Charleston WV Ferry St. Magazyn firmy "Z Polotem" 09.08.1993 Przed świtem
- No proszę, jednak coś tam wiecie, ale odniosłem wrażenie, że nie pojmujecie dostatecznie tego co? Albo teoria u was nie prowadzi do praktyki. - warknął Primogen. - Wytłumaczcie mi proszę w takim wypadku, dlaczego Ozzy siedzi przykuty kajdankami, na zimnej posadzce z widoczną raną na szyi? Ty Horacy - wskazał pazurem na Nosferatu - mówisz o dzieciaczkach rozprutych w sierocińcu, a nie potrafisz zauważyć cierpienia nieco większego dziecka, co? Tak się składa, że Ozzy ma Zespół Aspergera i jest Krewniakiem poważanego Garou. Bawi was cierpienie słabszego?
- Ty, trzęsący się śmieciu - spojrzał na Gavina - powiadasz, że cierpienie to brak wyboru i wolności. Więc powiedz mi cwaniaczku, jaki wybór dałeś Ozzyemu? Pewnie czuje się cholernie wolny, nie? Coś tak zbladł? A taki kurwa zabawny byłeś - wyszczerzył ostre kły.
Primogen odwrócił się, po chwili w stronę Terrego i rzucił:
- Rozumiem, że kajdanki i poniżenie są elementem zbawienia, jakie niesiesz w swoim przesłaniu chrześcijańskiej miłości... Widzę, że nauki Kościoła nie są ci obce i średniowieczne podejście jest idealną pożywką dla twojego szaleństwa. Nie widzę usprawiedliwienia, dla twojego okrucieństwa...
To powiedziawszy skierował swe czerwone ślepia na Lasombrę:
- Zwierzęta nie mają świadomości, nie mają wyboru. Po prostu są jakie są, a wy pierdolicie mi te same głupoty, co cała Camarilla z Democritusem na czele. Niby w teorii, coś wiecie, ale jak przychodzi do sprawdzenia, to jesteście gorsi od zwierząt. Się kurwa poczuliście jak Assamita, wyżej w łańcuchu pokarmowym? Imponuje wam, to co on ma w głowie? Ludzie dla was są worami z sokiem? Kurwa dowiem, się jak ktoś wychlał jego krew... Ty - skierował znów pazur w stronę Victorii - dlaczego pozwoliłaś, by znęcano się nad Ozzym jak zwierzęciem w klatce? Czego to ma go niby nauczyć, co? On ma Aspergera i nawet nie rozumie, czemu go to spotkało. Wasza hipokryzja jeszcze raz udowodniła mi, że Camarilla to ścierwo, które udaje, że coś czuje. Miałem nadzieję, że nowi mają inaczej, ale widać nie daleko wam do waszego ochroniarza. Co kurwa Red'a podkusiło to nie wiem...
Zwrócił się do Namtara:
- Spotkałem na swej drodze wielu Assamitów, ale żaden z nich nie był tak obsesyjnie zajarany cierpieniem innych, że zapomniał użyć w swojej wypowiedzi słowa honor. Czuję młodą bestię w tobie, zniekształconą. Zabijanie zwierząt nie przynosi honoru Assamito, ale widać cieszysz się niesamowicie w tym towarzystwie. Możesz ulżyć sobie pławiąc się w zadawaniu bólu innym. Myślisz, że jeżeli jedyne co znasz to ból i to cię usprawiedliwia? Łatwo zwalić winę na innych i powtarzać, że świat jest piekłem, nie zauważając, że sam go piekłem czynisz.
Wild Heart spojrzał na zebranych i wszyscy w pomieszczeniu poczuli emanującą od niego siłę:
- Gdy tutaj przyszedłem Ozzyego nie było, więc to wy tak go urządziliście! Kto z was jest bezpośrednio odpowiedzialny za jego stan?
- Ja - odparł krótko Morderca.
- Zrobiłeś to, bo miałeś taką melodię, czy ktoś ci kazał?
Twarz Assamity nie drgnęła:
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - odparł spokojnie. - Aczkolwiek pociąłem go z własnej woli.
- A, czyli co do reszty, ktoś ci kazał. Ciekawe, kurwa kto...? - rozejrzał się po zebranych. Gavin nagle poczuł, że w pokoju robi się bardzo duszno.
- Wiecie co, życzę wam by po wykonaniu roboty dla Red'a wasz ochroniarz zagłębił swoje kły w waszych sercach i spił waszą zdegenerowaną duszę. W końcu swój do swego ciągnie...
Wild Heart zabiera się do wyjścia. Coś robicie?
Nadal czujecie wpływ Dyscypliny Animalizmu. Czujecie strach i respekt. Wasza Bestia kuli się w was.