widowisko sie napatrzyc, to pod kammiennica stawic sie powinni. Masa swiadkow...
Może nim się zmobilizujemy powinien ktoś tą kamienicę obserwować, może coś ciekawego wypatrzy? A jest jeszcze taka szansa że nikogo z poszukiwanych tam nie zastaniemy jeno stare baby co sprzątają po gościach. Ja tam mogę się na ochodnika zgłosić i poobserwować tą kamienicę, ocenić siłe wroga, drogi ucieczki itp. czy ktoś ze mną ma ochotę trochę poszpiegować ?
Wątek techniczny
Amras widział jakie siły stały na warcie przy kaminicy jak również widział w ilu oknach paliło się światło itp, więc może iść z kimś z BG na obserwację i czekać tam na główny orszak. Jak nikt z BG nie chce iść ze mną to moge iść z BN. Samemu wolał bym uniknąć wizyty, bo jakby co, to nie mam możliwości zawiadomienia pozostałych nieprzerywając obserwacji ( ew śledzenia )
Wątek techniczny
Amras widział jakie siły stały na warcie przy kaminicy jak również widział w ilu oknach paliło się światło itp, więc może iść z kimś z BG na obserwację i czekać tam na główny orszak. Jak nikt z BG nie chce iść ze mną to moge iść z BN. Samemu wolał bym uniknąć wizyty, bo jakby co, to nie mam możliwości zawiadomienia pozostałych nieprzerywając obserwacji ( ew śledzenia )
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Miasto Hallador. Posiadłość.
Szlachcic przyglądał się Wam wszystkim przez chwilę mrużąc oczy, przeszedł pod jedno z okien, odwrócił się mówiąc: "-Dobrze, więc jak ktoś jest chętny do obserwacji tylko dyskretnej to niech idzie, skoro ty Amrasie już tam byłeś to dam ci dwóch zaufanych ludzi i rozejrzyjcie się, ja tymczasem wyślę po kilku moich przyjaciół, jeśli się pospieszę będą tu za dwie godziny." Wypowiedziawszy te słowa szlachcic ruszył w kierunku drzwi, po czym zniknął w korytarzu. Z wnętrza domy doleciał Waszych uszu jego głos przywołujący jakiś ludzi. Po chwili do środka komnty wszedł jeden z żołnierzy szlachcica prosząc Amrasa aby udał się z nim.
Wątek tech:
Co dalej jakieś deklaracje? Czy inne pomysły?
Szlachcic przyglądał się Wam wszystkim przez chwilę mrużąc oczy, przeszedł pod jedno z okien, odwrócił się mówiąc: "-Dobrze, więc jak ktoś jest chętny do obserwacji tylko dyskretnej to niech idzie, skoro ty Amrasie już tam byłeś to dam ci dwóch zaufanych ludzi i rozejrzyjcie się, ja tymczasem wyślę po kilku moich przyjaciół, jeśli się pospieszę będą tu za dwie godziny." Wypowiedziawszy te słowa szlachcic ruszył w kierunku drzwi, po czym zniknął w korytarzu. Z wnętrza domy doleciał Waszych uszu jego głos przywołujący jakiś ludzi. Po chwili do środka komnty wszedł jeden z żołnierzy szlachcica prosząc Amrasa aby udał się z nim.
Wątek tech:
Co dalej jakieś deklaracje? Czy inne pomysły?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."