PBF - Podstępna rubież

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 lipca 2012, 00:26

Ash końcówką tonfy wymalował na ziemi kilka rysunków poglądowych.

Serpentine:
Obrazek

Rolling T:
Obrazek

Na ich podstawie objaśnił jakie zadania ma w każdym wariancie poszczególny członek drużyny. Potem objaśnił podstawowe gesty, których trzeba używać celem zachowania ciszy i oczywiście objaśnił komendy głosowe.

Przyszedł czas na zajęcia praktyczne. Dwa zaparkowane auta miały symulować korytarz, wąską ulicę. Teraz, na przykładach, objaśnił kiedy stosować poszczególne formacje. Jaką przewagę mają nad sobą w konkretnych sytuacjach taktycznych. Zwrócił uwagę na to jak ważna w była sprawna współpraca poszczególnych członków drużyny. Miał nadzieję, że ta wiedza być może ułatwi, lub uratuje życie któremuś z aniołów.


Wątek techniczny

Nie będę tego dosłownie objaśniał, bo na potrzeby PBF to i tak za dużo. Zainteresowanych bardziej kwestiami CQB i taktyki walki w miastach odsyłam do podręcznika US Army MOUT ACDT PROGRAM z 1999r. oraz do licznych źródeł internetowych.

Ktoś chce się nauczyć alfabetu fonetycznego? Ja juz dawno temu opanowalem do perfekcji
Ostatnio zmieniony 01 lipca 2012, 00:45 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 01 lipca 2012, 10:28

Oparty o pick'upa Salt uważnie przysłuchiwał się wywodom Ash'a. Wiedzy nigdy za mało, jeśli ktoś obeznany w walce w terenie zabudowanym, a człowiek z posterunku wyglądał na doświadczonego, nie zawadziło wolny czas poświęcić na praktykę czegoś co może przynieść korzyści. A przynajmniej pomóc wynieść cało tyłek z opresji.

Nadchodząca przyszłość nie malowała się różowo, raczej szaro i mokro w strugach słyszanego deszczu.

- Lepiej wszystko dokładnie wytłumacz, jeszcze ktoś w drugą stronę poleci bo mu strzałki umkną - wymruczał - Tego fonetycznego też chętnie się pouczymy, czasem gęby nie można rozewrzeć w czasie podchodów...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 lipca 2012, 10:53

- Dobra Panowie, Teraz krótko język migowy. Oczywiście jak już kule świstają nad głowami to nie ma się co bawić w gesty. Można krzyczeć. Zresztą patrzeć będziecie wtedy na wroga a nie na ręce innego operatora. Chcę dodać, że nie ma zuunifikowanego systemu. Wiele jednostek ma inne. Ja przekazuje Wam ten, który sam znam.

Tisdale zaczął tłumaczyć podstawowe gesty. Z pozoru dziwne znaki poczęły układać się w krótkie logiczne ciągi.

Obrazek
Obrazek

- A dla Salta przypominam alfabet fonetyczny. Przydaje się szczególnie przy operowaniu radiem i dokładnym literowaniu słów. - Ash jednym tchem wyrecytował: - Alfa, Bravo, Charlie, Delta, Echo, Foxtrot, Golf, Hotel, India, Juliet, Kilo, Lima, Mike, November, Oscar, Papa, Romeo, Sierra, Tango, Uniform, Whiskey, Yankee, Zulu, Quebec, Xray. Dla przykłądu więc Salt: Sierra Alfa Lima Tango.
Ostatnio zmieniony 01 lipca 2012, 11:02 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 01 lipca 2012, 18:35

Szary widząc że jego ostrzeżenia nikt poważnie nie potraktowal...ba,nawet nie zwrocili nań uwagi,odwrócił się i skierował się w stronę ''kwater'' Aniołów. Przy samochodzie Ash zawziecie cos tłumaczył i gestykulowal przybierajac coraz to nowe pozy i rysując jakieś łamańce na ziemi.Przepatrywacz stanął za plecami innych uważnie słuchając wywodu Tisdale'a.Kiedy zrobił dluższą pauze,Szary wpadł mu w słowo:
-Zdaje się że szykuje się wycieczka do miasta.Jestem chetny do zwiadu,bo w końcu trudnię sie przepatrywaniem ruin miast.Ale tym razem zanosi się na wypatrywanie wroga.Wiem jak sie zachować.Mozecie dać mi kilku ludzi-
Leon widząc zbieracza podszedł do niego i wręczył mu spory kawałek blizej nieokreslonego zwierzaka,świeżo upieczony-To dla pieska,chyba że sam się skusisz

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 01 lipca 2012, 23:41

Jack wpatrywał się uważnie w pokazywane przez Ash'a gesty, starał się zapamiętać jak najwięcej. Jednak wiedza przekazywana w dość szybki sposób, nie poparta doświadczeniem czy treningiem szybko wprowadziła galimatias w jego myślach. Tym bardziej, że gwar panujący wewnątrz hangaru powodowany tak wielkim skupiskiem ludzi, wyrzutków czy różnego rodzaju "cudaków" nie sprzyjał zbytniej koncentracji.

Wyrzucony jednym tchem alfabet fonetyczny dopełnił dzieła. Całkowicie skołowany, postanowił w wolnej chwili dogłębniej pomęczyć człowieka posterunku o wymienione nazwy i układy taktyczne, spisać na jakimś skrawku papieru aby w spokojności je przyswoić, przetrawić a w końcowym efekcie zapamiętać.

O ile cało wyjdą z zaplanowanej wyprawy, co nie jawiło się w jasnych barwach, zwłaszcza po wspomnieniu przez Radeforda o odczuciach wobec Vasqueza i jego drużyny.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 02 lipca 2012, 00:06

Kurier rownież przysluchiwał sie odprawie polowej.Kiedy skończyli stal z boku całkowicie skołowany.Zaczął zastanawiać sie nad swoja przydatnością w wyprawie do miasta.O ile uwzglednią kierowców poprowadzi jakis wóz.W przeciwnym wypadku raczej nie bedzie się pchał.Za kółkiem mógł dokonywać cudów,pieszo niewiele zdziała a kto wie czy nie bedzie przeszkadzał.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 03 lipca 2012, 08:53

Wielebny z zainteresowaniem przysłuchiwał się słowom i przyglądał rysunkom Asha. Nie omieszkał także ocenić zainteresowanie innych, a te z początku entuzjastyczne w miarę posuwania się dalej - słabło. Zbyt wiele wiedzy na raz. To wszystko musieli by przećwiczyć przez kilka dnia. Później dopiero próbować zastosować w warunkach bojowych. Jednakże jeżeli ma to zwiększyć szanse na przeżycie to warto poświęcić na to czas.

Gdy Ash skończył Ebenezer zagadnął do Szarego.
- Szary ty masz większość rzeczy, która należała do samobójcy z Hurricane. Pokaż mi książki, które tam znaleźliśmy. Tę o grzybach i tą drugą o wojnie secesyjnej. Przeszukaj też dokładnie jego łachy.

Radeford poprawił swój płaszcz i ściągnął kapelusz, wyszedł na środek placu szukając podwyższenia. Magazyn wydawał się dobrze nieść głos, ułatwi to przemowę. Maska jednej z ciężarówek nadawała się na mównicę.

- Słuchajcie Wybrańcy Pańscy. Słuchajcie ludzie, którzy nie szczędząc sił i nie zwracając uwagi na trudy, wyruszyliście odzyskać wiedzę i utracone skarby, splugawionego przez Molocha Lexingtone. Słuchajcie, krzyżowcy nie zginający karków pod jarzmem apokalipsy. Słuchajcie dzielni i wierni templariusze Ragnarooku - Radeford poczekał, aż skupi się na mim uwaga członków wyprawy.

- Nasza misja łączy nas i daje nadzieję na polepszenie naszego świata. Z jasnymi obliczami, przezornymi spojrzeniami i wiarą w sercach ruszyliśmy na tą szczytną pielgrzymkę. Niektórzy z nas po to, żeby umocnić się w wierze, inni aby wyrwać z trzewi Molocha utraconą światłość zamierzchłych wieków, jeszcze inni aby zmazać skazy na swej duszy i stanowczym ruchem przekreślić swoje wcześniejsze grzeszne życie. Wszystkie te powody są słuszne! Pan widząc naszą wiarę i nadzieję przysłał nam potężnych sprzymierzeńców. Jak niegdyś podczas odzyskiwania Ziemi Świętej zbrojnym, każącym ramieniem Pana byli Templariusze i inne Zakony Rycerskie tak teraz nas wspomagają żołnierze pułkownika Żmii Fullera oraz hegemona Vasqueza - Ebenezer poczekał, aż słowa przebrzmią.

- Raduje się Pan widząc nasze poświęcenie i żar naszych serc. Wiedzcie jednak, że nasza misja wzbudziła, także zainteresowanie sił nam wrogich. Nasz szczytny cel niepokoi i męczy świerzbem samego Złego, niczym wysypka na kroczu po kąpieli w Missisipi. On to będzie starał się nas skłócić, wzbudzić w nas chciwość i nienawiść do braci. Bójcie się jego knowań i poddawajcie osądy opaczności Pańskiej. Najstraszniejszą bronią Szatana jest strach. Nie poddawajcie się mu! Nie korzcie pod okiem Złego. Albowiem przewodzi nam człowiek silny i wytrwały. Człowiek przezorny i surowy. Człowiek sprawiedliwi i w swej mądrości łaskawy. Młody baron Sutherland! Jest on niczym ojciec doglądający swoich dzieci. Niczym Pasterz pilnujący swojej trzódki. Nie pozwoli ukrzywdzić swoich dziatek. Widząc, że po raz kolejny jego przedsięwzięcie jest torpedowane prze przewrotne złe siły. Widząc, że atak sił Molocha w Hurricane i plugawych techmorw w Huntingtine, mimo że zostały brawurowo odparte, nie obyły się bez przelewu krwi po stronie jego żołnierzy. Nie godzi się z taką podłością i stanowczo im przeciwdziała. Oto z inicjatywy barona powstaje szpital polowy! Jedna z ciężarówek zostanie poświęcona na transport i leczenie ciężko rannych. Leczeni w nim będą najbardziej zasłużeni dla wiary i naszej misji! Podziękujmy mu za to gromkim brawami - Ebenezer zaklaskał w dłonie obracając się w stronę barona.

- W nagrodę za poświęcenie, za przelaną na rzecz wiary krew, za dzielność i nie okazanie trwogi w obliczu niebezpieczeństwa, człowiek uratowany przed pożarciem przez larwę techmorwy przez naszych wyśmienitych medyków, których zazdrości nam cała Ameryka. Gangers z grupy zwiadowczej Aniołów śmierci doświadczy zaszczytu bycia pierwszym rekonwalescentem Szpitalu Polowego imienia Barona Sutherlanda. Tak nam dopomóż Bóg i święty Rambo, który jest patronem naszej misji. - Ebenezer zeskoczył z ciężarówki i powrócił do Aniołów Śmierci, aby przygotowywać zwiad.
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2012, 13:02 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 03 lipca 2012, 14:20

Zarówno Szary jak i Leon podeszli do Wielebnego.O ile przepatrywacz pokiwal z uznaniem głową i niesmiało baknął pod nosem coś o Nowym Jorku,kurier wysunął sie naprzód i wyciagnał rękę do kaznodziei.
-Świetna przemowa,Eb.Naprawde jesteś urodzonym przywódcą.Więcej takich jak Ty,wielebny i ten świat stanie na nogi raz dwa
Przepatrywacz skorzystał z okazji gdy ludzie otoczyli wielebnego i oddalił się w strone swoich rzeczy wracając po chwili z wszystkimi gratami które zgarnął po samobojcy.
-Wielebny,nie mam tych ksiażek.Tisdale je zabral do czytania.


Techniczny : z tego co znalazłem w poprzednich postach:Szaremu przypadł: plecak, dwie paczki papierosów, metalowe sztućce, dziecięcy budzik na baterie w postaci oblicza Myszki Miki (ale bez baterii), 14 kapsli, elektryczna golarka, komplet igieł i nici w plastikowym pudełku, ładowarka do smartfona nieznanego typu
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2012, 18:00 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lipca 2012, 15:22

Eb, miej na uwadze by Anioły Śmierci, nie zaznały jej zbyt wiele, wszak śmierć to stan ostateczny, a ja mam sporo do odpokutowania na tym łez padole, rzucił Paul, poza tym Wszemogący już mnie ukarał utratą ucha. Wolałbym nie być bardziej doświadczany.

Techniczny:
Znalazłem coś w kamizelce Latynosa? jakies notatki? cokolwiek co by tłumaczylo zainteresowanie hegemona Vasqueza jego osobą?
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2012, 21:11 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lipca 2012, 19:03

Magazyny na Irvin Road, 7 maja 2055

Wygłaszając podniosłą mowę Ebenezer Radeford spodziewał się różnych reakcji, od drwiących gwizdów po nabożne skupienie, ale kiedy wnętrze ciemnego magazynu eksplodowało wrzaskami aplauzu i owacyjnymi oklaskami, kaznodzieja oniemiał na chwilę z niepewnością walczącą o lepsze z niedowierzaniem.

Najwięcej hałasu czynili naturalnie najemnicy z wolnej kompanii, zaniedbani włóczykije o szemranej reputacji traktowani od zawsze jak mięso armatnie i porzucani na pastwę losu, kiedy tylko szczęście odwracało się od ich aktualnego patrona. Ci wrzeszczeli na całe gardła chwaląc osobę barona Sutherlanda i jego szczytną ideę opieki medycznej dla każdego poszkodowanego najemnika.

Chcący uchodzić za zawodowców żołnierze Żmii oraz hegemoniści zachowali większe opanowanie, ale i na ich obliczach rysował się pochlebny wyraz. Radeford podejrzewał, że również cenniejsi zaciężni wojacy rzadko mogli się cieszyć takimi perspektywami w przypadku zranienia jak obecnie na żołdzie Sutherlanda.

Sam baron opuścił szybko pomieszczenie zaadoptowane dla celów sali odpraw, wywabiony na metalowe schodki głośną przemową kapelana i pozdrawiający teraz swych podkomendnych z wysokości kilku metrów wysoko uniesioną ręką.

Żaden z oficerów ekspedycji nie mógł nie zauważyć jak znacząco w jednej zaledwie chwili podniosło się morale całej wyprawy.


Wątek techniczny

Napisałem na szybko wstawkę dotyczącą samej przemowy Radeforda, nowe posty dotyczące następnych deklaracji (plan zwiadu, szukanie dowodów wiążących martwego Latynosa z Vasquezem) postaram się przygotować w późniejszych godzinach!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lipca 2012, 20:43

Magazyny na Irvin Road, 7 maja 2055

Siedząc na masce Canyona Wilson ściągnął z siebie zdobyczną kamizelkę i zaczął przyglądać jej się z ogromną skrupulatnością, szukając sekretnych schowków lub przeoczonych wcześniej kieszonek. Śledząc w milczeniu słuchem rozmowę swych kompanów skupił się na tej czynności, toteż nie zdołał powstrzymać westchnięcia rozczarowania, kiedy obdukcja niczego nie przyniosła.

- A co z psem? - zapytał przenosząc wzrok na obmacywanego przez Szarego owczarka. Wyciągnięte wcześniej z kabiny pikapa zwierzę poddało się tym zabiegom z wyraźnym zadowoleniem, okazując radość z zainteresowania swoich opiekunów.

- Jeszcze tylko w dupę trzeba mu zajrzeć, ale może ktoś inny się skusi? - prychnął Szary - Nie ma obroży, nie ma wybitego numeru seryjnego Molocha. Zaglądałem nawet pod język. Pies jak pies, psiamać, za przeproszeniem wielebnego.

- A co z książkami? - nie ustępował Paul, chociaż ton rozczarowania w jego głosie jeszcze się pogłębił. Wertujący książki Ebenezer i Jack potrząsnęli przecząco głowami, śliniąc palce i przewracając w szybkim tempie kolejne kartki.

- Książki jak książki, w dodatku nudne - przyznał niechętnie Salt - Dużo liter, mało obrazków. Od czytania już mnie zaczyna głowa boleć. Ciemno tu jak w tyłku, ledwie co można odczytać.


Wątek techniczny

Mimo szczegółowych oględzin kamizelki, psa i książek nie wpadliście na żaden ewidentny związek pomiędzy samobójcą ze stacji Woku i oddziałem Vasqueza. Jakieś dodatkowe działania w tym kierunku czy przechodzimy do fazy organizowania patrolu?

Zbliża się dziesiąta, może jedenasta wieczorem (w zależności od tego, na który zegarek spojrzycie, każdy chodzi inaczej, totalny brak synchronizacji). Na zewnątrz leje, wieje i robi się bardzo ciemno. Nadal obstajecie przy wyruszeniu w Huntington po zmroku?

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 03 lipca 2012, 20:59

Wątek techniczny

Podczas oględzin psa próbuje sie doszukać czy pod futrem,na skórze nie ma czasem tatuaży.Wydaje sie być dziwnym pomysłem ale nic innego mi do głowy nie przychodzi skoro nie ma blizn,obroży ani żadnych innych dziwnych rzeczy.

Odbijając od NS to kiedys grałem w CP2020 i tam był kot któremu wstawili wewnetrzną kieszeń i gość sobie schowek zrobił na 4 łapach



[KETH] Ha! Znam tę przygodę, chociaż nie wiem, gdzie ją opublikowano! Na mieszkanie właściciela kota zrobili wjazd solosi wynajęci przez Arasakę, prawda? A na końcu zleceniodawca BG wyleciał w powietrze dzięki wszczepionej mu bez jego wiedzy biobombie!
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2012, 21:04 przez chemdog, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lipca 2012, 21:02

Magazyny na Irvin Road, 7 maja 2055

Włóczykije z wolnej kompanii wciąż jeszcze ekscytowali się wieścią o założeniu polowego szpitala, obserwując nieprzytomnego gangera wnoszonego na pakę wyznaczonej do tego celu ciężarówki. Przyglądający się pełnej dramaturgii scenie Ash Tisdale nie dawał swemu pacjentowi wielkich szans na wydobrzenie, bo wybrany przez Tysona samochód był starym wozem marki MAN z wrzuconymi na pakę materacami, zupełnie pozbawionym specjalistycznej aparatury i obsługiwanym przez trzech jako tako przeszkolonych w dziedzinie pierwszej pomocy paramedyków Żmii.

- Mówię ci, wykituje w ciągu pierwszej doby - odezwał się znajomy już sanitariusz Fullera, pojawiając się znienacka u boku Asha i wkładając do ust skręcony ręcznie papieros - Jeśli nie na wtórne zakażenie, to od wstrząsów na drodze.

- Wszystko w rękach Pana - odpowiedział filozoficznie Tisdale, pamiętając o przynajmniej okazjonalnym okazywaniu swej przynależności do świty naczelnego kapelana.

- Słyszałem, że za chwilę ruszacie do Huntington - paramedyk wsadził skręta do ust i macał się teraz dla odmiany po kieszeniach kurtki szukając zapalniczki - Stado baranów się cieszy, bo jeszcze nie wie, co ich czeka.

Znaczące spojrzenie Żmii pobiegło w kierunku najemników z wolnej kompanii, wytypowanych do nocnego zwiadu w trakcie odprawy oficerów Sutherlanda, ale ciągle jeszcze nieświadomych wątpliwego zaszczytu jaki im właśnie przypadł w udziale.

- Swoją drogą, nazywam się Mike, Mike Ashton - dodał młody paramedyk zapalając w końcu papierosa - Wiesz, z tym pasożytem to była niezła robota, naprawdę. Wolę to powiedzieć teraz, bo potem może nie być okazji. Nie wiadomo, co was czeka w mieście.


Wątek techniczny

Kierowani przez Tysona, ludzie z oddziału Żmii odstąpili jedną z ciężarówek na potrzeby mobilnego szpitala, pierwszy pacjent właśnie wylądował na pace.

Ja w międzyczasie nadal czekam na nowe dyspozycje...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lipca 2012, 21:33

Trzeba ustalić czy wszyscy jedziemy na ten zwiad, pikupa mi szkoda. Nie lubię zasadzek, co innego otwarta walka na broń białą ;)

Techniczny:
Po opowieściach, Asha o walkach w mieście, nie pale się jakoś do nich...
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2012, 21:51 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lipca 2012, 21:39

Wątek techniczny

Zasadniczo nie było zaznaczone, że jadą wszyscy Aniołowie, ale Radeford raczej obowiązkowo! Co do reszty składu, to prócz ewentualnych innych Aniołów udział w ekspedycji wezmą ludzie wcześniej już jadący z Wilsonem (pobożny Joshua Steward i jego kolesie z półciężarówek GMC), ludzie Prestona, ludzie Chudego, sześciu drabów-hegemonistów w opancerzonym jeepie oraz mix około czterdziestu osobników o wielorakim uzbrojeniu i niskim poziomie dyscypliny, tworzących malowniczą bandę, ale nie mających niczego wspólnego z wojskiem, jadących trzema ciężarówkami i dwoma pikapami.

ODPOWIEDZ