Primogen zrobił krok w stronę Ravnosa, zaciekawiony tym co właśnie usłyszał.
- Współpracujecie z Coraxem, który siedzi na terenie Lupinów? Przecież te ptaszyska mają dłuższy język niż Wyznawcy Seta... Jak chcecie tam wejść to, muszę wiedzieć który to cwaniaczek. Hmm? Może Flynn? Brooks? Po Ile Ta Noga jest za stary na takie numery i zna wszystkich. A może Nocna Zorza, co? Gadaj...
- Ten, z którym musimy porozmawiać był przyjacielem Atra-hasisa. - Kontynuował mistyk - Znam go tylko pod imieniem Kruk, tylko, że w innym języku. Wiem, że nas oczekuje. Zgodnie z wolą zmarłego porozmawia z nami i tylko z nami. Gdyby to zależało ode mnie nie chciałbym naruszać prywatności zmiennokształtnych i trzymałbym się od nich z daleka. Z tego co wiem, ten którego szukamy nie posiada zdolności zmiany formy.
- Dobra, pomogę wam się tam dostać, ale teraz to niemożliwe. Krew na Twarzy nie wytrzymał i razem z swoją Watahą zaatakował schronienie Democritusa. Wszyscy, którzy znajdowali się w rezydencji są martwi, nikt nie przetrwał. Wiem, że Księcia tam nie było, ale był tam wtedy Richard Nercid, który wraz z swoją świtą nawiązał walkę. Rozszarpali ich na strzępy... - Wild Heart warknął, jakby zaraz miał rzucić się do gardła następnej ofiary.
- Stary Ventrue miał szczęście, że nie musiał zasnąć tego dnia i zapewne zajął się rozprzestrzeniającą się anarchią. Nie znalazłem ciała Richarda, ale najlepsze co może go teraz spotkać, to wieczność w drogo zdobionej urnie. Jak się tam zjawiłem Krew na Twarzy myślałi, że chciałem pomóc Ventrom. Troszkę żeśmy się poszarpali - Gangrel wyszczerzył ostre kły.
Darshan ze zwykłym sobie spokojem odparł:
- Ciesze się, że udało nam się znaleźć porozumienie w całym tym zamieszaniu. Będziemy zatem czekać na informację, kiedy podróż na ich ziemie będzie możliwa. Co do walk między Camarillą a Zmiennokształtnymi to nie moja sprawa i nie zamierzam się w to mieszać. Jestem pewien, że reszta koterii uważa tak samo. Czy pamiętasz Martina Schacklera? Syna Richarda? Podobno był całkiem rozsądny a zniknął w dość gwałtownych okolicznościach.
- Najlepszy Ventrue z młodego pokolenia jakiego widziałem. Opuścił stan jakiś czas temu. Od samego początku nie pasował do tego miejsca. Dlaczego o niego pytasz?
- On nie opuścił stanu, został zniknięty. Na zlecenie kogoś ważnego i na tyle sprawnie, że udało się wszystkim sprzedać tą historyjkę. Sądzę, że wiedział za dużo. Sprawy Ventrue są zawsze zagmatwane i wielowątkowe, jednak w Charlestone wszystko wydaje się mieć związek z jednym i tym samym wielkim złem zakopanym pod ziemią. Na razie to hipoteza bez dobrego uzasadnienia ale wydaje mi się, że za jego śmiercią stoi ktoś, kto współpracował, mniej lub bardziej świadomie z siłą, która zgładziła Atra-hasisa.
Gangrel trochę jakby zamyślony odparł:
- Nie wiedziałem o tym. To wasze śledztwo, wasza polityka, a ja nie zamierzam się w to mieszać. Jednak szkoda faceta... Na mnie już czas. Patrz w niebo i wypatruj nietoperzy. Jak zrobi się czysto prześlę przez nie informacje do was. Uważajcie na Lupinów, bo nie wszyscy z ich rodzaju postanowili przestrzegać zasad rozejmu. Teraz zwrócenie bębna jest najważniejsze. Powodzenia - to powiedziawszy skierował się w stronę wyjścia.
- Tobie również.
Pożegnał go Ravnos, mając wrażenie, że włąśnie rozmawiał z ostatnim rozsądnym wampirem w tym przeklętym mieście.
OD MG: Przesłuchanie się zakończyło, więc wracasz do Sanktuarium dołączając do pozostałych członków koterii. Słyszałeś rozmowę Lasombry z Ghulem na schodach.
[/center]
[/center]
[/center]