Morze skąpane w piorunach

Raz jeszcze rzeknę, świątobliwy Bracie Wód, że żądania czcigodnego Ulgara nie zostaną wysłuchane, albowiem podług zapisów Księgi Druagara kult Gotam-gora nie naruszył żadnego prawa obowiązującego na ziemiach Maragberu – książę Thorim do kthana Karraka, 22 bgmaa-ranu 9455 KI.

Na początku 9455 roku nikt w Gutum-guru nie mógł się spodziewać, że nowatorski pomysł pewnego krasnoludzkiego szkutnika stanie się powodem bolesnej zwady dwóch wpływowych kultów i skłóci ze sobą wiele możnych południowych rodów. Popierany przez świątynię Gotam-gora, a zdecydowanie odrzucany przez elamarnitów pomysł pokrywania kadłubów statków cienką warstwą ochronnego metalu przyniósł mieszkańcom Awarimu wiele zgryzoty i cierpienia, ale zarazem uczynił z pewnej grupy przedsiębiorczych arystokratów prawdziwych możnowładców. Gorliwie propagowany przez kleryków Gotam-gora, reformatorski projekt zabezpieczania kadłubów przed skorupiakami od początku swego istnienia burzył krew w żyłach głęboko związanych z morzem czcicieli El-Amarny.

Oficjalny protest arcykapłana kultu Esberosa Ulgara złożony na ręce krasnoludzkiego księcia Dragana Thorima, władcy Maragberu, został uprzejmie, ale wcale nie mniej przez to boleśnie zignorowany. Strojnych w płaszcze utkane z morskiej trawy, sznury pereł i ceremonialne maski z rybich pysków kapłanów El-Amarny przyjęto w pałacu księcia w pierwszym tygodniu sgun-ranu 9455. Przewodzący im zaufany doradca Ulgara kthan Gordel Karrak już w chwili przedstawiania petycji elamarnickich patriarchów został rozmyślnie obrażony, ponieważ w sali audiencyjnej zastał stojącego przy książęcym tronie arcykapłana Gotam-gora, noszącego przepyszny mitrylowy napierśnik kthana Ukka Beblukka. Będący zagorzałym czcicielem Gotam-gora książę Thorim szybko rozwiał nadzieję elamarnickich emisariuszy na to, że obecność Beblukka w pałacu była jedynie przypadkiem. Powołując się na kilka umiejętnie wyrwanych z kontekstu przepisów miejscowego prawa, książę Thorim zakwestionował wszystkie argumenty elamarnitów odrzucając je jako wyraz niczym nieuzasadnionej przesadnej histerii i budząc srogi gniew posłańców świątobliwego Ulgara.

Odesłani z kwitkiem wysłannicy Ulgara powrócili do wybudowanej nad morzem świątyni El-Amarny, przynosząc najwyższemu kapłanowi Bogini Mórz wieści, które wprawiły dostojnego duchownego w stan skrajnego wzburzenia. Szukając sposobu na dopięcie swego, Ulgar poświęcił kolejnych kilka dni na intensywne medytacje i modlitwy, zaprzęgając do pracy świątynnych mistyków, przepowiadaczy przyszłości i znawców świętych ksiąg. Chociaż nie mógł tego wprost potwierdzić, arcykapłan podejrzewał, że toczy wyścig z czasem, w którym stawką był nie tylko prestiż kultu El-Amarny, ale też wymierne zyski materialne.

Podejrzenia świątobliwego Ulgara były w każdym calu uzasadnione. Wysocy kapłani Gotam-gora reprezentowani przez Ukka Beblukka nieprzerwanie napierali na księcia Thorima domagając się w starannie wyważony, ale bardzo przekonujący sposób wyłączności na udzielanie błogosławieństwa planowanej nowej klasie statków. Władca Maragberu nie zamierzał się tym naciskom opierać, szczerze sprzyjał bowiem interesom kapłanów swego boga i zawsze dokładał starań, aby pozyskać ich przychylność. Zaledwie dwa dziesięciodni później książę wydał publiczne oświadczenie, w którym przyznał kultowi Gotam-gora wyłączność nadzoru nad produkcją ulepszonych bongorów.

Esberos Ulgar odebrał tę decyzję jako akt osobistej zniewagi, zarówno na podłożu religijnym jak i rasowym. Pełnię władzy w Maragberze dzierżyły od niepamiętnych czasów skupione wokół kultu Gotam-gora krasnoludy, zaś miejscowa kongregacja El-Amarny składała się w przeważającej mierze z ludzi i mieszańców krwi. Wspierany przez kthana Beblukka książę Dragan Thorim, krasnolud z krwi i kości wywodzący się z dumnej i wpływowej rodziny, otwarcie faworyzował żyjących w swej domenie rodaków przedkładając ich dobro nad interesy przedstawicieli innych nacji i gatunków. Ta właśnie linia wewnętrznej polityki władcy miała już niedługo posłużyć Ulgarowi za główny argument w szerzeniu społecznych niepokojów, bazujących w równym stopniu na urażonych uczuciach religijnych, co rasistowskich stereotypach i uprzedzeniach.

Książę Thorim nie zamierzał zwlekać z rozpoczęciem intratnych w jego mniemaniu inwestycji. Uruchomiwszy finanse swego rodu oraz powiązanej z Draganami możnej rodziny Karganów, rozpoczął rozbudowę stoczni w Maragberze oraz zaczął ożywioną współpracę z kilkoma dużymi kuźniami zaprzyjaźnionych klanów. Liczne zamówienia na odpowiednio wyprofilowane żelazne płyty wywołały poruszenie wśród metalurgów, zmuszonych do szukania nowych sposobów masowej produkcji takich odlewów.

Kthan Esberos Ulgar przygotował w międzyczasie nowy plan działania. Świadomy popularności księcia w kręgach zamożnej arystokracji i mieszczaństwa związanego z przemysłem szkutniczym, arcykapłan El-Amarny postanowił przyjąć bardziej ugodową postawę. W połowie bgmaa-ranu 9455 do pałacu książęcego w Maragberze przybył ponownie kthan Gordel Karrak, emisariusz i zaufany powiernik Ulgara. Nie chcąc pogarszać i tak dość złych relacji dworu z kultem El-Amarny książę Thorim przyjął wysłannika na prywatnej audiencji, bez udziału kapłanów świątyni Gotam-gora.

Pomimo bardziej ugodowej postawy obu stron książę i tym razem odrzucił propozycję kultu Bogini Mórz, sugerującą wspólne błogosławienie budowanych w Maragberze bongorów i jednoczesne dzielenie uzyskiwanych z tytułu partycypowania w projekcie zysków. Związany umową z kultem Gotam-gora władca nie zamierzał powiększać i tak już niemałych kosztów produkcji, ryzykując na dodatek krytykę ze strony propagujących ortodoksyjny monoteizm gotamgorskich kapłanów z maragberskiej kongregacji.

Rozgoryczenie dumnego elamarnickiego arcykapłana sięgnęło zenitu w chwili, kiedy poinformowani o drugim spotkaniu z księciem klerycy Gotam-gora przypisali świątyni El-Amarny egoistyczną chęć zagarnięcia dla siebie części zysków mających wpływać do kasy księstwa z tytułu sprzedaży nowych bongorów. Nie chcąc wystawić na dalszy szwank swego nadszarpniętego niepowodzeniami autorytetu Ulgar zaczął głosić charyzmatyczne kazania przekonujące elamarnickich wiernych o świętokradczym charakterze szkutniczej modernizacji.

Cały ów religijny zatarg być może uległby wyciszeniu, gdyby nie tragiczne wydarzenia 37 kepon-ranu 9455. Pierwszy zmodernizowany bongor opuścił tego dnia książęcą stocznię w Maragberze udając się w próbny rejs. Mimo zauważalnie zwiększonego ciężaru własnego jednostka sprawowała się poprawnie słuchając steru i nie tracąc niemal nic ze swej zwrotności, toteż towarzyszący kapitanowi syn szkutnika Thumana postanowił przedłużyć próbny rejs wypływając dalej na wody okalającego brzegi Maragberu Morza Aharimskiego. Nie wiadomo do końca, co takiego się wówczas wydarzyło, ponieważ oprócz bongora na dno poszły również dwie towarzyszące mu karaki, ale znajdujący się na brzegu świadkowie opowiadali później gorączkowo o trąbie powietrznej i bijących w taflę morza błyskawicach, bombardujących spokojny zazwyczaj akwen w promieniu zaledwie kilku mil od bongora Thumana. Trzy płynące pod żaglami księcia Thorima statki przestały istnieć, wzburzone morze wyrzuciło na brzeg wyspy jedynie potrzaskane drewniane belki i strzępy żaglowego materiału.

W Maragberze wybuchła histeria zrodzona z niedowierzania i grozy. Poplecznicy księcia i wyznawcy Gotam-gora zarzucili elamarnitom sprowadzenie na syna Thumana boskiego gniewu, porównywanego w żarliwych przemowach do rytualnego morderstwa. Sami elamarnici, sprawiający wrażenie całkowicie zaskoczonych dramatycznymi wydarzeniami, szybko zaczęli żywić przekonanie, że zniszczenie bongora faktycznie było przejawem niezadowolenia Bogini Mórz. Medytujący usilnie arcykapłan szukał potwierdzenia tych podejrzeń w wizjach zsyłanych przez El-Amarnę, ale mimo wsparcia świątynnych astrologów nie zdołał uzyskać czytelnego przesłania. W wieszczeniach mistyków pojawiał się regularnie ten sam wspólny wątek: wizja elamarnickiego amuletu miażdżonego runicznym młotem oplecionym wiązkami jaskrawych błyskawic. Szukający interpretacji tego przesłania kapłani doszli szybko do wniosku, że Bogini w enigmatyczny sposób przestrzega ich przed zagrożeniem płynącym z dominacji gotamgorczyków na ziemi Awarimu.

Brak czytelnego kontaktu z Boginią wprawił Ulgara w przekonanie, że jego niebiańska patronka odwróciła się od niego rozczarowana nieporadnością swego najwyższego kleryka na ziemiach Gutum-guru. Dręczony poczuciem winy i niebywałą desperacją, a także przekonany o tym, że bongor młodego Thumana został zniszczony mocą zniecierpliwionej El-Amarny, Ulgar zdecydował się otwarcie użyć przemocy, nie bacząc na łamanie prawa i legitymując swe działanie powinnością religijną.

Tak rozpoczęły się wydarzenia nazwane później Karmazynowym Przypływem.

Informacje dla Mistrzów Gry

Zrodzony z wynalazku pomysłowego szkutnika religijny zatarg przybiera szybko na sile, absorbując coraz bardziej czcicieli obu zwaśnionych kultów oraz oportunistów wietrzących w tym konflikcie okazję do nabicia kiesy. Na północy Kartarii nasila się handel niewolnikami, Imperium bezwzględnie wdraża w życie pierwszą fazę słynnej reformy monetarnej, a okręty wojenne Osmundu i Tabadanu wymieniają między sobą pierwsze salwy z balist, ale na dalekim południu, odseparowanym od Ciągów Orkusów i Grua wyspami Arianów, Walgaru i Elmanalu, niemal nikt nie zawraca sobie głowy problemami ludów północy. Poddani krasnoludzkich możnowładców niewiele zresztą o tych wydarzeniach wiedzą, zaprzątnięci religijnymi niepokojami i ustawicznym zagrożeniem ze strony Białych Piratów. Czas pokaże jak zakończy się coraz brutalniejszy konflikt między wpływowymi kultami, ale wszystko wskazuje na to, że do złagodzenia wzajemnych stosunków jeszcze daleka droga.

Bookmark the permalink.

7 Comments

  1. Kolejny przykład na to, że można odejść od stereotypu klasyfikującego KC jako postadedekową rąbankę i stworzyć wątek fabularny z głębszym dnem!

    Bardzo dobry pomysł i źródło wątków na poboczne przygody! Czekamy na kulminację wydarzeń w finałowej – trzeciej – części historii.

  2. Dla mnie trochę tego wszystkiego za wiele. Na pierwszy raz to bardziej rozprawa z kręgów politycznych. Sporo osób i bez nadania im cech i fajnych opisów za równo fabularnych jak i mechanicznych to raczej małe szanse, że ich zapamiętam.

  3. Wszystko da się później opisać w bardziej przystępny sposób, najlepiej w pomniejszych odcinkach albo prezentacjach poszczególnych bohaterów jako NPC-ów z ich charakterystykami i opisami.

    Dodatkowo widzę tu okazję do stworzenia całego pakietu powiązanych ze sobą przygód, jeśli tylko autorzy podejmą rzuconą im właśnie rękawicę! 😉

  4. Czekam na część trzecią, bo 8bart i delad bardzo ładnie zawiesili akcję i podbili napięcie. Oby rozwiązanie było dobre.
    Napisane dobrze tylko imiona trochę niefortunnie – Ukka Beblukka jak z dziecięcej rymowanki a szkutnik Thuman, o ile nie jest to celowa symbolika, fonetycznie też wzbudza wesołość. A wydarzenia wesołe, bądź co bądź nie są.

  5. Czyta się to z napięciem i ciekawością, co będzie dalej. Co do NPC- też ich raczej nie zapamiętam. Na koniec przydałaby się dodatkowa ściąga z ich opisem, ale zawierająca tylko dążenia i cele, ewentualnie przymioty charakteru, szczególowe roppisywanie cech moim zdaniem byłoby zbędne, bo każdy MG i tak stworzyłby to na potrzeby swojej gry.

  6. Podobają mi się te założenia i rzeczywiście dają kilka haczyków do zrobienia tak prostej jak i bardziej skomplikowanej fabularnie przygody.
    Po ukazaniu się całości pomysłu będzie można zrobić nawet mini kampanię opartą o przedstawione tu watki. Nic nie stoi na przeszkodzie aby gracze byli np. pierwszymi opływaczami 🙂 , współpracownikami (od brudnej roboty) krasnoludzkiego księcia czy wyznawcami El-amarny sprzeciwiającymi się pomysłowi napędzanymi przez najwyższego kapłana kultu.

  7. Kawał świetnej roboty:-))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *