PBF - Bournemouth after Midnight

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 28 listopada 2014, 15:47

Uśmiech Marcusa nabrał rozmiarów ćwiartki arbuza, gdy wodził dłonią po chłodnej stali.

- Rzeczywiście.. jest nich niewidzialne gołym okiem piękno. Xavierze, bądź tak łaskaw i pomóż mi znaleźć jakiś rewolwer, najlepiej duży..

...i garść ślepaków.

- Nie pogardziłbym też wiaderkiem czerwonych róż, kawałkiem drutu, czerwonym sprayem, słoiczkiem musztardy i innymi śmiercionośnymi narzędziami. W końcu jak wojna, to wojna!
Wątek techniczny:
O tak! Coś co się nie rzuca w oczy będzie idealne! Jeśli się zgodzicie poprowadzę furę.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 listopada 2014, 20:13

Bournemouth; Westcliff; 17.11.14 po północy;

Dwa czarne auta, które przed chwilą wyjechały z garażu przy Spearmint Rhino, pruły przez lejące się z nieba strugi deszczu, zbliżając się do St Michael's Rd.

Obrazek

Obrazek

Czarne BMW 5 i Mercedes ML wjechały w uliczki Wetcliffu i pięły się w górę Priory Rd minąwszy Bournemouth International Centre. Przechodzień, jeśli tylko jakiś znalazłby się w tę deszczową noc na ulicy, nie odróżniłby tych dwóch pojazdów od setek innych aut tego typu w mieście. Tylko dźwięk jaki niosły pracujące silniki wydawał się dużo głębszy i bardziej szlachetny. Pod maskami chodziły prawdziwe fabryczne cacka spod znaku M i AMG. Solidna niemiecka robota przez lata testowana na autobahnach Westfalii i Nadrenii.

Achille, siedzący na siedzeniu obok prowadzącego BMW M5 Cwetana rozglądał się czujnie. Ulice były niepokojąco puste, tak jakby dzielnica zupełnie wymarła. Odkąd opuścili ścisłe centrum, nie minęli nawet jednego auta. Żadna ze stojących co kilkadziesiąt metrów latarni nie paliła się. W żadnym z setek, wychodzących na ulice okien nie widać było jasnego światła lamp. Wszystko pogrążone było w iście egipskich ciemnościach. Tylko jednego było pod dostatkiem. Lejących się z czarnego nieba wielkich kropli deszczu.

- Nie podoba mi się to... Prądu nie ma chyba na całym Westcliff.

Wątek techniczny

Założyłem, że Mercedesa prowadzi Price a BMW Cwetan. Achile jedzie z Cwetanem. Thomas i Marcus z Xavierem.

Jakiś plan działania? Price zna dokładne położenie porzuconego auta.
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2014, 21:48 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 28 listopada 2014, 23:04

Może i powinienem wziąć te pieniądze od Xawiera które oferował w kasynie. Zamiast tego grzecznie odmówiłem. Tylko dlaczego? By zachować coś co żyjący nazywają honorem, bzdury?. Żeby nie czuć się na łasce Ventrue, to już bardziej. Jakie to było obrzydliwie ludzkie zachowanie z mojej strony w stosunku do tych nic nie wartych papierków. Mimo wszytko muszę się chyba o nie zatroszczyć bardziej, ponieważ nadal są kołem zamachowym, ale już nie mojego świata.

Przez chwilę obracał jeszcze zamyślony kartę cesarzowej w dłoni spoglądając przez okno na zlane strugami deszczu miasto. Potem spojrzał w bok, na tylnym siedzeniu obok niego w podejrzanym koszyczku zapaliły się czerwone oczka a krótkie zaczepne warknięcie świadczyło o stałej czujności małego potworka.

Z przodu Xawier gładko prowadził wóz który pokonywał coraz bardziej nasączone wodą ulice. Obok siedział ślepy Marcus, który uparł się że musi siedzieć z przodu żeby lepiej wszystko widzieć...

Matko moja i Stworzycielko gdzieś tym mnie wyprawiła...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 29 listopada 2014, 02:13

Trzeba było zabrać karabin pomyślał Achille. Odnalazł na komórce numer Xaviera.  
- Jedzcie dalej PrioryRd. - Chowajac telefon do kieszeni zwrócił sie do Cwetana - Zgas światła i skręcić w prawo. Przyspiesz - dodał spokojnie kiedy zupełnie ciemny samochód znalazł sie na Tregonwell Rd. Achille wyprowadził beemke na Tarrance Rd. 
- Tutaj w lewo - wskazał Bulgarowi wjazd na Purbeck Rd jednocześnie oszczędnym ruchem wprowadzając pierwszy pocisk do komory Desert Eagla. - I zwolnij. - Pistolet powedrował z powrotem do kabury. 
- Uważaj, to wazka, jednokierunkowa uliczka. Łączy sie z St Michaels. Przejedziemy w dol i rozejzymy sie, Xavier z Marcusem i Thomasem powinni byc przed nami. Tylko nie rozpędzaj sie, ta ulica konczy sie nad klifem.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 29 listopada 2014, 15:01

-ta... ta-ta-ta-ta- ta, ta-ta ta ta-ta ta ta...- Marcus rozglądał się na boki zdając się podziwiać spowity deszczowym całunem krajobraz, jednocześnie wystukując palcami rytm marszu tureckiego Mozarta. Miejscami wciąż pogwizdując wyglądał jak dziecko w drodze do Disneylandu. Wchodząc ciasno w Tregonwell Rd Xavier nieomal wypadł na na drugi pas gdy przez moment wydało mu się, że miast Marcusa dostrzega na siedzeniu obok siedmiolatkę w stroju skauta z zaplecionymi warkoczykami radośnie zlizującą przesłaniającego niemal pół twarzy gigantycznego chupa chupsa.

Stacatto skostniałych, chudych palców Korovieva ucichło. Z absolutnie poważnym wyrazem twarzy zwrócił się Do Price'a.

-Szlachetny druhu w odwiecznej egzystencji, czy byłeś tak uprzejmy by zdobyć wyposażenie, o które prosiłem? oczywiście jeśli to kłopot zadowolę się czymś zastępczym, lecz wówczas rażony przykrą emocją niedosytu nie mogę zagwarantować wykorzystania w pełni swych talentów.
Spoiler!
Używam maski tysiąca twarzy by na sekundę przybrać wygląd siedmiolatki. To ma być jedynie migawka.
Mam te sprzęty?

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 29 listopada 2014, 18:16

Mam nadzieje ze pojechaliscie dalej Priory Rd...
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 29 listopada 2014, 21:00

- Marcusie, proszę o zachowanie większej powagi, bo to się może skończyć jakimś wypadkiem. Daję Ci żółtą kartkę za rozpraszanie mnie. Skup się na zadaniu, które mamy przed sobą. To nie są żarty i liczę na poważniejsze podejście do sprawy.

Xavier nawet nie spojrzał na Maklaviana, tylko jak w transie skupiony był na drodze.
Marcus przyjmijmy, że jak każdy wybierał broń, posłałem boya hotelowego, by poszedł z Tobą do kuchni i pozwolił zabrać z tego miejsca co zechcesz. Dostałeś tyle rzeczy ile mieści się w wiaderku. I były to rzeczy z hotelowej kuchni - a więci drut, czy róże odpadają, jednak wierzę iż znajdziesz dla nich ciekawe zamienniki.
Jadę dokładnie tak jak mówił Achille. Nie spieszę się i jestem ostrożny. Obserwuje otoczenie i szukam pozostawionego Bentleya.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 listopada 2014, 21:59

Bournemouth; Priory Rd17.11.14 po północy;

-ta... ta-ta-ta-ta- ta, ta-ta ta ta-ta ta ta... - Palce Koroviewa wystukiwały równo rytm. Thomas próbował okreslić co też próbował zagrać ślepiec. Spojrzał do przodu, już chcąc zapytać, jak to melodia.

- Co...? - spytał nagle siedzący z tyłu Steinbach. Mógłby przysiąc, że na przednim siedzeniu, co do którego tak bardzo upierał się Marcus, siedziała może siedmioletnia dziewczynka oblizująca perwersynie lizaka. Stacatto ucichło:

- Szlachetny druhu w odwiecznej egzystencji, czy byłeś tak uprzejmy by zdobyć wyposażenie, o które prosiłem? oczywiście jeśli to kłopot zadowolę się czymś zastępczym, lecz wówczas rażony przykrą emocją niedosytu nie mogę zagwarantować wykorzystania w pełni swych talentów.

- Marcusie, proszę o zachowanie większej powagi, bo to się może skończyć jakimś wypadkiem. Daję Ci żółtą kartkę za rozpraszanie mnie. Skup się na zadaniu, które mamy przed sobą. To nie są żarty i liczę na poważniejsze podejście do sprawy. - odezwał się Xavier wpatrzony smugi reflektorów tnących smugi deszczu na drodze przed nimi.

Na siedzeniu siedział Marcus, kręcąc głową zupełnie tak jakby podziwiał piekne krajobrazy za szybami Mercedesa...
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2014, 22:00 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 listopada 2014, 21:59

Bournemouth; St. Michael's Rd; 17.11.14 po północy;

Nie sposób było przeoczyć porzucone auto. Niedbale postawiony Bentley, nie tylko swoją marką, zdecydowanie wyrózniał się na tle starych Vauxhalli, Fordów zaparkowanych równiótko wzdłuż krawężników St. Michael's Rd. Na szybie widniała policyjna naklejka, dając wyraźny dowód, że policjanci zajęli się już sprawą porzuconego auta.

Xavier minął Mullsane'a i zaparkował w wolnej zatoczce kilkanaście metrów dalej. Zgasił silnik. Deszcz dudnił z niesłabnącą siłą w karoserię Mercedesa. Ventrue i Tremere spoglądali podejrzliwie w stronę Bentleya, próbując dostrzec z tej odległości cokolwiek ponadto, co już widzieli.

Chwilę później, od strony Purbeck Rd dostrzegli wyłąniające się z atramentowej ciemności ksenonowe reflektory BMW, prowadzonej przez Cwetana.

Panajotow zatrzymał auto na środku ulicy, równolegle do Mercedesa. Włączył długie światła i dwie smugi jasności omiotły krzywo zaparkowanego Mullsane'a.

- Co robisz? - syknął Achile, obawiając się, jakby ktoś tylko czekał, aż wampiry zainteresują się Bentleyem. Momentalnie skupił wzrok na okolicznych zupełnie ciemnych oknach, próbując dostrzec jakiekolwiek niebezpieczeństwo.

Przy miarowo zbierających strugi wody wycieraczkach, Cwetan przyglądał się porzuconemu autu i wymownemu szyldowi hotelu Marriott majaczącemu na końcu ulicy, kilkaset metrów dalej.
Okolica wydaje się zupełnie martwa. Nie ma światła, leje deszcz a na ulicach ani żywej duszy. Decydujecie się na wyjście w strugi lejacego deszczu i jakieś bliższe oględziny, czy ograniczacie się tylko do empirycznych doznań z kilkunastu metrów?
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2014, 23:44 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

czak
Reactions:
Posty: 72
Rejestracja: 21 października 2014, 20:01

Post autor: czak » 29 listopada 2014, 23:53

Cwetan skupiał się na drodze. Potężna moc silnika przenoszona na tylne koła nie gwarantowała przy tej pogodzie bezpieczeństwa. Mercedesa zgubili już dawno. Toreador wskazywał Pajatonowi, nieobytemu z miastem, drogę.

Dużo wcześniej zauważyli zaparkowanego przy drodze czarnego mercedesa ML. Jednak to inne auto w głębi ulicy przykuło uwagę Bułgara.

Chciał się upewnić. Rozbłysnęły długie światła. Nie pamiętał numeru rejestracyjnego ale znał się na samochodach. Srebrnego Mullsane'a już widział, nie miał wątpliwości. To było auto Vallo.

Sposób jego zaparkowania nie pasował jednak do pedantycznego stylu bycia Ventrue,a policyjna naklejka świadczyła o tym, że nie pojawił się tu przed chwilą.

- To auto tego Vallo - skinieniem głowy wskazał Achille Bentleya, po czym opuścił szybę w przednich drzwiach.

Niemal jednocześnie zjechała w dół przyciemniana szyba mercedesa i ukazała się twarz Xaviera.
- Nie mogliście nie zauważyć srebrnego Bentleya. To dokładnie tym autem przyjechał Vallo na spotkanie ze mną. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Cwetan delikatnie nacinał pedał gazu i BWM potoczyło się w stronę srebrnego auta. Bułgar zaparkował samochód i wysiadł w deszcz.
Parkuje auto zaraz przed lub za Mullsanem, jak nie ma miejsca to szczególnie mi to nie przeszkadza i zaparkuje się z drugiej strony ulicy. Po deszczu daleko łaził nie będę. Oglądam Bentleya na razie z zewnątrz. Interesują mnie niedomknięte szyby, jakieś obicia karoserii, wreszcie zaglądam przez szybę i łapiąc za klamkę sprawdzam czy auto jest otwarte.

Czy Vallo jeździł z kierowcą czy sam prowadził ?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 listopada 2014, 00:31

Bournemouth; St. Michael's Rd; 17.11.14 po północy;

Panajotov zatrzymał się po drugiej stronie jezdni, niemal naprzeciw Bentleya i wysiadł z auta.

Zimny deszcz w kilka sekund przemoczył wampira do suchej nitki. Bułgar psiocząc w ojczystym języku obszedł wokół samochód Vallo. Od razu rzuciło mu się w oczy wgniecenie w tylnym zderzaku, szpecące idealnie utrzymane auto. Cwetan cmoknął i pokiwał głową z niesmakiem.

Skup się Cwetan. Siedziałeś w barze i czekałeś. Podjechał ten Mullsane. Tak. Napewno. Michael wysiadł z tylnych drzwi. Pamiętam. - Zastanawiał się nie tylko co mogło się tu stać, ale też czy Vallo osobiście prowadził auto. Nie wiedział jednak, czy tak samo było dzisiejszej nocy, choć scena jakiej był świadkiem kilka nocy temu dawała do myślenia.

Deszcz spływał po twarzy kainity. Odgarnął z czoła lepkie od wody włosy i zajrzał do wnętrza auta. Luksusowa skóra cielęca w beżowym kolorze, najdroższe gatunki drewna, chromowane dodatki składały się na... wnętrze bogatej obory. Na siedzeniach walały się kiepy, butelki po tanich cydrach marki Strongbow. Zauważył, że auto wciąż jest otwarte...

Wątek techniczny

Auto jest otwarte. Czy Cwetan chce się rozsiąść w najbardziej luksusowym chlewie w okolicy żeby skryć się przed deszczem? Co robi reszta?

W realu auto samo zamknęłoby się, po tym jak kluczyk oddaliłby się od auta na określoną odległość (miałem kiedyś naprawdę taką akcję z Bentleyem Continentalem GT i myślałem czemu się nie zamyka:) ) ale w sesji to żaden problem.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 01 grudnia 2014, 16:02

Achille jeszcze raz zmrużył oczy usiłując przebić zasłonę deszczu i ciemności. Nie przestając lustrować okolicy wyjął z kieszeni szarego płaszcza skórzane rękawiczki. Wysiadł z beemki i podszedł do Bentleya od strony kierowcy, powtarzając w myślach jak mantrę samochód pułapka, samochód pułapka...

- Ile Vallo miał wzrostu? - spytał Cwetana otwierając drzwi i zrzucając śmieci z siedzenia. Usiadł i przesunął fotel do przodu. Spojzal w wewnętrzne wsteczne lusterko, zamazane w rogu szminką. Głupie smarkule uśmiechnął sie do swoich myśli.
Spoiler!
Sprawdzam ustawienie lusterek. Wewnętrzne na pewno posluzylo studentkom do poprawiania makijażu ale jest szansa ze nie bawili sie zewnętrznymi. Jeżeli ktoś przestawiał wóz to zmieniliby tylko prawe lusterko - malo kto zawraca sobie głowę lewym. Jeżeli Vallo lub jego kierowca podjechali tutaj to oba beda ustawione tak samo.
Moreau wysiadł z powrotem na deszcz zwracając sie ku tyłowi wozu. Przechodząc wzdłuż samochodu poświecił chwile by jeszcze raz przyjrzeć sie ulicy po czym otworzył bagażnik
Spoiler!
Szukam czy nie ma kamer monitoringu miejskiego albo prywatnych (nie wiem jaka to dzielnica i jakie samochody tu stoja)
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2014, 16:46 przez Oggy, łącznie zmieniany 1 raz.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 grudnia 2014, 22:31

Steinbach obserwował przez chwilę przez szybę poczynania dwóch kainitów. Jego oczy w skupieniu wodziły za ich postaciami kręcącymi się wokół pojazdu niczym wataha szukająca tropu za którym mogłaby podążyć.

Gdy tylko wysiadł rozpostarł parasol, Miał dosyć moknięcia tej nocy na deszczu i kiedy nadarzyła się okazja pożyczyć jeden przy wyjściu ze Speramint, uczynił to bez wahania.

Nieśpiesznie podszedł do bagażnika porzuconego wozu.

- Nie wydaje mi się by w otwartym przez tyle samochodzie coś się ostało ciekawego. Należałoby się najpierw zastanowić o której je porzucono, chronologia wydarzeń to ważna rzecz. Poza tym jeśli nastąpiło to jeszcze przed wyłączeniem prądu, w co szczerze wątpię, to może coś jest na kamerach okolicznych sklepów. Przede wszystkim jednak dlaczego zostawiono go akurat tutaj? Czy zrobił to jeszcze Vallo czy już nie. Zobaczył coś, ktoś mu kazał się zatrzymać? Czy jest tutaj jakaś nieruchomość która mógł chcieć odwiedzić? Nie jestem tutejszy, zacznijmy od tego czyja to w ogóle domena?
Spoiler!
1) Rozglądam się przy wychodzeniu z auta po okolicy szukam czegoś co mogłoby przyciągnąć wzrok spokrewnionego, biorąc pod uwagę panią pisarkę. 2) Potrzebuję też znaleźć coś co by pachniało jak Vallo albo jego szofer. Może w samochodzie na ich miejscach albo w schowku coś się zachowało. Spróbuje wtedy pójść jak pies po zapachu. Robię to dyskretnie pokazywać umiejętności to ostatnia rzecz jakiej potrzebuję. W samochodzie wyostrzam sobie zmysł zapachu może wychwycę krew albo coś osobliwego. Zostawiam go włączony kiedy się kręcę w pobliżu. 4) Potem ewentualnie spoglądam w jaki sposób płynie woda. Jeśli jest gdzieś blisko studzienka kanalizacyjna może na jej krawędzi coś się zatrzymało. A może wygląda na niedawno otwieraną, wiele istot szwenda się takimi podłymi przejściami. 5) Jeżeli Vallo wysiadł i padał deszcz może gdzieś w okolicy "na suchym", np. pod okapem wejść do najbliższych budynków został jakiś ślad (błota, wleczenia, krwi), licha to przesłanka bo to mógł być i jakiś wracający do do domu śmiertelnik (chyba że są same sklepy, nikt nie wraca do sklepu na noc).
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2014, 22:45 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 01 grudnia 2014, 22:57

Ventrue siedział przy kierownicy rozglądając się dookoła. Po chwili wyciągał z kieszeni telefon i sprawdził czy nie ma na nim nowych połączeń. Nie powinienem gasić silnika, i ta ciemność dookoła...nic przez nią nie widać. - pomyślał. Postanowił zostać chwilę w środku, gdy zobaczył że część koterii z drugiego samochodu podeszła do opuszczonego Bentleya. Otworzył małą skrytkę tuż pod kierownicą, wyjmując z schowka butelkę szkockiej whisky Black Bottle. Nie był to pierwszy raz, gdy sięgał do tego miejsca. Stary nawyk był silniejszy, na co wskazywała zerwana banderola i ilość pozostałego płynu. Odruch był bardzo ludzki, zawsze brał kilka głębszych, by rozładować stres.

- Muszę się napić zanim wyjdę rozejrzeć się. Zobaczę, w którą stronę mógł oddalić się Vallo. Nie wyłączajcie silnika - powiedział do towarzyszy w samochodzie, po czym osuszył butelkę do dna. Wiedział, że alkohol na niego teraz nie zadziała, ale jednak smak tej konkretnej whisky budził stare wspomnienia.

- Trzymaj, to do Twojej dziwacznej kolekcji leżącej w bagażniku - mówiąc podał do ręki Malkavainowi pustą butelkę. Sięgnął po parasol i wyszedł na zewnątrz kierując się w stronę Achille.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2014, 11:37 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 02 grudnia 2014, 14:53

Bournemouth; St. Michael's Rd; 17.11.14 po północy;

Price otworzył parasol i niechętnie zanurzył pantofle w spływających jezdnią falach deszczówki. Zaklął cicho pod nosem, przeklinając, że nie założył tradycyjnych zielonych wellies boots. Teraz nie było już jednak nad czym rozpaczać. Wilgoć rozchodziła się po stopach ventrue i Xavier nawet otrząsnął się tak jakby było mu zimno jak człowiekowi.

Powoli ruszył ku Bentleyowi Vallo, starając się złowić najmniejszy ruch w pobliskich oknach. Kilkadziesiąt metrów dalej dostrzegł jak stebrna taksówka przejechała wzniecając fontanny wody West Cliff Rd przecinając St Michaels Rd. Ale poza tym, nic oprócz uporczywego deszczu, wściekle bijącego w parasol nie naruszało spokoju na ulicy.

Podszedł do auta. Achille właśnie miał chwycić za klapę bagażnika, gdy Cwetan, odezwał się:

- Nie otworzysz z zewnątrz. Otwiera, albo z kluczyka albo z konsoli w środku. - Wampir zasiadł w fotelu kierowcy i po chwili bagażnik otworzył się, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Price wzruszył ramionami w stronę zdezorientowanego Moreau:

- Też bym nie wiedział Achille...

Wnętrze bagażnika wyłożone beżowym materiałem nie kryło niczego poza parą parasoli z logiem Bentley'a i Moreau zawiedziony trzasnął klapą. Obok Ventrue i Toreadora pojawił się, dotąd kręcący się w pobliżu Thomas:

- Nie wydaje mi się by w otwartym przez tyle samochodzie coś się ostało ciekawego. Należałoby się najpierw zastanowić o której je porzucono, chronologia wydarzeń to ważna rzecz. Poza tym jeśli nastąpiło to jeszcze przed wyłączeniem prądu, w co szczerze wątpię, to może coś jest na kamerach okolicznych sklepów. Przede wszystkim jednak dlaczego zostawiono go akurat tutaj? Czy zrobił to jeszcze Vallo czy już nie. Zobaczył coś, ktoś mu kazał się zatrzymać? Czy jest tutaj jakaś nieruchomość która mógł chcieć odwiedzić? Nie jestem tutejszy, zacznijmy od tego czyja to w ogóle domena?

Panajotow w odpowiedzi wskazał ręką na stojący przy samym klifie bydynek:

- Vallo kontorluje hotel Marriott. To wiem napewno.

Price, który znał miasto lepeij niż inny członkowie koterii dodał jeszcze po chwili namysłu:

- W zasadzie, to jeszcze tereny lunaparku wyznaczonego przez Francisa, ale w coś w tym jest, bo Marriott, podobnie jak i kilkanaście innych budynków w centrum są objęte zakazem polowania.

- Ciekawe... - wtrącił się Steinbach, po chwili wskazując palcem na róg West Cliff Rd i St Michael's Rd: - Zastanawiam się, czy coś powiedziałby nam monitoring. Tam na rogu sklepu jest kamera.
Spoiler!
W aucie oprócz woni rozlanego alkoholu, papierosów, wyczuwasz cień eleganckich perfum męskich. Niestety jakikolwiek trop urywa się na zewnątrz. Jezdnią płynie głęboka na 2cm rzeka, studzienki już wybijają wodę nie będąc w stanie odprowadzić jej nadmiaru. Obszedłeś okolicę, ale nie wywęszyłeś nic.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2014, 15:06 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