PBF - Ścigając samego siebie
- Chudy daj mu tego stimpaka - Jim sam szykuje manierkę żeby napoić gościa.
Co do pytań:
- Kim jesteś ocalony, jaką pełniłęś funkcje w tym mieście? (to pytanie otworzy lub zamknie dalszą liste pytań)
- Wybacz ale musimy spytać, czy wiesz coś o ukrytych miejscach ze sprzętem, dokumentami, kasą....
Co do pytań:
- Kim jesteś ocalony, jaką pełniłęś funkcje w tym mieście? (to pytanie otworzy lub zamknie dalszą liste pytań)
- Wybacz ale musimy spytać, czy wiesz coś o ukrytych miejscach ze sprzętem, dokumentami, kasą....
Ostatnio zmieniony 04 października 2014, 10:51 przez _stone_, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, 22 października 2281
Zmierzch okrył pustynne miasteczko skwarną ciemnością, skrząc się mnóstwem dostrzegalnych wysoko w górze gwiazd. Ostatnie ognie pożarów dogasały rozświetlając mrok słabą poświatą przeplataną kłębami gryzącego dymu. Zgromadzeni w ratuszu wywiadowcy przenieśli wszystkie znalezione w Nipton łupy na pierwsze piętro, do jakiegoś ubogiego w mebel biura mogącego posłużyć za miejsce na nocleg. Popękane szyby w oknie oferowały dobre pole widzenia na wejście do ratusza oraz główną ulicę Nipton, a nadto legioniści nikogo tam nie zabili, więc pokój nie odstraszał zwłokami ani plamami krwi.
Półprzytomny z bólu mężczyzna znaleziony w sklepie został przeniesiony na parter urzędu, umieszczony wcześniej na prowizorycznych noszach zrobionych z wyjętych z futryny drzwi. Uniesiony mięśniami czterech mężczyzn, nieszczęśnik raz i dwa zakrzyknął pod wpływem przemożnego cierpienia, kiedy sanitariusze z przypadku zbyt potrząsnęli jego noszami.
- W rurach ciągle jest woda - oznajmiła Sue, która w międzyczasie spenetrowała resztę rozległego budynku - Trochę cuchnie, ale można się nią umyć. Co z tym gościem?
- Poczekaj chwilkę... - chudzielec wyciągnął ze swojego plecaka pękaty aplikator wyposażony w miernik, przyłożył go do ramienia pacjenta i wtłoczył zawartość strzykawki w żyłę półprzytomnego człowieka.
Przechowywana w stimpaku chemiczna substancja rozeszła się w krótkiej chwili w krwiobiegu mężczyzny, uspokajając jego płytki oddech i otwierając w zamian szeroko oczy.
- Kim wy właściwie jesteście? - wydyszał pacjent, wpatrując się z podejrzliwą nieufnością na otaczających go ludzi.
[/center]
Zmierzch okrył pustynne miasteczko skwarną ciemnością, skrząc się mnóstwem dostrzegalnych wysoko w górze gwiazd. Ostatnie ognie pożarów dogasały rozświetlając mrok słabą poświatą przeplataną kłębami gryzącego dymu. Zgromadzeni w ratuszu wywiadowcy przenieśli wszystkie znalezione w Nipton łupy na pierwsze piętro, do jakiegoś ubogiego w mebel biura mogącego posłużyć za miejsce na nocleg. Popękane szyby w oknie oferowały dobre pole widzenia na wejście do ratusza oraz główną ulicę Nipton, a nadto legioniści nikogo tam nie zabili, więc pokój nie odstraszał zwłokami ani plamami krwi.
Półprzytomny z bólu mężczyzna znaleziony w sklepie został przeniesiony na parter urzędu, umieszczony wcześniej na prowizorycznych noszach zrobionych z wyjętych z futryny drzwi. Uniesiony mięśniami czterech mężczyzn, nieszczęśnik raz i dwa zakrzyknął pod wpływem przemożnego cierpienia, kiedy sanitariusze z przypadku zbyt potrząsnęli jego noszami.
- W rurach ciągle jest woda - oznajmiła Sue, która w międzyczasie spenetrowała resztę rozległego budynku - Trochę cuchnie, ale można się nią umyć. Co z tym gościem?
- Poczekaj chwilkę... - chudzielec wyciągnął ze swojego plecaka pękaty aplikator wyposażony w miernik, przyłożył go do ramienia pacjenta i wtłoczył zawartość strzykawki w żyłę półprzytomnego człowieka.
Przechowywana w stimpaku chemiczna substancja rozeszła się w krótkiej chwili w krwiobiegu mężczyzny, uspokajając jego płytki oddech i otwierając w zamian szeroko oczy.
- Kim wy właściwie jesteście? - wydyszał pacjent, wpatrując się z podejrzliwą nieufnością na otaczających go ludzi.
Za chwilę rozpoczniemy konwersację na bazie Waszych wcześniejszych propozycji pytań. Ranny jest przytomny i w pełni świadomy. Na obrazku poniżej typowy stimpak.
[center]
[/center]-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Kurwa, to jak kolega uratowany, to ide się odpryskać, i może z jeszcze z jajek zrzucić co nieco. Sue może mi potrzymasz?
Dziewczyna zmierzyła Chudzielca pirounującym spojrzeniem, równocześnie sięgając po nóż, ale dostrzegła porozumiewawcze mrugnięcie okiem Simpsona:
- Utnę Ci tego fiutka i zeżresz go potem palancie...
- Chyba raczej przefiuta, takiej bestii jeszcze nie widzialaś. Tym kozikiem to go najwyżej draśniesz, poszukaj piły motorowej na mojego drągala! Zresztą najpierw musiałabyś mnie złapać!
Bart z niemal dziecinnym śmiechem na ustach uciekł z pokoju. Dziewczyna pomna znaku ruszyła zanim przeklinając. Gdy już znaleźli się dalej, poza zasięgiem słuchu rannego, Chudzielec zatrzymał się. Z jego twarzy znikł kompletnie uśmiech. Odezwał się cicho:
- Ten kolo siedział w pierdlu...
- Co ty pierdolosz?
- No mówie przecież, ma więzienny tatuaż z numerem. Trzeba powiedzieć innym i dyskretnie to rozegrać. A tak apropos, jak już jesteśmy sam na sam...
- Spierdalaj zboku! - Sue wyszła z pokoju.
Wątek techniczny
Tak rozegrałem to trochę na wyrost fabularnie, ale zakładam, że wszyscy dyskretnie zostali poinformowani o prawdopodobnej historii uratowanego, bez zdradzania mu jeszcze, że wiemy o co biega.
Dziewczyna zmierzyła Chudzielca pirounującym spojrzeniem, równocześnie sięgając po nóż, ale dostrzegła porozumiewawcze mrugnięcie okiem Simpsona:
- Utnę Ci tego fiutka i zeżresz go potem palancie...
- Chyba raczej przefiuta, takiej bestii jeszcze nie widzialaś. Tym kozikiem to go najwyżej draśniesz, poszukaj piły motorowej na mojego drągala! Zresztą najpierw musiałabyś mnie złapać!
Bart z niemal dziecinnym śmiechem na ustach uciekł z pokoju. Dziewczyna pomna znaku ruszyła zanim przeklinając. Gdy już znaleźli się dalej, poza zasięgiem słuchu rannego, Chudzielec zatrzymał się. Z jego twarzy znikł kompletnie uśmiech. Odezwał się cicho:
- Ten kolo siedział w pierdlu...
- Co ty pierdolosz?
- No mówie przecież, ma więzienny tatuaż z numerem. Trzeba powiedzieć innym i dyskretnie to rozegrać. A tak apropos, jak już jesteśmy sam na sam...
- Spierdalaj zboku! - Sue wyszła z pokoju.
Wątek techniczny
Tak rozegrałem to trochę na wyrost fabularnie, ale zakładam, że wszyscy dyskretnie zostali poinformowani o prawdopodobnej historii uratowanego, bez zdradzania mu jeszcze, że wiemy o co biega.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, miejski ratusz
Odzyskawszy dzięki stimpakowi pełną świadomość, okaleczony przez legionistów mężczyzna zaczął wodzić po obcych mu ludziach pełnym niepokoju wzrokiem, masując jednocześnie ramię, w które wcześniej Bart wpompował mu lecznicze chemikalia.
- Tamtych już nie ma? - zapytał pośpiesznie, ewidentnie mając na myśli Legion - A kim wy jesteście?
- Legion się wyniósł, możesz odetchnąć - odparł chłodno Jim, z rozmysłem nie odpowiadając na drugie pytanie mężczyzny - Jak się nazywasz i jak udało ci się przeżyć?
- Boxcar, wołają na mnie Boxcar - przedstawił się leżący na noszach człowiek, bezwiednie ściągając podwinięty rękaw koszuli aż po nadgarstek nakłutej przez chudzielca ręki - Wygrałem drugi szczęśliwy los, ale nie taki jak ten skurwiel Swanick. Jego puścili bez draśnięcia, a mnie tylko darowali życie. Rozwalili mi kowalskim młotem kolana, nie mogę chodzić! Zrobili ze mnie kalekę!
W podnoszącym się z każdym słowem tonie Boxcara pojawiła się histeryczna nuta, toteż Doe poklepał swego rozmówcę uspokajającym gestem po ramieniu.
- Jesteś tutejszy? - spytał John - Legion zaatakował was bez ostrzeżenia? Czy sami ich wpuściliście licząc na interesy?
- Tak, jestem z Nipton - skinął powoli głową Boxcar - Od zawsze tu mieszkam, od kiedy pamiętam. A te skurwiele napadły na nas w jednej chwili, nikt nawet nie zauważył jak się podkradają. Wzięli nas pod lufy i zrobili loterię, a potem zaczęli wyrzynać jak stado braminów.
Odzyskawszy dzięki stimpakowi pełną świadomość, okaleczony przez legionistów mężczyzna zaczął wodzić po obcych mu ludziach pełnym niepokoju wzrokiem, masując jednocześnie ramię, w które wcześniej Bart wpompował mu lecznicze chemikalia.
- Tamtych już nie ma? - zapytał pośpiesznie, ewidentnie mając na myśli Legion - A kim wy jesteście?
- Legion się wyniósł, możesz odetchnąć - odparł chłodno Jim, z rozmysłem nie odpowiadając na drugie pytanie mężczyzny - Jak się nazywasz i jak udało ci się przeżyć?
- Boxcar, wołają na mnie Boxcar - przedstawił się leżący na noszach człowiek, bezwiednie ściągając podwinięty rękaw koszuli aż po nadgarstek nakłutej przez chudzielca ręki - Wygrałem drugi szczęśliwy los, ale nie taki jak ten skurwiel Swanick. Jego puścili bez draśnięcia, a mnie tylko darowali życie. Rozwalili mi kowalskim młotem kolana, nie mogę chodzić! Zrobili ze mnie kalekę!
W podnoszącym się z każdym słowem tonie Boxcara pojawiła się histeryczna nuta, toteż Doe poklepał swego rozmówcę uspokajającym gestem po ramieniu.
- Jesteś tutejszy? - spytał John - Legion zaatakował was bez ostrzeżenia? Czy sami ich wpuściliście licząc na interesy?
- Tak, jestem z Nipton - skinął powoli głową Boxcar - Od zawsze tu mieszkam, od kiedy pamiętam. A te skurwiele napadły na nas w jednej chwili, nikt nawet nie zauważył jak się podkradają. Wzięli nas pod lufy i zrobili loterię, a potem zaczęli wyrzynać jak stado braminów.
Chcecie zmodyfikować jakieś pytania czy mam się trzymać wcześniejszych propozycji?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, miejski ratusz
- Niczym się nie martw, zadbamy o ciebie - Sue niczym nie dała po sobie poznać, że nie wierzy w słowa ocalałego z rzezi, pochylając się nad nim z wyrazem współczucia na twarzy - Na pewno są jakieś sposoby, żeby postawić cię na nogi.
- Chyba protezy - żachnął się histerycznie Boxcar, ale bliska obecność atrakcyjnej kobiety wyraźnie złagodziła jego wcześniejsze napięcie, podobnie jak znieczulające silnie ból właściwości stimpaka.
- Ci z Legionu szukali tu czegoś konkretnego czy napadli was dla zabawy? - Simpson przykucnął obok Sue, wpatrując się w ocalałego z niespotykaną u siebie na co dzień życzliwością - Gadaj, co tylko pamiętasz, bo mamy zamiar porządnie skurwielom odpłacić za tę jatkę.
- Chyba niczego nie szukali - Boxcar wzruszył ramionami po króciutkiej chwili namysłu - Mówiłem wam, wpadli tutaj jak piaskowa kurzawa, nawet nie zdążyliśmy zauważyć jak nas podeszli. Ten z kundlem na głowie wrzeszczał, że musimy zapłacić za moralną zgniliznę i inne takie popierdolone bzdety. A potem zaczęli ścinać i krzyżować, dranie!
- Niczym się nie martw, zadbamy o ciebie - Sue niczym nie dała po sobie poznać, że nie wierzy w słowa ocalałego z rzezi, pochylając się nad nim z wyrazem współczucia na twarzy - Na pewno są jakieś sposoby, żeby postawić cię na nogi.
- Chyba protezy - żachnął się histerycznie Boxcar, ale bliska obecność atrakcyjnej kobiety wyraźnie złagodziła jego wcześniejsze napięcie, podobnie jak znieczulające silnie ból właściwości stimpaka.
- Ci z Legionu szukali tu czegoś konkretnego czy napadli was dla zabawy? - Simpson przykucnął obok Sue, wpatrując się w ocalałego z niespotykaną u siebie na co dzień życzliwością - Gadaj, co tylko pamiętasz, bo mamy zamiar porządnie skurwielom odpłacić za tę jatkę.
- Chyba niczego nie szukali - Boxcar wzruszył ramionami po króciutkiej chwili namysłu - Mówiłem wam, wpadli tutaj jak piaskowa kurzawa, nawet nie zdążyliśmy zauważyć jak nas podeszli. Ten z kundlem na głowie wrzeszczał, że musimy zapłacić za moralną zgniliznę i inne takie popierdolone bzdety. A potem zaczęli ścinać i krzyżować, dranie!
Dalsze pytania?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, miejski ratusz
Neill Jackson usiadł na parapecie częściowo rozbitego okna śledząc uchem rozmowę pomiędzy towarzyszami i ocalonym z masakry człowiekiem, jednocześnie zaś obserwując uważnie główną ulicę miasteczka. Ciemności nocy objęły Nipton w posiadanie ponad godzinę wcześniej, ale poświata bijąca od dogasających pożarów oraz blask gwiazd wystarczały, by bystre oczy mężczyzny dostrzegły pojawiające się w głębi miasteczka kształty.
Zapach spalonego mięsa i zakrzepłej krwi prędzej czy później musiał zwabić do Nipton padlinożerców, chociaż Jackson łudził się nadzieją, że nastąpi to dopiero po wyjeździe najemników z osady.
Wielkie kształty o pomarszczonej nagiej skórze zaczęły przemykać się pomiędzy ludzkimi zwłokami, szarpiąc je zębami, posykując wściekle na siebie wzajemnie i węsząc głośno w powietrzu.
- Co tam tak hałasuje? - zapytał Jim Doe odrywając wzrok od Boxcara - Kojoty?
- Nie, coś gorszego - potrząsnął głową Neill - Kretoszczury, duże stado. Będą żarły całą noc, ale coś mi mówi, że nie wyniosą się o świcie.
Neill Jackson usiadł na parapecie częściowo rozbitego okna śledząc uchem rozmowę pomiędzy towarzyszami i ocalonym z masakry człowiekiem, jednocześnie zaś obserwując uważnie główną ulicę miasteczka. Ciemności nocy objęły Nipton w posiadanie ponad godzinę wcześniej, ale poświata bijąca od dogasających pożarów oraz blask gwiazd wystarczały, by bystre oczy mężczyzny dostrzegły pojawiające się w głębi miasteczka kształty.
Zapach spalonego mięsa i zakrzepłej krwi prędzej czy później musiał zwabić do Nipton padlinożerców, chociaż Jackson łudził się nadzieją, że nastąpi to dopiero po wyjeździe najemników z osady.
Wielkie kształty o pomarszczonej nagiej skórze zaczęły przemykać się pomiędzy ludzkimi zwłokami, szarpiąc je zębami, posykując wściekle na siebie wzajemnie i węsząc głośno w powietrzu.
- Co tam tak hałasuje? - zapytał Jim Doe odrywając wzrok od Boxcara - Kojoty?
- Nie, coś gorszego - potrząsnął głową Neill - Kretoszczury, duże stado. Będą żarły całą noc, ale coś mi mówi, że nie wyniosą się o świcie.
A mi coś mówi, że Neill może mieć w niedługim czasie kłopoty... 
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
A skąd masz ten tatuaż? jakby więzienny...
Nie wyglądasz mi na człowieka z Nipton, wiesz mamy jeszcze jednego ocalałego z Nipton, przesłuchujemy was osobno. Skonfrontujemy wasze zeznania, jesli on nie potwierdzi, że jesteś stąd, to masz problem. Lepiej mów prawdę, mnie wyglądasz na jednego z Kajdaniarzy, jaki miał pecha i był tu na zwiadach, w czasie ataku Legionu Cezara.
Nie wyglądasz mi na człowieka z Nipton, wiesz mamy jeszcze jednego ocalałego z Nipton, przesłuchujemy was osobno. Skonfrontujemy wasze zeznania, jesli on nie potwierdzi, że jesteś stąd, to masz problem. Lepiej mów prawdę, mnie wyglądasz na jednego z Kajdaniarzy, jaki miał pecha i był tu na zwiadach, w czasie ataku Legionu Cezara.
Taki mały blef.
Ostatnio zmieniony 08 października 2014, 18:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, miejski ratusz
Boxcar milczał przez dłuższą chwilę, skacząc oczami od Johna do Sue i z powrotem, rozważając coś widać w myślach. W jego oczach Flanagan dostrzegł mieszaninę wściekłości i desperacji, ale zarazem nieudawany lęk.
- Jakbyście mi nie wstrzyknęli tego syfu, nigdy byście się nie dowiedzieli - wycedził w końcu przez zęby - I co teraz? Kim wy jesteście, co? Jacyś rangerzy armii?
Spojrzenie mężczyzny prześlizgnęło się znacząco po wojskowych pancerzach Johna, Barta i Jima.
- Swanick to tchórzliwe ścierwo, wszystko wygada jak mu przystawicie nóż do jaj - Boxcar przekręcił w bok głowę i splunął na podłogę parteru - Ale będzie chciał zwalić całą winę na mnie, kutas jeden. Ja tylko robiłem, co kazał Enrique. Mieliśmy przyczaić się w mieście, dopóki burmistrz nie powie, co dalej, a Enrique nie każe go słuchać. A ci z Legionu mieli nam nic nie robić, a skłamali jak psy.
- A więc Kajdaniarz - John sposępniał w jednej chwili, oparł palce dłoni na kolbie Beretty - Zwiałeś z Jean, skurwielu?
Boxcar nic nie odpowiedział, zagryzł tylko usta odpowiadając blondynowi zawziętym wzrokiem.
Boxcar milczał przez dłuższą chwilę, skacząc oczami od Johna do Sue i z powrotem, rozważając coś widać w myślach. W jego oczach Flanagan dostrzegł mieszaninę wściekłości i desperacji, ale zarazem nieudawany lęk.
- Jakbyście mi nie wstrzyknęli tego syfu, nigdy byście się nie dowiedzieli - wycedził w końcu przez zęby - I co teraz? Kim wy jesteście, co? Jacyś rangerzy armii?
Spojrzenie mężczyzny prześlizgnęło się znacząco po wojskowych pancerzach Johna, Barta i Jima.
- Swanick to tchórzliwe ścierwo, wszystko wygada jak mu przystawicie nóż do jaj - Boxcar przekręcił w bok głowę i splunął na podłogę parteru - Ale będzie chciał zwalić całą winę na mnie, kutas jeden. Ja tylko robiłem, co kazał Enrique. Mieliśmy przyczaić się w mieście, dopóki burmistrz nie powie, co dalej, a Enrique nie każe go słuchać. A ci z Legionu mieli nam nic nie robić, a skłamali jak psy.
- A więc Kajdaniarz - John sposępniał w jednej chwili, oparł palce dłoni na kolbie Beretty - Zwiałeś z Jean, skurwielu?
Boxcar nic nie odpowiedział, zagryzł tylko usta odpowiadając blondynowi zawziętym wzrokiem.
Macie jakieś pomysły odnośnie nowego trybu przesłuchania?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Gadaj, jaki był układ z tymi zbrodniarzami! I to szybko, bo jak nie to Cie na posterunek Mojave zabierzemy, a tam już koledzy z RNK już tak miło nie będą z Tobą gaworzyć - Chudzielec zrobił groźną minę choć był tak naprawdę wstrząśnięty, że Kajdaniarze mieli jakiś układ z Legionem, jakby wynikało ze słów jeńca. Mruknął jeszcze: - Jedni kurwa warci drugich...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nipton, miejski ratusz
Okaleczony Kajdaniarz skulił się mimowolnie, kiedy chudzielec opryskał go w zaaferowaniu kropelkami śliny.
- Ja tylko robiłem to, co kazał Enrique - wyrzucił z siebie - Eddie go wysłał do Nipton, niby na rozmowy z burmistrzem. Coś tam między sobą ugadali, ale Enrique nie chciał nam powiedzieć, co. Mieliśmy tylko siedzieć tutaj i czekać na nowe rozkazy, przysięgam!
- Gadaj dalej, wszystko! - Simpson zaczął miętosić Boxcara za rękaw kurtki, w swoim zacietrzewieniu gotów rozerwać rozmówcy ubranie.
- A co mam jeszcze gadać?! - w głosie zbiegłego więźnia pojawiła się ponownie histeria - Legioniści złapali wszystkich w zasadzkę, zrobili loterię, a potem zaczęli nas wykańczać! Tylko ja i Swanick wyciągnęliśmy szczęśliwe losy! On mógł odejść cało, a ze mnie zrobili kalekę! A resztę zarżnęli, spalili albo pogonili w stronę Kolorado jako niewolników! Nic więcej nie wiem!
Okaleczony Kajdaniarz skulił się mimowolnie, kiedy chudzielec opryskał go w zaaferowaniu kropelkami śliny.
- Ja tylko robiłem to, co kazał Enrique - wyrzucił z siebie - Eddie go wysłał do Nipton, niby na rozmowy z burmistrzem. Coś tam między sobą ugadali, ale Enrique nie chciał nam powiedzieć, co. Mieliśmy tylko siedzieć tutaj i czekać na nowe rozkazy, przysięgam!
- Gadaj dalej, wszystko! - Simpson zaczął miętosić Boxcara za rękaw kurtki, w swoim zacietrzewieniu gotów rozerwać rozmówcy ubranie.
- A co mam jeszcze gadać?! - w głosie zbiegłego więźnia pojawiła się ponownie histeria - Legioniści złapali wszystkich w zasadzkę, zrobili loterię, a potem zaczęli nas wykańczać! Tylko ja i Swanick wyciągnęliśmy szczęśliwe losy! On mógł odejść cało, a ze mnie zrobili kalekę! A resztę zarżnęli, spalili albo pogonili w stronę Kolorado jako niewolników! Nic więcej nie wiem!