WV Charleston, Dom Horacego 10.08.1993, Po północy
Dom Horacego był przykładem tego typu budynku, do którego nie wchodzisz bez cynku że można tam coś znaleźć. Samo źródło informacji tez musi być solidne. Dom sam z siebie był podejrzany do kwadratu, idealnie oddając bogaty charakter właściciela, jakby pragnął sam siebie pożreć od środka.
[center]***[/center]
Cygan obserwował gdzie i jak stąpa Horacy, świadom jak paranoiczny może być stary wampir. Zwłaszcza stary wampir który wspomina o pułapkach. Mimo chwilowej rozrywki, jaką dostarczał proces obserwacji Nosferatu, była to jedna z najszybszych domowych wizyt jakie Ravnos zaliczył w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Głównie za sprawą wejścia do piwnicy.
Już od schodów coś było nie tak i to bardzo nie tak. Ciemność powitała ich ciszą i skrzypieniem kolejnych stopni. Wtedy to poczuł. Klaustrofobiczną potrzebę wydostania się z tej piwnicy, ukłucie strachu w klatce piersiowej i uścisk na gardle. Odpowiednio zmotywowany umysł złodzieja umożliwił mu dokonanie niemożliwego. Prawie jak Magowie, rozpłynął się w powietrzu by chwilę później zmaterializować się na zewnątrz.
Nie oddychał, nie musiał, ale w tym momencie niemal zapomniane odruchy działały na umysł kojąco. Tajna mantra na uspokojenie każdego wampira, oddychanie. Paradoksalność tego dowcipu sprawiła ze się uśmiechnął. Był to bardzo krzywy uśmiech.
Chyba czas na drugi oddech
Minęła chwila zanim zdołał odpalić papierosa. Rękami potrząsał mu strach, a cholerna zapalniczka nie chciała odpalić. Potem otulił go bezsmakowy dym, przeplatany niespokojnym nasłuchiwaniem. Po dłuższej chwili był gotów ponownie zanurzyć się w koszmarną rzeczywistość kreowaną przez domenę Nosferatu.
Ruszył w stronę piwnicy, odruchem kleptomana zgarniając komórkę. W pierwszym odruchu zignorował komputer, jednak chwile później do niego wrócił. Kilka szybkich ruchów i dysk twardy należał do niego, jak i schowany w środku pakiet dyskietek zatytułowanych Castle Wolfenstein, Beyond Castle Wolfenstein i Wolfenstein 3D. Zdążył odstawić wszystko na miejsce gdy z piwnicy wyszedł Horacy, kierując się do bliżej nieznanego mu pomieszczenia. Podążył za nim.
- Kurwa Gavin! Ale mnie przestraszyłeś. Nie słyszałeś co mówiłem o pułapkach? Czemu tu po ciemku łazisz? A w ogóle to co ty tu robisz, zabłądziłeś? Kible nie czynne, rzygniesz se później. A piwnica jest przecież tam. - wskazał Nosferatu w bliżej nieokreślonym kierunku. Sposób w jaki się zachowywał świadczył że został nakryty na robieniu "czegoś". Gavin żałował że nie wiedział czego. Chwile potem dostał latarką po oczach, co pogorszyło jego zdolności widzenia na dłuższą chwile.
- Jak chcesz możesz iść ze mną. W grupie nawet bać się jest raźniej.
Potem opróżnił coś co mogło być lodówką, prawdopodobnie unikając w ten sposób pokazania "prawdziwego" skarbu. Zastanawiając się co może ukrywać Horacy, ruszył za nim w kierunku piwnicy, obserwując po raz kolejny gdzie i jak stąpa właściciel domostwa. Nie chciałby przecież wpaść w jakąś paskudną pułapkę, gdyby zdarzyło mu się kiedykolwiek tu wrócić.
W sumie pytanie powinno brzmieć, czy jest coś czego nie ukrywa?
[center]***[/center]
Sugestia Terrego była raczej nieoczekiwana, żeby nie mówić niemoralna. Miała jednak w sobie pewien mały czar intrygi z jej wszystkimi konsekwencjami. To jednak nie amoralność ani czar pchnęły Złodzieja do przystania na tą "propozycje". Był to to strach, a raczej świadomość strachu.
- Z nadgarstka jeżeli łaska. - powiedział bezproblemowo Cygan z aparycją jakoby była to rzecz najnormalniejsza na świecie.
Przecież każdy może karmić rekina z ręki, będąc w zbiorniku wodnym po szyje. Drobnostka
Cygan podał Assamicie rękę którą ten najpierw unieruchomił w stalowym uścisku, potem wbił kły w nadgarstek. Minęła dłuższa chwila, podczas której życiodajna krew zmieniała właściciela. Bardzo ryzykowna chwila.
- Wystarczy już
Powiedział w końcu cygan. Assamita przytrzymał jego rękę jeszcze chwilę. Dając do zrozumienia że tak naprawdę mógłby tak do dna. Potem zalizał ranę i powiedział tylko jedno słowo:
- Shukran*
Gavin słyszał już to słowo, nadal jednak nie wiedział co znaczy. Nie był pewien czy chce wiedzieć co znaczy. Assamita natomiast skierował swoje oblicze w kierunku pozostałych członków koterii, jakby niemo pytając "kto następny?".
1. Trace 1 PK
2. Te niespodziewane wizyty w ciemnych domostwach tylko utwierdziły Gavina w postanowieniu by zacząć wozić ze sobą noktowizor...
*Arab. Dziękuje