PBF - Mrok nad Hillcrest
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Według mnie trzeba najpierw załatwić sprawę z burmistrzem, aby w mieście powróciły spokojne rządy, a potem się zobaczy co dalej. Za bardzo w tym mieście wszyscy się panoszą.
Ja bym był za tym aby iść do burmistrza i pogadać z nim ewentualnie wybadać co tam się dzieje.
Ja bym był za tym aby iść do burmistrza i pogadać z nim ewentualnie wybadać co tam się dzieje.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
- Miejsce dla śledczych! - krzyknął Ulrich, rozpychając się do sprofanowanych zwłok. Skrzywił się pod hełmem. Czarny rycerz lubował się w zabijaniu, ale tylko w walce lub za przestępstwa. Zabijane dzieci wzbudzały w rycerzu pewne odruchy tępej złości - które na szczęście szybko mijały.
- Morderca długo będzie umierał za ten występek! - krzyknął w tłum, odciągając kobietę leżącą przy dziecku. - Ja Ulrich von Plannkuchen osobiście wypatroszę sprawcę tego bestialstwa! - półolbrzym uznał, że to doskonały moment na rozsiewanie sławy i swojego imienia wśród mieszkańców. Wręcz musiał z niej skorzystać.
- Zwłoki zostawcie, niech je obejrzą jeszcze strażnicy miejscy a potem pochowajcie - dodał już ciszej, zwracając się prawdopodobnie do matki.
Są jakieś ślady walki, ciągnięcia dziecka po ziemi? Skąd się tam mogły wziąć?
Rycerz stanął przed zwłokami. Spojrzał na nie prze chwilę, badając ewentualne ślady. Po chwili ściągnął plecak i wyciągając koc przykrył nim ofiarę. - Morderca długo będzie umierał za ten występek! - krzyknął w tłum, odciągając kobietę leżącą przy dziecku. - Ja Ulrich von Plannkuchen osobiście wypatroszę sprawcę tego bestialstwa! - półolbrzym uznał, że to doskonały moment na rozsiewanie sławy i swojego imienia wśród mieszkańców. Wręcz musiał z niej skorzystać.
- Zwłoki zostawcie, niech je obejrzą jeszcze strażnicy miejscy a potem pochowajcie - dodał już ciszej, zwracając się prawdopodobnie do matki.
Jak dla mnie sprawa załatwiona, możemy kontynuować podróż do burmistrza. W między czasie wysyłam Hektora z pieniędzmi i uszkodzonym elementem zbroi by ją zaniósł kowalowi, samemu idąc już w skromnym, acz eleganckim rycerskim odzieniu, oraz hełmie i bronią.
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Shagrat stara się od razu wmieszać w tłum zanim ludzie zorientują się, że jest tutaj razem z resztą towarzyszy.
Shagrat podchodzi do jednej z kobiet i grzecznie się pyta kogo córką była ta dziewczynka i co tu się stało? Czy może coś widziała coś? Jak mogło do tego dojść? Czy ktoś coś widział?
I staram się słuchać co ludzie mówią, może ktoś będzie na tyle odważny aby udzielić kilku odpowiedzi.
Shagrat podchodzi do jednej z kobiet i grzecznie się pyta kogo córką była ta dziewczynka i co tu się stało? Czy może coś widziała coś? Jak mogło do tego dojść? Czy ktoś coś widział?
I staram się słuchać co ludzie mówią, może ktoś będzie na tyle odważny aby udzielić kilku odpowiedzi.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Shagrat po wmieszaniu się w tłum usłyszałeś różne plotki, trudno ciało zidentyfikować, ale jakąś ozdobę dziewczynki poznano i to jedno z zaginionych dzieci, mieszczanie podejrzewają jakowyś kultystów, porywaczy ciał nic konkretnego nie wiedzą. Śladów nie ma, wygląda jakby ktoś tu ciało podrzucił specjalnie. W mieście dalej wrze, gdzieś indziej zabito jakiegoś żebraka a jego ciało zniknęło. Co dalej?
-
mordimer00
- Reactions:
- Posty: 2226
- Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44
Trzeba iść do komendanta aby razem z Nami szedł do burmistrza i w razie czego albo wyciągnął go z domu na siłę aby w końcu zaczął rządzić miastem albo niech sam przejmie władzę ale trzeba to zrobić w zgodzie z prawem.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."
- Świetnie, że Herr burmistrz zapytał - zaczął Ulrich, wychodząc przed towarzystwo. - Ich bin Ulrich von Plannkuchen, do usług - rycerz zgiął prawą pięść i przyłożył sobie do serca, kłaniając się lekko. - A to moi towarzysze - dodał, pokazując ręką, na wypadek, gdyby jego rozmówca był ślepy albo nie rozróżniał wazonów od ludzi. - Rzecz w tym, Herr burmistrzu, że macie tu pewien problem w mieście - a tak się cudownie składa, że my możemy wam w tym pomóc! - rozłożył przyjacielsko ręce, patrząc na minę włodarza.
- Porywane są zwłoki, dzieci oraz żebracy, ja? - spytał rycerz i nie czekając na przytaknięcie, kontynuował. - Zatem pierwszą rzeczą, co wypadałoby zrobić, to ustalić nowe prawo: zakaz chodzenia samemu po mieście w godzinach nocnych. Och, keine problem, Herr burmistrzu - machnął ręką, udając, że udzielona rada była drobiazgiem. - No i oczywiście kara śmierci przez tortury dla winnych owych zbrodni. Mam rację? - przybliżył się o krok i pochylił głowę do przodu.
- Porywane są zwłoki, dzieci oraz żebracy, ja? - spytał rycerz i nie czekając na przytaknięcie, kontynuował. - Zatem pierwszą rzeczą, co wypadałoby zrobić, to ustalić nowe prawo: zakaz chodzenia samemu po mieście w godzinach nocnych. Och, keine problem, Herr burmistrzu - machnął ręką, udając, że udzielona rada była drobiazgiem. - No i oczywiście kara śmierci przez tortury dla winnych owych zbrodni. Mam rację? - przybliżył się o krok i pochylił głowę do przodu.
Jaka reakcja burmistrza?