PBF - Narodziny legendy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2013, 22:10

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Stając nad skulonym w kłębek i poruszającym się niemrawo Llorvasem, Sivariael wyciągnął przed siebie obie ręce splatając nieme zaklęcie, od którego powietrze zatrzeszczało od energetycznych wyładowań. Bliźniacze strugi oślepiającego magicznego ognia uderzyły w ostatniego poruszającego się draugra, stawiając ożywieńca w morzu jaskrawych płomyków.

Broniący swego elfiego druha Redgard zamłynkował mieczem, skoczył na spotkanie martwiaka ze śpiewnym okrzykiem na ustach i błyskiem w twardych zawziętych oczach. Cięty w bok nieumarły strażnik grobowca zachwiał się na nogach, niezgrabnie machnął wychudłą ręką uzbrojoną w stare przytępione ostrze. Ciemnoskóry wojownik odbił klingę upiornego wroga w bok pośród dźwięcznego szczęku stali, ciął ponownie z całej siły rozrąbując nienaturalnie chudy tors martwiaka i posyłając go na posadzkę katakumb.

W pełnych cieni i plam mroku podziemiach zapadła przenikliwa cisza, przerywana jedynie zdyszanymi chrapliwymi oddechami śmiertelników.

- Nic się więcej nie rusza - rzucił półgłosem Dumas Neviers, chowając za pas nóż i podnosząc z posadzki upuszczony wcześniej miecz - Chyba mamy wszystkich.
Moc altmera wynosi 15, do tego premia +1 za sztukę Zniszczenia. Czarowanie oznacza karę -5, rzucam 4k20: 11, 14, 11, 5. Po uwzględnieniu premii uzyskałem dwa sukcesy. Oznacza to 16 ran podwojonych do 32 za czarowanie na dwie ręce, a następnie do 64 za wrażliwość draugrów na ogień. Nie najgorszy wynik!

Teraz Hastur oraz jego dwa ataki i blok. Wyrzuciłem kolejno trzy sukcesy, cztery i dwa. Oznacza to 72 rany brutto w pierwszej akcji minus OCH 4. Draugr zyskuje okazję do ataku, dwa sukcesy skontrowane równowartościowym blokiem Redgarda. I drugie cięcie Hastura, niszczycielskie w skutkach.

Walka dobiegła końca, gratuluję!

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 08 lutego 2013, 22:15

Nie znam się na pierwszej pomocy, więc opatrywanie zostawię raczej reszcie, za to mam cały czas na oku Neveirsa.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2013, 22:25

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Półprzytomny z bólu Llorvas stęknął głucho, kiedy Hastur i Barr'teh obrócili go na plecy spoglądając pełnymi troski oczami na tkwiący pośrodku napierśnika dunmera miecz. Neviers kopnął leżącą przy swej nodze odciętą czaszkę draugra, skończył lustrować podejrzliwym wzrokiem boczne wnęki katakumb cofając się do otaczających ciężko rannego elfa najmitów.

- Chociaż żaden ze mnie złośliwiec, aż się teraz cisną na usta cięte słowa - oznajmił wsuwając miecz do pochwy i spoglądając pozbawionym współczucia wzrokiem na broczącego krwią z ust Llorvasa - Ledwie chwilę temu gotów był skakać mi do gardła o pierwszeństwo w sztuce robienia mieczem... rzekły kto, kara boska jako lekcja pokory.

- W sztuce ciskania mieczem zaprawdę nie masz sobie równych - sarknął Hastur, który bez wahania stanął w obronie nie mogącego wykrztusić żadnego słowa elfa - Wszelako nie czas to i miejsce na takie rozważania.

- Jak bardzo z nim źle? - zapytał Trond, który sam krwawił z kilku głębokich ran - Przeżyje?

- Jeśli bogowie zechcą - wzruszył ramionami Hastur - Dalej, trzeba będzie wyciągnąć z niego ten miecz.

- Ssię nie wykrrwawi? - wysyczał Ahraveen - Płuca to nie wątroba, ale też dla witalnośści ciała ważne.

- Llorvas, słyszysz mnie? - zapytał Hastur klękając przy dunmerze i przysuwając usta do jego ucha - Musisz spróbować się leczyć, my ci nie pomożemy. Kiedy zaczniemy wyciągać miecz, musisz rzucić zaklęcie. Dasz radę?

