Dzieci Heserbara

Uwierz, miłosierny panie, że choć zdobili oni ofiarne słupy znakami mego boga, nie są mi wcale bliskimi braćmi w wierze, ja sam zaś nie podzielam ich upodobań i daleki jest od czynienia tego, co oni uczynili twym poddanym – pianicki kapłan sprowadzony przed oblicze księcia Gurbasa Hruta, 9453 KI.

Rasa półolbrzymów wrosła głębokimi korzeniami w orchiańską ziemię, występując w bez mała wszystkich znanych krainach Kartarii prócz Elmanalu i integrując się od tysięcy lat z innymi mieszkańcami cywilizowanych ziem. Wielu półolbrzymów obnosi się ze szlacheckimi herbami sięgającymi rodowodem wieków następujących po upadku prastarego Imperium reptillionów, wielu zasłużyło się dla władców Uruk-hai wojując w ich imieniu pod czerwonymi sztandarami boskiego Katana. Niektórzy zaciągają się dziś do pocztów możnych panów za wypłacany złotymi rygynówkami żołd, inni sprawują pieczę nad własnymi włościami lub wręcz przeciwnie, trudnią się zbójecką profesją przewodząc bandom napadającym na imperialne gościńce. Są groźnymi w boju przeciwnikami i rubasznymi kompanami przy biesiadnym stole, częstokroć nieokrzesanymi i porywczymi aż do przesady, lecz wszystkich ich łączy jedno: świadomość uzależnienia przyszłości swej rasy od kaprysów potężniejszych rodzicieli, czystej krwi olbrzymów.

Półolbrzymi nie są liczni i chociaż łączą się nader często w trwałych związkach z ludźmi, ich potomstwo w przeciągu najdalej kilkunastu pokoleń zatraca niemal całkowicie cechy odziedziczone po rodzicach ze strony mieszańców. Badający ów regres dziedzicznych cech magowie doszli do wniosku, że wina leży we właściwościach ludzkiej krwi, dostatecznie silnej, aby w przeciągu pięciu czy sześciu generacji wyprzeć z ciał potomstwa cechy charakterystyczne dla prawdziwych olbrzymów, o ile członkowie rodu nie zawrą na czas związków z innymi półolbrzymami o dość jeszcze silnej krwi.

Lecz półolbrzymów nie sposób zaliczyć do ekspansywnego gatunku rozumnych istot nie tylko z powodu regresu genetycznego, ale i ograniczeń w prokreacji, jakim podlegają ich rodzice. Prawdziwi olbrzymi nie potrafią współżyć w zwykły sposób z partnerami wywodzącymi się spośród pośledniejszych rozmiarami ras, albowiem uniemożliwiają to ogromne dysproporcje anatomiczne organów płciowych. Mieszane potomstwo płodzą zazwyczaj mężczyźni tego gatunku, oddający swe pozyskiwane drogą onanizmu nasienie w ręce gotowych urodzić ich dzieci kobiet ludzkiej rasy. Poddając się zabiegowi samodzielnego zapłodnienia, nieodłącznie powiązanemu z rytuałami płodności poświęconymi Pianowi bądź Ariannie, kobiety te zachodzą w ciążę kończącą się w przeważającej większości przypadków ich śmiercią. Nienaturalnie duże dzieci nie przychodzą na świat w naturalny sposób z powodu ograniczeń anatomicznych, nadzorujące ich poród akuszerki muszą uciekać się do zabiegu cesarskiego cięcia, co w przypadku pozbawionych opieki medycznej i dostępu do kapłańskiej magii kobiet z mało cywilizowanych obszarów Kartarii jest w praktyce równoznaczne ze śmiercią.

Ze zrozumiałych powodów ludzkie kobiety nie garną się tłumnie w progi siedzib olbrzymów, istnieje jednak wiele sąsiadujących z tymi potężnymi istotami społeczności, w których młode dziewczęta wychowuje się w poczuciu niezwykłego zaszczytu, jakim jest możliwość wydania na świat potomka wywodzącego się w linii prostej od prawdziwego olbrzyma. Doświadczająca owego zaszczytu wybranka nader rzadko ma sposobność cieszyć się pełnią macierzyństwa, nie zmienia to jednak faktu, że odpowiednio indoktrynowane młode kobiety godzą się z autentyczną radością na tak niebezpieczne doświadczenie.

Trudno stwierdzić, dlaczego olbrzymi decydują się na akty prokreacji z udziałem pośledniejszych ras, jednakże odnieść można wrażenie, że wiodącym czynnikiem jest tutaj przekonanie o własnej wyższości nad ludźmi i wybujała duma połączona z instynktowną chęcią pomnażania swego potomstwa również w mieszanych związkach. Społeczności hołdujące temu obyczajowi nader często pozostają w głębokiej zależności z olbrzymami, oddając im cześć i pełniąc rolę gatunku służebnego. Będąc ogromną rzadkością na cywilizowanych ziemiach, wznoszą swe sadyby w niedostępnej dziczy w bliskim sąsiedztwie samych olbrzymów, ograniczając kontakty ze światem zewnętrznym i tworząc klanowe grupy kulturowe o osobliwych, częstokroć szokujących obyczajach. Zrodzone z mieszanych związków dzieci często ruszają w świat, by udowodnić surowym, wyznającym najczęściej kult siły rodzicielom własną wartość, wypracowanej krwią i potem na bitewnych polach.

Dzieci Heserbara

W roku 9453 KI władający obszarem zachodnich Gór Wapiennych książę Gurbas Hrut, spędzający niemal całe swe życie w Ostrogarze i zarządzający puszczańskimi, rzadko zasiedlonymi włościami poprzez swych popleczników, odkrył ku niekłamanemu zdumieniu, że w granicach swych ziem gościł od wielu lat gromadę olbrzymów i współżyjących z nimi ludzi, wiodących sekretne życie w odludnej części krainy. Ich istnienie pozostałoby zapewne jeszcze długo tajemnicą, gdyby nie lubieżne upodobanie olbrzymów do wynaturzonego rytuału prokreacji: opartego na pianickich korzeniach, ale wypaczonego całymi wiekami praktykowania do formy orgiastycznych obrzędów wymuszanych przemocą na porywanych do tego celu kobietach. Odrażająca prawda wyszła na jaw, kiedy gromada należących do puszczańskiej społeczności półolbrzymów najechała bez ostrzeżenia jedną z większych wiosek księcia Hruta, porywając wszystkie kobiety i zabijając każdego, kto ośmielił się stanąć w ich obronie.

Sprowadzeni do wioski imperialni gwardziści podjęli pościg wspierani przez najemnych żołdaków księcia Hruta, dzięki talentowi kilku tropicieli oraz zaklęciom przybocznego astrologa księcia odnajdując ukrytą na pogórzu sadybę mieszkających wspólnie ludzi i olbrzymów. Próby negocjacji spełzły na niczym, przeistaczając się w krwawą rzeź żołnierzy. Niedobitki ekspedycji ratunkowej zdołały zbiec na wybrzeże Wielkiego Jeziora podnosząc alarm, który zapoczątkował drugą wojenną wyprawę w Wapienne Góry, tym razem znacznie silniejszą liczebnie i lepiej przygotowaną do boju z olbrzymami.

Lecz ta ekspedycja odnalazła jedynie puste domostwa i porzucone obejścia, pełne budzących lęk dowodów istnienia kultu, który wydawał się mieć wiele wspólnego z wyznaniem pianickim, ale którego pochodzący z ostrogarskich kręgów kapłani Piana stanowczo się wyparli. Zwący samych siebie Dziećmi Heserbara poddani olbrzymów odeszli wraz z nimi gdzieś w dzicz niezamieszkanych ostępów Orkusa Wielkiego, zabierając branki i znikając bez śladu ku rozpaczy ocalałych z najazdu członków ich rodzin.

Bookmark the permalink.

10 Comments

  1. Kolejny świetny artykuł, jakoś do tej pory uznawałem istnienie rasy półolbrzymów za naturalne, a tu proszę nie jest to takie łatwe, proste i przyjemne. Niezły motyw do przygód z tymi porwaniami kobiet i odizolowanymi osadami ludzi i olbrzymów. 😀

  2. Coś niesamowitego! Wreszcie ktoś pokusił się odnaleźć logiczny powód istnienia rasy półolbrzymów! Super:)

  3. To teraz łyżka dzięgciu. Według bestariusza u nas na stronie olbrzymy mają 2,1-2,6 m. Moja wyobraźnia bez problemu radzi sobie z seksem ludzkich kobiet i olbrzymów. To nie są giganty.
    Faktycznie poród może być nieco kłopotliwy, ale może wskazuje to, że to olbrzymki wydają mieszane potomstwo, a ojcami są ludzie? Oczywiście zupełnie pozbawia to sensu motywację płodzenia mieszańców jako hołdu dla olbrzymów. Całkiem to jednak zasadne, szczególnie że opis olbrzymów rysuje ich raczej jako dobrotliwych i pozbawionych krwiożerczych instynktów i potrzeby podporządkowywania sobie innych społeczności.
    Reasumując – pomysł zupełnie nie przystaje do opisu KCtowych olbrzymów, chyba że to co jest w bestariuszu to jakiś nieautorski materiał.
    Pomysł perwersyjnego plemienia niezły, ale po zamianie olbrzymów na giganty, raczej te mniejsze, wzgórzowe.

  4. Klocki Lego – taki w ogólnym zamierzeniu miał być projekt ŻO. Wiele elementów, spośród których Mistrzowie Gry mogą odrzucać te, które nie przypadły im do gustu!

    Rozumiem zasadność obiekcji Oggy'ego, ale jeśli w swojej wersji świata KC podmieni olbrzymy na giganty i uzna pomysł plemienia perwersasów, już gotów będę uznać powyższy art za trafiony! (nawet jeśli nie w 100%).

  5. Ciekawy artykuł, mimo, iż dopiero teraz na spokojnie zań się zabrałem. Nieźle wytłumaczone rozmnażanie z ludzką rasą i obniżeniem współczynnika DNA olbrzymów (zaniku na drodze rozrzedzania, przewagi ludzkiej krwi). Osobiście, zjawisko perwersyjności obydwu ludów, jest ciekawym rozwiązaniem wnoszącym coś do świata. Daje też pole do popisu prowadzącym przygody. Choć, niekoniecznie każde plemię musi prowadzić tego rodzaju praktyki. Mogą być bardziej dzikie plemiona zamieszkałe w głębokich puszczach jak i cywilizowane, patrz: żyjące bliżej częściej uczęszczanych szlaków.

    Co do opcji Oggy'ego: tu nie jestem lekarzem czy ginekologiem ale nie wiem czy można przyjąć, iż każda kobieta jest w stanie "donosić" płód nawet tak dużego mężczyzny jak sugeruje (2,1 m) bez współczesnej nam medycyny. Nie wspominając już o facecie mierzącym 2,5 metra i panującym w KC rozwoju akuszerstwa, odbierania porodu. Tym bardziej w zapadłych "dziurach", gdzie nie sięga cywilizacja.

  6. Ciekawie i z pomysłem, choć biorąc pod uwagę liczebność rasy półolbrzymów, trudno przyjąć, by taki proceder mógł utrzymać się w tajemnicy, bo skala problemu musiałaby być o wiele większa. Jednoczesnie mam wątpliwości, czy gatunek ludzi mimo skłonności do poszukiwania erotycznych doznań pozwoliłby jakiejkolwiek rasie na porywanie kobiet swojego gatunku (Panowie, czy któryś z Was porzuciłby taki pościg?, co innego, jakby je mieli zjeść, ale … nasze matki, córki, żony pozwolić posuwać jakimś przerośniętym półgłówkom?). Co do donoszenia ciąży- mogłaby to być cesarka przedwczesna, podobnie jak jest u ludzi, którą lepiej wykonać wcześniej, zanim pewne cechy się rozwiną. W tym wypadku dodatkowo tłumaczyłoby to osłabienie cech olbrzyma (przy założeniu, że ciąża u olbrzymów trwa dłużej niż u ludzi), co więcej potomstwo (głównie z przyczyn anatomicznych) musiałoby być wychowywane przez hojnie wyposażone przez naturę ludzkie matki (lub kilka matek karmiących). Podsumowując ciekawie, ale gdyby miała to być metoda na przetrwanie gatunku półolbrzymów, to wyginęliby bardzo szybko.

  7. Patrząc na to co ludzie potrafią sami dokonać na sobie (obrzezanie dziewczynek w Afryce, stosunek islamu do kobiet czy ortodoksyjnych żydów, inkwizycja itp.) to wcale nie zdziwiłbym się takiej kooperacji z olbrzymami. Chociażby za ochronę wioski. Jedna dziewoja na pół roku w tę czy w tę…
    I raczej jako nie metoda na przetrwanie gatunku tylko taki pewien rodzaj kultu, perwersji owego świata.
    Poza tym ciekawa była by taka "cesarka" w czasach średniowiecznej medycyny z naleciałościami kultu religijnego… Powinien chyba powstać artykuł o koegzystencji ówczesnej medycyny a religii.

  8. Kwestia porodu, która nasuwa się w związku z tym artykułem również jest tematem rzeką. Biorąc pod uwagę różnorodność ras i ich mieszanie się (tak do końca, czy wiadomo, co się urodzi?, kto był ojcem? Ork? Elf? Człowiek?) możnaby założyć, że jakakolwiek lepsza akuszerka miała do czynienia z różnymi sytuacjami w swojej karierze, być może doświadczenie pozwala jej stwierdzić, czy dziecko które ma się urodzić będzie mieszańcem (oczy matki zielenieją, ojciec napewno był orkiem), zaś wspomagany szeroką występującą magią poród jest łatwiejszy niż w odpowiadającej średniowiecznej rzeczywistości. Być może właśnie odwrotnie- śmiertelność u potomstwa mieszanego jest wysoka.
    Nasuwa mi się tu jeszcze jedno pytanie, nieco odbiegające od tematu. Mimo wielobóstwa nie wszystkie rasy uznają tych samych bogów, w przypadku mieszańców może to być problem. Bardziej radykalny rodzic może indoktrynować potomstwo dyskryminując inne wierzenia. Co za tym idzie moment świadomego (a raczej nieświadomego) przyjęcia wiary u potomstwa prawdopodobnie następowałby jak najszybciej (taki odpowiednik chrztu) i to rodzice, krótko po urodzeniu ofiarowaliby dziecko określonemu bogu/bogom w opiekę.

  9. Z magią się poddaję. Być może każda zapadła wioska dysponuje wykwalifikowanym w tej dziedzinie personelem. Jak zapewne w 21 wieku każda posiada dostęp do lekarza.
    Chociaż tu [b]koszal[/b] podsunął ciekawą myśl: Czy olbrzymy rozmnażają się tylko z ludzką rasą, czy też w grę mogą wchodzić inne. I co z nich się wykluwa np. olbrzym+ork=?? 🙂

    Co do indoktrynacji religijnej to wypada stwierdzić tylko tyle, że nim dziecko osiągnie pełnoletność i tak pozostaje w kwestii rodziców jego wychowanie. Tym bardziej w świecie gdzie raczej nie ma, aż takiej wolności jak obecnie. A i w dzisiejszych czasach wychowanie religijne pozostaje w rękach rodziców. Przynajmniej do pełnoletności.
    Czy to będzie chrzest po narodzinach, czy też inna forma przejścia na inną wiarę, niestety, decydują o tym rodziciele. Albo rodzic/opiekun, w zależności od pomyślnych narodzin.

  10. Artykuł ciekawy i jak czytam z komentarzy kontrowersyjny.
    Kopulacja olbrzyma z kobietą ludzką lub na odwrót nie powinna stanowić większej przeszkody z przyczn anatomicznych. Cała zabawa z sztucznym unasienianiem nie cieszyła by zbytnio, w przeciwieństwie do wyuzdanego seksu.
    Co do rodzących się płodów warto pamiętać o heterozji czyli wybujałości cech mieszańców. W efekcie tego powstający półolbrzymy powinny charakteryzować się większymi parametrami niż wynikało by to z średniej sumy obu gatunków, w tym masa rodzących się noworodków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *