PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 25 lipca 2015, 11:15

Czyli olewacie zaginionego Nehahera i idziecie na kurtyzany?
Pracuje nad szatą graficzną i układem potworów w bestiariuszu. Czyli ilustracje do rozdziałów, tło strony, marginesy, tego typu rzeczy.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 26 lipca 2015, 09:31

Adoth

Spojrzał do tyłu czy i Galvant i Nehaher też wyrażają chęć odwiedzin burdelu, przy czym nie dostrzegając Nehahera zapytał A mag to gdzie się zapodział
Nie olewamy

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 26 lipca 2015, 12:23

Wszystko idzie w bardzo złą stronę, a do tergo te dwa głupie osiłki nie mają pojęcia w jakie bagno się wpierdolili. To nie był zwykły przeciwnik, a profesjonalnie przygotowany atak tylko to potwierdza. Kurwa są bardzo dobrze zorganizowani i widać, że celem była nasza grupa - Zamorańczyk rozmyślał dalej przyklejony do ściany budynku.

Wtem pojawiła się kurtyzana przemawiająca słodkim głosem. Galvat nie ufał jej od samego początku, a wypowiedzi barbarzyńców świadczyły o ich dziecinnej naiwności. Nie wiem ile czasu przebywali razem z Nehaherem, ale z tego co mówili to dość długo. Ich reakcja nie świadczy o nich najlepiej i widać nie można na nich polegać. Niby znają się długo, a gdy Stygijczyk zniknął ich wcale to nie obeszło. Ciekawe komu tak naprawdę zawdzięczam życie po upadku z klifu... Kurwa jak ja przepadnę to oni palcem nie kiwną. Nie ma co na nich liczyć. Pierdolone zwierzaki patrzące tylko w pizdę za rogiem i swoją sakiewkę. A już chciałem powiedzieć im o tym jak dobrze zarobić. Nie zrób tego samego błędu co kiedyś... - wnioskował przypominając sobie błędy z przeszłości.

Zamorańczyk przyjrzał się młodej kobiecie szukając wzrokiem jej sakiewki.

Kurwa tym dwóm zesztywniała pała i rozum jak słyszę ich gadkę. Stygijczyk pewnie jest martwy, albo nieprzytomny, inaczej skontaktowałby się z nami mentalnie tak jak zrobił to poprzednio. Wtem Adoth zapytał o Nehahera, jakby zupełnie był nieświadomy faktu, że kilka chwil temu Galvat zadał to samo pytanie i nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Oni są aż tak głupi, czy działa tutaj jakaś przeklęta magia? Kurwa co tutaj się dzieje? - kolejne pytania nie dawały spokoju.

Zrób coś. Myśl...

- Dziewko zaprowadź nas w dolinę rozpusty - Zamorańczyk ruszył w stronę kobiety. - Dam ci nawet dwadzieścia lun, ale pozwolisz mi teraz złapać cię za cipę i zaprowadzić jak niewolnicę na targ. Jasne?
Spoiler!
Jak tylko podejdę blisko kobiety, wyciągam sztylet z rękawa i przykładam jej pod żebra. Korzystam z Atutu: Anatomiczna Precyzja, by ofiara poczuła że znam się na rzeczy.
Ostatnio zmieniony 26 lipca 2015, 12:53 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 26 lipca 2015, 13:01

Wyspy Baracha, Tortuga, zaułek uliczny

Stojący za załomem muru Nehaher przez chwilę obserwował sytuację, starając się wychwycić słowa padające z ust jego towarzyszy. Ich naiwność zdumiała go i nieco zaniepokoiła. Spodziewał się, iż barbarzyńcy mają jednak silniejszy instynkt przetrwania, który ostrzeże ich o tym, że postępują nieroztropnie... Widać jednak nie mógł na to liczyć i pozostawało jedynie dziękować Setowi, iż przynajmniej jego obdarzył wystarczającą przebiegłością , by był w stanie rozpoznać podstęp. Skoncentrował się, odnawiając więź telepatyczną, aby przekazać towarzyszom ostrzeżenie.

W głowie Sigurda i Galvata rozległ się nagle czysty głos czarownika:

- Uważajcie na tę dziewkę. Wiedzie was w pułapkę. Ktoś pewnie jej za to zapłacił. Rozmawiałem z Conanem. Ktoś w mieście chce nas zgładzić. Wynajął Aesirów do tej roboty. Conan chce się z nami spotkać jak najszybciej w karczmie "Albatros". Przepytajmy więc tę nierządnicę i zniknijmy stąd. Ponoć wrogowie są na naszym tropie i nie mamy wiele czasu!
Myślomowa trwa przez godzinę, więc po prostu korzystam z niej i przekazuje tym na których czar zadziałał (czyli Sigurdowi i Galvatowi) kolejną informację.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 lipca 2015, 21:15

Sigurd przemyślenia.

[Ale ten zamorańczyk jest głupi, zaraz za cipę łapie i to za 20 lun a chciała 10, osioł normalnie. A tu czarownika trza ratować dyć gada mi w głowie, a ten durny złodziej nic tylko by ruchał, trza go ukatrupić, ale to jak uratujemy Stygijczyka, i czarownik gada co ona nas w pułapkę prowadzi, a ten naiwniak z nią idzie, no rozpacz normalnie, ale zamorańczyki to złodziejskie ścierwo u nich głupota to wrodzona chyba jest.].

Do Adotha

Coś tak zbaraniał? albo za mocno popiliśmy, albo cosik mi w głowie gada a Tobie? Trza czarownika poszukać poruchamy potem, a Zamorańczyk niech idzie i tak walczyć nie umie, co nam po nim?
Dobro zapodałbyś mi na gmaila to co masz z Conana teraz?
Ostatnio zmieniony 26 lipca 2015, 22:16 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 27 lipca 2015, 15:38

Adoth

E to ja chyba za słabo popiłem bo mi nic we łbie nie gada, a czarownik jak się zgubił tak pewnie się znajdzie, ale poszukać Go można, tylko szkoda tej wizyty w zamtuzie, choć Galvant przynajmniej się zabawi.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 lipca 2015, 17:03

Kurtyzana wietrząc łatwy łup zbliżyła się zalotnie do podchodzącego Galvata. Objęła go smukłą dłonią za szyję i drgnęła z dwóch powodów.

Pod opuszkami palców wyczuła bliznę na szyi zamorańczyka. Drgnęła z obrzydzenia.

Pod lewą piersią poczuła delikatny nacisk czegoś metalowego. Przeżyła niejedno w tym fachu i wiedziała, że facet właśnie trzyma ją w garści. Jeden fałszywy ruch i z zimną krwią wbije jej w serce nóż. Drgnęła ze strachu.

- Mój pan was pozabija, jak spadnie mi włos z głowy - powiedziała łamiącym się lekko głosem. - Dogadajmy się jakoś...

Wokoło zrobiło się jakby luźniej. Wida