PBF - Czas wichrów, czas ognia
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, stolica Karminu. Posiadłość.
Gotmund zwoławszy swoich najemników i kilku żołnierzy swojego kuzyna kazał wszystkim w pół godziny być gotowym do wyruszenia do siedziby jego brata, szlachcic sam wszystkiego doglądał, wydając odpowiednie polecenia i rozkazy.
Kether razem z Margolasem udali się do zajmowanych pokoi aby odpowiednio przygotować się do tego wypadu. Półolbrzym włożywszy zbroję i zabrawszy ze sobą swój ekwipunek poszedł do stajni przygotować swojego konia, Kether natomiast włożył swój ceremonialny strój Oriaka i także ruszył do stajni w której już prawie wszystkie konie były osiodłane i gotowe do drogi, wewnątrz kręciło się kilkunastu mężczyzn uzbrojonych i w rożnego rodzaju pancerzach.
Po chwili do stajni wszedł także Gotmund spoglądając na wszystkich po kolei:
"-Pamiętajcie, iż prawo za nami stoi ale też i My musimy stosować się do niego aby to nas gwałtownikami i zbrodniarzami nie okrzyknięto, więc jakby doszło do walki to starać się nie zabijać nikogo. Gamling rozdaj ludziom kusze, tylko pamiętajcie starać się nie zabijać"
Po czym podszedł do Kethera: "-A Wy jak chcecie to rozegrać? Wchodzimy przez główną bramę, pokazujemy im pisma i przeszukujemy całą posiadłość ja to tak widzę a Wy? I czy ci gwardziści świątynni będą nam pomagać?"
Gotmund zwoławszy swoich najemników i kilku żołnierzy swojego kuzyna kazał wszystkim w pół godziny być gotowym do wyruszenia do siedziby jego brata, szlachcic sam wszystkiego doglądał, wydając odpowiednie polecenia i rozkazy.
Kether razem z Margolasem udali się do zajmowanych pokoi aby odpowiednio przygotować się do tego wypadu. Półolbrzym włożywszy zbroję i zabrawszy ze sobą swój ekwipunek poszedł do stajni przygotować swojego konia, Kether natomiast włożył swój ceremonialny strój Oriaka i także ruszył do stajni w której już prawie wszystkie konie były osiodłane i gotowe do drogi, wewnątrz kręciło się kilkunastu mężczyzn uzbrojonych i w rożnego rodzaju pancerzach.
Po chwili do stajni wszedł także Gotmund spoglądając na wszystkich po kolei:
"-Pamiętajcie, iż prawo za nami stoi ale też i My musimy stosować się do niego aby to nas gwałtownikami i zbrodniarzami nie okrzyknięto, więc jakby doszło do walki to starać się nie zabijać nikogo. Gamling rozdaj ludziom kusze, tylko pamiętajcie starać się nie zabijać"
Po czym podszedł do Kethera: "-A Wy jak chcecie to rozegrać? Wchodzimy przez główną bramę, pokazujemy im pisma i przeszukujemy całą posiadłość ja to tak widzę a Wy? I czy ci gwardziści świątynni będą nam pomagać?"
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, stolica Karminu. Port.
Amras przez chwilę spoglądał w stronę wyrostków przez których został szturchnięty po czym odwrócił się w stronę towarzysza, który w tym właśnie momencie zaklął siarczyście :"-....... sakiewkę mi ukradli, cholera jedna!"
Watek tech:
Niestety obydwoje nie zdaliście testów na reakcję morgi-88 a 8ART (96) przy udanej próbie doliniarstwa przez złodzieja.
Amras przez chwilę spoglądał w stronę wyrostków przez których został szturchnięty po czym odwrócił się w stronę towarzysza, który w tym właśnie momencie zaklął siarczyście :"-....... sakiewkę mi ukradli, cholera jedna!"
Watek tech:
Niestety obydwoje nie zdaliście testów na reakcję morgi-88 a 8ART (96) przy udanej próbie doliniarstwa przez złodzieja.
Ostatnio zmieniony 21 listopada 2011, 11:30 przez mordimer00, łącznie zmieniany 1 raz.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Hallador, stolica Karminu
Wiedziony zdrowym rozsądkiem, Kether zarzucił swój oriakański płaszcz na założoną pod spodem brygantynę, dociągając starannie wszystkie paski zbroi, a potem podnosząc z podłogi młot. Czterej świątynni strażnicy nie skomentowali w żaden sposób gotowiącego się do być może zbrojnej konfrontacji kleryka, położyli prawice na napierśnikach w formie salutu.
Wszyscy wsiedli na sprowadzone ze stajni konie, spoglądając z wysokości siodeł na pozostałych zauszników tana Gotmunda.
- Ruszajmy, panie - powiedział Kether - Czas na nas.
Wątek techniczny
Ilu nas jest w sumie? Tak czy owak jedziemy do wiadomej posiadłości, otaczamy ją i wzywamy domowników w imieniu rady miejskiej oraz świątyni Oriaka do poddania się praworządnemu nakazowi. Jeśli dadzą się rozbroić, przeszukamy domostwo; jeśli zaczną stawiać opór, będzie fajowo.
Wiedziony zdrowym rozsądkiem, Kether zarzucił swój oriakański płaszcz na założoną pod spodem brygantynę, dociągając starannie wszystkie paski zbroi, a potem podnosząc z podłogi młot. Czterej świątynni strażnicy nie skomentowali w żaden sposób gotowiącego się do być może zbrojnej konfrontacji kleryka, położyli prawice na napierśnikach w formie salutu.
Wszyscy wsiedli na sprowadzone ze stajni konie, spoglądając z wysokości siodeł na pozostałych zauszników tana Gotmunda.
- Ruszajmy, panie - powiedział Kether - Czas na nas.
Wątek techniczny
Ilu nas jest w sumie? Tak czy owak jedziemy do wiadomej posiadłości, otaczamy ją i wzywamy domowników w imieniu rady miejskiej oraz świątyni Oriaka do poddania się praworządnemu nakazowi. Jeśli dadzą się rozbroić, przeszukamy domostwo; jeśli zaczną stawiać opór, będzie fajowo.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, stolica Karminu.
Gotmund odwrócił się w siodle w stronę Kethera:
-Dobrze prawisz, jedźmy już, skoro jak dowiedzieli się nasi przyjaciele nie ma ich tam to trza jak najszybciej wszystkiego się dowiedzieć.
Pospieszając czym prędzej przechodnie umykali Wam z drogi spoglądając na dziwny orszak, po kilkunastu minutach jazdy w końcu dotarliście do posiadłości otoczonej około dwumetrowym murem obrośniętym pnączami. We wnętrzu posiadłości zauważyliście kilka budynków pierwszy i największy dwupiętrowy budynek mieszkalny z oknami wychodzącymi na główną ulicę (którą jedziecie), i dwa budynki gospodarcze, po lewej stajnie a po prawej jakąś szopę (obydwa budynki drewniane).
Przy bramie wjazdowej zauważyliście dwóch strażników ubranych w grube futrzane szuby z czapami na głowach, dwóch półorków rozdziawiło gęby na Wasz widok.
Wątek tech:
Keth co teraz masz zamiar sam oznajmić cel waszej wizyty czy dajesz wolną rękę Gotmundowi?
Jest Was 8 żołnierzy Gotmunda, 3 ludzi jego kuzyna, Kether, Margolas, Gotmund i 4 strażników świątynnych czyli w sumie 18 chłopa, mała armijka
Gotmund odwrócił się w siodle w stronę Kethera:
-Dobrze prawisz, jedźmy już, skoro jak dowiedzieli się nasi przyjaciele nie ma ich tam to trza jak najszybciej wszystkiego się dowiedzieć.
Pospieszając czym prędzej przechodnie umykali Wam z drogi spoglądając na dziwny orszak, po kilkunastu minutach jazdy w końcu dotarliście do posiadłości otoczonej około dwumetrowym murem obrośniętym pnączami. We wnętrzu posiadłości zauważyliście kilka budynków pierwszy i największy dwupiętrowy budynek mieszkalny z oknami wychodzącymi na główną ulicę (którą jedziecie), i dwa budynki gospodarcze, po lewej stajnie a po prawej jakąś szopę (obydwa budynki drewniane).
Przy bramie wjazdowej zauważyliście dwóch strażników ubranych w grube futrzane szuby z czapami na głowach, dwóch półorków rozdziawiło gęby na Wasz widok.
Wątek tech:
Keth co teraz masz zamiar sam oznajmić cel waszej wizyty czy dajesz wolną rękę Gotmundowi?
Jest Was 8 żołnierzy Gotmunda, 3 ludzi jego kuzyna, Kether, Margolas, Gotmund i 4 strażników świątynnych czyli w sumie 18 chłopa, mała armijka
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, stolica Karminu. Port.
Amras przeciskawszy się przez tłum panujący w porcie stracił z oczu Aalmangara, choć rozglądał się chwilę za nim nigdzie nie mógł dostrzec zarysu jego postaci. Elf ruszył w stronę kapitanatu, po kilku minutach dotarł do dużego drewnianego budynku, stojącego tuż przed wielkimi magazynami portowymi, zauważył szyld i wszedł do środka.
Wewnątrz dostrzegł dużą salę w której stało w kilku kolejkach kilkudziesięciu osobników różnych ras, elf rozejrzał się i dostrzegł, że kolejki te ciągną się do długiej lady ustawionej w poprzek sali, a każdą kolejkę interesantów przyjmował jedna osoba.
Amras przeciskawszy się przez tłum panujący w porcie stracił z oczu Aalmangara, choć rozglądał się chwilę za nim nigdzie nie mógł dostrzec zarysu jego postaci. Elf ruszył w stronę kapitanatu, po kilku minutach dotarł do dużego drewnianego budynku, stojącego tuż przed wielkimi magazynami portowymi, zauważył szyld i wszedł do środka.
Wewnątrz dostrzegł dużą salę w której stało w kilku kolejkach kilkudziesięciu osobników różnych ras, elf rozejrzał się i dostrzegł, że kolejki te ciągną się do długiej lady ustawionej w poprzek sali, a każdą kolejkę interesantów przyjmował jedna osoba.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Aalmangar probowal odnalezc zlodziejaszkow, ktorzy jednak rozplyneli sie w powietrzu jak kamfora. Zrezygnowany machnal reka i spytal jedengo z krecacych sie w opoblizu robotnikow portowych:
- Powiedzze dobry czlowieku gdzie kapitanat?
Pokierowany wstapil do siedziby portowej. Perspektywa oczekiwania na przyjecie petentow nie wydawala sie ciekawym zajeciem. Elf odwrocil sie na piecie, wyszedl z kapitanatu. Sprawdzil kilka nazw statkow i upewnil sie o nazwie umiejscowionej kilka minut drogi stad tawerny. Zmierzwil wlosy, nadasal twarz po czym wbiegl z imptem nazad do budynku. W wejsciu krzyknal na cale gardlo:
- Ludziska! W tawernie karczmarz oglupial! Piwo wszystkim za darmo rozlewa! Jeszcze dziewki chedoza sie za srebrnika! Juz wszyscy majtkowie z "Hozego Trytona" i "Tysiacletniego Sokola" pobiezeli tamoj!
Watek techniczny
Dolaczam do Amrasa, no chyba nie bedziemy czasu tracic na czekanie;)? Generlanie jesli sztuczka sie uda, to nie zostaje z Amrasem. Co najwyzej szybko podpytuje i potem umawiamy sie gdzies na spotkanie. Nie mam ochoty zostac zlinczowany przez marynarzy:) A tak apropos malauk i brat Gotmunda sa w Ostrogarze;)
- Powiedzze dobry czlowieku gdzie kapitanat?
