Szary poprawił pasek wiszącego na ramieniu karabinu, a potem wyciągnął przed siebie licznik Geigera i włączył urządzeniem kciukiem śledząc uważnie igłę miernika. Wilson i Salt przyglądali się mężczyźnie z wyrazem ogromnego wyczekiwania wymalowanego na twarzy, czekając niecierpliwie na jakikolwiek komentarz.
- Promieniowanie w normie - oznajmił w końcu Szary, potrząsając dla pewności licznikiem, a następnie raz jeszcze sprawdzając jego odczyty - Nie ma tu żadnego skażenia mogącego grozić chorobą popromienną.
- A co z zatruciem chemicznym? - odezwał się Salt pokazując palcem na drugi miernik zbieracza.
- Wysokie stężenie ciężkich metali, ale nic, co byłoby od razu zabójcze - wzruszył ramionami Szary - Tyle, co przez całą drogę z Peterstown. Nie pijcie wody z kałuż, a nic wam się nie stanie... przynajmniej tak myślę.
- Pakować się do wozów! - polecił Wilson spoglądając niespokojnie na burzowe chmury gęstniejące nad głowami ludzi - Jedziemy według wcześniejszych ustaleń.

Wątek techniczny
Pomiar nie wykazał wysokiego promieniowania radioaktywnego, odczyty w zasadzie mieszczą się w normie - w zasadzie, ponieważ tu i ówdzie w ZSA istnieją niewidzialne gołym okiem skupiska promieniowania mogące zagrozić zdrowiu i życiu. W obrębie badanego obszaru nic takiego nie zauważyliście. Brak też informacji o skażeniu chemicznym.
Przypuszczenie, że manekiny były formą przestrogi przed skażeniem traci nieco na trafności...