Kiran – Łańcuchowe Miasto

Jeśli ma powstać nowe miasto musi być ku temu ważny powód. Może być to miejsce gdzie przecinają się ważne szlaki handlowe, a lokalny władca ma zamiar wyciągnąć pieniądze od przejeżdżających kupców. Przyczyną może być też odszukanie bogatych złóż metali czy  urodzajnych gruntów, na których można prowadzić rolnictwo. Miasto powstanie też tam gdzie obrona będzie najłatwiejsza i uniemożliwi wrogom dostęp do chronionego terenu.  Rzadko się jednak zdarza,  iż marzenia i pomysły jednej osoby doprowadzą do ściągnięcia w niegościnny teren innych ludzi, tak, aby powstała wioska i w końcowej fazie miasto.

Tak stało się jednak z Kiran. Założycielką jest półelfica, od imienia której miasto wzięło swoją nazwę. Przypłynęła na niegościnne tereny Wysp Czerwonych Piratów z wysp Elmanalu i znalazła miejsce, do którego przyciągnęła innych.

Kiran pochodzi z niewielkiej kupieckiej rodziny. Jej rodzice oraz bracia i siostry zginęli, gdy jej rodzinne strony zostały najechane i zniszczone przez najemnych krasnoludów pochodzących z Wysp Kupieckich. Opuszczona i samotna przez młodzieńcze lata parała się wszelkimi pracami, które dawały jej wikt i opierunek. Nie pasowała jednak charakterem do społeczności z której się wywodziła, dodatkowo bolesne wspomnienia nie dawały jej spokoju.

Z czasem rozpoczęła życie pośród awanturników przemierzających bezdroża Archipelagu Centralnego.

W czasie jednej ze swoich podróży trafiła na małą, skalistą wyspę, jedną z setek jakie można spotkać przepływając przez ciąg Wyspy Czerwonych Piratów. Niektórzy mówią, że została celowo wysadzona ze statku na którym płynęła. Tak czy inaczej polubiła ten zagubiony pośród mórz kawałek skały. Wyspa, niemal niedostępna z wody z powodu wysokich klifów tworzących jej ściany, stała się miejscem gdzie Kiran miał zrealizować swoje marzenia. Tuż pod powierzchnią wody ukryte są dziesiątki mielizn i gigantycznych skał, iglice wychodzące z wody otaczają wyspę, w efekcie czego prądy otaczające wyspę bywają nieprzewidywalne. Nie powstrzymało to Kiran, ale sama miała się niedługo przekonać, że nieostrożna żegluga na wodach wokół wyspy jest niebezpieczna.

Postój na wysepce zaowocował odkryciem bogatego złoża złota, które wydatnie przyczyniły się w przyszłości do pomnożenia majątku półelficy.

Kiran zabrała się na stały ląd przepływającym w pobliżu wyspy statkiem, w porcie do którego trafiła zakupiła dużą, ale dosyć starą, szebekę, zaokrętowała załogę i pod osmundzką banderą ponowne skierowanie się na wysepkę.

Podpłynięcie pod nią, ale nie obyło się jednak bez pewnych problemów. Brak wprawy (jak i  dobrego kapitana oraz pilota) spowodował iż szebeka  zahaczyła o jedną z podwodnych raf. W efekcie, aby statek nie zatonął, załoga przymocowała go do ściany klifu.

W ten oto sposób wbity został pierwszy hak umożliwiające podczepienie do ściany kolejnych domostw. Duża część statku, którym przypłynęła Kiran, została przerobiona na domki zawieszone na klifie. Niemal od razu zbudowano na szczycie klifu pierwszy z żurawi, który umożliwiał tak dostanie się na jego szczyt w koszu jak i transport towarów czy budowanie kolejnych, podwieszanych na hakach zabudowań. Część załogi, wraz z Kiran, wróciło na najbliższą, dużą wyspę, czyli Orkus Czerwony, i po zaokrętowaniu nowych ludzi, zakupieniu kolejnego statku (tym razem niedużą karioke zakupiona od kupca z Kardath). Rozpuszczono też wici, iż na wyspie, na którą się udają, znajdują się złoża złota. Nie trzeba było więcej – informacja przyciągnęła rzeszę chętnych do jego wydobycia.

Wyspa stała się terenem masowych, odkrywkowych prac, mających na celu odszukanie i wydobycie złota. Wiele z tuneli wykuwanych z powierzchni wyspy prowadziło do ścian klifu wyspy. Przybywający górnicy  rozpoczęli regularne kopanie wszelkimi możliwymi sposobami: siłą własnych mięśni, magią i martwakami. Wykopano dziesiątki kilometrów korytarzy, wydobyto setki ton skał. Wyspa stała się miejscem pracy i życia masy poszukiwaczy, wykolejeńców i piratów oraz tych wszystkich, którzy zostali skuszeni możliwością łatwego zysku. W efekcie różnice kulturowe i moralne prowadziły do aktów przemocy rzadko spotykanych w miejscach gdzie jest obecna władza katańczyków.

W końcu Kiran, jako nieoficjalna władczyni wyspy wprowadziła zestaw drakońskich kar dla tych, którzy w szczególnie uciążliwy sposób prowadzili interesy czy też kradli i zabijali. Gwałtowny rozrost ilości mieszkańców doprowadził do przybijania haków i rozwieszania wiszących chodników nie tylko do klifów wyspy, ale także do skalnych iglic ją otaczających. W efekcie część domostw zaczęto budować jako podwieszane pod łańcuchy, unoszące się nad wodą, konstrukcje. Nieprawidłowe osadzanie i budowa łańcuchów często powoduje, że podczas silnych burz całe segmenty miasta potrafią spaść do wody i zatopić mieszkańców jak i statki stojące pod klifem.

Co ciekawe nie dotarły tu imperialne oddziały, gdyż osadzenie tu garnizon w celu pobierania cła i podatków okazało się zbyt drogie w stosunku do poniesionych kosztów. Wyżywienie kilkudziesięciu osobowego oddziału żołnierzy i zbudowanie im odpowiednio dużej placówki wymagało ogromnych nakładów finansowych, niewspółmierne do ilości złota wydobywanego w odkrywkowych kopalniach i wnoszonego cła. Uruk-hai zostawili te miejsce w spokoju. Oczywiście można być pewnym, że mają ciągle oko na to co się dzieje na wysepce jednak nie ingerują w prawa jakie ustala Kiran. Może jednak w jakichś sposób ciągną zyski z tego miejsca?

Wydobyty urobek wyrzucany do zatoki doprowadził do stworzenia niewielkiego portu, z czasem wzmocnionego zaprawą i palami wbitymi w dno zatoki. Zatopiono też kilka starych jednostek wcześniej obciążając je dużymi ilościami kamieni.  Łańcuchowe miasto, jak z czasem zaczęto mówić o Kiran, rosło w oczach. Produkcją stali, łańcuchów i kotw zaczęli zajmować się sprowadzeni (lub porwani) z większych wysp kowale, pojawiło się też trochę szkutników, piekarzy, dekarzy, kupców, zwykłych chłopów którzy uciekli od swoich feudalnych panów, szwaczy, szewców, drwali, rybaków, cieśli i wielu, wielu innych.

Kolejni poszukiwacze znajdywali mniejsze lub większe złoża. O ile w ogóle udało im się wbić kilof w grunt. W tym samym czasie wszelkie okoliczne wyspy na których nie znaleziono złota, a chociaż minimalną ilość przydatnego gruntu, zamieniono w wielkie fermy agawy dostarczającej podstawowego pożywienia dla całego Kiran. Drugim źródłem pożywienia stały się otaczające wyspę wody, stosunkowo bogate w ryby.  Monotonia diety mieszkańców składającej się głównie z placków z mąki agawy i ryb doprowadziła do tego, że wszelkie pożywienie rzadko spotykane na stołach miasta Kiran (np. mięso bawołów opasów) zaczęto ściągać z dużych wysp, szczególnie z Orkusa Czerwonego. W efekcie kilku kupców, zgrupowanych w stowarzyszenie,  zmonopolizowało rynek transportu pożywienia oraz alkoholi na Kiran, ciągnąc z tego procederu niezłe profity.

Złoty wiek Kiran miał się jednak ku końcowi, po kilkunastu latach intensywnych prac wydobywczych złoto zaczęto znajdywać coraz rzadziej, aż wreszcie stwierdzono, że w porytej korytarzami wyspie nie ma go ani kawałka. Dodatkowo nieustanne ataki piratów także dawały się miastu we znaki. Mimo trudnego dostępu do wyspy, wytrzebienia do nogi wielu pirackich załóg oraz powieszenia na łańcuchach dziesiątek różnej maści bandytów próbujących wpłynąć na działalność Łańcuchowego Miasta ciągle przybywali nowi i starali się zaatakować jak nie górników to samo miasto. Flota Kiran często dokonywała wypadów do pirackich stanic, nie zatrzymało to jednak ciągłego napływu kolejnych, chętnych łupów, barbarzyńców.

W efekcie Kiran zaczęło się powoli wyludniać. W coraz większej ilości wykutych korytarzy zaczął hulać wiatr i pozostawione martwaki. Opuszczone, podwieszone na hakach domostwa, spadały do wód zatoki. Marzenie półelfki zaczęło się rozpadać w oczach. Potrzebny był jej nowy pomysł, aby przyciągnąć do miasta mieszkańców.

