Szebeka – strzała tnąca fale

Potęga morska Imperium orków od zamierzchłych czasów opierała się na galerach. Ten typ jednostki od początku istnienia katańskiego Imperium doskonale wpasowywał się w morską doktrynę wojenną orków. Będąc bardzo licznym narodem poddani Katana nie mieli kłopotów ze znalezienie odpowiedniej ilości wioślarzy niezbędnych do obsadzenia armad galer. Okręty te, niezależne od kierunku i siły wiatrów, pozwalają na elastyczniejszą taktykę działań morskich i dobrze radzą sobie na płytkich wodach przybrzeżnych Archipelagu Centralnego. Dzięki tym ewidentnym zaletom właśnie one stanowią rdzeń floty Imperium Katana.

Dbałość o bezpieczeństwo i interesy rozległego mocarstwa wymaga jednak realizowania misji na otwartym morzu, gdzie galery nie zawsze są w stanie spełnić stawiane przed nimi zadania. Ochrona szlaków handlowych, patrolowanie granic, przeciwdziałanie przemytowi oraz neutralizowanie niewielkich sił pirackich wymagają niewielkich, szybkich a jednocześnie ekonomicznych w eksploatacji jednostek. Podnoszenie kotwic na liczących 300-400 wioślarzy galerach z zamiarem ścigania piratów, gotowych po ataku natychmiast rozpłynąć się pomiędzy licznymi wyspami Archipelagu, okazało się wyzwaniem zbyt czasochłonnym i wymagającym zbyt dużego nakładu pracy, by mogło stanowić efektywne rozwiązanie problemu. Orki potrzebowały innych narzędzi i metod działania i szybko zapożyczyły je od innych nacji, po części od reptillionów, w pierwszym jednak rzędzie od elfów.

Rozwijając żeglugę, starożytne elfy opierały się na swoich obserwacjach specyficznych warunków nautycznych Archipelagu Centralnego, przede wszystkim zasięgu stałych prądów powietrza zwanych pasatami i antypasatami. Antypasat to gorący prąd powietrza kierujący się od równika, w górze atmosfery. Ochładza się na wysokości zwrotników. Opadając ku ziemi zmienia swój kierunek na przeciwny, tworząc obszar stałego wiatru, wiejącego ku równikowi. Orchijska strefa pasatów rozpoczyna się na południe od Archipelagu Centralnego, tuż przez barierą wysp Archipelagu Pajęczego. Z drugiej strony, zimne powietrze napływające od bieguna tworzy kolejny stały prąd powietrza. Dociera on do Ciągu Orkusów, tutaj jednak zostaje zatrzymany na licznych masywach górskich typowych dla tych wysp. Oznacza to, że na wewnętrznych morzach Archipelagu nie występują wiatry stałe wiejące cały czas w określonym kierunku.

Co więcej, cała żegluga odbywa się w pobliżu wysp. Pokonanie w osi północ-południe największego otwartego obszaru morskiego, czyli Morza Złotego wymaga nie więcej niż dwa dni żeglugi bez widocznego gdzieś na horyzoncie lądu. Wszelkie inne szlaki morskie można wytyczyć mając wyspy w zasięgu wzroku. W takich warunkach dominującym wiatrem jest bryza, wiejąca w cyklu dzień/noc od strony morza lub od strony lądu. Żaglowce płynące wzdłuż brzegów będą miały ten wiatr zawsze od strony burty, co bardzo utrudnia użycie żagla rejowego. Jest on efektywny jedynie przy wiatrach wiejących od rufy, gdyż rei nie można obracać swobodnie wokół masztu, wystawiając żagiel na wiatr. Aby radzić sobie w takich sytuacjach, elfy wprowadziły żagiel zwany przez nie sikralem. Sikral ma kształt trójkąta, utrzymywanego przez ukośną reję.

Elfie szebeki mają długi i wąski kadłub o bardzo opływowych kształtach. Linia pokładu tworzy łuk, którego końce na dziobie i rufie zwrócone są ku górze. Szebeka bardzo rzadko posiada dziobowy kasztel. Maszty, najczęściej dwa lub trzy, są w porównaniu z galeonem bardzo niskie, co owocuje dużą statecznością okrętu. Największy żagiel znajduje się na najbardziej wysuniętym do przodu maszcie. Konstrukcja tego rodzaju pozwala statkom na osiąganie znacznych prędkości, elfie szebeki są zatem najszybszymi statkami na Archipelagu Centralnym, rozwijającymi 17 – 18 węzłów – jedynie klipry są w stanie je wyprzedzić przy sprzyjającym wietrze.

Elfy bardzo szybko wykorzystały jeszcze jedną zdolność sikrala. Dzięki jego zastosowaniu ich statki mogły pływać pod wiatr. Oczywiście ustawienie się wprost do wiatru nie było możliwe, żegluga polegała na halsowaniu – statek płynął pod wiatr ustawiając się do niego lewą burtą pod możliwie najostrzejszym kątem a następnie wykonywał zwrot i płynął wystawiając prawą burtę. Podczas halsowania większość przebytej drogi to ciągłe zawracanie z lewa na prawo i z powrotem, jednak jednocześnie statki przepływały jakiś dystans pod wiatr. Dzięki temu możliwe stało się żeglowanie poza Archipelag, halsując na północ, przeciw polarnym wiatrom, oraz na wschód i zachód, mając je od burty. Możliwe stało się też żeglowanie ku Archipelagom południowym. Do tej pory, zbliżając się do Archipelagu Pajęczego na południe od Gutum – guru żeglarze dostrzegali wiejący wciąż na południe pasat. Powrót wbrew niemu nie byłby możliwy, nawet na wiosłach. Mogli więc płynąć nadal na południe, jednak ze świadomością że kupują bilet w jedną stronę, na co niewielu się decydowało. Oczywiście wszędzie można było dotrzeć, płynąc wzdłuż wysp Archipelagu Pajęczego, żeglując z tamtejszymi bryzami, jednak nieliczni byli gotowi ryzykować pływanie po tak niebezpiecznych wodach. Bezpieczniejsze było pokonanie Archipelagu „na przestrzał”, aby jak najszybciej oddalić się od niego, na wody otaczające kolejny Archipelag.

Pierwsze szebeki orki zamówiły w elfich stoczniach. Szybko jednak okazało się, że te doskonałe statki sprawiają im mnóstwo problemów. Elfy, słabe fizycznie, wprowadziły na swoich statkach bardzo skomplikowane olinowanie, niezwykle trudne do opanowania. Silniejsze i mniej zręczne orki musiały znacznie uprościć elficki system. Szkolenia na jednostkach elfów nie przynosiły rezultatów, jako że marynarze tej długowiecznej rasy uczyli się subtelności żeglarskiego rzemiosła przez dziesięciolecia, czyli czas nieosiągalny dla ich orczych uczniów. Przez bardzo długi okres orki nie były w stanie wykonywać wielu manewrów, będących standardem w elfich flotach. Przykładem był zwrot dookoła topu. Szebeka płynąca lewą burtą do wiatru ma żagle po prawej stronie masztu.  Wykonanie zwrotu o 180 stopni spowoduje, że wiatr będzie wiał od prawej burty i żagiel nie będzie wykorzystywany efektywnie, „opinając się” na maszcie. Dlatego elfy podczas takiego zwrotu przekładały żagiel na lewą stronę masztu. To skomplikowany manewr, szczególnie przy dużych prędkościach. Dopiero kilka pokoleń później, orki zdołały opracować metodę nauki by samemu wykształcić swoich żeglarzy. Aktualnie zwrot dookoła topu jest stosowany we flocie wojennej Imperium, jednak nawet teraz niewiele załóg statków handlowych potrafi go wykonać. Wielu kapitanów, żeglując wzdłuż brzegów, po tym jak zmieni się bryza i wiatr zacznie wiać z drugiej burty, woli żeglować nadal bez obracania żagla. Na Ciągu Gutum – guru, opływający te wyspy zimny prąd morski powoduje, że dominująca jest bryza ku lądowi. Wiatr nie zmienia się znacząco w cyklu dobowym i zwrot dookoła topu jest tam praktycznie nieznany.

Ilość jednostek wodowanych przez elfy na potrzeby Imperium, szybko okazała się nie wystarczająca. Orki po kilku pokoleniach eksploatacji szebek zaczęli budować je sami. Nie mogli oprzeć się na elfich planach ponieważ ci… najczęściej ich nie mieli. Statek w całości tkwił w głowie mistrza szkutnictwa danej stoczni, stworzony na podstawie setek lat jego doświadczeń. Dlatego też każda elfia szebeka była nieco inna, co z pewnością nie pomagało orkom. Zunifikowanie konstrukcji pozwoliło Imperium na budowę ogromnej ilości statków w krótkim czasie, ponadto załogi szkolone na jednostkach wodowanych na Orkusach mogły bez problemu pływać na tych, powstałych na wyspach ciągu Grua lub Gutum-guru. Orki wprowadziły też wiele zmian do oryginalnej, elfickiej konstrukcji. Niewielkie szebeki dobrze realizowały zadania związane z ochroną granic morskich, szlaków handlowych i rozpoznania morskiego jednak nie były w stanie współpracować z flotyllami galer. Konieczne były większe okręty z liczniejszą załogą. Powstałe w efekcie szebeki liczyły sobie od 50 do 65 metrów długości i były dwukrotnie większe od elfich. Wzdłuż burty umieszczono miejsca dla wioślarzy które zajmowano podczas ciszy oraz manewrując w bitwie. Załoga liczyła od 300 do 400 osób, co pozwalało wykorzystać podstawowy atut orczej armii – liczebność. Nadal jednak ich niska burta ułatwiała dokonanie abordażu i czyniła je bardzo wrażliwymi na taranowanie. W efekcie szebeki nigdy nie odebrały pierwszeństwa galerom. Ponadto problematyczne było rozmieszczenie artylerii morskiej, brakowało na nią miejsca na niskiej burcie. Stosowane w szebekach niskie maszty pozytywnie wpływały na stateczność jednostek, jednak nie można było wykorzystać ich jako punktów dla strzelców wyborowych, rażących podczas bitwy oficerów na wrogich jednostkach. Należy też zaznaczyć, że szebeki, mimo wyśmienitych właściwości żeglugowych i ogromnej prędkości miały małą dzielność morską i sprawiały problemy podczas długich podróży, na zewnętrznych morzach Archipelagu. Doświadczenia zdobyte podczas stosowania szebek przyczyniły się do powstania podstawowego, wojennego, żaglowego okrętu Imperium, jednostki zbliżonej do galeonu.

Interesującym wariantem szebeki były statki powstałe na Gutum – guru. Pustynne wyspy tego Ciągu mocno nagrzewają się w ciągu dnia i długo oddalą ciepło podczas nocy. Jednocześnie oblewające je zimne wody niewiele podnoszą swoją temperaturę podczas dnia. W efekcie przy brzegach wysp kupieckich dominuje bryza od morza. Aby wykorzystać ją efektywniej podczas powrotów ku wyspom Ciągu w krasnoludzkich szebekach na pierwszym maszcie zastąpiono sikral żaglem rejowym. Ułatwiło to żeglugę z wiatrem od strony rufy. Układ taki stosuje się często w dużych szebekach handlowych kierujących się ku Archipelagom południowym. Dzięki temu flotylle handlowe szybko żeglują na południe wykorzystując pasaty i nie przebywają długo w obrębie Archipeagu Pajęczego. Na drogę powrotną, przeciwko pasatowi, na przednim maszcie zdejmuje się reje i umieszcza sirkal, taki sam jak na pozostałych masztach. Rozwiązanie to zapożyczyły orki, stosując je na części jednostek operujących na północ od Orkusów, gdzie rejowe żagle pomagają w żegludze powrotnej ku wyspom.

Oczywiście szybkie, niewielkie jednostki bardzo przypadły do gustu piratom. W tej chwili liczące sobie 15 – 40 osób załogi, tak zwane „białe szebeki” są najczęściej spotykanym statkiem piratów na południowym wschodzie. Czerwoni piraci, tworzący de facto bandyckie państwo, coraz częściej korzystają w większych i wymagających większych baz wypadowych galeonów, jednak nadal szebeka jest pośród nich bardzo popularna.

Średniej wielkości szebeka wojenna manewrująca na wilosłach podczas starcia.

Model szebeki (historycznej). Widoczne wszystkie detale

Kolejny model. Dwa tyle maszty ułożone są do wiatru od lewej burty, przedni jest obrócony dookoła topu na wiatr od prawej.

Model zbliżony do wersji krasnoludzkiej, środkowy maszt ma zmienione ożaglowanie na rejowe.

About Oggy

Postacie PBSkype: Jargo Dragis Sesja: Kryształy Czasu „Spokojna przystań” i dalsze MG: ghasta - (...) Zobaczę jak Walgar płonie, Osmund pochłaniają fale, a Rozszczepione Góry pękają spowite popiołem. Orki wrócą na Trinom-can, a brudna krew mieszańców zakrzepnie w żyłach. Otrest! Hadarot! Kranta! Cztery złączone czaszki na połowie czasu! - Co tam szepczesz Jargo? - Nic. Ponury, krzepki, reptillioński górnik z Walgaru z nieprawdopodobnie szkaradną mordą. Jak na prostaka którego wyrzucili z nowicjatu Reptiliona Wielkiego dysponuję niespotykaną i niezrozumiałą mocą. el Grom Drumelgrad Sesja: Kryształy Czasu „Tajemnice Tagar Dur” i dalsze MG: avnar - (...) nikt z was nawet nie zastanowił się jak ja się poczułem, kiedy odebraliście mi możliwość wyboru! W sprawach dotyczących mojego życia! Jasne... teraz łaskawie możecie się zamienić na łózko pod oknem. Trzeba było myśleć o tym szybciej! (Wychodzi trzaskając drzwiami. Chwila ciszy.) - Co to kurwa było!? Choleryczny, krasnoludzki badacz historii i poszukiwacz pradawnych reliktów. Wyedukowany, szorstki złośliwiec, ze słabością do płci pięknej. Za sprawą pewnego kuriozalnego opętania znawca kobiecej psychiki z pierwszej ręki. Postacie PBF: Achille Moreau Sesja: Wampir Maskarada „Bournemouth after Midnight” MG: 8art (...) Przemył twarz zimną wodą, jednak jej chłód nie orzeźwił go nawet na chwilę. 16 stopni Celsjusza - pomyślał wpatrując się w swoje oczy - Moje ciało ma temperaturę nieużywanego pokoju hotelowego w zimie. Standardowe 16 stopni. Cytując samego MG: Toreador z bagażem doświadczeń lekarsko-awanturniczych z Jugosławii i Sri Lanki. Miłośnik dobrej prozy i wiersza, także matematyki i dużych karabinów! Szeregowy Marcin Dampc Sesja: X-Grom „Tarcza Wyklętych” MG: Keth (...) Przeciśnięty do ziemi Dampc, z głową wciśnięty w ramiona liczył zdumiewające monotonnie w myślach ... tysiąc dwieście jeden hipopotamów, tysiąc dwieście dwa hipopotamy... odliczając czas przeładowania strzelca i czekając na granat. Psiarz Wojsk Obrony Terytorialnej z bolesną historią. Aktualnie przechodzący stan depresyjny po rozpadzie jego ostatniego związku - jego ukochany pies rozpadł się na kawałki podczas akcji X-Grom w Mrągowie.
Bookmark the permalink.

14 Comments

  1. Klasa podejście 🙂 jak nie znam się niemal wcale na marynistyce przedstawione propozycje bardzo mi pasują.

  2. W oceanicznym świecie Orchii bardzo potrzeba tego rodzaju artykułów! Liczę na więcej, zwłaszcza w kontekście opisu specyficznych warunków klimatycznych AC. Ja również nie jestem marynistą, sam bym tego nie wymyślił, a koncept bardzo mi przypadło do gustu!

  3. Bardzo fajna nazwa dla okrętów Elfów, marynistyka jest zaniedbywana co nieco , a Orchia to Archipelagi głównie, więc okręty powinny odgrywać dużo większą rolę niż teraz, Twój artykuł to strzal w 10-tkę. :/uklon

  4. Świetny artykuł. Podoba mi się szerokie podejście do sprawy, prądy, wiatry, dzielność morska itd. Jak jeszcze napiszesz kolejny o kliprach, galeonach i może jakichś innych statkach to na pewno rozjaśni to tę ciemną plamę systemu.

    Byłoby też fajnie gdybyś wspomniał o ewentulnym zastosowaniu magii w marynistyce.

  5. Magia w marynistyce to doskonały pomysł na całkiem osobny art, uzupełniony o odnośniki do tych typowo "okrętowych"!

  6. Ja też czekam na magiczne wykorzystanie statków. Dodatkowy problem to co kryje się pod pojęciem – [i]artylerii morskiej[/i]. Art mi podoba się, chociaż musiałby się tu wypowiedzieć jakiś większy ekspert. Na razie cieszę się, że coś przynajmniej w tym temacie ruszyło się. Pierwszą wodną jednostkę już mamy. BRAVOC:V

  7. Taaak…
    Śliczniutkie dziełko. Rzetelnie przedstawione, z wykorzystaniem odpowiedniego słownictwa, świetnie obrazuje co z czym się je. Opis cyrkulacji prądów powietrznych, ich zastosowanie, techniki wykonywania zwrotów i zmiany oszalowania umiejętnie wkomponowane w opis. Czyta się trochę jak rzetelną literaturę fachową 🙂
    I przede wszystkim po polsku!
    Oby więcej takich artykułów.
    Teraz nie pozostaje nic innego jak kontynuować dzieło i tworzyć nowe uzupełnienia jak wspomniano powyżej.
    Gratulacje i podziękowania z mojej strony!

  8. Gratuluje dobry i rzetelny artykuł oby więcej:-))))

  9. Na takie artykuły właśnie czekałem! A świecie wysp brakuje dokładnego opisu marynistyki.
    Statki + magia może równać się latający statek. Permanentna lewitacja i napęd żaglowy.

  10. A wiecie, ze nigdy nie pomyslalem o podniebnych zaglowcach? Fajna idea, moze ktos rozwinie.

  11. Kiedyś o tym myślałem….. Tylko opartych na nieco innej zasadzie. W kilku słowach mówiąc. Na archipelagu południowo-wschodnim w najwyższych górach świata żyją ok pięćdziesięcio – stumetrowe latające płaszczki. Posiadają coś w rodzaju pęcherza lotnego, coś jak pęcherz pławny ryb. Wypełnia go gaz lżejszy od powietrza. W zależności od wywieranego ciśnienia zmienia stan skupienia na ciecz (traci lotność). Taki pęcherz, zamknięty w kadłubie statku i odpowiednio uciskany pozwala na sterowanie wysokością lotu statku. Napęd stanowią żagle.

  12. Rozumiem, że to tekst dla osób, które nie znają się na marynistyce (czyli również i ja) – skoro użyte jest tu dużo specjalistycznych terminów, to dlaczego nie "popłynąć" po całości? Niechże te nieszczęsne lewe i prawe burty zostaną zamienione na sterburty i bakburty.

  13. deliad, żagle nie mogą stanowić napędu latającego statku – byłby on wtedy pozbawiony możliwości kontrolowania kierunku lotu. Tak jak balon poruszał by się [i]w prądzie powietrza[/i] a nie [i]dzięki[/i] prądom powietrza, jak zwykły statek.

  14. Coś w tym jest. Więc statek musiał by mieć inne napęd. Jak na razie nie mam pomysłu jaki..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *