PBF - Podstępna rubież

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 września 2012, 13:45

Moim zdaniem, powinniśmy stąd spadać jak tylko pogoda się poprawi i nasi wrócą, znaczy Szary i Chudy. Nie wiemy co Gregor i jego wspólnota robili ludziom zza rzeki, nie znamy sił obu stron. To nie jest nasza walka. Baron pewnie bez mrugnięcia okiem. Może ludzie zza rzeki mają swoje powody, by dokonywać porwań, coś nie mogę uwiierzyć, że wspólnota Gregorego z takimi zabezpieczeniami, daje sobie porywać dzieci... Zostawmy to miejsce z jego konfliktami i realizujmy pierwotny plan, zachowując neutralność, takie jest moje zdanie, rzekł Wilson.
Ostatnio zmieniony 06 września 2012, 17:06 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 06 września 2012, 16:45

Radeford przysłuchiwał się gorzkim słowom Wilsona.
- Hmmmm, i ja ta myślałem. Tyle, że to dzieci Wilsonie. Małe, niewinne, bezbronne dzieci. Kto mści się na dorosłych, atakując dzieci? Tylko zwyrodnialcy. Jeżeli plotki o czczeniu molocha są prawdziwe, to znaczyłoby, że życie dzieci jest zagrożone. Ash, Jack co wy o tym myślicie? - wypytywał Ebenezer.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 06 września 2012, 22:24

Jack kucał opierając się o kawałek słupa wspornikowego w magazynie, korzystał ile mógł z chwil gdy można dać odpocząć kończynom. Jeszcze przyjdą chwile gdy trzeba będzie wyciągać je daleko przed siebie...

- Dzieci, powiadasz Eb... - podrapał się pogłowie w zamyśleniu - Fakt, że ten co na dzieciakach się mści to świnia jakaś czy ten, no... O! Pedofilista! Niby nie nasza sprawa, ale cholera wie co z nimi robią... Może jakieś cyborgusy. Kiedyś taki film widziałem... dawno... Elektryczny Mordulec czy jakoś tak. Tam robot był w skórze człowieka! Z przyszłości niby... Nie chciałbym takiego spotkać. A jak oni, jeśli to wyznawcy Molocha, zrobią coś takiego tym dzieciakom?

Wstał szybko i zamachał rękami.

- Nie ma co, trzeba spróbować dowiedzieć się o co w tym biega. Pewnie kiepskie szanse przekonać do tego Barona ale spróbować trzeba.
Ostatnio zmieniony 07 września 2012, 09:28 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 września 2012, 13:00

Do tej pory Tisdale przysluchiwal sie bierne toczonej wymianie opinii. Wciaz jeszcze byl na wpol spiacy i patrzyl na kumpli co rusz przecierajac oczy dlonmi. W koncu jednak wyrazil swoje zdanie:

- Tez mi sie to jakos kupy nie trzyma, ze dzieciaki porywaja. Do tego rewiru myszy byloby sie ciezko wslizgnac a co dopiero jeszcze z rozwrzeszczanym bachorem. Szczerze tez powatpiewam zeby Sutherland ulitowal sie nad losem biednych dzieci z Huntington. Raczej juz go zainteresuja fanty w tym miescie, chocby jak personel medyczny, biblioteka i takie tam.

Ale ten szpital to mnie juz zainteresowal. Moznaby podszkolic troche teorie. Juz dla samego faktu szpitala, jak dla mnie warto to ruszyc. Mozna spytac Sutherlanda o mala prywate, ale czy na to pojdzie?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 września 2012, 21:01

Parking kilka ulic od Madison Ave, 8 maja 2055

Ebenezer przerwał na chwilę wiedzioną ściszonym tonem rozmowę z pozostałymi Aniołami, odwrócił się w kierunku zebranych kilkanaście metrów dalej najemników, czekających z ewidentnym zainteresowaniem na nowe wieści.

- Wyjeżdżamy stąd, natychmiast! - oznajmił dźwięcznym głosem przyboczny kapelan barona - Pakować manatki i do wozów! Za kwadrans każdy ma być gotowy do drogi!

- Dokąd jedziemy? - zapytał jeden z bojówkarzy.

- Wracamy do barona - odparł Radeford - Chwilowo nie mamy tu czego szukać.

- Ale co z miejscowymi? Nie chcą nas tutaj? Co z kobietami?

- Na waszym miejscu zupełnie zapomniałbym o tutejszych kobietach - słysząc ostatnie pytanie wielebny wyprostował się bezwiednie, odrzucił na boki poły swego wilgotnego płaszcza opierając ręce na biodrach - To duża osada i cholernie dobrze przygotowana na intruzów. Widzieliście tego okaleczonego trupa pod zaporą? Chcecie skończyć tak samo? Nie? W takim razie pakujcie manele i do samochodów. Wyjeżdżamy za kwadrans.

- Słyszeliście, co powiedział wielebny! - huknął Joshua Stewart - Chyba się nie musi powtarzać, co? Zbierać dupy!

Kaznodzieja odwrócił się plecami do zamieszania, które wybuchło znienacka w ciemnej przestrzeni piętrowego parkingu, spojrzał na Asha i Paula.

- Porozmawiamy z baronem, niech on zadecyduje co dalej, ale będę nalegał, żeby tutejszym pomóc - podsumował krótką dyskusję - Jedziemy!


Wątek techniczny

Rekonesans zakończony. Grupy zwiadowcze wycofują się z Huntington, na horyzoncie można już dostrzec pierwsze oznaki zbliżającego się przedświtu. Co do wcześniejszego pytania o ogniska na biurowcach, z odległej autostrady na południe od miasta wydawało Wam się, że ogień płonie na dachach po obu stronach rzeki, ale głowy za to nie dacie, równie dobrze ten bardziej oddalony stos mógł palić się na wieżowcu tuż przy południowym brzegu (bo z autostrady w tamtym miejscu rzeki nie widać wcale).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 września 2012, 21:04

Droga nr 64 pod Huntington, 8 maja 2055

Jadący przodem motocykliści zwolnili gwałtownie, omal nie doprowadzając do zderzenia z sunącym tuż za nimi pikapem Leona. Kennedy wcisnął do końca hamulec i Canyonem zarzuciło na mokrej od niedawnego deszczu nawierzchni autostrady.

- Co jest, kurwa? - wyrzucił z siebie Rodney przeładowując z metalicznym szczękiem broń i próbując dojrzeć jednocześnie cokolwiek za przednią szybą samochodu. Leon sięgnął bez wahania po własnego obrzyna, kątem oka zauważając kolejny zatrzymujący się na wysokości drzwi pikapa motor. Siedzący na nim mężczyzna stuknął pięścią w okienko, toteż Kennedy uchylił drzwiczki czym prędzej.

- Co tam macie? - zapytał, nim jednak usłyszał odpowiedź, w plamę światła poczynioną reflektorami Canyona wtargnęło kilka uzbrojonych sylwetek zmierzających od strony powyginanej barierki autostrady.

Prowadził ich Chudy, trzymający ręce na wszelki wypadek wysoko w górze, bo poddawani ustawicznie wielkiemu napięciu najemnicy mogli przez przypadek zbyt pochopnie pociągnąć za spusty.

- Wszyscy cali?! - zawołał Leon wysiadając do połowy z szoferki pikapa i pozdrawiając przywódcę drugiego patrolu dzierżącą obrzyn ręką. W tej samej chwili kilkadziesiąt metrów dalej lampy zapalił ukryty dotąd w mroku półciężarowy samochód drugiego patrolu, odsłaniając niejako przy okazji kilku chowających się w ciemności motocyklistów.

