A do naszej niezgody poglądów należałoby jeszcze dorzucić, że moja postać to elfka. Nie zgodzę się z Twoim stwirdzeniem
Myślę, że elfy zupełnie inaczej podchodzą do sprawy niż orki, czy ludzie. Może to i średniowieczny świat, ale rasy różne, więc można też uznać, że i stopień poglądów i wyznacznik rzeczy moralnych jest inny. Dla ludzi tortury i rzezie to fajna zabawa, dla elfów niekoniecznie - dla mnie to one są jednak bliżej tego wieku XXIJa zakladam ze taka sprawiedliwosc: tortur i smierci jest normalna na Orchii, niezaleznie czy rzadza orki czy elfy, ludzie itp.
No ale, powróćmy do RPGowej dyskusji.
--------------------------
Caratris popatrzyła na orka, połorka i dwa elfy i machnęła tylko ręką.
- Zdecydowaliśmy o jego losie, to zbyt dużo powiedziane, Tanie. Ty zdecydowałeś w głównej mierze.
Potem popatrzyła Amrasowi głęboko w oczy i powiedziała do niego:
- Pamiętasz naszą rozmowę dość dawno temu, na spacerze? Zadałam Ci wówczas wiele pytań, na które udzieliłeś mi odpowiedzi. Obawiam się, że przestaję wierzyć w część z Twych słów. Widząc jak wszelkie Wasze osądy się odbywają i jak załatwia się różne sprawy, słysząc Tana Vadera, nie umiem dać Twym słowom wiary... i tym bardziej martwi mnie przyszłość. Chodzi mi głownie o moje ostatnie pytanie... pamiętasz je jeszcze?
W spojrzeniu elfki Amras dostrzegł coś, co ma chwile wprawiło elfa w beznadziejnie smętny nastrój - zwykle tlące się gdzieś w zakamarkach tęczówek ogniki, dzięki którym wzrok elfki był pełen energii, zgasły. Srebrne oczy stały się zimne niczym lodowe pustkowia, na których próżno szukać choćby odrobinki ciepła. Nawet granatowe halo jakby poszarzało. Smutek elfki odbijał się w jej całej osobie, emanował ze spojrzenia w tak natrętny sposób, że nie można go było zlekceważyć.
- Chodźmy, załatwiliśmy tutaj już Wasze sprawy. Trzeba nakłonić elfy do umierania ku chwale Katana...