- Tu Matka, slysze Cie dobrze, czy mnie slyszysz? - Ash z wielka ulga odpowiedzial Radefordowi. To znaczylo, ze wraz z Saltem mieli troche wiecej szczescia niz Szary, ktory martwy lezal na asfalcie. Zaraportowal szybko:
- Zlapalismy kontakt i zostalismy zaangazowani w walke. Szary KIA. Musimy wycofac sie ze stanowiska zanim strzelanina sciagnie tu potencjalnych przeciwnikow. Podajcie swoja pozycje, to ustalimy miejsce spotkania. Obawiam sie, ze trzeba bedzie znalezc inny sposob powrotu na druga strone rzeki Ohio.
Bycie w ruchu wydawalo sie Ashowi najsensowniejszym wyjsciem. Zdawal sobie sprawe, ze sa zwierzyna w niebezpiecznej okolicy. Nie chcial siedziec i byc stacjonarnym celem. Ruch mogl zmylic tych, ktorzy teraz ewentualnie ruszyli do schronienia Aniolow przy rzece. Szkoda bylo lodzi, ale wejscie do lodki bylo az nazbyt oczywistym szalenstwem. Z jednej strony wpadliby pod ostrzal snajperow z miasta, z drugiej kanibali. Gdzies na mapie widzial chyba przystan jachtowa w gorze rzeki. Moze tam cos znajda.
PBF - Podstępna rubież
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Północny brzeg rzeki Ohio, 8 maja 2055
Ubezpieczający się wzajemnie mężczyźni pokonali blisko dwie mile w kierunku wschodu, przemieszczając się ostrożnie pomiędzy zdewastowanymi, częściowo strawionymi lata temu pożarem budynkami podmiejskiego przedmieścia. Osmalone ściany, wraki samochodów i metalowe ogrodzenia dawały im dość osłony, by nie musieli mitrężyć czasu na mozolne czołganie się z kryjówki do kryjówki, toteż mimo zachowania daleko posuniętej ostrożności obaj Aniołowie szybko opuścili wschodnie obrzeża Proctorville, wracając nad brzeg toczącej swe buroszare wody rzeki Ohio.
- Nigdzie żywej duszy - oznajmił Wilson przyjrzawszy się okolicy przez lornetkę - Ani po tej ani po przeciwnej stronie. Jak przepłyniemy na drugą stronę?
Ash milczał przez chwilę, z rozrzewnieniem wspominając okrętową szalupę porzuconą pod ostrzałem nieznajomego snajpera na miejskim moście.
- Możemy poszukać jakiegoś starego pnia drzewa - zaproponował z nutą niezdecydowania w głosie - Albo wytargać coś z któregoś domu. Sam nie wiem, może wannę? Albo jakąś lekką szafę? Cokolwiek, co utrzyma się na wodzie i czego będzie się można przytrzymać. A przynajmniej jakąś wodoszczelną skrzynkę, żeby nam broń nie zamokła. Wolałby, żeby mnie nikt nie zdybał pośrodku nurtu z niesprawną spluwą.
Ubezpieczający się wzajemnie mężczyźni pokonali blisko dwie mile w kierunku wschodu, przemieszczając się ostrożnie pomiędzy zdewastowanymi, częściowo strawionymi lata temu pożarem budynkami podmiejskiego przedmieścia. Osmalone ściany, wraki samochodów i metalowe ogrodzenia dawały im dość osłony, by nie musieli mitrężyć czasu na mozolne czołganie się z kryjówki do kryjówki, toteż mimo zachowania daleko posuniętej ostrożności obaj Aniołowie szybko opuścili wschodnie obrzeża Proctorville, wracając nad brzeg toczącej swe buroszare wody rzeki Ohio.
- Nigdzie żywej duszy - oznajmił Wilson przyjrzawszy się okolicy przez lornetkę - Ani po tej ani po przeciwnej stronie. Jak przepłyniemy na drugą stronę?
Ash milczał przez chwilę, z rozrzewnieniem wspominając okrętową szalupę porzuconą pod ostrzałem nieznajomego snajpera na miejskim moście.
- Możemy poszukać jakiegoś starego pnia drzewa - zaproponował z nutą niezdecydowania w głosie - Albo wytargać coś z któregoś domu. Sam nie wiem, może wannę? Albo jakąś lekką szafę? Cokolwiek, co utrzyma się na wodzie i czego będzie się można przytrzymać. A przynajmniej jakąś wodoszczelną skrzynkę, żeby nam broń nie zamokła. Wolałby, żeby mnie nikt nie zdybał pośrodku nurtu z niesprawną spluwą.
Oto najważniejsze w obecnej chwili pytanie - jak chcecie się przedostać na południowy brzeg? (po przystani jachtowej ani śladu, niestety). Jeśli o mnie chodzi, możecie to zrobić nawet wpław. Kilka podpowiedzi zamieściłem w fabularce, czekam na Wasze reakcje.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
- Ash- sapnął Radeford do nadajnika. Szybko się skonfundował i powtórzył - Matka miłosierdzia tu Głos Aniołów. Głos Aniołów. Sól KIA. Powtarzam sól KIA. Niosę ją ze sobą. Nasza Jerozolima będzie w kierunku w którym modlą się muzułmanie, nad miejscem gdzie można złapać wysypkę. Powtarzam. Nasza Jerozolima będzie w kierunku w którym modlą się muzułmanie, nad miejscem gdzie można złapać wysypkę. Zbudujcie Arkę. Powtarzam. Zbudujcie Arkę. Bez odbioru.
To powiedziawszy Radeford z trudem ulokował ciało Salta na ramieniu i ruszył na południowy-wschód.
To powiedziawszy Radeford z trudem ulokował ciało Salta na ramieniu i ruszył na południowy-wschód.
Mam nadzieją, że chłopaki zrozumieją przekaz.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Roger that. - odpowiedział Ash. Potem zwrócił się do Wilsona:
- Kurwa Salt oberwał. Mówił że KIA, ale po co by taszczył trupa ze sobą? Kieruję się w tę samą stronę co my. Chce żebyśmy skombinowali jakąś łódź i spotkali się nad rzeką.
Wątek techniczny
Co tam ciekawego znaleźliśmy przy Szarym i innych trupach?
- Kurwa Salt oberwał. Mówił że KIA, ale po co by taszczył trupa ze sobą? Kieruję się w tę samą stronę co my. Chce żebyśmy skombinowali jakąś łódź i spotkali się nad rzeką.
Wątek techniczny
Co tam ciekawego znaleźliśmy przy Szarym i innych trupach?