Most Światów i zagłada Lyossu

Historyczne księgi i zapiski ludzi nie skrywają w sobie żadnej wiedzy z czasów, kiedy cały Immoren stanowił jeszcze jedność, kiedy kontynent nie był jeszcze rozdarty na dwie części. Ludzie nie wiedzą praktycznie niczego o jego wschodniej części, w przeciwieństwie do posiadających szczątkowe zapiski elfów z Ios, odległych potomków pierwszej wielkiej cywilizacji Caenu – lecz elfy skrzętnie strzegą tej tajemnicy.

W niebywale zamierzchłych czasach, gdy ludzie żyli wciąż w jaskiniach, a krasnoludy nie zbudowały jeszcze żadnego własnego miasta, około roku 10.000 PR zamieszkujące północnowschodni Immoren elfy zjednoczyły się pod światłym przewodnictwem Boskiego Dworu – ośmiu bóstw patronackich komunikujących się ze swymi czcicielami za pośrednictwem dedykowanych im świątyń. Tak narodziło się Imperium Lyossu.

Chociaż proces unifikacji obfitował w konflikty i rozlew krwi, pozwolił elfom rozwinąć sztukę wojenną do stopnia dalece przewyższającego barbarzyńskie społeczności tamtych czasów. Otoczony zewsząd przez agresywne i nieskore do układów plemiona różnych ras, w tym wyjątkowo zajadłych i wrogich dzikich człekokształtnych zwanych skorne, Lyoss rozrastał się terytorialnie strzegąc czujnie swych granic i wznosząc kolejne wielkie miasta. Kontynent Immorenu wyglądał w owych zamierzchłych czasach zupełnie inaczej, pozbawiony ogromnej pustyni wypełniającej obecnie jego interior – obszary te były wówczas żyznymi równinami przeciętymi mnóstwem rzek.

Złote czasy elfiego imperium przeminęły nim jeszcze człowiek zbudował pierwszą własną sadybę z drewna i kamienia. Najstarsze wieżyce stołecznego Nyshylu zaczynały się powoli kruszyć w czasach, kiedy kamieniarze kładli fundamenty pod rhulickie miasto Ghordu. Można tylko spekulować, że mając dość czasu Lyossanie mogliby zapanować nad całym kontynentem, taka dominacja nie była im jednak dana.

Po wielu tysiącach lat rozkwitu, gdy na dalekim zachodzie tworzyły się pierwsze społeczności menitów, a Molgur łączył swe barbarzyńskie siły z zamiarem zniszczenia cywilizowanych ludzi, na wschodzie rozpoczęto prace nad największym w założeniu dokonaniem elfiego imperium. Wieść niosła, że bogowie pragną zstąpić pomiędzy swych wyznawców. Najwięksi kapłani oznajmili, że należy zbudować Most Światów – mistyczną konstrukcję mogącą połączyć dwa wymiary, rzeczywisty i niebiański.

Powodem takiej decyzji bogów było jakoby odkrycie, że z upływem tysięcy lat eteryczne bariery pomiędzy światem śmiertelników i zaświatami stawały się coraz grubsze. O ile dusze zmarłych elfów wciąż bez trudu przedostawały się do Veldu, o tyle sami bogowie z coraz większym wysiłkiem potrafili manifestować fizycznie swą obecność na Caenie. Most Światów miał temu zapobiec, tworząc bramę umożliwiającą bóstwom zstępowanie między czcicieli wedle życzenia. Połowę mostu zaczęto budować w Veldzie, drugą zaś w Nyshylu, pnącą się w przestworza ponad stołeczną metropolią.

Budowa ziemskiej części Mostu rozpoczęła się około roku 4250 PR. Nauczane przez bogów, elfy posiadły wówczas sekrety kształtowania materii za pomocą siły woli oraz moc unoszenia ogromnych elementów konstrukcji w powietrzu. Cały projekt był niewyobrażalnym cudem antycznej inżynierii, największym dziełem podjętym kiedykolwiek rękami śmiertelnych istot. Lyossanie nie rozumieli zapewne wszystkich mistycznych mechanizmów swego przedsięwzięcia, lecz nie musieli posiadać pełnej wiedzy na ów temat, tylko wypełniać skrupulatnie zalecenia bogów. Pod kolumnami Mostu wzniesiono gigantyczne katalizatory magicznej mocy, zaś rozchodzące się wokół długie ulice metropolii wykładano metalowymi runicznymi płytami stanowiącymi magianiczne przepusty ciągnące się całymi milami przez Nyshyl.

Zawdzięczające wiele swej długowieczności i korzystające ze zgromadzonego doświadczenia elfy pracowały przy wznoszeniu Mostu całymi pokoleniami, wnuki u boków dziadków, wieńcząc swe dzieło niecałe trzy wieki później. W zapiskach Iosan ocalonych z zagłady Lyossu pojawia się data wzmiankująca w przybliżeniu rok 4000 PR. W miarę zbliżającego się ukończenia prac rosła też ogromna ekscytacja samych budowniczych. Do ogromnego na co dzień miasta przybyły niezliczone rzesze pielgrzymów mających nadzieję ujrzeć na własne oczy zstępujących na ziemię bogów. Nyshyl dosłownie trzeszczach w szwach.

Nikt z przybyłych tam Lyossan nie spodziewał się kataklizmu. Nie wiadomo właściwie niczego na temat źródeł tej niewyobrażalnej tragedii, przy czym nieświadomi tego pozostają nie tylko sami śmiertelnicy, ale zapewne również bogowie, gdyby bowiem znana im była przyczyna, zapewne zdołaliby przewidzieć taki, a nie inny finał ogromnego przedsięwzięcia. Katalizm dowiódł nadto, że bóstwa elfów nie były tak wszechpotężne jak się to mogło wydawać. Nie wiedząc nic o wiszącej nad nimi zagładzie, konstruktorzy Mostu uruchomili jego magianiczne generatory i ośmiu członków Boskiego Dworu zstąpiło na Caen stając pośród swych śmiertelnych wyznawców.

W tym właśnie momencie Most eksplodował. Wybuch okazał się tak niewyobrażalnie potężny, że pod jego wpływem popękała struktura geologiczna kontynentu. W miejscu wielkiej rzeki Hyless otworzyła się Czeluść, rozpadlina w ziemi dość głęboka, by sięgnęła wulkanicznych trzewi Caenu. Nyshyl, olśniewająca pięknem stolica Imperium Lyossu, został w ułamku chwili unicestwiony wraz z milionami mieszkańców. Sami bogowie przetrwali, stając w obliczu zagłady sprowadzonej na własną kongregację.

Nienaturalne białoniebieskie pożary pochłonęły rozległe połacie kontynentu, płonąc bez końca i nie poddając się wysiłkom tych, którzy próbowali je gasić. W ich żarze skały topiły się i płynęły niczym wosk. Klimat w środkowej części kontynentu uległ nieodwracalnym zmianom, a niewielkie pustynne obszary położone na południowym zachodzie od Nyshylu przeistoczyły się w pozornie nieskończone wyjałowione pustkowia. Na wysokości Czeluści uwolniona magiczna moc w połączeniu z wstrząsami sejsmicznymi zrodziła obszary nazwane później Burzową Pustką – ziemie, gdzie niebiosa roniły deszcze i miotały pioruny nieprzerwanie jeszcze przez tysiące lat.

Imperium Lyossu przestało istnieć, niemal całkowicie unicestwione. Zniszczenia nie ominęły innych wielkich miast, zmiecionych z powierzchni ziemi na podobieństwo Nyshylu. Elfy mieszkające na granicach swej cywilizacji stanęły w obliczu śmierci głodowej i potwornych drapieżników wypłoszonych przez klęski żywiołowe ze swych zwyczajowych terytoriów łowieckich. Być może czasów tych nie przetrwałby ani jeden elf, gdyby nie pomoc osłabionego kataklizmem, ale wciąż władającego niebiańskimi mocami Boskiego Dworu. Osiem bóstw wzięło pod swą opiekę resztki zgładzonego narodu uchodząc wraz z nimi na zachód i osiedlając się później w krainie nazwanej Ios.

W niektórych ludzkich kronikach można znaleźć nawiązania do Kataklizmu. W zapiskach starożytnego mędrca Angrunda pojawia się opis „Czasu płonących niebios”. Zapowiedzią nadciągających żywiołów był nienaturalny blask na wschodnim horyzoncie, który w jednej chwili przemienił noc w dzień, ale stanowił on zaledwie początek. Wkrótce potem od wschodu nadciągnęły huraganowe burze. Ziemia pękała grzebiąc w swych trzewiach całe wioski i miasta, a z niebios przez sześćdziesiąt dni i nocy spadały płonące skały obracające w perzynę obszary, które teraz zwane są Krwistymi Kresami. Zbiorniki wody wysychały, trzoda padała całymi stadami, a uciekające przed katastrofą drapieżniki siały śmierć i zniszczenie na ziemiach menickich osadników. Ludzie zaczęli opuszczać gromadnie swe siedliska uchodząc wzdłuż wybrzeża ku ziemiom w ujściu Czarnej Rzeki, wznosząc tam później Calacię. Icthier, pierwsze prawdziwe miasto ludzkiego gatunku, zostało porzucone i pogrzebane pod piaskami na długie tysiące lat.

Czasy kontynentalnego mocarstwa elfów bezpowrotnie dobiegły kresu.

Powyższy tekst pochodzi z podręcznika IK RPG drugiej edycji. Tłumaczenie autorskie. Wszystkie prawa zastrzeżone dla Privateer Press.

Bookmark the permalink.

2 Comments

  1. Ciekawy artykuł poczytał bym na ten temat nieco więcej bo jakoś nigdy nie mogłem dotrzeć do całego wątku Elfich bóstw

  2. Vranz the Blighted

    I trudno będzie dotrzeć do całego wątku, niestety, bo dostajemy w podręcznikach cały czas szczątkowe informacje, często oparte na teoriach mieszkańców IK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *