Pożegnanie Matki Wód

Prostota obrzędów pomniejszych kultów potrafi wzbudzać politowanie wiernych należących do kongregacji uznających bardziej złożoną liturgię, wszelako nie zmienia to faktu, że niebiańscy patroni odpowiadają na prośby modlących się wokół ogniska sharamickich chłopów równie często jak na modlitwy uczestniczących w kilkugodzinnym nabożeństwie asteriańskich arystokratów – kthan Lutius Darlamos, nauczyciel teologii przy najwyższej świątyni Asteriusza w Grua-garze, 9448 KI.

Obrzędy i ceremonie wyznawców El-Amarny powiązane są w przeważającej mierze z morzem, uznawanym za domenę bogini, jej kryjówkę i zarazem wyraziciela jej woli. Uznana za niebiańską patronkę przez rzesze żeglarzy i rybaków, El-Amarna czczona jest na wiele sposobów różniących się od siebie w zależności od krainy czy nawet przynależności gatunkowej wyznawców, jednakże we wszystkich odłamach kultu przewija się ta sama ceremonia, zwana Pożegnaniem Matki Wód.

Ma ona miejsce każdego dnia o zmierzchu, łącząc we wspólnym obrządku wszystkich elamarnitów danej społeczności mających sposobność w niej uczestniczyć. Wyznawcy zbierają się wspólnie przy studni, z której czerpią na co dzień pitną wodę, po czym udają się pośród śpiewów na brzeg morza niosąc w rękach zapalone pochodnie. Myślą przewodnią tego obrzędu jest codzienne wieczorne pożegnanie oceanu czczonego w aspekcie Matki Wód; pożegnanie będące formą dziękczynienia za kolejny przeżyty dzień. Wciąż śpiewając czciciele El-Amarny wchodzą po pas na płyciznę i gaszą w wodzie w końcowym etapie ceremonii swe pochodnie, symbolizujące pogrążające się w morzu słońce.

Istotnym elementem obrzędu jest zdejmowanie obuwia i wchodzenie do morza boso, albowiem tradycja nakazuje wybierać na miejsce odprawiania modłów rejony zasiedlone przez jeżowce. Istotom tym, powszechnie uważanym przez elamarnitów za święte stworzenia El-Amarny, przypisuje się moc odróżniania bogobojnych wyznawców od grzeszników. Jeśli w trakcie wieczornej ceremonii któryś z wiernych zostaje zraniony przez jeżowca, przypadek taki uważa się za karę zesłaną przez boginię na czciciela za popełniony w trakcie dnia grzech. Ofiara zobowiązana jest całonocnych samotnych modłów na plaży bez opatrzonej rany, w trakcie których musi starać się odnaleźć we wspomnieniach minionego dnia czyn mogący wzbudzić gniew bogini i okazać w myślach szczerą skruchę. Co więcej, naznaczony karą grzesznik winien przez następnych kilka dni unikać bliskich kontaktów z płcią przeciwną oraz spożywać wyłącznie owoce morza zdobyte wcześniej pracą własnych rąk.

Lecz udział w wieczornej ceremonii nie musi się wiązać wyłącznie z bolesnym upomnieniem udzielonym kolcami jeżowców. Czasami wokół nóg i brzuchów zanurzonych w morzu wiernych pojawiają się świecące delikatną złocistą poświatą meduzy. Istoty te lgną do nielicznych wybrańców bogini, przywierając szczelnie do ich skóry, ale nie czyniąc czcicielom najmniejszej krzywdy i odpływając po krótkiej chwili. Wydarzenie takie jest niezmiennie źródłem religijnej ekscytacji, nie tylko dla samego szczęśliwca, ale też reszty elamarnickiej społeczności, albowiem dowodzi wyjątkowej łaski bogini.

Z ceremonią Pożegnania Matki Wód wiąże się pewna elamarnicka legenda twierdząca, jako wyjątkowo pobożni i zasłużeni dla swej patronki wyznawcy bywali pokrywani świetlistymi meduzami całkowicie, a następnie odpływali w morską toń na podobieństwo rozświetlających jej mrok człekokształtnych istot wkraczających w boskie dominium El-Amarny. Cud ten zwykło się porównywać z rzadkimi przypadkami wniebowzięcia za życia gorliwych krzewicieli wiary wywodzących z innych kultów, aczkolwiek w przeciwieństwie do bogato udokumentowanych cudów tego rodzaju dotyczących asterian, gorlamitów czy dagonitów, elamarnici zwykli opierać przekaz podobnych historii na formie mówionej, a przez to mniej wiarygodnej i łatwej do zakwestionowania przez innowierczych hierarchów.

Info dla MG

Rytuał Pożegnania Matki Wód praktykowany codziennie wzmacnia więź pomiędzy kultystami i ich boginią. Jeśli gracz odprawiał go przynajmniej dziesięć dni z rzędu, otrzymuje premię +10 do ZW (wyłącznie dla testów Zauważenia przez El-Amarnę), dopóki nie przerwie modlitewnego cyklu. Zaprzestanie uczestnictwa oznacza natychmiastową utratę premii do chwili odprawienia kolejnego pełnego dziesięciodnia. Chociaż ceremonia powiązana jest ściśle z morzem, wyznawcy przebywający w głębi lądu mogą modlić się na brzegach rzek lub jezior, powinni jednak posiadać pobłogosławioną przez kapłana fiolkę morskiej wody: premia do ZW wynosi wówczas +5.

Ponieważ obyczaj nakazuje wchodzić do wody w miejscach zasiedlonych przez kolonie jeżowców, istnieje ryzyko, że któryś z wyznawców zostanie przez te stworzenia ukłuty: przesądza o tym wynik rzutu na ZW wykonywanego w trakcie ceremonii. Wynik wyższy niż 90% to ugryzienie (1k10+20 kł), postrzegane przez współwyznawców za przejaw niezadowolenia bogini i karane nocnym modlitewnym czuwaniem na plaży połączonym z kilkudniową wstrzemięźliwością seksualną oraz nakazem spożywania wyłącznie własnoręcznie pozyskanych owoców morza.

Udany rzut na ZW oznacza dla odmiany emocjonujące przeżycie pod postacią ławicy słabo fosforyzujących meduz otaczających szczęśliwca kokonem przylegającym szczelnie do zanurzonych w wodzie części ciała bez czynienia wiernemu najmniejszej krzywdy. Zjawisko owe nie ma żadnego bezpośredniego przełożenia na charakterystyki BG, ale szczęśliwiec otaczany jest przez najbliższych kilka dni wielką estymą współwyznawców oraz stanowi obiekt pożądania dla płci przeciwnej.

Bookmark the permalink.

10 Comments

  1. Fajny folklor. Podoba mi się takie przedstawienie wierzeń. Orchia nabiera dzięki nim kolorytu.

    Może tylko ta premia +10 trochę wysoka, ale rekompensuje to przez możliwość wdepniećia w jeżowca:)

  2. Spoko rytuał, tylko najpierw trzeba lepiej opisać boginię. Dodatkowe zastrzeżenie to że reptiliony nie mogą wyznawać El-Amarny, bo ugryzienie jeżowca nic im nie zrobi, za duże wyparowania.:D

  3. Ciekawe urozmaicenie. Zaznacza odrębność kultową.
    Reptiliny muszą tupać:)

  4. Z rozmysłem opisałem mały rytuał, a nie wziąłem się za opis samej bogini, albowiem wiemy wszyscy, że reedycja już tuż tuż za progiem, gotowa wstrząsnąć posadami świata RPG! A wierzcie, łatwiej potem dopasować do całości mały rytuał niż wywalić do kosza kompletny opis bóstwa!

    Co do wyparowań reptillionów, rzecz idzie tu o sam fakt zranienia, a nie fizyczne cierpienie – czczący El-Amarnę reptillion wyciągnie ze stopy igłę, kiedy już ją przez przypadek zobaczy, a potem zacznie wyć jak bóbr! 😛

  5. Reedycja? Wow. A poważnie to mnie się podoba ten rytuał, to własnie jak Bart napisał taki kolejny element żywej Orchii. 🙂

  6. Dokładnie. Codzienność tchnie życie. Do wykorzystania na dowolnej sesji.

  7. Rytuał ciekawy i możliwy do wykorzystania, im więcej takich smaczków folklorystycznych tym bardziej urozmaicony świat. Mnie się podoba.
    Gnębi mnie tylko taka zagwostka: Ile osób może wejść w wody jednocześnie i jaki jest stopień "zajeżowcowania" wód. Żeby się nie okazało nagle, że po jednym wieczorze pół wioski jest niezdolne do pracy z racji ran na stopach…

  8. Mam pytanie, dosyc zasadnicze, czy ten rytual jest czyms integralnym dla calego kultu tej bogini, czy tylko jakims wioskowym folklorem? Bo jesli to pierwsze to wydaje mi sie ze skoro w KC bogowie sa namacalnie istniejacymi i ingerujacymi w zycie smiertelnikow bytami to rytual ten bylby pewnie (jak rozumiem) nakazany bezposrednio przez boginie, a wtedy te jezowce naprawde ranilyby tylko owych grzesznikow i nie bylby to zaden zabobon tylko fakt, co z kolei wskazywaloby na to ze bogini jest calkiem wymagajaca wobec swych wyznawcow 🙂 (wtedy slowa "uwazanym", "przypisuje sie" sa nie na miejscu) jesli z kolei jest to jakis folklor o malym zasiegu wtedy mozna to nazwac nawet herezja – jesli bogini takich rzeczy de facto nie nakazala. 😉

  9. Wszystko zależy od Twojego wyobrażenia bogów. Ja w ramach projektu ŻO uważam ich za istoty odległe od śmiertelników tak bardzo jak to tylko możliwe, kierujące się bodźcami i instynktami, których nie sposób do końca pojąć czy zgłębić. Bogowie jako twory znajdujące się na wyższym od człowieka (lub każdej innej rozumnej rasy) stopniu samorozwoju przykładają miarę do zupełnie innych zbiorów wartości czy celów dążenia. Komunikują się ze śmiertelnikami na sposoby nie do końca przez tych drugich zrozumiałe, często opacznie interpretowane lub przeinaczane. Półbogowie w miarę swego rozwoju również ulegają procesowi "odczłowieczenia", oświeceni na sposób niepojęty dla innych istot prócz samych bogów.

    Rozwinięcie znaczenia rytuału pozostawiam innym Mistrzom Gry, wszystko zależy bowiem od ich własnej wizji orchiańskiego świata.

  10. No w sumie masz racje, zalezy od wizji jaka sie ma, ja bogow Orchii uwazam za istoty troche podobne do tych z Olimpu, a troche do Valarow uniwersum Tolkiena, widze ze w ŻO bardziej wzorowaliscie sie na Howardzie 🙂 Moze nawet to wy macie racje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *