PBF - Los Najemnika

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 09 lipca 2012, 07:13

Bilbo smętnym wzrokiem wpatrywał się w oddalający się coraz bardziej brzeg Orkusa.Gdyby tylko nie dał się złapać...gdyby tylko te cholerne kremówki nie leżały na stole pewnie strażnicy nie znaleźliby go.A tak idąc po sladach cukru pudru znaleźli go bez trudu.I teraz on,Bilbo Chyżostopy,niziołek z dziada pradziada,zwisał przez reling i żygał jak kot,ledwo utrzymujac pion na pokładzie rozkołysanej łajby,płynąc gdzieś daleko od domu.Pocieszał się tym że jednak jest to lepsze niż miejska ciemnica.
Dwa tygodnie później zobaczył wyczekiwany cel podróży.Królewska Przystań po królewsku nie wygladała wcale.Smród,brud i ubóstwo.Ale ''Wesoły żeglarz'' zapowiadał się obiecująco.Przynajmniej do czasu kiedy Bilbo nie wszedł do środka.Wszechobecny zapach niedosmażonych ryb na starym oleju,obrzydliwy zapach cienkiego,chrzczonego piwska,które mogłoby w konkury z sikami iść i siki miałyby większą moc.I oberżysta o wygladzie zakapiora spowodowały że niziołek zapragnął jak najszybciej opuścić to miejsce.Jednak miał pewne narzucone z góry zoobowiazania i posłusznie dreptal za swoimi nowymi kompanami.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lipca 2012, 09:03

Techniczny:
Czegoju, zejdziesz półelfem el Vanahem do reszty kiedy chcesz, dostałeś cynk z tawerny, że Ktos Cię szuka, kojarzysz tylko Galadriona. Jesteś miejscowy, poza tym czasem Białe Miecze Cię najmowały do zadań specjalnych. Obecnie grupa awanturników ma się przyjrzeć niedawno odkrytym pozostałościom siedzib Sa-Karanów na Tarth-can, czyli tu gdzie jesteście.

Deliadzie, jesteście po historii metalowych statków.

Barth, możesz zmienić postać, dopiero zaczęliśmy, Rycerz katanicki z umiejętnością leczenia, bardziej nada się. Proszę o postacie Bartha i Goldwina i wieczorem kontynuujemy.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 09 lipca 2012, 12:26

Po schodach powoli zszedł osobnik w ciemno niebieskim stroju. Otulony szarym płaszczem skierował się prosto w kierunku "czarującego" elfa. Twarz półelfa wyglądała na dość miłą, włosy ciasno związane w kucyk, ukazywały wyraźną domieszkę cech elfich - spiczaste uszy. Dobre ubranie, przyjazna fizjonomia mocno jednak kontrastowała z kuszą zawieszoną przez plecy. Ta broń sama szeptała - "mój znajomek to ten dobry, chcesz poznać się ze mną?".

- Witam Pana elfa w czym mogę służyć? - odezwał się Półelf w czystej mowie wspólnej.

Jeśli elf zamieni się w rycerza to oczywiście w powitaniu też to się zmieni:D

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lipca 2012, 12:36

Witaj zacny el Vanahu rzekł Galadrion, jesteśmy prawie w komplecie, czekamy jeszcze na Uruka któren katanickim rycerzem i kapłanem jest, dziś ma do nas dołączyć, ja uruchomię miejscowe kontakty by znaleźć nam jakies zlecenie dzięki, któremu będziemy mogli udać się do ruin, pewnie nie będziemy jedynymi, taki odkrycia przyciągają różnych poszukiwaczy skarbów.

Techniczny:
El Vanahu otrzymałeś 200 złotych słońc zaliczki (wartość jak 1 złota moneta w Imperium, przed reformą monetarną)
Ostatnio zmieniony 25 września 2012, 13:19 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lipca 2012, 17:51

Miejscowy władca to król Kaden (lennik Imperium), choć używanie tytułu król wobec niego np. na orkusie byloby sporym nadużyciem. W ciągu Orkusa bylby uwazany za możnego księcia, tu na tarth-can włada swym dominium nazywanym Waluzją. Tenże władca, ogłosił, że ten kto przyniesie z ruin najcenniejszy artefakt, dostanie sowitą nagrodę, tejemnicą poliszynela jest, że ta nagroda może byc nawet ręka córki króla Kadena. No w każdym razie wielu miejscowych bohaterów ruszyło ku ruinom, po sławę... Dzieki temu za jakiś czas dostaliście zlecenie. Dzieki koneksjom Galadriona dostaliście robotę zlecona przez Jacoba Galstafa, powszechnie szanowanego kupca korzennego i członka Gildii Kupieckiej. W celu poznania szczegółów zlecenia udacie sie do domu Galstafów.

Techniczny:
Wasza drużyna to Tan Galadrion, człowiek kapłan/wojownik wyznawca Asteriusza Wielkiego, Radagast Szary półork łowca/DRUID, Tan Vader Uruk wyznawca Katana, rycerz/kapłan, el Vanah półelf Kusznik, krasnoludzki wojownik Goldwin, oraz niziolek Bilbo Chyżostopy. Wasza kompanie opuścił Elf błazen/iluzjonista, zamierza rozkręcić tu jakiś biznes rozrywkowy z właścicielem tawerny "Wesoły zeglarz"...
Ostatnio zmieniony 25 września 2012, 13:23 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lipca 2012, 18:14

Dom Galstafów znajduje się na klifach Królewskiego Portu, czyli stolicy Waluzji. Bardzo blisko siedziby króla, co świadczy o wysokiej pozycji Galstafów.
Dotarliście do siedziby kupca Jacoba Galstaffa, gdzie strażnik przywołał odźwiernego
Odźwierny prowadzi was w głąb okazałego domostwa, przez cały szereg drzwi z ciemnego drewna, aż do wielkiej Sali balowej. Tam wskazuje wam wspaniałe obite aksamitem fotele, w które się wręcz zapadacie. Dostaliście aromatyczną zaprawianą korzeniami herbatkę. Kilka minut później do pomieszczenia wszedł siwowłosy mężczyzna, o przystojnej twarzy, znamionującej mocny charakter. Nosi czarne spodnie i czerwoną, jedwabną koszulę, to barwy rodziny Galstaffów.

Serdecznie panów witam. Jestem Simon Rutlege osobisty sekretarz pana Jacoba Galstaffa. Mój chlebodawca pragnie, by do rąk jego syna Trabiana, doręczono pewien list. Panicz wyruszył dwa dni temu badać nowoodkryte ruiny Sa Karanów u podnóża Gór Grozy. Więcej szczegółów co do miejsca pobytu panicza, poda Panom Barena, tropicielka zaprzyjaźniona z naszym paniczem. Znajdziecie ją w Królewskim Cieniu, najlepszej gospodzie w Królewskim Porcie, czyli naszym zacnym mieście. Jeśli doręczycie list na tyle szybko by panicz Trabian dotarł pojutrze na rodzinną kolację, każdy z Was otrzyma 50 słońc i szanse na kolejne zlecenia. Pan Jacob jest wpływowy i majętny, jego rekomendacje będą dla panów bardzo cenne. Po czym sekretarz wręczył Galadrionowi zapieczętowany list, Galadrion przyjął list i pracę w waszym imieniu.

Techniczny:
Proszę o krótki opis wyglądu zewnętrznego każdego z was. (Czyli: oczy, włosy, ubiór, budowa ciała, wzrost, sposób poruszania, uzbrojenie, znaki szczególne, tatuaże i inne takie). Co robicie w kwestii zlecenia?
Ostatnio zmieniony 09 lipca 2012, 23:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 lipca 2012, 20:49

Uruk uśmiechnął się w duchu na myśl o nagrodzie i cicho szpnął do Radagasta wciąż zdziwionego obecnością rycerza, z którym rostał się tuż przed odpłynięciem półorka z Olgrionu.

- Pomyśleć Deliadzie, że jeszcze kilka lat temu za taką propozycję zapewne kazałbym obić sekretarza nahajem do krwi.

Ale to było dawno temu. Dawno, gdy był jeszcze innym urukiem. Bogatym aroganckim dziedzicem rodzinnej fortuny. Jego życie wywróciło się do góry nogami odkąd z grupką przyjaciół powstrzymali hasaryckich zamachowców w Ostrogarze.

Teraz pod zbroją na piersi Bartha wisiał mały czarny wisiorek, który dla młodego rycerza znaczył wszystko. Ujrzał prawdę i oddał się służbie żyjącej manifestacji największego z bogów Orchii.

Spokorniał przez te kilka lat. Tego wymagała służba, choć wciąż dobrze pamiętał jak pokazać ostre kły, a w oczach wciąż tliły się ogniki, którym lepiej nie było stawiać oporu. Pracował i zaprzyjaźniał z osobnikami, z którymi wcześniej nigdy by nawet nie zamienił słowa. Był przez nich ratowany z nielichych opresji. Sam niejednokrotnie za nich ryzykował życie.

Zmienił się też wygląd rycerza. W zasadzie na pierwszy rzut oka nawet nie wyglądał jak ktoś rycerskiego stanu. Choć ubrany w smoczą skóre i z szablą u pasa, to w oczy rzucała się, zupełnie nierycersko przewieszona na plecach druga szabla. Dopiero rzut oka na bojowego ogiera i typową rycerską tarczę u wysokiego siodła sprawiał iż można było się upewnić z kim zacz.

Dawno już odrzucił rycerski styl walki na rzecz fechtowania dwiema szablami, czego nauczył się od orczych kuzynów na Archipelagu Wschodnim. Specyfika działań wymusiła to na tanie Vaderze. Mało walk konnych, a dużo chaotycznych pojedynków stoczył ostanimi laty...

W glowie wciąż szumiał Gardesztajn, którego popijał ledwie kilka godzin temu w Ostrogarskim zajeździe wraz z tanem Aravenem. Wtedy nagle przyszedł rozkaz natychmiastowego udania się do Królewskiego Portu w Waluzji i spotkania sie z kontaktem tanem Galadrionem. Nie znał jeszcze żadnych szczegółów, ale widział już w swoim życiu wystarczająco wiele, by nie kwestionować nawet czegoś tak błachego jak dostarczenie listu jakiemuś paniczykowi.

Jedno jednak nie dawało spokoju urukowi: czemu do dostarczenia listu zaprzągnięto drużynę awanturników zamiast jednego gońca na rączym koniu
Ostatnio zmieniony 09 lipca 2012, 22:48 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 lipca 2012, 22:01

Techniczny:
Dostarczenie listu, jest rzeczywiście banalnym zadaniem, ale to tan Galadrion znalazł Wam ta fuchę, dzięki niej znajdziecie się blisko ruin dostarczając list dla młodego nowobogackiego syna miejscowego kupca. Nikt was nie posądzi o zainteresowanie ruinami, wy szukacie syna i dziedzica fortuny Galstaffów...

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 10 lipca 2012, 01:16

Wspomnienie rozkołysanych fal odbijało się echem pod sklepieniem czaszki krasnoluda, śniada, widoczna pod obfitym zarostem spalona słońcem skóra lekko jakby zbielała. Zagryzając w zębach końcówki bujnych wąsów stał cokolwiek z boku, zamroczony jeszcze i rozkojarzony po dopiero odbytej podróży morskiej.

Zdecydowanie coś mu umykało, czas biegł tak szybko, przeskakiwał scena po scenie. Dopiero cieszył się czując twardy ląd pod nogami, już oblizywał się na myśl o szklanicy zimnego spirytu wlewającej się piekącą strugą w przełyk a tu za chwilę pociągnęli gdzieś do jakichś kupieckich siedzib. Potrzebował wytchnienia, nabrania dystansu po podróży przez znienawidzone wody a już mieli gnać dalej z jakimiś papierzyskami.

Zdecydowanie mu to nie pasowało, robić za zwykłego gońca... Cóż to za wyzwanie dla rębajły. I jeszcze częstują jakimiś szczynami. Królestwo za spiryt!

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 10 lipca 2012, 07:30

Gdy druid zobaczył rosłego szlachetnego orka był już dobrze po trzecim dzbanie wina. Patrzył z pod przymrożonych powiek Uruk-hai w takiej dziurze, dziwna sprawa. Zaraz,zaraz... Smocza skóra, dwa szabliska na plecach, zawadiackie spojrzenie... Toż to Tan Barth Vader we własnej osobie. Cóż on robi na tym krańcu świata?

Deliad miał mieszane uczucia.Czyżby nadszedł jego koniec, a katem miała być osoba uznawana za przyjaciela? Nie, to nie możliwe. Za dużo finezji jak na taką płotkę jak ja. Więc... Widocznie Barth popadł w taką samą niełaskę. Chyba, że cała ta sprawa miała o wiele większe znaczenie dla Imperium niż podejrzewał.

Deliad przywitał się z nim nie skrywając zaskoczenia. Poinformował go, że jest teraz Radagastem Szarym. Osuszyli zacne wino z krasnoludzkich winnic, gdy Galadrion załatwił jakieś zlecenie.

Radagast był niewysokim półorkiem. Cechy orcze silnie zaznaczały się na twarzy w postaci przerośniętych dolnych kłów wysuwających się z pod warg podczas mowy, płaskim i szerokim nosie, lekko skośnymi oczyma oraz lekko przygarbioną posturą. Jego oczy są brązowe, ciemne włosy rosną do ramion. Chodzi w zbroi kurtkowo-metalowanej mając za broń lekki obusieczny topór i refleksyjny łuk.

Patrząc jak Galadrion odbiera list, odpowiedział orkowi wymijająco.
- Świat się zmienia, my się zmieniamy, tylko Imperium trwa.

chemdog
Reactions:
Posty: 73
Rejestracja: 20 kwietnia 2012, 07:57

Post autor: chemdog » 10 lipca 2012, 09:08

-Jestem wykwalifikowanym gońcem,z radoscią podejmę się dostarczyć owe pismo-stwierdził niziołek,przepychając sie między otaczającymi go dryblasami.Wyciągnał krótkie ramiona w strone listu,ten jednak zniknął już w przepastnych kieszeniach jegomościa imieniem Galadrion.

Bilbo stanął nieco z boku,od niechcenia obserwując swoje włochate paluchy u stóp.Był przecietnego wzrostu nizołkiem,o bujnie owłosionych stopach.Na głowie bujna czupryna rudych,kręconych włosów i pokaźne bokobrody.Na grzbiet narzucona lekka skórznia..Przy pasie króciutki mieczyk,na plecach mała kusza

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 10 lipca 2012, 10:21

Półelf średniego wzrostu, z wyraźnie widocznymi cechami elfimi - spiczaste uszy, dokładnie wygolona twarz (jeśli jest taka potrzeba jest gotów ponieść najwyższe wyrzeczenia i depilować zarost z twarzy za pomocą wosku). Wyraźnie widać, że podkreśla swoją lepszą część istnienia. Chodzi w ciemno niebieskim stroju, jest to prawdopodobnie farbowana skórznia. Do tego szarawy płaszcz, który jest już dość znoszony. Włosy związane w kucyk o lekko siwym odcieniu, chociaż nie wygląda na staruszka. Na palcu lewej ręki niewielki pierścień lub sygnet. Na nogach wysokie buty. Przez plecy przewieszona dwustronna kusza. Resztę szczegółów skrywa płaszcz. Jest raczej małomówny, chociaż dość sympatyczny w obyciu.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 lipca 2012, 10:25

Królewski Port, stolica Tarth-can i Waluzji.

Po opuszczeniu domu Galstaffów dołączył do was krasnoludzki wojownik Grodarth w kolczudze z mlotem, toporem i kusza, pochodzący z Gasty, znajomy Galadriona, cynk o tym gdzie was szukać dostał od karczmarza z Wesołego żeglarza.

Wasza wesoła gromada rusza ku zajazdowi Królewski Cień, każdy kto przypływa do Waluzji chce chociaż popatrzeć na ten lokal. Bywają tu najlepsi miejscowi awanturnicy i ich pracodawcy. Samo wejście kosztuje 2 złote słońca, a ceny są minimum 3 krotnie wyższe niż w lokalach uważanych za drogie. Odźwiernym jest malauk w zielonej liberii, ale bez broni. Wypytany o tropicielkę Barennę, stwierdził, że on nic nie wie i trza gadać z szefem, on skasował was za wejście (zapłacił Galadrion). Idziecie korytarzem wyłożonym wspaniałą boazerią, docieracie do pięknych zdobionych drzwi, za którymi jest oświetlona nastrojowo sala z okrągłymi stolikami. Dostrzegacie brzuchatego, siwiejącego karczmarza przecierającego niesamowicie czyste szklanki. Nazywam się Jonas Sulk, jestem tu właścicielem w czym mogę Panom pomóc ?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 lipca 2012, 11:04

Rycerz zastanowił się ułamek sekundy, wahając się czy pytać w orklashu czy we wspólnym. Spytał w powszechnym:

- Butelczyne Gardesztajana masz Jonasie w piwniczce? Trzeba nam zacne spotkanie uczcić wyjątkowym trunkiem. Nieprawdaż De... Radagaście? Ale zanim poślesz po wino, rzeknij no karczmarzu, gdzie tropicielkę Barennę znajdziem. - rzekł bardziej rozkazując niźli pytając.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 lipca 2012, 12:49

Ten tego, butelczyna znajdzie się a jakże jedyne 3 słońca, a Barena jakby chwilowo zajęta jest, a Panów nie znam, kim jesteście pracujecie dla kogoś kogo znam? Ktoś może za was poręczyć, bo jakby mam mały problem, ale w sumie skoro wolicie pić, zaraz podamy zamówiony trunek....

Techniczny:
Widać, że karczmarza coś nurtuje, ale wy obcy tu jesteście, takich awanturników i zabijaków jak wy jest wielu.

ODPOWIEDZ