Wszystko idzie w bardzo złą stronę, a do tergo te dwa głupie osiłki nie mają pojęcia w jakie bagno się wpierdolili. To nie był zwykły przeciwnik, a profesjonalnie przygotowany atak tylko to potwierdza. Kurwa są bardzo dobrze zorganizowani i widać, że celem była nasza grupa - Zamorańczyk rozmyślał dalej przyklejony do ściany budynku.
Wtem pojawiła się kurtyzana przemawiająca słodkim głosem. Galvat nie ufał jej od samego początku, a wypowiedzi barbarzyńców świadczyły o ich dziecinnej naiwności.
Nie wiem ile czasu przebywali razem z Nehaherem, ale z tego co mówili to dość długo. Ich reakcja nie świadczy o nich najlepiej i widać nie można na nich polegać. Niby znają się długo, a gdy Stygijczyk zniknął ich wcale to nie obeszło. Ciekawe komu tak naprawdę zawdzięczam życie po upadku z klifu... Kurwa jak ja przepadnę to oni palcem nie kiwną. Nie ma co na nich liczyć. Pierdolone zwierzaki patrzące tylko w pizdę za rogiem i swoją sakiewkę. A już chciałem powiedzieć im o tym jak dobrze zarobić. Nie zrób tego samego błędu co kiedyś... - wnioskował przypominając sobie błędy z przeszłości.
Zamorańczyk przyjrzał się młodej kobiecie szukając wzrokiem jej sakiewki.
Kurwa tym dwóm zesztywniała pała i rozum jak słyszę ich gadkę. Stygijczyk pewnie jest martwy, albo nieprzytomny, inaczej skontaktowałby się z nami mentalnie tak jak zrobił to poprzednio. Wtem Adoth zapytał o Nehahera, jakby zupełnie był nieświadomy faktu, że kilka chwil temu Galvat zadał to samo pytanie i nie uzyskał żadnej odpowiedzi.
Oni są aż tak głupi, czy działa tutaj jakaś przeklęta magia? Kurwa co tutaj się dzieje? - kolejne pytania nie dawały spokoju.
Zrób coś. Myśl...
- Dziewko zaprowadź nas w dolinę rozpusty - Zamorańczyk ruszył w stronę kobiety. - Dam ci nawet dwadzieścia lun, ale pozwolisz mi teraz złapać cię za cipę i zaprowadzić jak niewolnicę na targ. Jasne?