- Tak, kurwa! - wyrzucił z siebie Chudy machając jednocześnie ręką w stronę swoich ludzi. Widząc ów gest ukryci dotąd strzelcy wychynęli ze swoich kryjówek, zarzucili broń na ramiona ruszając szybkim krokiem ku ekipie Leona.

- Zobaczyliśmy wasze światła podczas wjeżdżania na autostradę - oznajmił Chudy wyciągając z kieszonki kombinezonu paczkę papierosów i wsadzając jeden z nich natychmiast do ust - Nie wiedziałem, kto to, bo kurwa nie odpowiadacie na radiowe wezwania. Wolałem się przyczaić, żeby sprawdzić, czy nie trzeba będzie kogoś kropnąć. Gdzie reszta?

- Za mną, zaraz wyjeżdżają z Huntington - odpowiedział Kennedy - Mieliście jakieś kłopoty po drodze?

- Pierdolone zapory, w każdej chyba uliczce przed wjazdem do centrum. Na dodatek pełno pokruszonego szkła, przecięliśmy przednie opony w jednym aucie, musiałem je zostawić w mieście. Sutherland pewnie mi za to jaja urżnie!

- Może nie mieć do tego głowy - uśmiechnął się znacząco Leon, wsadzając obrzyna z powrotem za siedzenie kierowcy - Nawiązaliśmy kontakt, chłopie. Duża osada, mają prąd i kupę broni, gadali z wielebnym. Mamy się wycofać za przedmieścia i wysłać ludzi, którzy będą z nimi negocjować.

- Negocjować? - zdumiał się Chudy, omal nie wypuszczając z dłoni zapalonego właśnie papierosa - Co negocjować? Którego z nas pierwszego wpierdolą?

- Co ty pieprzysz? - Leon poczuł nagły przypływ irytacji, nie rozumiejąc źródła niepokoju gangstera - O co ci chodzi?

- Tylko mi kurwa nie mów, że nie odebraliście wiadomości Szarego - Chudy zastygł w bezruchu, wbijając w Leona spojrzenie przywodzące na myśl laserowy celownik - Ja pierdolę, nie odebraliście, prawda? Nic nie wiecie o tych pierdolonych ludożercach?!


Wątek techniczny

Kennedy natrafił na obwodnicy na grupę Chudego. Drugi patrol jest w komplecie, ale stracili jeden z samochodów, porzucony na południowych przedmieściach Huntington z powodu przeciętych na szkle opon. Obsada tego wozu tłoczy się teraz na półciężarówce, ale kilku może bez trudu przeskoczyć na pakę pikapa (ku uldze stłoczonej tam reszty).

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 września 2012, 21:11

[center]...utajniony wpis dla Szarego #12...[/center]

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 08 września 2012, 21:13

Ash przebudził się. Czekała ich powrotna droga. Będą musieli opuścić względnie bezpieczny parking w Huntington. Ale pocieszał się, że wkrótce dojadą do obozu i będzie mógł w koń cu zasnąc na dobre. No chyba, że okaże się, że muszą znów ruszyć w miasto szukając Szarego z którym już odł długiego czasu nie było żadnej styczności. Póki co czekała ich podróż na autostradę i do obozu. Medyk instynktownie sprawdził M4 i usadowił się w pozycji strzeleckiej w wozie. Był niewyspany, ale jak zawsze gotowy...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2012, 13:42

Południowa część Huntington, 8 maja 2055

Wozy patrolu wyjeżdżały jeden za drugim z miasta duchów, ich pasażerowie śledzili znad luf broni ciemne kształty rozsypujących się budynków, ziejących dziurami w ścianach i dachach, częściowo zawalonych. Motocykliści sunęli przodem, przepatrując drogę i jej pobocza w poszukiwaniu najbliższego wjazdu na autostradę nr 64.

