Obejmujący Radeforda jedną ręką w pasie Salt musiał przyznać, że duchowny całkiem nieźle radził sobie z ciężką maszyną Holtza, jakże różniącą się od jego wcześniejszego lekkiego Enduro. Motocykl przejechał wzdłuż salonu Courts Motors i rozpadającej się w pył filii jakiegoś banku, zmierzając z basowym pomrukiem silnika ku niedalekim wzgórzom.
Niski jasny budyneczek luterańskiego kościoła przykuł uwagę Ebenezera jedynie na chwilę, kaznodzieja zerknął w jego stronę krzywiąc usta na widok ułamanego u podstawy metalowego krzyża ciśniętego na pobocze drogi. Przemierzając zniszczone Stany niezmiennie odnosił wrażenie, że złożone z wandali i bluźnierców autostradowe gangi czerpały największą radość, chorą i wypaczoną, z niszczenia właśnie uświęconych przybytków.
- I ześlij panie świerzb, a trzewi zapalenie na tych, co to uczynili - wymamrotał pod nosem Radeford odwracając wzrok od uszkodzonego krzyża i dodając gazu. Pchnięty zastrzykiem paliwa motocykl skoczył do przodu, objeżdżając łagodnym łukiem pierwsze wzgórze. Kołujące w górze czarne ptaki, najpewniej kruki albo wrony, zbliżały się coraz bardziej.
Biegnąca wzdłuż wzniesień terenu droga, zarośnięta kępami trawy i niewielkimi krzaczkami, sąsiadowała z kilkoma mieszkalnymi parcelami, w przeważającej większości spalonymi wskutek pożarów albo zawalonymi. Zwalniając nieco kaznodzieja wszedł motocyklem w kolejny zakręt, a potem zahamował raptownie - tak mocno, że ciężar ciała zaskoczonego tym manewrem Salta omal nie zepchnął go z maszyny.
Krążące w powietrzu ptaki skrzeczały gniewnie próbując odstraszyć swymi wrzaskami intruzów, ale Radeford ani Salt nie zwracali na niego uwagi, wbijając oniemiały wzrok w zagradzającą im drogę przeszkodę.
- Ebe, co... - zaczął niepewnie Jack, ale nie zdołał wykrztusić całego pytania.
- O kurwa! - odpowiedział wstrząśnięty wielebny, kwitując tym dosadnym komentarzem niewypowiedziane pytanie Salta.
Wątek techniczny
Naprawdę bardzo bym chciał napisać Wam, co motocykliści odkryli na drodze, co Leon zobaczył na parkingu, co z drugim cieniem Szarego i gdzie się maluje pani Smith, ale jestem zajechany dzisiejszą dniówką i nic już z siebie nie wykrzeszę.
Ciąg dalszy jutro!