Z ust elfa wydobył się przeciągły jęk, będący zapewne wyrazem aprobaty dla pomysłu Redgarda, ale mogący równie dobrze oznaczać zdecydowaną odmowę.
To będzie niebezpieczny zabieg, uprzedzam! Jeśli miecz pozostanie w ciele elfa, Llorvas umrze po krótkim czasie od obrażeń wewnętrznych. Jeśli druhowie zdecydują się wyciągnąć ostrze, dunmer musi się zacząć natychmiast leczyć, inaczej umrze z wykrwawienia. Test trudny, kara -5 do Mocy 15. Testujemy?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 08 lutego 2013, 22:42

Kości w ruch, mistrzu. Nie ma na co czekać.
Trond, dobrze by było, żebyś też się podleczył.
A co potem? Ewakuujemy elfa i wycofujemy się (szkoda by było nie osiągnąwszy celu), robimy nosze i taszczymy rannego ze sobą dalej w głąb katakumb (niezbyt dobry pomysł), czy zostawiamy go we względnie bezpiecznym miejscu pod opieką ochotnika i zwiedzamy dalej w pomniejszonym składzie (też mi się nie uśmiech)?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 lutego 2013, 22:48

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Przewracający oczami Llorvas wydał z siebie przenikliwy wizg, kiedy Hastur pociągnął w górę klingę wbitego w ciało elfa miecza. Długie szczupłe palce dunmera poruszyły się spazmatycznie, ale niemal natychmiast zgięły się w znajomy dla pozostałych wędrowców sposób, wieszczący splatanie zaklęcia.

Redgard wyciągnął zardzewiały miecz do końca i odrzucił go z grymasem wstrętu za siebie, przyciskając dłonie do wąskiej, ale tryskającej krwią dziury w napierśniku Llorvasa.

- Szybko, zdejmujcie zbroję! - krzyknął, na dodatek niepotrzebnie, bo Ahraveen i Barr'teh już zdążyli poluzować paski napierśnika i w jednej chwili ściągnęli żelazną zbroję z torsu dunmera.

Hastur przycisnął pulsujące złotawą poświatą dłonie Llorvasa do jego rany, pozwalając uwolnionej przez elfa mocy rozlewać się jasną poświatą po głębokiej dziurze w bladoskórym, pociętym krwawymi smugami ciele.

- Co on robi? - wykrztusił oniemiały Trond - To leczenie? Jak u kapłanów Mary?

- Cichaj! - syknął Redgard - Nie przeszkadzaj!
Dobra, nie ma co zwlekać. Rzucam 4k20: 13, 6, 7, 7. Trzy sukcesy oznaczają odzyskanie 10 pkt. ŻYW kosztem 5 pkt. many. Zatrzymuje to też krwawienie, a więc ryzyko nagłego zejścia elfa przestało istnieć. Llorvas wciąż ma 88 ran i muszę teraz dowiedzieć się od Mordimera, czy chce się dalej leczyć czy też pozostać przy tym stanie oszczędzając manę.

Trond nie potrafi się leczyć, nie jest czarownikiem!

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 08 lutego 2013, 22:58

- Niech to! Sprawa robi się skomplikowana. Jeżeli Llorvasowi uda się doleczyć do końca, niech idzie z nami. Jeżeli nie, będziemy chyba musieli zawrócić...
Ja z miejsca odrzuciłbym pozostawienie kogokolwiek oraz zabrania rannego na noszach. Pozostaje więc tylko doleczyć do końca lub wracać.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 09 lutego 2013, 05:56

Staram się wyleczyć, ale najpierw muszę się uspokoić, nie mam wyjścia muszę wyzdrowieć.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 10 lutego 2013, 09:46

Mistrzu, sprawa umiejętności leczenia lub nie, swojej postaci został wyjaśniona na tarasie, po walce Hastura. Co do Tronda chodziło mi raczej o to aby wsadził jakiś tampon pod zbroję, ma to być opatrzenie rany, a nie samoleczenie. Takie coś chyba każdy potrafi zrobić kierowany choćby samą intuicją. Dopiero później gdy będzie taka możliwość poprosi kogoś bardziej kompetentnego, aby zerknął na jego opatrunek. Tyle to chyba może zrobić młody góral.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lutego 2013, 18:47

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Ujęty pod ramiona i podciągnięty w górę Llorvas usiadł pod ścianą korytarza oparty o nią plecami i oddychający w dziwny świszczący sposób. Hastur podniósł się z klęczek i rozejrzał wokół, dopiero teraz zyskując okazję ku temu, by przyjrzeć się bliżej rozsieczonym chwilę wcześniej nieumarłym. Redgard słyszał wcześniej o barbarzyńskich obyczajach starożytnych Nordów, którzy z upodobaniem preparowali zwłoki swych wojowników nasycając je następnie nekromantyczną mocą i przeistaczając w pozornie nieśmiertelnych strażników grobowców. Rytuały te były praktykowane powszechnie w czasach Starych Bogów, gdy Arkay i Stendarr nie cieszyli się jeszcze na północy Tamriel powszechną czcią, a gwałtowni i twardzi górale zanosili swe modły do znacznie mniej wyrozumiałych niebiańskich istot.

Draugrowie podpaleni wcześniej zaklęciami wciąż jeszcze dogasali, zasnuwając duszne stęchłe powietrze katakumb smugami cuchnącego odrażająco dymu. Pustynny wojownik pochylił się nad najbliższym z nich, spojrzał w czarne oczodoły ukrytej pod hełmem czaszki czując na ich widok zimne ciarki na plecach.

- Nie ulegaj wrażeniu, że to już wszyscy - powiedział półgłosem Neviers, który stanął u boku Hastura - Grobowiec może się ciągnąć całymi milami pod górą i wciąż jeszcze mogą się tutaj kryć inni nieumarli. Ci byli dość niemrawi, ale są też inni, stworzeni za pomocą znacznie silniejszych zaklęć. Jeśli napatoczymy się na nich, możemy mieć dużo większe kłopoty.

- Co zatem proponujesz? - zapytał Redgard podnosząc z posadzki stary zardzewiały miecz i badając w dłoni jego wyważenie - Winniśmy zawrócić na górę?

- Winniśmy zachować ogromną ostrożność - odparł Breton - Tutaj nas opadli, byśmy się zagłębili w labirynt wielu wzajemnie przeciętych korytarzy. Gdyby na nas wyszli przodkiem, bez trudu byśmy im uciekli. Sam widziałeś, że są wolniejsi od nas. Grunt to nie dać się im odciąć od drogi ucieczki.

Neviers trącił czubkiem buta martwiaka, którego czary Sivariaela niemal całkowicie obróciły w popiół, cmoknął znacząco ustami.

- Że altmer potrafi chwacko czarami władać, wiedziałem od dawna, ale widzę, że i wy jesteście obyci w magicznych arkanach - stwierdził ściszonym głosem - Taka komitywa wybornie podnosi humor.
Breton sugeruje dalszą eksplorację podziemi, z zastrzeżeniem, iż powinniście od teraz dokładać baczenia, by zawsze mieć w zanadrzu czystą drogę ucieczki. Trzynastu uśmierconych ostatecznie ożywieńców wala się po korytarzu, więc pytanie, czy ktoś chce te truchła przetrząsnąć w poszukiwaniu czegokolwiek wartościowego? Jeśli o ich oręż idzie, wszyscy mieli albo zabytkowe miecze albo topory, mocno skorodowane i stępione, posiadające OBR 7. Zbroje również są w bardzo złym stanie, na dodatek przed chwilą ów stan wydatnie pogorszyliście.

Co do leczenia Llorvasa, muszę na szybko przeliczyć jego stan many, ponieważ począwszy od strażnicy dunmer korzystał z magicznej mocy, a jej tempo regeneracji wynosi 2 pkt. na godzinę. Za chwilę postaram się podać, ile many zostało i ile da się za jej pomocą uleczyć ran.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 lutego 2013, 19:10

O ile Llorvasss ssstanie na nogi. Możemy pójść dalej, ale dopiero wtedy. My nie zostawiamy ssswoich.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 10 lutego 2013, 19:18

Dobrze, poczekajmy zatem aż Llorvas wróci trochę do siebie, a potem z odpowiednią atencją badajmy podziemia dalej.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lutego 2013, 19:20

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Bretoński obieżyświat trzymał się daleko od próbującego leczyć magią swą ranę dunmera, ale nie omieszkał śledzić wysiłków Llorvasa wzrokiem, w którym nie można się było dopatrzeć nawet cienia życzliwości. Przysłuchując się stłumionym rozmowom przybyszów z Cesarstwa Neviers nadstawiał co chwila bacznie ucha w kierunku głębiej położonych zakamarków Czarnygłazu, mrużąc oczy i marszcząc czoło.

- Nie ma co dłużej zwlekać - oznajmił w pewnej chwili - Zauważyliście, że nigdzie nie ma trupów tych górskich rzezimieszków? Gdyby draugrowie ich opadli, porzuciliby zabitych tam, gdzie zostali ubici, by ciała w proch się obróciły. I żadnych ubitych martwiaków też nigdzie nie widzieliśmy, dopóki nie zaczęła się ta burda. Stąd wniosek taki, że Arnulf i jego druh z Markartu przeszli tędy bez zwracania uwagi strażników.

- Już żeśś to wceśśniej powiadał - syknął Ahraveen zmieniając układ swych połączonych błonką palców na stylisku topora - Co ci po łebie chadza?

- Że jeśli dalej będziemy tu jak kołki wystawać, pewnikiem tamci na nas wylezą w drodze powrotnej - wyjaśnił Breton - Nie zapominajcie, że wciąż dość ich w kupie, by przy troszce szczęścia dać nam radę, zwłaszcza przy tym pokiereszowanym rębaczu - wymowne spojrzenie Neviersa ponownie pobiegło w stronę Llorvasa - Trza ich poszukać i wprawnie ubić, a potem odszukać tablicę. Nie po tom zaszedł tak daleko, by się teraz wracać. Decydujcie zatem, ja bowiem idę z wami albo bez was.
Neviers zdecydowanie nalega na dalszą misję, aczkolwiek nie upiera się, że musicie mu towarzyszyć. Faktem jest, że wciąż nie wiecie nic o losie ani miejscu pobytu reszty bandytów, nie przybliżyliście się też zbytnio do celu swej wyprawy: rzeczonej kamiennej tablicy ze zmoczymi inskrypcjami. Obliczyłem manę Llorvasa i wyszło mi 41 zużytych punktów. Jeśli Mordimer się zgadza, mogę testować czarowanie w celu przetworzenia 45 następnych na pełne leczenie - dunmerowi zostanie wówczas w zapasie 14 pkt. many!

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 10 lutego 2013, 19:37

- Nie bądź taki prędki, Neviers! Chwila różnicy ci nie sprawi, a jak Llorvas odsapnie nieco, będziem mieć o jeden miecz więcej przeciw temu, co w czeluściach czyha. A i ogniem robi nieźle, jakeś sam to przed momentem widział.
Dobrze by było ruszyć się z miejsca. Czaruj Mordimer i lecz się czym pędzej!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 10 lutego 2013, 19:46

Psesukajmy draugrów, nim się Llorvas nie wyleczy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 lutego 2013, 20:14

Czarnygłaz, 11 dzień Ostatnich Siewów

Argonianin zgarbił się tak, że niemal przypadł na cztery kończyny, przetrząsając z iście dziecięcą ciekawością cuchnące stęchlizną i spalenizną zarazem odzienie rozsieczonych draugrów. Wielkie ślepia jaszczura zaświeciły się znienacka, kiedy spod przegniłej skórzanej zbroi jednego z nieumarłych wypadł niewielki czerwony kamyk. Topornie oszlifowany klejnot, przewiercony w dodatku na wylot w celu zawieszenia na rzemyku na szyi, okazał się małym rubinem. Rozumny gad umieścił znalezisko na swej łapie, przysunął ją bliżej oczu zastanawiając się, ile też mógłby za ów kamyk otrzymać od ludzi, którzy powszechnie lubowali się w podobnych przedmiotach i którzy wiele gotowi byli za nie zapłacić.

- Co tam masz? - zapytał Sivariael, który studiował od dłuższej chwili inskrypcje wygrawerowane na mosiężnym diademie nasadzonym na hełm jednego z draugrów - Amulet?

- Błyszczący kamyczek - odparł niechętnie Ahraveen, czując zrozumiały opór przed demonstrowaniem swego łupu obcemu elfowi - Taki czerwony, bardzo maluśki. Poszukaj sobie własnego, ten jest mój.
Dokładne przeszukanie żywych trupów zaowocuje odnalezieniem nie tylko małego rubinu, ale i 34 złotych septimów, zaszytych rytualnie w odzieniu zmumifikowanych wojowników. Oprócz tego weszliście w posiadanie siedmiu zardzewiałych mieczy i pięciu tępych toporów, niewiele w praktyce wartych (mogący uchodzić za fachowca w tej kwestii Trond wyceniłby sztukę takiej broni na pięć septimów, na pewno nie więcej).

ODPOWIEDZ