Pokierowany wstapil do siedziby portowej. Perspektywa oczekiwania na przyjecie petentow nie wydawala sie ciekawym zajeciem. Elf odwrocil sie na piecie, wyszedl z kapitanatu. Sprawdzil kilka nazw statkow i upewnil sie o nazwie umiejscowionej kilka minut drogi stad tawerny. Zmierzwil wlosy, nadasal twarz po czym wbiegl z imptem nazad do budynku. W wejsciu krzyknal na cale gardlo:
- Ludziska! W tawernie karczmarz oglupial! Piwo wszystkim za darmo rozlewa! Jeszcze dziewki chedoza sie za srebrnika! Juz wszyscy majtkowie z "Hozego Trytona" i "Tysiacletniego Sokola" pobiezeli tamoj!
Watek techniczny
Dolaczam do Amrasa, no chyba nie bedziemy czasu tracic na czekanie;)? Generlanie jesli sztuczka sie uda, to nie zostaje z Amrasem. Co najwyzej szybko podpytuje i potem umawiamy sie gdzies na spotkanie. Nie mam ochoty zostac zlinczowany przez marynarzy:) A tak apropos malauk i brat Gotmunda sa w Ostrogarze;)
Ostatnio zmieniony 23 listopada 2011, 18:50 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Hallador, stolica Karminu. Kapitanat.
Amras stał w kolejce, rozglądając się dookoła gdy nagle do jego uszu doszedł głośny krzyk od strony drzwi:
- Ludziska! W tawernie karczmarz oglupial! Piwo wszystkim za darmo rozlewa! Jeszcze dziewki chedoza sie za srebrnika! Juz wszyscy majtkowie z "Hozego Trytona" i "Tysiacletniego Sokola" pobiezeli tamoj!
Amras zerknął w tamtą stronę i dostrzegł Aalmangara który z lekko zmienioną fryzurą darł się wniebogłosy (udany test na spostrzegawczość 12), gdy krzyk ucichł kilkanaście osób szybkim krokiem ruszyło w stronę drzwi wyjściowych a po pewnej chwili rzucili się na łeb na szyję.
W środku zostało tylko kilka osób, Aalmangar po chwili dołączył do towarzysza z szyderczym uśmiechem na twarzy (8ART test na CH 09 więc...)
Wątek tech:
I co dalej moi dzielni???
Jakie pytanka? Czego się chcecie dowiedzieć i w jaki sposób?
Amras stał w kolejce, rozglądając się dookoła gdy nagle do jego uszu doszedł głośny krzyk od strony drzwi:
- Ludziska! W tawernie karczmarz oglupial! Piwo wszystkim za darmo rozlewa! Jeszcze dziewki chedoza sie za srebrnika! Juz wszyscy majtkowie z "Hozego Trytona" i "Tysiacletniego Sokola" pobiezeli tamoj!
Amras zerknął w tamtą stronę i dostrzegł Aalmangara który z lekko zmienioną fryzurą darł się wniebogłosy (udany test na spostrzegawczość 12), gdy krzyk ucichł kilkanaście osób szybkim krokiem ruszyło w stronę drzwi wyjściowych a po pewnej chwili rzucili się na łeb na szyję.
W środku zostało tylko kilka osób, Aalmangar po chwili dołączył do towarzysza z szyderczym uśmiechem na twarzy (8ART test na CH 09 więc...)
Wątek tech:
I co dalej moi dzielni???
Jakie pytanka? Czego się chcecie dowiedzieć i w jaki sposób?
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Watek techniczny
Tlumacze tylko szybko Amrasowi, ze dlugo tu nie zabawie. Umawiam miejsce spotkania, jesli mam mozliwosc to pytam grzecznie czy aby nmie odplywal brat Gotmunda z tanem Mathrasem a jesli tak to kiedy i jakim statkiem. Domyslam sie, ze jako rekodajny Gotmunda znam imie totez jestem w stanie podac dane + opisac szczegolowo tychze ziomkow bliskich memu sercu;). Potem czym predzej ewakuuje sie z portu bocznymi uliczkami zanim sie polapia w oszustwie.
