Na twarzy Mordercy nie drgnął nawet jeden mięsień.
- W moich żyłach nie płynie nic, czego nie zaakceptowałby mój Klan. Poza tym... Panuję nad własną krwią, a nie ona nade mną. Aadhi* - temperatura odpowiedzi Łowcy zdołałaby zamrozić jezioro rtęci.
- A więc jego także omotałeś? Gratuluję przebiegłości Belshatzzarze. Zawsze ceniłem twój czar osobisty. Jednak domieszki krwi Malkava nie da się ukryć przed moim wzrokiem.
Czarodziej ponownie zwrócił się do Namtara:
- Darklake także został zmanipulowany przez tego tu Malkaviana, który namówił go do dorzucenia małej, niewinnej kropelki krwi. Wszyscy wiemy jak się to skończyło, prawda?
Powiódł po zebranych wzrokiem, uśmiechając się lekko. Był świadom, iż nikt nie musi odpowiadać na jego pytanie.
Namtar nie odezwał się. Jego sylwetka, rysująca się ciemną linią na tle szkarłatnej kotary, zamarła na chwilę. I choć nie poruszył ani jednym mięśniem, zebrani poczuli bijącą od niej aurę grozy. Jego pozorny spokój nie potrafił ukryć tego faktu. Przeciwnie, uwypuklał go, podobnie jak bezruch pająka, czy skorpiona pozwala rozpoznać moment, w którym drapieżnik szykuje się do zadania ostatecznego ciosu... Cienie wokół Mordercy zdawały się gęstnieć, przybierając obce i niepokojące kształty...
- A jednak trafiłem w sedno sprawy! - uśmiechnął się szeroko Paul, obserwując efekt jaki wywarła jego przemowa. - Powiem ci coś honorowy i szlachetny Łowco. Ten tu Malkavianin potrafił przewidzieć w jaki sposób rozwinie się eksperyment Lasombra i jaką wynaturzoną przybierze formę... Mało tego, jesteś tutaj dlatego, że on to zaplanował. I teraz go chronisz. A pozostali z twojego Bloodline'u albo popadli w obłęd, albo czekają na kolejne lukratywne kontrakty, wspierające interes tego niebezpiecznego Świra! Ciekawe, czy teraz zignorujesz moje słowa, czy jednak pomyślisz o swojej linii i honorze?
Cisza, która zapadła po jego słowach, zdawała się mieć swój własny ciężar, wznosząc się niczym Nemezis nad zebranymi w pokoju Nieumarłymi. Pochłaniała kolejne chwile, szybkie, jak uderzenie serca, zdawała się karmić nimi. I wzrastać... W końcu jednak Morderca podniósł głowę, spoglądając Czarodziejowi w oczy:
- Chciałbyś, bym wbił mu teraz ostrze w serce, prawda? - rzekł powoli. Mówił całkowicie spokojnie. Zbyt spokojnie. I zebrani mogli tylko domyślać się emocji, które buzowały pod tą idealną fasadą. - Żebym się zemścił, przelał krew... Tylko że ja ci nie wierzę, munafiqun. A mój honor wymaga, bym wypełnił Kontrakt. Twoje słowa nic nie znaczą. Zaghnaboot!** Ten tu Malkavianin, jak go nazywasz, zawsze okazywał mi szacunek. A ty próbujesz manipulować mną w sposób, który jest obelgą dla każdego prawego męża. Brzydzę się tym. Rouh Wa Sittin Erd Ma'ak.*** Nie będę twoim narzędziem, Czarowniku.
- A więc jesteście siebie warci - zaśmiał się Paul. - Belshatzzarze, naprawdę jestem pod wrażeniem twej pracy. Goratrix i jego dzieło... Mam na myśli Gargoyle... Poczułby się zawstydzony widząc poziom twoich kompetencji w tworzeniu sług. Jeszcze raz, gratuluję...
Czarodziej przez kilka kolejnych chwil mierzył wzrokiem Namtara, po czym zwyczajnie zmienił kurs, spoglądając na pozostałych członków koterii:
- Historyjka o powrocie koterii Red'a sprawdziła się. Jak się czujecie w nowej roli jaką zaplanował dla was Belshatzzar, udający dobrotliwego Ojczulka?
- Znakomicie - odparł spokojnie Darshan, skryty za lustrzaną maską.
Assamita korzysta z Ech Nirwany:2. Wydaje 1 punkt Siły Woli.
ST = 7 (obniżony o 2 z uwagi na posiadane zalety)
1 runda: 2 sukcesy
2 runda = 2 sukcesy
3 runda = 3 sukcesy.
Opanowanie się zabierze ci 3 rundy.
Dla wszystkich od MG: Wiecie, że Paul o mało nie wprowadził Namtara w szał.
Ostatnie zdanie wpisane na prośbę Zapałek Chaosu.
** arab. Trucizna dla ciebie!
*** arab. Odejdź i weź ze sobą 60 demonów.
[/center]