PBF - Charleston by Night

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 18 maja 2015, 14:52

Terry rozejrzał się uważnie po przesiąkniętym zapachem dymu papierosowego pokoju. Czuł się dwojako, z jednej strony widział i czuł jak jego jasna aura oczyszcza pomieszczenie, z drugiej jednak miał wrażenie, że miejsce to nie godne jest obecności tak świętego męża.

W międzyczasie w pokoju zjawił się Łowca. Był wyraźnie spięty. Z początku zdziwiony, Malkavian szybko zrozumiał przyczynę jego zdenerwowania. Darth Namtar był istotą Ciemności, nic więc dziwnego, że nie czuł się swobodnie w towarzystwie duchownego, w dodatku naznaczonego Błogosławieństwem Pana. Terry uśmiechnął się delikatnie pod nosem, po czym zajął się badaniem zawartości pomieszczenia.
Przeszukuję pokój. Interesują mnie:
- Ślady pozostawione przez urzędujące tu osoby, badam pozostawione niedopałki, karty do gry... może któreś z mebli zechce ze mną porozmawiać...
- wszelkie dokumenty jakie mogę tu znaleźć, w szczególności wspominające o osobach stąd, The Imperial Order of the Master Edenic Groundskeepers, i o innych kultach Gehenny.
- Oglądam również wspomniane podziurawione sufit i ścianę jak i podłogę bezpośrednio przy tych miejscach. Może krew jaka albo co tam się ostało. Pociski, łuski i inne pietruszki.
Spoiler!
W swych poszukiwaniach podpieram się Nadwrażliwością 1 i 3, i mocno polegam na swojej Intuicji. 1 żeby niczego nie przeoczyć, 3 bo chcę wiedzieć kto tu urzęduje, intuicja żeby nie błądzić

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 18 maja 2015, 17:24

Charleston WV Ferry St. Magazyn firmy "Z Polotem" 09.08.1993 Przed świtem

Nieumarli rozglądali się wkoło, starając się znaleźć jakąkolwiek wskazówkę dotyczącą śledztwa, które prowadzili. Frater Terry zaczął przeszukiwać pomieszczenie, zaglądając w każdy zakamarek. Przez chwilę szeleścił papierami wyjętymi z biurka, nie wydały mu się jednak one zbyt interesujące. Horacy przez dłuższy moment przypatrywał się uważnie dziurom na suficie. Namtar za wskazaniem Nosferatu użył sowy. Po wciśnięciu oka wypchanego ptaka, wszyscy usłyszeli metalowy zgrzyt dobiegający zza jednej z stalowych szaf.
Spoiler!
Test Śledztwa ST:6 = 3 sukcesy.
Niczego tutaj nie znajdujesz związanego z waszą sprawą. Tona dokumentów związanych z firmą. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Wnioskujesz, że ktoś strzelał najpierw w stronę drzwi, a potem w sufit. Nie ma łusek, tylko dziury po kulach. Żadnych śladów krwi.
Spoiler!
Test Śledztwa ST:6 = 7 sukcesów.
Niczego tutaj nie znajdujesz związanego z waszą sprawą. Tona dokumentów związanych z firmą. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Wnioskujesz, że ktoś strzelał najpierw w stronę drzwi, a potem w sufit. Nie ma łusek, tylko dziury po kulach. Żadnych śladów krwi. Na suficie oprócz dziur po kulach zauważysz delikatne rysy na betonie. Przypominają ślady szponów, czegoś dużego.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, 18:36 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Rooster
Reactions:
Posty: 111
Rejestracja: 11 grudnia 2014, 16:37

Post autor: Rooster » 18 maja 2015, 18:57

W chwili, gdy palce Namtara nacisnęły przycisk w figurce przedstawiającej sowę, ponownie rzeczywistość w umyśle Victorii zafalowała. Percepcja i postrzeganie kolejny raz podążyły ścieżkami Świrów, powołując do życia nowe urojenia w jej głowie...

Śnieżnobiałe pióra delikatnej i wdzięcznej gołębicy odbijają światło padające z góry... Mądre, czarne paciorkowate oczy spoglądają na mnie, a trzepot skrzydeł i zaciekawione gruchanie zwiastują jej gotowość do lotu... Spokojnymi ruchami dzioba układa lotki, przestępując z jednej, czerwonej nóżki na drugą... Słyszę, jak jej maleńkie pazurki drapią drewniany blat, kiedy zbliża się nad krawędź, by wzbić się w przestworza... Symbol Ducha Świętego, wysyłany po nową nadzieję... Może jednak Terry ma rację? Może jest dla nas jakaś... Nie... Niemożliwe. To nie może być prawda. Nagle, nad czystym i niewinnym ciałem gołębicy pojawia się cień. Czerwone krople krwi spływają z jej zranionych oczu. Po białych piórach, niczym paciorki krwawego różańca, wiją się czerwone strużki utraconych oczekiwań... Oślepiona nadzieja umiera...

Victoria zdezorientowana wciąż powracającym bałaganem w głowie, spojrzała na Łowcę. W chwili, gdy jego ręka cofnęła się od przycisku w sowim oku, usłyszała zgrzyt...

To tylko sowa. Zwykła figurka, przedmiot Victorio... Spokojnie. Ale gołębica? Czy Terry też ją widział? Przecież musiał coś wyczuć... I czemu nie zareagował? Skoro to symbol Ducha Świętego i jego wiary, czemu pozwolił jej umrzeć? Nie... Nie mógł tego widzieć. Nie pozwoliłby na to... - natłok myśli i wizje, które pojawiły się w umyśle Lasombry wywołały zmieszanie i dezorientację. Tym bardziej, że rozglądając się po pozostałych członkach koterii, nie zauważyła w ich zachowaniu niczego wskazującego na podobne doświadczenia. Victoria postanowiła skoncentrować się na tym, co działo się tu i teraz, zmuszając siłą woli umysł do pracy na znanych sobie wzorcach percepcji.

Mam jedynie nadzieję, że dzielenie wspólnych myśli z Malkavem nie wpłynęło permanentnie na sposób działania zdrowego rozumu...
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, 21:42 przez Rooster, łącznie zmieniany 1 raz.

Rellon
Reactions:
Posty: 90
Rejestracja: 03 stycznia 2015, 08:24

Post autor: Rellon » 18 maja 2015, 21:27

Całe to miejsce jest jakąś kpiną. Gangsterska melina, otoczona łatwopalnymi materiałami. Aż dziwne że nie ma mechanizmu detonacji na odległość, a może ma i my tylko o nim nie wiemy?

Gavin lustrował miejsce, gdy do pomieszczenia wszedł Assamita. Powietrze gęstniało od samej jego obecności, a może była to tylko gra iluzji w jego umyśle. Tego Ravnos nie wiedział, widział natomiast jak Morderca podchodzi do sowy i aktywuje mechanizm. Spowodowany tą akcją dźwięk bardzo nie przypadł złodziejowi do gustu. Położył dłoń na kolbie broni, niezbyt pewien co nastąpi za chwilę.
Ostatnio zmieniony 18 maja 2015, 23:12 przez Rellon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 18 maja 2015, 21:28

Horacy z przeraźliwym zgrzytem, który wydawał się kruszyć wszystkie zęby w szczękach, przeciągnął powoli duży stół służący do gry w karty pod dziury w suficie. Potem na niego wskoczył jednym sprawnym ruchem aż zajęczało drewno. Szybko się wyprostował i zaczął obmacywać sufit w kilku miejscach. Po chwili zeskoczył i zaczął klaskać w dłonie otrzepując je w ten sposób z betonowego kurzu. Nadal patrzył się na sufit.

- Był duży i pazurzasty, ale za mały na wilka, mniej więcej postury Wild Heart'a i na pewno był to jakiś nasz krewniak... Przepraszam na chwilę.

Horacy cicho podszedł do więzienia. Spojrzał z litością na tego wielkiego człowieka, teraz nieporadnego jak zupełnie jak małe dziecko.

- Słuchaj Ozzy, bo tak masz na imię prawda? Pytałem czy umiesz naprawiać inne rzeczy i gdzie mieszkasz ponieważ być może będę miał dla ciebie lepszą ofertę pracy.Co ty na to?
- Tak, Ozzy to ja. Umiem naprawić mnóstwo rzeczy. Jak pan da mi pracę, ja będę pracował. Tak, żeby wszystko dobrze działało. Można na mnie polegać.

-Tak się składa, że i ja i moja przyjaciółka, która jest z nami ma sporo wpływowych znajomych. Nie wiem tylko co lubisz najbardziej naprawiać. Chciałbym jednak żebyś mi odpowiedział na kilka pytań.
- Silniki spalinowe, to moja specjalność. Wszystkie: silniki spalinowe tłokowe, turbinowe i odrzutowe - wyrecytował jednym tchem, podnosząc głowę i spoglądając na Horacego. - Wszystkie. - uśmiechnął się dumnie.

- Czy widziałeś tutaj takiego faceta w dżinsach, tego wzrostu, skórzana kurtka, bujna czupryna, mógł mieć szponiaste dłonie...
- Nie. Pan ma dużo silników do naprawy?

- Zaraz wrócimy do silników powiedz mi jeszcze czy słyszałeś lub widziałeś tutaj coś dziwnego dzisiejszej nocy?
- Pan Gavin był baaardzo zdenerwowany i chciał, abym szybko dał mu najlepszy samolot. No to dałem. On na pewno dobrze działał. Nie powinien się zepsuć. Poza tym ten tam pociął mnie nożem... A później zlizał krew...

- Bo pomylił krew z dżemem a nie lubi jak ma brudny nóż. Czy pan Gavin był sam i czy miał przy sobie coś?
- Nie wolno oblizywać noży, można się zaciąć. A pan Gavin był sam. Miał z sobą dużą torbę podróżną. Taką czarną...

- Jaki numer samolotu miał pan Gavin?
- F-BUBN.

- Czy wiesz dokąd leciał?
- Nie. - murzyn wzruszył ramionami. Najwyraźniej Pan Gavin interesował go znacznie mniej niż silniki.

- Na jakie lotnisko go odwiozłeś?
- Lotnisko Yeager Airport.

Czyli nie prywatne. Która jest godzina? Leciał sam czy z pilotem to ważne. Jeśli sam to daleko nie poleciał. Tak czy siak na lotnisku są rejestrowane wszystkie loty.

- Serdeczne dzięki, zaraz zapytam koleżanki na jaki adres masz wysłać swoje CV. Jak dasz numer telefonu będzie szybciej.
- Nie mam telefonu, ale może mi pan powiedzieć adres. Zapamiętam. Mam bardzo dobrą pamięć do takich rzeczy, naprawdę. - mechanik spojrzał ufnie na Horacego.
Zaznaczam możliwość późniejszego edytowania tego posta, skoro dwie osoby jeszcze coś skrobią i może to mieć wpływ na Horacego.
Ostatnio zmieniony 19 maja 2015, 13:39 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882