Barrak-Var. Osada Portowa. Karczma Zalana Zęza.
Po odstawieniu krasnoludów do kaplicy i upewnieniu się, że będą mieli dobrą opiekę ruszyliście w stronę karczmy o której wspominał jeden z braci.
Na ulicach panuje ruch wszędzie widać wozy kierujące się w stronę kaplicy, straż miejska stara się w jakikolwiek sposób zapanować nad tym ale jest ich za mało.
Gdy już znajdowaliście się przed drzwiami Zalanej Zęzy wyszedł z niej dowódca straży i oznajmij Wam, że:
-Więźniowie nie żyją ale ciała Hastamira do tej pory nie znaleziono, więc sądzę iż uciekł albo się ukrywa gdzieś, postaram się jak tylko sytuacja w mieście uspokoi się choć trochę poszukać go. A i czekają tam na Wasze Miłości te dwa Rycerze.
Karczma portowa Zalana Zęza to duży piętrowy budynek, murowany z dachem pokrytym dachówkami, z dwóch dużych kominów dymi się a w środku pali się światło choć nie słychać myzuki ani żadnych innych dźwięków świadczących o tym, iż ktoś tam właśnie siedzi.
Wchodząc do karczmy pierwszy raz w życiu nie słyszeliście gwaru rozmów, pijackich piosenek czy nawet śpiewu jakiegoś grajka. W środku. po lewej stronie od wejścia, obok dużego kominka siedzi dwóch braci, a przy stole przed nimi 4 ich zbrojnych, karczmarz krasnolud właśnie nalewa wina rycerzom a dwóch młodzików ludzkich kładzie na stole zbrojnych pieczyste. Na Wasze wejście zareagował tylko starszy z braci Argor odwracając głowę w Waszą stronę i odstawiając puchar:
-A jednak przyszliście, jakże nam miło znów zobaczyć Was, goście w doma-Bogi w doma, zapraszamy siadajcie obok, karczmarzu bądź tak miły i dla Naszych gości też przyszykuj coś pysznego, okropnie się zmęczyli ubijając dwa potwory i daj najlepsze wina i miody dla naszych pogromców. No co tak stoicie? No przecie to prawda, że to Wy ubili dwa a My tylko jednego, tera to Wy bohatery co nie? Zapraszamy do stołu.
Po tych słowach wstał i skłonił delikatnie głowę zapraszając jednocześnie do ich stołu. Zbrojni nawet nie podnieśli głów na Wasz widok zajęci mięsiwem i piciem wina.
Gdy już usiedliście Argor dalej stojąc rzekł:
-Jak mówiłem, nagroda Was nie minie, Dragarze rychło tutaj
-po czym jeden ze zbrojnych jak na komendę otarł tylko usta rękawem i szybko zjawił się obok rycerza-
dawaj no tą sakwę, no jakby nie liczyć to za ubicie takiego stwora należy się złoto więc trzymajcie dzielni druhowie ot i Wasza nagroda, 400 złota jak należy i po rycersku-powiedział to wręczając każdemu po sakiewce.
A teraz siadajmy pijmy i jedzmy, radujmy się, bo dziś pijem jutro gnijem
Natomiast drugi z braci Arather bezustannie wpatrywał się głęboko w oczy Amrasa, aż ten wzdrygnął się ale nie mógł opuścić wzroku. Wzrok Rycerza świdrował duszę elfa na wylot, przez te kilka chwil Arather poznał wszystkie najgłębsze skrywane sekrety elfa, wszystkie jego uczynki, wszystkie myśli. Amras czuł się nagi przed Rycerzem, już wiedział, że Arather wie o nim wszystko. A Arather tylko uśmiechnął się kącikiem ust po czym wrócił do swojego pucharu i jego zawartości.
Dostaliście po 100zł.
I o czym z nimi gadacie? Czekam specjalnie na deklarację Margolasa:-))) Bo chyba chciał coś wyciągać od nich???
Amras i Aalmangar zostaliście opatrzeni w kaplicy to są tylko lekkie obrażenia, nic poważnego.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."