Wątek techniczny:
Ranni na pikapa pod przygotowany brezent. Motocykle na pozostał ciężarówki, niech nasze wojaki na nich staną. Zwijamy się pod 64. Wielebny nasadza głębiej na głowę kapelusz, stawia kołnierz w płaszczu.
PBF - Podstępna rubież
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wątek techniczny
Jeśli są ku temu warunki to Ashley robi poniższe:
Ash rozejrzał się za wczasu po autach konwoju, szukając optymalnego miejsca dla ofiar techmorwy. Gdy konwój zatrzymał się poprawił szelki buttpack'a medycznego, naciągnął gogle, odbezpieczył automat i zeskoczył w błoto. Krzyknął do kilku najemników tonem typowego sierżanta, eksponując wyrażnie czerwony krzyż:
- Wy trzej! Pomożecie mi przy przenoszeniu rannych do tamtego wozu! Niech podjadą bliżej! Zabezpieczyć perymetr na czas ewakuacji!
Machnął ręką na mianowanych "sanitariuszy" i drużyna medyczna ruszyła biegiem przez deszcz w stronę budynku. Tisdale cały czas lustrował okolicę i był gotowy oddać strzał w kiedunku potencjalnego niebezpieczeństwa.
W budynku podrawiam Eba i jego szpicę. Zbieramy rannych. Szybko oceniam ich stan szukam ewentualnych śladów nakłuć. Sprawdzam też póki co pobieżnie, czy widać jakieś wybrzuszenia wskazujące na wstrzyknięcie jaj lub nawet żywych organizmów w ciała ofiar. Jeśli stwierdzę, że stan ofiar jest beznadziejny, lub mogą sprawić niemiłą niespodziankę (w stylu obcych wyskakujących z ciał zaarażonych) to wezmę Eba na bok i upewnie się, że chce ratować ich za wszelką cenę.
Jeśli są ku temu warunki to Ashley robi poniższe:
Ash rozejrzał się za wczasu po autach konwoju, szukając optymalnego miejsca dla ofiar techmorwy. Gdy konwój zatrzymał się poprawił szelki buttpack'a medycznego, naciągnął gogle, odbezpieczył automat i zeskoczył w błoto. Krzyknął do kilku najemników tonem typowego sierżanta, eksponując wyrażnie czerwony krzyż:
- Wy trzej! Pomożecie mi przy przenoszeniu rannych do tamtego wozu! Niech podjadą bliżej! Zabezpieczyć perymetr na czas ewakuacji!
Machnął ręką na mianowanych "sanitariuszy" i drużyna medyczna ruszyła biegiem przez deszcz w stronę budynku. Tisdale cały czas lustrował okolicę i był gotowy oddać strzał w kiedunku potencjalnego niebezpieczeństwa.
W budynku podrawiam Eba i jego szpicę. Zbieramy rannych. Szybko oceniam ich stan szukam ewentualnych śladów nakłuć. Sprawdzam też póki co pobieżnie, czy widać jakieś wybrzuszenia wskazujące na wstrzyknięcie jaj lub nawet żywych organizmów w ciała ofiar. Jeśli stwierdzę, że stan ofiar jest beznadziejny, lub mogą sprawić niemiłą niespodziankę (w stylu obcych wyskakujących z ciał zaarażonych) to wezmę Eba na bok i upewnie się, że chce ratować ich za wszelką cenę.
Ostatnio zmieniony 20 czerwca 2012, 21:47 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Midland Trail, 7 maja 2055
Ebenezer Radeford nie zwlekał ani chwili. Wichura przybierała na sile, a zacinający nieprzyjemnie deszcz ograniczał coraz bardziej widoczność. Od północy dobiegał nasilający się odgłos grzmotów, tłumiący pomniejsze hałasy i mogący pospołu z deszczem zamaskować obecność zbliżającego się niebezpieczeństwa. Świadomy zapalonych wcześniej na dachach biurowców ognisk, kaznodzieja potrafił sobie bez trudu wyobrazić gromadę uzbrojonych mutantów skradających się mokrymi od deszczu zaułkami w kierunku patrolu.
- Ładować tych baranków Bożych na pikapa! - huknął w stronę Chudego - Ich motory na jedną z półciężarówek! Wynosimy się stąd, ale już!
Ani gangerom ani bojówkarzom Sutherlanda nie trzeba było tego powtarzać. Nieprzytomne ofiary technomorwy wylądowały na pace Canyona w jednej chwili, w opinii Radeforda wrzucone tam wręcz nazbyt szybko i bez większego przejawu zainteresowania samopoczuciem rannych. Wzdłuż ulicy rozszedł się dźwięk uruchamianych naprędce motocykli, zlał się w jedno z pomrukiem zawracających w miejscu samochodów.
Radeford dopadł w kilku skokach Canyona, postukał w boczną szybę. Wilson otworzył drzwi dostrzegając noszącego ociekający wodą kapelusz duchownego, wychylił się z siedzenia.
- Nic ci się nie stało, Ebe? - na twarzy gladiatora rysował się wyraz autentycznego niepokoju, toteż Radeford czym prędzej kiwnął uspokajająco głową.
- Pan nade mną czuwał - odpowiedział podnosząc jednocześnie wzrok i oglądając się za pierwszymi odjeżdżającymi w stronę autostrady motocyklami - Mieliście jakieś kłopoty na swojej drodze?
- Tylko dziwaczną zaporę z manekinów, później ci opowiem - rzucił pośpiesznie Wilson wciskając jednocześnie sprzęgło - Najpierw wynieśmy się w bezpieczniejsze miejsce!
Wątek techniczny
Patrol wycofał się na obwodnicę Huntington, bez dalszych przeszkód ani przykrych niespodzianek. Zapomniałem spytać wcześniej, ale można to jeszcze nadrobić: ktoś chciał zabrać ze sobą zezwłok techmorwy albo przynajmniej wyciętego z niej sznycelka?
Ebenezer Radeford nie zwlekał ani chwili. Wichura przybierała na sile, a zacinający nieprzyjemnie deszcz ograniczał coraz bardziej widoczność. Od północy dobiegał nasilający się odgłos grzmotów, tłumiący pomniejsze hałasy i mogący pospołu z deszczem zamaskować obecność zbliżającego się niebezpieczeństwa. Świadomy zapalonych wcześniej na dachach biurowców ognisk, kaznodzieja potrafił sobie bez trudu wyobrazić gromadę uzbrojonych mutantów skradających się mokrymi od deszczu zaułkami w kierunku patrolu.
- Ładować tych baranków Bożych na pikapa! - huknął w stronę Chudego - Ich motory na jedną z półciężarówek! Wynosimy się stąd, ale już!
Ani gangerom ani bojówkarzom Sutherlanda nie trzeba było tego powtarzać. Nieprzytomne ofiary technomorwy wylądowały na pace Canyona w jednej chwili, w opinii Radeforda wrzucone tam wręcz nazbyt szybko i bez większego przejawu zainteresowania samopoczuciem rannych. Wzdłuż ulicy rozszedł się dźwięk uruchamianych naprędce motocykli, zlał się w jedno z pomrukiem zawracających w miejscu samochodów.
Radeford dopadł w kilku skokach Canyona, postukał w boczną szybę. Wilson otworzył drzwi dostrzegając noszącego ociekający wodą kapelusz duchownego, wychylił się z siedzenia.
- Nic ci się nie stało, Ebe? - na twarzy gladiatora rysował się wyraz autentycznego niepokoju, toteż Radeford czym prędzej kiwnął uspokajająco głową.
- Pan nade mną czuwał - odpowiedział podnosząc jednocześnie wzrok i oglądając się za pierwszymi odjeżdżającymi w stronę autostrady motocyklami - Mieliście jakieś kłopoty na swojej drodze?
- Tylko dziwaczną zaporę z manekinów, później ci opowiem - rzucił pośpiesznie Wilson wciskając jednocześnie sprzęgło - Najpierw wynieśmy się w bezpieczniejsze miejsce!
Wątek techniczny
Patrol wycofał się na obwodnicę Huntington, bez dalszych przeszkód ani przykrych niespodzianek. Zapomniałem spytać wcześniej, ale można to jeszcze nadrobić: ktoś chciał zabrać ze sobą zezwłok techmorwy albo przynajmniej wyciętego z niej sznycelka?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Ebenezer z radością ruszył harleyem opuszczając felerny salon z motocyklami. Z nieba lał się jad będący wspomnieniem przeszłych wojen i zabójczej aktywności Molocha. Sam Zły musiał maczać w tym palce. Od wieków stara się wypaczyć dzieło boże, tworząc karykaturalne zniekształcone odbicia Stworzyciela. Deszcz... Niegdyś łaska Pańska, dar życia dla roślin i zwierząt, teraz toksyczne pomyje potrafiące zabić lub zniszczyć wszystko co żywe. Rozkład... Ulubiona zabawka Szatana.
Do drogi 64 nie było daleko, więc dojechali pod nią w miarę szybko. Wystarczająco szybko żeby stary skórzany płaszcz i kapelusz nie przepuścił kroplę zatrutej wody.
- Ustawić samochody półkolem koło północnego słupa. Motocykle i pikap do środka - wydał polecenia Radeford.
Kaznodzieja strząsnął wodę z ubrania i ustawił motocykl pod wielkim słupem wspierającym przebiegającą nad nimi drogę 64. Po czym podszedł szybkim krokiem do pikapa.
- Witaj Ash, tych dwóch zaatakowały techmorwy, plugawe stworzenia miały odwłoki zakończone
Do drogi 64 nie było daleko, więc dojechali pod nią w miarę szybko. Wystarczająco szybko żeby stary skórzany płaszcz i kapelusz nie przepuścił kroplę zatrutej wody.
- Ustawić samochody półkolem koło północnego słupa. Motocykle i pikap do środka - wydał polecenia Radeford.
Kaznodzieja strząsnął wodę z ubrania i ustawił motocykl pod wielkim słupem wspierającym przebiegającą nad nimi drogę 64. Po czym podszedł szybkim krokiem do pikapa.
- Witaj Ash, tych dwóch zaatakowały techmorwy, plugawe stworzenia miały odwłoki zakończone