Tlumacze tylko szybko Amrasowi, ze dlugo tu nie zabawie. Umawiam miejsce spotkania, jesli mam mozliwosc to pytam grzecznie czy aby nmie odplywal brat Gotmunda z tanem Mathrasem a jesli tak to kiedy i jakim statkiem. Domyslam sie, ze jako rekodajny Gotmunda znam imie totez jestem w stanie podac dane + opisac szczegolowo tychze ziomkow bliskich memu sercu;). Potem czym predzej ewakuuje sie z portu bocznymi uliczkami zanim sie polapia w oszustwie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kryjówka spiskowców, Hallador
Kether zatrzymał konia tuż przed wyraźnie zaskoczonymi strażnikami, ze starannie skrywaną satysfakcją odnotowując w myślach ich rozdziawione usta i okrągłe z wrażenia oczy. Oriakanin upewnił się, że czterej świątynni strażnicy są tuż za nim, po czym spojrzał ponownie z wysokości siodła na obu strzegących bramy mieszańców.
- Przybywamy tutaj na mocy upoważnienia sygnowanego przez radę miejską Halladoru oraz świątynię Mitrylowego Boga - oznajmił Astar akcentując starannie każde wypowiedziane słowo - Mamy prawo wejść na teren ten posiadłości żądając zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzone przez jej mieszkańców. Sprzeciw uznany zostanie za akt oporu wobec woli rady miejskiej, a tym samym instytucji namiestnika królewskiego! Wierzcie mi, dobrzy ludkowie, wielce nierozważne byłoby narażanie się na zarzut nieposłuszeństwa wobec woli samego królewskiego namiestnika.
Kether umilkł na krótką chwilę chcąc, by jego starannie dobrana groźba dobrze zapadła w świadomość obu półorków.
- Odpasajcie oręż, otwórzcie bramę i czekajcie tutaj na dalsze polecenia - rozkazał oriakanin unosząc jednocześnie w umówionym wcześniej geście dłoń. Widząc ten znak czterej konni strażnicy położyli z chrzęstem metalu prawe rękawice na głowniach noszonych u boków mieczy.
Wątek techniczny
Pozostaję w głębokiej nadziei na to, że goście nie są frajerami i grzecznie się rozbroją. Jeśli tak, wjeżdżamy z pompą na główny dziedziniec domagając się rozmowy z właścicielem posiadłości.
Kether zatrzymał konia tuż przed wyraźnie zaskoczonymi strażnikami, ze starannie skrywaną satysfakcją odnotowując w myślach ich rozdziawione usta i okrągłe z wrażenia oczy. Oriakanin upewnił się, że czterej świątynni strażnicy są tuż za nim, po czym spojrzał ponownie z wysokości siodła na obu strzegących bramy mieszańców.
- Przybywamy tutaj na mocy upoważnienia sygnowanego przez radę miejską Halladoru oraz świątynię Mitrylowego Boga - oznajmił Astar akcentując starannie każde wypowiedziane słowo - Mamy prawo wejść na teren ten posiadłości żądając zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzone przez jej mieszkańców. Sprzeciw uznany zostanie za akt oporu wobec woli rady miejskiej, a tym samym instytucji namiestnika królewskiego! Wierzcie mi, dobrzy ludkowie, wielce nierozważne byłoby narażanie się na zarzut nieposłuszeństwa wobec woli samego królewskiego namiestnika.
Kether umilkł na krótką chwilę chcąc, by jego starannie dobrana groźba dobrze zapadła w świadomość obu półorków.
- Odpasajcie oręż, otwórzcie bramę i czekajcie tutaj na dalsze polecenia - rozkazał oriakanin unosząc jednocześnie w umówionym wcześniej geście dłoń. Widząc ten znak czterej konni strażnicy położyli z chrzęstem metalu prawe rękawice na głowniach noszonych u boków mieczy.
Wątek techniczny
Pozostaję w głębokiej nadziei na to, że goście nie są frajerami i grzecznie się rozbroją. Jeśli tak, wjeżdżamy z pompą na główny dziedziniec domagając się rozmowy z właścicielem posiadłości.
Wątek Techniczny
Jeśli forter barda się powiedzie wysłucham co mają w kapitanacie do powiedzenia, potem ewakuuje się, bo dla wściekłego tłumu każdy elf wygląda dobrze do zlinczowania za głupi kawał. Udaję się Aalmangarem bocznymi ulicami. Proponuję aby udać się siedziby tan Gotmunda i tam poczekać na resztę ferajny
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Kryjówka spiskowców, Hallador.
Zaskoczeni słowami które padły z ust Kethera, strażnicy czym prędzej poczęli giąć się w ukłonach odkładając na bok włócznie i szybko wzięli się za otwieranie bramy z którą uporali się szybko i sprawnie po czym zgięli swe karki w ukłonie w stronę Kethera:
"-Panie czcigodny My nic nie winne są, my tu tylko pilnujem, my nic nie wiemy, panie przysięgamy na wszelkie świętości"
Gotmund wjechał do środka i z wysokości siodła zwrócił się do strażników:
"-Dobra, dobra później przed katem się tłumaczyć będziecie! A teraz prowadzić mi do budynku i to migiem". Po czym przepuścił ich przodem, a te dwie istoty jakby uwierzyły nagle iż starając się być pomocnymi unikną kary, rzucili się na przód ścigając ze sobą i mamrotając:
"-Panie Wy nam rozkazujta a zrobim wszystko dla Waszych miłości, my tu tylko pilnowalim, już już spieszym Waszym miłością pokazywać wszystko czego chcieć"
Gdy cały orszak podjechał tuż przed sam budynek, drzwi otworzyły się i ujrzeliście w nich młodego człowieka, dość wysokiego blondyna z długimi włosami opadającymi na ramiona, ubranego w dobrej jakości spodnie i watowany kubrak, właśnie wycierał usta białą chustką trzymaną w lewej ręce a w prawej trzymał wielki kawał mięsa, którym kiwał w Waszą stronę.
"-Powitać tak zacny orszak w mych niskich progach, a cóż to za przychylne wiatry przywiały Was do mnie? I czy nie lepiej jak cywilizowani ludzie się zachowywać? A nie tak po zbójecku się wpraszać. Znajdzie się u mnie dość jadła dla Was. Zapraszam, zapraszam"
Po czy cofnął się do środka zapraszając gestem ręki do wnętrza domu.
Zaskoczeni słowami które padły z ust Kethera, strażnicy czym prędzej poczęli giąć się w ukłonach odkładając na bok włócznie i szybko wzięli się za otwieranie bramy z którą uporali się szybko i sprawnie po czym zgięli swe karki w ukłonie w stronę Kethera:
"-Panie czcigodny My nic nie winne są, my tu tylko pilnujem, my nic nie wiemy, panie przysięgamy na wszelkie świętości"
Gotmund wjechał do środka i z wysokości siodła zwrócił się do strażników:
"-Dobra, dobra później przed katem się tłumaczyć będziecie! A teraz prowadzić mi do budynku i to migiem". Po czym przepuścił ich przodem, a te dwie istoty jakby uwierzyły nagle iż starając się być pomocnymi unikną kary, rzucili się na przód ścigając ze sobą i mamrotając:
"-Panie Wy nam rozkazujta a zrobim wszystko dla Waszych miłości, my tu tylko pilnowalim, już już spieszym Waszym miłością pokazywać wszystko czego chcieć"
Gdy cały orszak podjechał tuż przed sam budynek, drzwi otworzyły się i ujrzeliście w nich młodego człowieka, dość wysokiego blondyna z długimi włosami opadającymi na ramiona, ubranego w dobrej jakości spodnie i watowany kubrak, właśnie wycierał usta białą chustką trzymaną w lewej ręce a w prawej trzymał wielki kawał mięsa, którym kiwał w Waszą stronę.
"-Powitać tak zacny orszak w mych niskich progach, a cóż to za przychylne wiatry przywiały Was do mnie? I czy nie lepiej jak cywilizowani ludzie się zachowywać? A nie tak po zbójecku się wpraszać. Znajdzie się u mnie dość jadła dla Was. Zapraszam, zapraszam"
Po czy cofnął się do środka zapraszając gestem ręki do wnętrza domu.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44