Żelazne Królestwa

żelazne królestwaSpienione fale bezkresnego oceanu uderzają w brzeg kontynentu, który wzbija się ku przestworzom grzbietami ogromnych górskich masywów, pokryty kobiercem prastarych kniei i pajęczyną rwących wartko rzek. W blasku słońca lśnią tam krystalicznie czyste czapy lodowców, mgły zalegają na porośniętych puszczą wzgórzach, a dźwięki insektów tworzą nieustanną kakofonię na grząskich mokradłach. Podmuchy wiatru ciskają w górę chmury piasku niesione nad spalonymi żarem pustyniami, zbierające się w burzowe tumany przesłaniające piaskowym całunem słońce.

Lecz ów zapierający dech w piersiach majestat pierwotnego piękna i natury zaczyna ustępować coraz szybciej miejsca tym, którzy nie znajdują dla niego zrozumienia, dążąc do realizacji własnych celów i ambicji. Kolejne połacie borów padają pod ciosami armii drwali, w trzewia gór zstępują zastępy zbrojnych w oskardy górników, a na żyznych nizinach rozrastają się wielkie miasta, które zasnuwają bezchmurne przestworza zachodniego Immorenu wielkimi kłębami dymu bijącego z kominów nieprzeliczonych manufaktur. Czerpiąc pełnymi garściami z korzyści niesionych rewolucją przemysłową, ludzie i sprzymierzeni z nimi przedstawiciele innych rozumnych gatunków budują rozwijającą się coraz prężniej cywilizację, opartą na akademickiej magii oraz technologii parowej. Napędzane wodną parą statki i pociągi pokonują coraz większe dystanse, przewożąc pasażerów i towary do miejsc, które wcześniej wydawały się nieosiągalne, niosąc ze sobą również edukację, rozrywkę i dogmaty religijne.

Lecz powszechne przekonanie o nadejściu świetlanych czasów ma okazać się nader mylne. Duma, patriotyzm, zawiść i niechęć stanowią nieodłączną cechę rywalizujących ze sobą narodów, od wieków skłóconych i nieprzyjaźnie do siebie usposobionych. Każdy kolejny przełom cywilizacyjny, każdy nowy wynalazek i patent wydaje się przybliżać nieuniknioną konfrontację, która może przynieść zwycięstwo któremuś z zagorzałych antagonistów, ale która równie dobrze może oznaczać upadek całego zachodniego Immorenu.

Istnieją bowiem siły inne niż ambitni i żądni władzy ludzcy królowie. Zachodnie wybrzeże kontynentu, utrwalane od dziesiątek lat w przekonaniu o swej egalitarnej naturze, nie jest bynajmniej jedynym zamieszkałym przez rozumne istoty obszarem Immorenu. Na granicach Żelaznych Królestw, ślepych na owe zagrożenie i skoncentrowanych wyłącznie na własnych antagonizmach, gromadzą się nieprzyjaciele spoglądający na zdobycze cywilizacyjne zachodniego Immorenu wzrokiem bądź to drapieżnym i łakomym bądź nieprzejednanie nienawistnym. Ich czas wydaje się zbliżać z każdym dniem, na podobieństwo zawieszonego nad głowami skazańców miecza.

Lecz przeważająca większość Immoreńczyków pozostaje w błogiej nieświadomości mrocznych chmur nadciągających nad ich krainy, próbując z lepszym lub gorszym skutkiem wieść w tych nader niespokojnych czasach zwyczajne życie farmerów, pasterzy, rybaków, kupców i wszelakiej maści mieszczan, służąc w armiach swych królestw, żeniąc się i płodząc dzieci w przekonaniu, że odlegli i nieprzystępni bogowie uchronią swych wyznawców od złego. Żelazne Królestwa od dawien dawna nie zaznały czasów prawdziwego pokoju, ustawicznie uwikłane w graniczne wojny, nękane najazdami, zamachami stanu i religijnymi niesnaskami, które poróżniły między sobą nie tylko całe nacje, lecz wręcz rodziny i klany. Żyjący w puszczańskich matecznikach barbarzyńcy, grasujący na morzach piraci i czciciele zakazanych kultów nie pozwalają nikomu zmrużyć spokojnie oka, przeistaczając zachodni Immoren w wiecznie wrzący niespokojny tygiel lęków i animozji.

We wzniesionych z cegły i kamienia miastach tętnią życiem warsztaty rzemieślnicze i alchemiczne, szwalnie, tartaki i drukarnie, zakłady tkackie i metalurgiczne. W dostojnych akademiach uczeni mężowie zgłębiają tajemnice sztuk magicznych, a ważące wiele ton mechaniczne paroboty stąpają po utwardzanych drogach napędzane mocą parowych kotłów i intelektem czarodziejskich korteksów. Wyposażeni w nowoczesną broń żołnierze doskonalą taktykę pod okiem wykształconych w wojskowych uczelniach dowódców, biegłych w dziedzinie współczesnej strategii. Otaczani szacunkiem duchowni odprawiają podniosłe nabożeństwa w zapierających dech swym majestatem świątyniach, wyrastających strzelistymi wieżycami ponad dachy mieszczańskich kamienic.

Nigdy wcześniej harmonijna fuzja magii i mechaniki nie była równie powszechna jak teraz, stając się kuźnią prawdziwych cudów, które rok w rok zdają się odmieniać na nowo oblicze zachodniego Immorenu.

Świat Żelaznych Królestw

System Iron Kingdoms RPG to steampunk wkomponowany w przebogaty pod wszelkimi względami świat fantasy, pełen kontrastujących ze sobą nacji i rozumnych istot, magii akademickiej i kapłańskiej, licznych bóstw i przedsiębiorczych wynalazców kładących kolejne podwaliny pod rozkręcającą się coraz szybciej rewolucję industrialną.

Już niebawem zaprezentujemy Wam bardziej szczegółowe odsłony tego systemu, ale już teraz zapewniamy z czystym sercem, że naprawdę warto poświęcić mu przynajmniej chwilę… i dać się porwać pomysłom autorów ucieleśnionym w tym wspaniałym settingu!

Bookmark the permalink.

6 Comments

  1. Steampunk w krystalicznej, czystej postaci, czekam zatem niecierpliwie by dowiedzieć się czym IK wyróżnia się spośród innych pozycji tego typu.

  2. fajna sprawa zobaczymy jak to się rozwinie:)

  3. Jak dla mnie najwieksza roznica pomiedzy IK a innymi steampunkowymi produkcjami (porownuje z Arcanum i Wolsungiem), to nieco inny charakter. IK to bardziej SteamFantasy, podczas gdy dwoch przykladach mamy weazenie ze jestesmy w swiecie duzo bardziej przypominajacym XVIII-XIXwiek. IK jest bardziej zakopane w czyms co okreslilbym sredniowieczem/renesansem.

  4. Może już jednak czas na zmianę warty.

  5. Poczekamy zobaczymy co z tego wyjdzie. Chociaż i tak KC będzie rządzić przynajmniej dla mnie 🙂

  6. Osobiście IK bardziej postrzegam jako okres pomiędzy 1800 rokiem a pierwszą wojną światową. Mamy pociągi, okopy i karabiny które są bardziej popularne w konfliktach niż miecze. W miastach mamy smog, elektryczność, w portach stoją wielkie żurawie ładujące towar do masywnych parowców. Mali ulicznicy sprzedają drukowane gazety, a chłopi pańszczyźniani teoretycznie nie istnieją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *