Morska toń i święta stal

Oparta na drewnianych kadłubach flota morska od stuleci stanowiła główną formę sztuki szkutniczej w stoczniach Archipelagu Centralnego. Uświęcone setkami lat tradycji techniki budowania statków, wykorzystujące na dodatek obfitość podstawowego surowca, jakim było drewno wydawały się wyznaczać pewien konstrukcyjny dogmat, którego zmiana jawiła się wielu prawdziwym świętokradztwem, zwłaszcza z religijnego punktu widzenia. Uważane powszechnie za patronujące morzom i żeglarzom kulty Gothmeda i El-Amarny współdzieliły między siebie wpływy, we względnie pokojowy sposób rywalizując o dusze rozumnych istot wiążących swe życie z oceaniczną tonią.

Lecz mimo barier kulturowych oraz nakazu zwalczania innowacyjności zawartego w naukach wielu kultów, okresy stagnacji w dziedzinie wynalazczości regularnie przerywane były dziełami rzutkich umysłów pragnących udoskonalenia rozwiązań stosowanych od tysiącleci. Myślący nowatorsko konstruktorzy nie tylko w Kartarii postrzegani byli za wiarołomców ważących się rzucać wyzwanie bogom, autorom porządku świata i rzeczy opracowanego w dniu stworzenia Orchii. Na większości archipelagów zwalczano ich pod pretekstem odwracania się od boskich praw i tradycji, toteż jedynie nieliczni wychodzili bez szwanku ze starcia z teokratyczną potęgą orchiańskiego świata. Uznany obecnie wynalazca wiatraka, ludzki mieszczanin el Sortos Damil z miasta Guthur-gar na Orkusie Czerwonym, został w roku 7844 KI publicznie spalony żywcem po wydaniu przez kult Sharami werdyku potępiającego ów wynalazek, dowodzącego jakoby był on bluźnierczą kradzieżą „boskiego oddechu”. Służący na królewskim dworze w Grua-garze mieszaniec krwi plebejskiego stanu, zwący się Rogmund Jarmul, dopiero po dwunastu latach zabiegów zdołał pozyskać przychylność spadkobiercy osmundzkiego tronu księcia Kortesa dla projektu broni, która w roku 8012 KI ochrzczona została kuszą i którą wprowadzono do masowej produkcji pomimo protestów tfamickich kapłanów uważających klasyczny łuk oraz procę za jedyne rodzaje usankcjonowanej przez bogów broni dystansowej.

Podobnie sprawy miały się ze sztuką szkutnictwa, gdzie od niepamiętnych panowały niepodzielnie utarte poglądy na temat zasad budowy statków, a jedyne innowacje polegały na zapożyczaniu pewnych rozwiązań od innych nacji, czego przykładem mogła być adaptacja elfickich żagli dla potrzeb klasy ludzkich okrętów nazwanych szebekami. Niewielki z produkcyjnego punktu widzenia, ale niebywale drażliwy społecznie przełom dokonał się w roku 9451 KI na Awarimie, w portowym mieście-księstwie Maragberu znajdującym się pod wpływami krasnoludzkiego klanu Ghorimów. Ghorimowie, wiodący prym zarówno w dziedzinie metalurgii jak i szkutnictwa, wodowali klasyczne krasnoludzkie statki zwane bongerami: ciężkie żaglowce o głębokim zanurzeniu przeznaczone do przewozu dużych ładunków na spore dystanse. Walcząc od zawsze z problemem niszczących drewno skorupiaków, szkutnicy odpowiedzialni za oczyszczanie kadłubów jednostek poniżej linii zanurzenia próbowali odstraszać pleniące się w ciepłych wodach Kartarii szkodniki za pomocą alchemicznych wywarów i zaklęć, ale wszystkie rozwiązania okazywały się bądź to zbyt kosztowne bądź zbyt mało skuteczne, zmuszając armatorów do regularnego wyciągania bongerów na brzeg w celu naprawy poczynianych przez skorupiaki szkód.

Chcąc pozbyć się definitywnie uciążliwego problemu, w roku 9451 KI krasnoludzki szkutnik Zargun Thuman, syn rzecznika klanu na dworze książęcym Gutum-guru oraz uzdolniony specjalista w dziedzinie budowania statków, przedstawił w świątyni Gotam-gora w Maragberze projekt pokrycia okrętowego kadłuba płytami cienkiego metalu mającego stanowić dla morskich szkodników przeszkodę nie do pokonania, a jednocześnie tylko nieznacznie zwiększającego poprzez swój ciężar wyporność jednostki. Trwające kilka miesięcy narady, przeplatane modłami, wieszczeniami i komentarzami wyroczni, zaowocowały decyzją o praktycznych próbach pokrycia. Dzięki swobodnemu dostępowi do rodowych kuźni Ghorimów Thuman wyprodukował pierwsze partie blaszanych arkuszy przynitowanych następnie do drewnianych kadłubów kilku wybranych dla potrzeb testu bongerów. Ciężar całkowity okazał się mieścić w przyjętych przez autora projektu granicach, ale szybko okazało się, że podatny na korozję cienki metal rdzewiał. Thuman i współpracujący z nim metalurdzy zaczęli eksperymentować ze stopami różnych metali chcąc zwiększyć odporność pokrycia na korozję, nieświadomi tego, że zaledwie kilkanaście miesięcy dzieli ich od problemu dalece poważniejszego od składu metalurgicznego mieszanki – problemu natury religijnej zrodzonego w następstwie pomysłu Thumana i grożącego dalekosiężnymi konsekwencjami w sferze dogmatów wierzeń.

Zasiedlony w przeważającej mierze przez krasnoludy Awarim szczyci się mnogością i ogromem wzniesionych tam świątyń Gotam-gora, lecz myliłby się ktoś, kto odniósłby złudne wrażenie, że wiara w Gotam-gora jest jedynym liczącym się kultem na wyspie. Czerpiący ogromne zyski z morskiego handlu mieszkańcy powszechnie oddają też cześć Gothmedowi i El-Amarnie, zwłaszcza ci związani ściśle z oceanem. Kapłani tych kultów są na Awarimie liczącymi się osobistościami, aczkolwiek ustępują stopniem wpływów dostojnikom gotamgorskim. Istniejąca od początków istnienia krasnoludzkich księstw rywalizacja pomiędzy gotamgorczykami, a gothmedytami i elamarnitami, polegająca głównie na ustawicznym nawracaniu innowierców i szkalowaniu się wzajemnie w charyzmatycznych kazaniach, sięgnęła apogeum w roku 9455 KI, kiedy elamarnicki arcykapłan Awarimu Eserbos Ulgar zażądał od rodu Ghorimów natychmiastowego zaprzestania prac nad metalowym poszyciem kadłuba. Użyte w oficjalnej petycji argumenty skupiały się w przeważającej mierze na fakcie, iż formowane w kuźniach Ghorimów arkusze pancerza doglądane były przez biegłych w sztuce metalurgii kapłanów Gotam-gora, błogosławiących wytwór swych rąk na każdym etapie jego produkcji.

Uważając od zawsze za niezmiernie ważne rozgraniczenie sfer wpływów kultów, elamarnici uznali powtórne wodowanie przebudowanych bongerów za wtargnięcie kultu Gotam-gora w uświęconą dotąd domenę swej bogini. Błogosławiony przez innowierców metal zanurzony w stanowiących obiekt uwielbienia morskich toniach był dla Ulgara i jego doradców istnym cierniem w oku, stanowiąc krok naprzód w religijnej ekspansji, której elamarnici nie zamierzali tolerować.

Umiejętnie manipulowani przez arcykapłanów Gotam-gora, Ghorimowie odrzucili publicznie zarzuty Eserbosa Ulgara odmawiając jakichkolwiek ustępstw i oddając sprawę w ręce panującego ówcześnie księcia.

Ciąg dalszy tej historii leży w  Waszych rękach!

Moi drodzy, przywykliście już pewnie do tego, że kolejne odcinki ŻO stanowią zamkniętą całość, ale tym razem chciałbym zaprosić Was do wspólnej zabawy. Jak w Waszej opinii mogła się potoczyć dalej ta historia? Jeśli macie własne propozycje, piszcie w komentarzach pod tekstem! Najciekawsze propozycje postaram się rozwinąć w oficjalną kontynuację tego wątku!

Bookmark the permalink.

12 Comments

  1. Ciekawie rozwinięty odwieczny konflikt między dwoma często przeciwstawnymi dziedzinami jakimi są religia i nauka oraz spory religijne wynikające z wdzieranie się jednej religii w dziedzinę wpływów drugiej.
    Dalsza część mogła by wyglądać następująco. Książę , wierny wyznawca Gotam-gora, wietrzący zyski w nowych ulepszonych bongorach ignoruje sprzeciw mniejszości religijnych i zezwala na dalsze praca mając ulepszyć statki.
    W akcie kategorycznego sprzeciwu kapłani bogini morza nakładają klątwę na cały ród innowatorów. Odtąd gdy tylko któryś z nich wypłynie w morze ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Zaciekli Gorimowie unosząc się dumą i honorem rozpętują wojnę religijną i z coraz większym zapałem zajmują się wszelaką, często uznawaną za bluźnierczą, wynalazczością.

  2. Ja się tylko zastanawiam, gdzie w tym wszystkim jest najpotężniejszy z bogów: pieniądz.
    Wspomniany Książe dostrzegł militarny i ekonomiczny potencjał wynalazku. Jako stronnik Gotam-Gora (bo i po co kapłani tego bóstwa mieliby wysyłać Ghorimów do kogoś im nieprzychylnego), roztrzygnął sprawę i oddalił zarzuty Esberosa Ulgara. Zaczął czerpać zyski z wynalazku (podobnie jak kult Gotam-Gora, który błogosławił każdy etap wynalazku pobierając stosowne ofiary w złocie).

    Stan ten nie trwał jednak zbyt długo. Rozsierdzeni "niesprawiedliwością wobec bogów" elmarnici(?) chwytali się wszystkich możliwych sposobów aby ukrócić proceder. Nie pomogły klątwy, bo Ghrimowie byli pod gotamgorycką protekcją. Nie podołali wynajęci porywacze, złodzieje, zabójcy. Ale na arenę znów wkroczył pieniądz. Sowicie opłacony pracownik kuźni zdradził tajemnicę wynalazku. Inwestycja w szpiegostwo przemysłowe zwróciła się dość szybko. Wynajęci przez elmarnitów kowale pod boskim patronatem rozpoczęli produkcję konkurencyjnego materiału.

    I co dalej? Konkurencja na rynku obniżyła ceny, bo stojące po dwóch stronach barykady kulty nie potrafiły do zmowy cenowej i utrzymania monopolu. Coraz więcej stronnictw, prywatnych inicjatyw było zainteresowanych wynalazkiem. W końcu szepty o metalowcyh poszyciach statków dotarły do uszu Katana, który nie miał zamiaru płacić nikomu za innowacyjne rozwiązanie. Zażądał wydania sekretu wynalazku. Gdy oba kulty odmówiły, agenci imperialni aresztowali kilkunastu inżynierów, którzy w atmosferze przyjacielskich pogaduszek w Pałacu Katana zdecydowali się przekazać bogu orków wszystkie tajemnice.

    Katan w swej dobroduszności ujawnił technologię produkcji opinii publicznej, ale produkcję i wszystkie jednostki z poszyciem Ghorina obłożył horrendalnym podatkiem. Każdy statek który miał zawinąc do portu, płacił ogromne, nadprogramowe myto urzędnikom Katana. Ktok ten spowodował, że nie opłacało się produkować takich statków. Jedynie najważniejsze jednostki bojowe, prestiżowe okręty bogaczy, kilku piratów i oczywiście flota Imperialna zaopatrzona jest na dzień dzisiejszy w wynalazek krasnoluda z Marag-ber.

    To w takim wielkim uproszczeniu 😉

  3. Ja już w innym miejscu powiedziałem Kethowi, co bym zaczął tutaj robić. Do tej pory mamy głównie konflikty religijne i różnych ras. Ja zacząłbym rozbijać określoną rasę – krasnoludy. Część za metalem (stalą), część za nie denerwowaniem innych bogów.

  4. Pojawia się ktoś trzeci- przemytnicy, piraci, którym zależy na lepszych, silniejszych jednostkach i skupieni są na zysku. Statki El-amarny dostają coraz częściej baty na morzu, ale doktryna religijna i poczucie dumy nie pozwalają przyznać się do błędu. Szukają innego rozwiązania by dogonić konkurencję- inne poszycie, magia, zejście z ceny, sabotaże, kontakt z morskim ludem i odpowiednie unaocznienie problemów, jakie niesie piekielna inżynieria.

  5. nie zauwazylem w KC konfliktu miedzy religia a nauka/wynalazczoscia, za latwo przekladcie stereotypy z naszego swiata do Orchii 🙂 moim zdaniem to bledne podejscie, klocace sie z moja wizja tego swiata:)
    Troche to dziwne, jesli oczywiscie pomysl plyt mogl byc wykorzystywany przez innych, zeby komus przeszkadzalo ulepszenie statkow… co innego jesli ktos wplywowy moglby stracic na tym ze krasnoludy zaczely produkowac wytrzymalsze statki (bo np. nie potrafi zastosowac pomyslu do swoich statkow). Moim zdaniem dopiero taka sytuacja spowodowalaby szukanie pretekstu do zablokowania wynalazku np. poprzez zaangazowanie do to religii, ale pretekst podany w tym artykule jest dla mnie malo przekonywujacy, przepraszam. Zgadzam sie z 8artem co do dalszego rozwoju sytuacji, logiczne i racjonalne, nic dodac nic ujac 🙂

  6. Bardzo dawno temu – kiedy stawiałem pierwsze kroki na tym portalu – toczone tu były liczne dysputy nt rozwoju technologicznego Orchii, orbitujące głównie wokół mizernych cywilizacyjnych zdobyczy orkowego Imperium o przeszłości sięgającej dziesięciu tysięcy lat. Żeby było zabawniej, należałem w owych czasach do grupki reformatorów lansujących wizję postępującej wynalazczości. W ogniu wielopostowych dysput zostałem jednak przekonany, że świat Orchii tkwi w okowach technologicznej stagnacji wymuszanej nakazami i zakazami płynącymi bezpośrednio z dogmatów wiary różnych kultów. Nie przytoczę tu szczegółowych argumentów, bo popełniono wówczas mnóstwo postów i to bynajmniej nie w jednym topiku. Żałuję, że wtedy do nas nie dołączyłeś w dyskusji, bo może miałbym sojusznika w forsowaniu swojej wersji.

    Lecz obecnie zastój technologiczny jest jednym z istotnych elementów ŻO i jako taki pozostanie już w niezmienionej formie, inaczej bowiem zburzyłby podstawowe założenia przyjęte dla tej akurat wizji Orchii.

  7. dosyc prostym wytlumaczeniem pewnego rodzaju stagnacji technologicznej jest zaawansowana magia, zreszta swiaty fantasy maja jakos to do siebie ze technika dziwnie wolno sie w nich rozwija bez sprecyzowanego powodu i wydawalo mi sie ze jakos nikomu to nie przeszkadza 🙂 Czesto moze to byc tlumaczone niskim zaludnieniem, albo kleskami ktore nawiedzaly dana spolecznosc (mozna tu nawet przytoczyc z naszego swiata cywilizacje obu ameryk, ktore zostaly daleko w tyle za europa, a ta z kolei wydaje sie byc pewnym fenomenem na skale swiatowa jesli chodzi o rozwoj techniki). Ciekawa sytuacja (widze nawet pewne podobienstwa w ŻO) jest opisana u Grzedowicza w "Panie Lodowego Ogrodu", kto czytal ten wie o czym pisze. No coz, rzeczywiscie nie uczestniczylem w dysputach, o ktorych piszesz, postaram sie troche zywiej uczestniczyc obecnie 🙂

  8. To i ja coś klepnę jako koment do komentarza, bo… jakoś nie wymyśliłem jeszcze nic ciekawego jako kontynuację.

    "(…) Lokis dnia 14.05.2012 19:43:57
    dosyc prostym wytlumaczeniem pewnego rodzaju stagnacji technologicznej jest zaawansowana magia (…)"

    To ciekawa teoria…
    Tylko jakoś nie przekłada się na mielenie mąki w młynie, zastąpienia wozów z wołami – samojazdami, gotowania wody w szybkowarze, pompowania wody do wodopoju itp.
    Nie dość, że zastrzeżona dla wybranych grup to wykorzystywana raczej w celach bojowych (nawet medycznie, jakby się ktoś przypiął, to więcej w celach leczenia ran powstałych w starciach niż u każdego chłopka jak zatnie się w palec. Kto by tam PM marnował na takie głupoty! ). Produktem ubocznym jest leczenie w świątyni, za odpowiednio wysoką opłatę lub wysługę.

    Co do porównywania cywilizacji… wstrzymałbym się z takimi ocenami. Gdyby nie zacofani a raczej ksenofobiczni chińczycy, to nie wiadomo czy europejczycy polizaliby chociaż proch za kilkaset lat. Gdyby nie wojny o Ziemię Świętą to nadal leczylibyśmy ból zębów świeżymi pączkami końskimi (wtedy Arabowie dysponowali medycyną na nieporównywalnym poziomie wobec ówczesnej europy). Można jeszcze wspomnieć, iż mimo kilku tysięcy lat, nie nauczyli się budować takich dróg i akweduktów jak rzymianie. Nie poznali anatomii jak egipcjanie… Dużo jeszcze takich smaczków. Średniowiecze było np. bardziej "czystym i zdrowszym" okresem niż kilkaset lat później (obowiązkowe łaźnie a nie rynsztoki i pomyje wylewane z okien bezpośrednio na ulicę).

    Zatem cywilizacja europejska nie jest jakimś fenomenem, rżnęła po prostu z innych nacji co się dało. Raz, że sama powstała jak obecne USA ze zlepku starszych cywilizacji to traktowała zdobycze innych wybiórczo. Raczej to, co może przydać się w zadawaniu śmierci niźli nauce dla szaraczka. Patrz czasy Inkwizycji, Konkwisty.

    Wszystko zależne od układu sił: religia – polityka – mamona – nauka.

    Wydaje się na podstawie komentarzy (nie tylko w tym temacie), iż powinien w końcu pojawić się jakiś artykuł lub ujednolicenie struktur w układzie sił polityczno-religijnych w świecie KC, nauce kontra religia, czy wielu innych. I wprowadzony do kanonu zasad. Dopiero wtedy artykuły opierające się właśnie o ów szkielet. Bo im dłużej trwam w KCtach, tym więcej wynika z niego… nic. Duże nic. Same pomysły, nie zrealizowane w większości, im więcej pisaniny tym większy galimatias. Jedni widzą ufo, inni maga a trzeci światełko w tunelu…

    Tylko kto go popełni (poza samym Autorem KC i owej mistycznej reedycji) aby nie zostać odżegnanym od czci i wiary, znajdzie w sobie siłę na wyjaśnianie i przekonywanie oponentów oraz ewentualne nanoszenie poprawek, uzupełnień.

    [center]***[/center]

    A jednak… dodam do artykułu ocenę.

    Jak wspomniałem powyżej, nie mamy na czym się nawet oprzeć, nieliczne wzmianki zbyt mało wnoszą do świata by wyprowadzać odpowiednie wnioski i szukać błędów.
    Pomysł jest godny przemyślenia i rozwinięcia, rozpisany bogato, wprowadza pewną teorię. Na obecną chwilę winien być traktowany raczej jako epizod, wydarzenie na łamach wiekowego państwa, niźli coś w czym należy drążyć, wyszukiwać błędów autora czy wpadek historycznych. I wykorzystany przez prowadzących przygody. Graczom, zapewne nie będzie chciało grzebać się w datach czy coś podejrzewać, a raczej przyjmą jako lokalną rozgrywkę pomiędzy rządzącymi miejscem przygody 🙂

    Duże brawa dla Autora za chęci i przypływ weny aby popełnić choć odrobinę urozmaicenia do zastygłego świata.

  9. "To ciekawa teoria… Tylko jakoś nie przekłada się na.. "
    Nie jestem pewien czy nie wyczuwam tu ironii, ale zalozmy ze jej nie ma 🙂
    Troche chyba odchodzimy od meritum, ale niech bedzie (dobry spam nie jest zly), pamietam kiedys ciekawy artykul na ten temat – chyba w SFFiH (RIP :() nie pomne juz autora, ale konstatacja byla mniej wiecej taka (o ile dobrze pamietam) ze sek w tym czy pomysl/wynalazek pada na podatny grunt i ma szanse sie rozprzestrzeniac, czyli czy jest na niego potencjalne zapotrzebowanie w tym czasie i czy spoleczenstwo potrafi je wykorzystac (tak w skrocie). Poza tym podtrzymuje to co napisalem wczesniej, piszesz o np. "samojazdach" mamy przeciez teleportacje, pompowaniem wody magia mysle ze tez by sobie jakos poradzila 🙂 Nie twierdze ze kazdy wynalazek trzeba zastapic magia, tylko ze ta wspolegzystencja mogla troche wyhamowac (zrownowazyc? dopelnic?) rozwoj techniki i tyle – nadinterpretujesz to co napisalem 🙂
    "Co do porównywania cywilizacji…"
    no sluchaj o ile mi wiadomo starozytna grecja i rzym byly w europie, o czym chyba zapomniales, a to ze europejczycy potrafili zaadaptowac proch i wykorzystac go w nowy sposob, to chyba o nas tylko dobrze swiadczy. Europa pod wzgledem rozwoju techniki (jako czesci nauki) jest fenomenem, dyskusja na temat dlaczego jest chyba ponad nasze mozliwosci, tak kompetecyjne jak i czasowe, ale jest faktem, z faktami trudno dyskutowac 🙂
    "Wszystko zależne od układu sił: religia – polityka – mamona – nauka."
    Pewnie w jakims stopniu tak, tylko dalej nie wiem dlaczego uwazacie ze w KC religia (kaplani?bogowie?) robi wszystko zeby zahamowac rozwoj nauki/techniki? tak dla sportu? z nudow? Religie w ŻO zaczynaja mi sie jawic jako sily destruktywne – przeciwne cywilizacji, kaplani jako fanatycy-szalency. Tak mam to rozumiec? Dziwny to swiat serwujecie, acz nie mowie ze nieciekawy 🙂 Ale to raczej alternatywa dla kanonu orchii. Przepraszam nie chce sie czepiac, moze niedokladnie i opacznie rozumiem te kwestie.

  10. " "To ciekawa teoria… Tylko jakoś nie przekłada się na.. "
    Nie jestem pewien czy nie wyczuwam tu ironii, ale zalozmy ze jej nie ma. "

    Nie ma ironii, ani nawet zamiaru. Teoria mi się po prostu podoba, tylko czasem mi się "gryzie".
    Ale dobry przykład podał 8art w swoim komentarzu.

    Co do wspomnień SFFiH [*], fakt, coś było takiego. I tu się zgodzę, brak popytu (ale na przestrzeni prawie 10k lat?). W stwierdzeniach i porównaniach do "samojazdów" itp. bliższy raczej byłem przychylać się do tzw. codzienności. Owszem, mamy promy kosmiczne (teleportacja) ale zwykły szary żuczek nie ma do tego dostępu (kasa) i wsiada co najwyżej w najtańszy, promocyjny samolot żeby zobaczyć kawałek ziemi "z góry". Raczej nie wyczytałem o zamysłach masowo produkowanych młynów napędzanych magią ( nie wspomnę o propozycji Ketha w którymś temacie ), czegoś przypominającego telefon/telegraf, lodówkę, kuchenkę… Ot, pierdoły naszej dwutysięcznej cywilizacji, w większości miejsc dostępnych każdemu. Można by wykorzystać magię ale w tym "starym" świecie wszystko jak za króla Ćwieczka. W tym sęk i przyrównanie. Nie ukrywam, miło by było spotkać takowe wynalazki napędzane magią. A stwarza to solidne pole do popisu dla użytkowników Forum 🙂

    Z tą Europą to fakt, trochę się zagalopowałem i pomieszałem. Skłaniałem się ku różnicom cywilizacji danych nacji (Chińczycy, Egipcjanie, Arabowie, Majowie). I jak wspominasz, fenomenom.
    Dziwi mnie co prawda brak umiejętności wchłaniania nauki, wynalazków, udogodnień przez orków i przetwarzania na dobra użytku codziennego. To tak jakby Zulusi podbili Europejczyków i nadal palili ogniska z placków zwierząt domowych, czy też biali dziabiący indian z łuków bo nie umieli wykorzystać prochu :/ Stąd dyskusja.

    Ostatnie w związku z religią. Właśnie tu mógłbym upatrywać się owego wspomnianego braku postępu technologicznego. I przyrównać do czasów inkwizycji, władzy kościoła (kapłanów/magów) nad ludem. Przykładem mógłby być Galileusz, nasz Kopernik (biskup), alchemicy czy pseudo alchemicy… Większość myśli przewodniej była właśnie odgórnie blokowana (pamiętacie narzędzie szatana – widelec?).

    Dlatego też, wydaje mi się, iż świat należy uporządkować pod wzgledem: religii – polityki – mamony – nauki.

    Może kiedyś się doczekamy ( w reedycji 😛 ), albo sami musimy stworzyć pewne reguły owego świata, chcąc się lepiej bawić i zagłębiać w zagadnienia do podważeń i dysputy.
    Wtedy wiadomym stanie się co można, a co nie "leży" rządzącym 🙂

    PS. Teraz takim fenomenem chyba są Stany Zjednoczone. Teoretycznie "rzomdzom" wszędzie 🙂

  11. Tak wlasnie wracamy do meritum :), nie zgadzam sie z ta intepretacja, zwaz na to ze nasza cywilizacja mimo (jak sugerujesz) opresyjnej religii swietnie sie rozwijala 🙂 rozbierznosci na linii religia-nauka pojawialy sie gdy nauka podwazala dogmaty wiary, czyli np. czy to bog stworzyl swiat i czy w ogole istnieje (zeby juz sie nie rozpisywac uzywam skrotow myslowych, wiec nie lapcie mnie za slowa), kosciol przeciez nie ingerowal nijak w rozwoj techniki! Poza tym swiat Orchii wydaje mi sie (pomimo rzadow katana) swiatem dosyc liberalnym i jakos tyrania (do tego dosyc destruktywna i uciazliwa dla spoleczenstwa – bo takim by byla) kultow religijnych mi do niego nie przystaje. Choc nie przecze ze taki swiat moglby byc ciekawy, a na pewno bardziej, powiedzmy, mroczny.

  12. Postawienie magii naprzeciw rozwoju technologicznego jest ciekawe, ale wydaje mi sie niemozliwe w swiecie kc. Chodzi mi glownie o rzeczy trywialne, choc znajdzie to odniesienie w takze w militarystyce itp. Ale cos stoi na przeszkodzie? Jesli nie wiadomo co, to musi to byc pieniadz.

    Bo wyobrazmy na ten przyklad sobie dwa konkurencyjne mlyny: jeden napedzany woda a drugi magia. Mlyn wodny wymaga sporego nakladu inwestycyjnego. Zbudowania mechanizmu, zaren, budynku, skladow, oplacenia kaplana ktory to wszystko poswieci itp. Mlyn magiczny to tez koszta infrastruktury pomniejszonej o najbardziej kosztowny mechanizm kola wodnego. I teraz co sie dzieje.

    Mlynarz korzystajacy z sily wody miele make za free do oporu az mechanizm rozwali sie ze starosci lub spali, co jest bardziej prawdopodobne.

    Magik zas pakuje wory zlota w pm zeby zamieni zboze w make. Nawet jesli optymistycznie zalozyc ze za 1pm zmieli 100kg zboza (okolo dwa wory), to cena za worek i tak bedzie zaporowa dla przecietnego odbiorcy. Byc moze taka maka jest lepszej jakosci, ale czy znajdzie sie wystarczajaco duzo odbiorcow aby utrzymac taki interes? Nawet jesli beda bogaci klienci to pewnie beda rozrzuceni na wiekszym areale ziemskim, co dodatkowo powiekszy koszta logistyczne itp.

    Reasumujac chlopek z mlyna bedzie mial tania make i zbyt a magik byc moze w sprzyjajacych okolicznosciach sie utrzyma (np w wielkich miastach, gdzie latwiej znalezc ekscentrycznych odbiorcow).

    Na takim prostym przykladzie wynika, ze technika jest wciaz tansza niz magia (kc to mie d&d gdzie byle chlopek na zagrodzie ma 10 artefaktow na zapiecku;)) i wlasnie kasa powoduje, ze magia nie stanowi na dluzsza mete konkurencji dla techniki.

    Jako czynnik stopujacy rozwoj technologiczny widzialbym chyba status quo Katana (w kwestiach militarnych), religie, a wlasciwie ludzi za nia stojacych, o czym pozniej(choc nie wydaje mi sie ze blokuje ona rozwoj a jedynie zwalnia), magie (tylko w niektorych aspektach zycia).

    Zastanawiałem się też długo nad tym czy bogowie mogli byc miec cos przeciwko wynalzkom. I jak nie myslalem, to wychodzilo mi, ze raczej nie. Dla przykladu: Dlaczego jakis bog mialby sie zajmowac lub mialoby mu przeszkadzac metelowe poszycie statkow? Dla Gotamgora sprawa jest super. Wyznawcy kuja w kuzniach ksztaltujac i scalajac materie ku chwale pana.Dla el-Amarny statki ktore sa wytrzymalsze oznaczalyby wiecej wyznawcow, bo mniej marynarzy gineloby na morzu. Zreszta rozumujac tokiem elmarnitow, to nie powinno byc zadnych okretow, bo drewno tez nie pochodzi z morza ;p Konflikt moga zrodzic tylko ludzie w imie wlasnych interesow. A religia jest dobra wymowka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *