ZC - Tajemnica Domu Westonów

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 26 czerwca 2012, 16:37

Ja to widzę nieco inaczej niż czegoj.
Grało mi się świetnie. Rola detektywa bardzo mi pasowała. Pierwszy raz grałem w ZC, nie ogarniam mechaniki, ale tą częścią zajął się MG. Mroczne klimaty mi odpowiadają czasy prohibicji także (chociaż jej nie odczułem :) ).
Dłużyzny nie były dla mnie męczące, ale to pewnie dlatego, że gram w kilku pbf-ach na raz.
Zawiodła mnie trochę końcówka. Pozostały niedokończone sprawy. Nawet dokładnie nie przeszukaliśmy piwnicy. Pozostaje pytanie czy nasz trupek łaził po domu, czy sama aura zła doprowadzała ludzi do szaleństwa. Czy trupek do Weston? Skąd wziął się staruch? Zwiał z więzienie? Działał sam czy miał współwyznawców? Do jakiej organizacji należał Black i White? Co z Kirdegardem? Czy będzie interwencja z Watykanu?
Być może taki niedosyt faktów jest typowy dla ZC, tak jak np. w "Z archiwum X", a być może zapowiedź kolejnego scenariusza.
Ciekawe czy co by się stało gdybyśmy przeszukali dom od razu z rozpędu.

Jedno jest pewne bawiłem się bardzo dobrze.
Zaraz dobiorę się do tego scenariusza, bo o ile pamiętam 8art wspominał, że jest gdzieś w podręczniku ZC.
Natomiast co do kreowania ciekawych postaci, to należy więcej o nich pisać, ich poglądach, spostrzeżeniach, przemyśleniach, faktach z przeszłości itp. Nadużywania "niebieskiej czcionki" w tym nie pomoże.
Jeżeli MG planuje kontynuacje to ja się piszę.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 czerwca 2012, 18:20

Niedopowiedzenia były celowe. Chciałem utrzymać trochę niespokojnej tajemniczości, nie dać wszystkiego jak w typowej heroic fantasy. W takim przypadku Weston we własnych pamiętnikach wyłuszczyłby wszystko dzień po dniu, gracze niczym w kryminale A. Christie udzieliliby odpowiedzi na każde pytanie. Istotne dla mnie było aby postaci zetknęły się z czymś niezrozumiałym, swojego rodzaju makabrycznym fenomenem, którego nie potrafią objąć rozumem. Inna sprawa, że chciałem zostawić sobie też kilka furtek dla ewentualnej kontynuacji i pytania, które zadał Deliad powyżej celowo są bez odpowiedzi.

Co do końcówki przygody, rzeczywiście w mojej opini zrąbałem. Myślałem, że będzie ok. Fakt faktem gdy kiedyś prowadziłem ten scenariusz "live", wyszło super więc myślałem, że będzie git i w pbf. Forumowe sesje rządzą się jednak swoimi prawami - lesson learnt...

Motywowanie graczy do większych opisów zdecydowanie jest moją piętą Achillesową. Z pewnością postudiuje technicznie pbf Aravena i Ketha pod tym względem.Zwróciłem już na to uwagę podczas sesji, ale tłumaczyłem to sobie, że to może gracze mają opory przed pisaniem i stwierdziłem, że musi być jak jest w takim razie. Cóż, dlatego potrzebny był mi feedback Czegoja, bo z mojego punktu widzenia nie mogłem dostrzec niektórych rzeczy. Dzieki.

Odrobieniem kolejnej pracy domowej będzie nauka utrzymywania moich graczy w poczuciu, że chcą już czytać następny post. Dla usprawiedliwienia dodam, że scenariusz "Nawiedzenie" (Zew Cthulhu 6 edycja, str 290, wyd. Galmadrin) nie był typową przygodą akcji i momentami ciężkoby było, szczególnie początkującemu MG, zatrzymywać akcję planowo w przełomowych momentach.

Mechanikę starałem się trzymać z daleka od Was, szczególnie, że jak zauważył Deliad, nikt chyba nie ogarniał mechy. Kilka rzutów trzymałem w tajemnicy, szczególnie te nieudane, co raz spowodowało dość nieco komiczną sytuację z szopami przed domem (Paul rzucił krytycznego pecha. Test nie powiódł się też pozostałym graczom - założyłem, że zasugerują się "spostrzeżeniem" kolegi).

Żeby zaspokoić ciekawość Deliada. Gdybyście przeszukali piwnicę domu od razu, to trupa spotkalibyście. Teoretycznie przygoda dobiegła by końca, ale pewnie zaimprowizowałbym i skupił przygodę na innym wątku. I tu wielka przewaga pbf nbas sesją live. Ma się niemal nieograniczony czas na "improwizowanie".

Interesuje mnie jeszcze bardzo Wasza opinia w dwóch kwestiach:

- Jak ocenilibyście samą warstwę językową. Czy opisy były ok, dialogi itp.

- Czy udało mi się choć trochę utrzymać klimat miejsc które odwiedzaliście: domu Westona, szpitala i innych lokacji.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 27 czerwca 2012, 11:18

Opisy, dialogi i klimat były ok.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 27 czerwca 2012, 12:45

W pełni się zgadzam. Najlepszy jednak był klimat.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 czerwca 2012, 20:37

Chociaż mam w domu wszystkie wydane w Polsce podręczniki do ZC, nigdy nie byłem fanem tego systemu. Książki Lovercrafta mi się podobały, sam RPG już nie za bardzo. Sesję 8ART-a śledziłem z dwóch powodów - po pierwsze, chciałem się przekonać jak nowy MG poradzi sobie z wyzwaniem (wszyscy pamiętamy, ilu forumowych MG już zdążyło polec na tutejszych sesjach). Po drugie, byłem bardzo ciekawy samej fabuły.

W obu przypadkach poczułem się mile zaskoczony. Lagi w narracji niespecjalnie mi przeszkadzają, bo sam wiem doskonale jak trudno czasami znaleźć wolną chwilę na pchnięcie akcji do przodu. Prowadzenie 8ART-a bardzo mi się spodobało. Widać od początku sporo wysiłku wkładanego w pisanie wstawek i zabieganie o utrzymanie odpowiedniego klimatu. Ciekawa fabuła, przyjemnie się ją śledziło. Bardzo dobry pomysł z wklejaniem zdjęć z epoki, sprawdziły się świetnie dla celów wizualizacji. Pochwalić muszę też oszczędność w szafowaniu przeciwnikami. W sesjach opartych na horrorze zbyt często BG muszą stawiać czoła całym hordom przerażających istot, MG udowodnił jednak, że wcale nie jest to normą i standardem.

Gratuluję! Kawał dobrej roboty, a także dość determinacji, by doprowadzić całą przygodę do końca! (co nie zawsze się udaje, również mnie samemu).

ODPOWIEDZ