Wilson, Salt i Tisdale zabrali się jedną z zatłoczonych półciężarówek, siadając na pace rozklekotanego wozu i trzymając ręce w pobliżu swej broni. Jack cały czas skupiał uwagę na radiu, próbując co kilka minut wywołać pozostałe sekcje patrolowe, ale wszechobecne w eterze zakłócenia, permanentne od czasu wybuchu Wojny i doprowadzające chwilami użytkowników komunikatorów do prawdziwego szału, uniemożliwiały podjęcie jakiejkolwiek łączności.

Siedzący po przeciwnej stronie paki Joshua Stewart wyglądał co chwila nad szoferkę samochodu, upewniając się regularnie, że siedzący na swym motocyklu Radeford wciąż jedzie kilkanaście metrów przed półciężarówką.


Wątek techniczny

Wszyscy najemnicy opuszczają właśnie Huntington, w myśl porozumienia zawartego z przywódcą kongregacji Kościoła Ciała Chrystusowego. Kierujecie się śladem Leona na wschód, do obozowiska barona Sutherlanda. Na horyzoncie pojawiają się pierwsze ślady nadchodzącego przedświtu...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 września 2012, 13:47

Paul pomyślał, że jakoś nie ma ochoty tu zostawać, kwestie religijne niezbyt go interesowały, momentami tacy osobnicy bywali fanatyczni, i wtedy często lała się krew, porwania dzieci były okropnym zdarzeniem, ale gladiator uznał, że nie ma żadnych dowodów, na to, że ludzie zza rzeki są źli, tylko słowa tego calego Gregorego...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2012, 16:20

Droga nr 64 pod Huntington, 8 maja 2055

Jadący na tyle szybko, na ile tylko pozwalała popękana nawierzchnia i zdrowy rozsądek, konwój Aniołów objechał południe Huntington mijając po drodze zjazd sekcji Chudego i docierając do skrzyżowania z Midland Trail. Chociaż wszyscy bacznie wytężali oczy, nigdzie nie dostrzegli śladu wysłanego przodem Leona ani innych patroli. Ciemne sylwetki dzielnic mieszkalnych malowały się plamami czerni na krańcach pola widzenia pasażerów konwoju, zastygłe w mrocznym bezruchu i kryjące w sobie dziwnie złowieszczą przestrogę.

Przekładający z dłoni do dłoni jeden ze swoich rewolwerów Wilson pogrążony był w głębokiej zadumie, toteż nagły trzask radia sprawił, że gladiator niemalże podskoczył w miejscu na pace wozu.

- Fuller do Radeforda! - z głośnika modułu łączności popłynął znienacka twardy męski głos, przebijając się ostrą nutą ponad trzaski i szumy - Czy mnie słyszycie?! Gdzie jesteście?!

- Mówi Jack Salt! - zgłosił się kurier przyciskając urządzenie do ucha - Radeford jedzie obok! Jaka sytuacja?!

- Wracacie?!

- Tak, będziemy u was za jakieś dwadzieścia minut, może trochę szybciej! Co się dzieje?!

- Wy mi powiedzcie! Chudy i Kennedy już tu są, u barona! Wszyscy ludzie postawieni w stan gotowości bojowej! Jesteście ścigani?!


Wątek techniczny

Nareszcie nawiązaliście łączność z bazą! Do magazynów służących za schronienie ekspedycji faktycznie macie mniej niż dwadzieścia minut. Zaraz wjedziecie między pancerki strzegące styku autostrady i Midland Trail.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 września 2012, 16:28

Jak na razie nikt nas nie ściga rzucił do słuchawki Paul.

Potem pomyślał, widocznie Szary i Chudy trafili na coś większego.

Następnie Wilson wydał komendę: przyspieszamy na ile to możliwe. Broń w pogotowiu, i rozgladać się w bazie alarm bojowy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 września 2012, 17:30

Magazyny na Irvin Road, 8 maja 2055

Ponaglani przez wartowników w uniformach Czarnych Żmii, Aniołowie wysiedli czym prędzej z parkującego na dziedzińcu przed magazynem wozu i puścili się biegiem do hali zajmowanej przez barona Sutherlanda. Ciężkie buty załomotały na metalowych schodkach wiodących do biura dystrybutora, gdzie dowódcy ekspedycji już czekali na przybycie ostatnich zwiadowców.

W znajomym już dla Radeforda i Wilsona pomieszczeniu znajdowali się baron, Fuller i Vasquez, Leon Kennedy i wyraźnie zdenerwowany swą obecnością w tym gronie Chudy, a także kilku innych mężczyzn w ciężkich pancerzach z insygniami Czarnych Żmii i hegemonistów.

- Witam, wielebny - powiedział Alan Sutherland odchylając się w tył na swym metalowym krześle i spoglądając na Radeforda - Wygląda na to, że wizyta w Huntington przyniosła nam niezamierzone komplikacje. Słyszałem już szaleńczą opowieść o kanibalach i zniknięciu dowódcy jednego patrolu, ale w pierwszej kolejności meldujcie wszystko, co wiecie na temat tej sekty.


Wątek techniczny

Akcja przeniosła się z powrotem do bazy Sutherlanda. W prowizorycznym pokoju odpraw znajdują się oficerowie ekspedycji oraz Aniołowie w składzie Radeford, Wilson, Tisdale, Salt i Kennedy. Całości dopełnia Chudy. Zasadniczo pytanie padło pod adresem Radeforda, ale Deliad deklarował niską dyspozycyjność w sesjach, więc może odpowiedzieć każdy z Was.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 14 września 2012, 21:58

Wielebny uchwycił kraniec kapelusza, wykonując znak powitalny.
- Dobrze was znowu widzieć - powiedział zarówno do "śmietanki towarzyskiej" jak i do Leona i Chudego.

- Niezamierzone komplikacje? Owszem, zaginęła część zwiadu - jednostka Alfa - Radeford wyciągnął pampę - Jednostka alfa była najmocniejsza, bo wzmocniona o wsparcie Hegemona Vasqueza. Jechała tędy - Ebenezer wskazał na mapie planowaną trasę Szarego - Straciliśmy z nim kontakt radiowy. Chudy miał go najdłużej. Trzeba wysłać grupę poszukiwawczą - kaznodzieja podniósł głowę z nad mapy.
- Nic nie wiem o żadnych kanibalach. Skąd te rewelacje? Nawiązałem kontakt ze społecznością zamieszkującą południową część Huntingtone. To bardzo religijni i ostrożni ludzie. Odgrodzili sporą część miast. Barykady stoją, tu tu i tu - Radeford wskazał miejsca na mapie -Rejon między rzeką na barykadami należy do nich. Rządzi nimi niejaki Gregor. Przedapokaliptyczny mędrzec. Mają wysoko rozwiniętą wiedzę medyczną i techniczną. Są bardzo ostrożni ale pokojowo nastawieni. Mają poważny problem, z którym nie mogą sobie poradzić bez interwencji sił zewnętrznych, dlatego możemy nawiązać z nimi kontakt. Gregor wyraził możliwość spotkania dzisiejszego dnia. Mogą posiadać ciekawe informacje o drodze do Lexington i o samym mieście.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 września 2012, 22:17

Ashley był zmęczony, a czekała go jeszcze pewnie operacja. Rozglądał się za medykiem Czarnych Żmij. O ile Sutherland mógł poczekać chwilę z wyjaśnieniami o tyle ranny nie miał zbytnio czasu. Tisdale chciał obejrzeć stopę w normalnym świetle i podjąć decyzję, która mogła pozbawić Rodney'a stopy.

Wątek techniczny

Najpierw ranny, potem będę słuchał co jaśnie baron wymyśli. Chcę znaleźć nowo poznanego medyka i spróbować z jego pomocą postawić diagnozę i ewentualnie poczynić dalsze kroki. Potem spanie;)

ODPOWIEDZ