Doszła do wniosku, że poza złotem humanoidów wszelkich ras przyciągają uciechy nie tyle umysłu, ale ciała. W ciągu kolejnych lat wydała większą część swojej fortuny zbitej na pobieraniu cła za wydobyte na wyspie złoto. Zebrała w burdelach rozrzuconych po całym Archipelagu Centralnym najpiękniejsze dziewczyny i chłopców. Wykupywała ich lub porywała (robiąc sobie przy tym wielu wrogów). Z odległego i niemal mitycznego Archipelagu Zachodniego ściągnęła nauczycieli by ci pokazali przetrzymywanym męskim i żeńskim prostytutkom sztuczki jakimi mogą zaspokoić każde rządze.

Dodatkowo u ściany klifu rozpoczęto sukcesywne zasypywanie zatoki i budowę  ogromnego, pływającego,  targu. Targu gdzie można było kupić niewolników nawet z najdalszych krain Orchi. Do pracy zaciągnięto kilku wzgórzowych gigantów dzięki, którym szybkość przenoszenia wydobytego z opuszczonych kopalni urobku gwałtownie wzrosła. Prace nad powiększeniem targu oraz portu toczyły się tak w dzień jak i w nocy. W korytarzach wyrytych prze górników osadzono dziesiątki cel przeznaczonych do przetrzymywania przybywających niewolników. Jedną z jaskiń zaadoptowano na wielką arenę walk gladiatorów. Jednocześnie starcie może obserwować ponad 3 tys. widzów, siedząc na ławach wykutych w skale. Jedna ściana została przebita na zewnątrz, przez ścianę klifu. W efekcie powstała półkolista, jasna, otwarta na zewnątrz niecka z bardzo dobrymi warunkami akustycznymi. Wykuto też w samej skale kilka domostw.

Poświęcony wysiłek opłacił się z nawiązką.

Na wyspę zaczęli ściągać wszyscy, którzy chcieli mieć tak nowego niewolnika jak i ci, którzy mieli niezwykłe potrzeby seksualne. W Kiran nic nie było tabu i nic nie było nie do zrealizowania. Spełniano najdziwniejsze i najokropniejsze żądania przyjezdnych. Z czasem część opuszczonych korytarzy została zajęta przez nowych mieszkańców. Wiele komór przekształcono w magazyny, więzienia, schowki. Brak ograniczeń, co do powstawania świątyń, sprowadził na teren Kiran kilka niezwykłych kultów w tym niebezpieczne odłamy wyznawców bogów Hasar Gruna czy Morglihta, oraz kilku niemal zapomnianych wyznań antycznych bóstw. Pojawili się też czarodzieje, bandyci i najemnicy, dezerterzy z imperialnych armii i ściągający w każde niezwykłe miejsce grupy awanturników. Nie raz i nie dwa znajdywano w wodach zatoki czy tunelach miasta zaszlachtowanych mieszkańców, zaś z ciemności opuszczonych tuneli potrafią wyjść niezwykle niebezpieczne potwory.

Pływający Rynek stał się miejscem wymiany tak niewolników jak i artefaktów. W dnie zatoki osadzono cztery potężne żurawie umożliwiających podnoszenie z pokładów najcięższych ładunków. Pływający Rynek stał się tak samo popularny pośród sprzedawców (i kupców) niewolników jak Plac Płaczu Get-warr-gar. Tyle, że na Kiran, wybór niewolników był większy oraz byli nawet o połowę tańsi.

Nieprzystępne wody i odległość od głównych szlaków handlowych nie zatrzymywały chętnych do obejrzenia i kupienia schwytanych na długości całego archipelagu niewolników. Co ciekawe rozwój portu spowodował, że piraci zamiast go usilnie atakować, sprzedawali na otwartym rynku zrabowane na statkach i złupione po wioskach dobra. Dochodziło do sytuacji, gdy szczęśliwy kupiec po udanej transakcji na Pływającym Rynku, wracał do Krian w łańcuchach, gdyż jego statek w drodze powrotnej  do domu zdobywali piraci.

Przybywanie nowych mieszkańców spowodowało gwałtowny rozwój ilości podwieszonych do klifu domostw. Nie licząc samej, wielkiej, siedziby Kiran (z której lwią część nadal stanowił statek, którym przypłynęła) i należącej do niej siedziby Wiszącego Burdelu, pojawiło się kilka niemal równie wielkich siedzib kupców zbijających majątek na targu, jak i co silniejszych kultów.

Ze względu na mieszankę narodowości i przypływających statków w Łańcuchowym Mieście można zakupić też informację o tym co się dzieje na niemal całym Archipelagu Centralnym. W efekcie zbiera się tutaj nie tylko śmietanka handlarzy niewolnikami, ale szpiedzy z każdego zakątka Orchii.

Nazwa miasta: Kiran lub też Łańcuchowe Miasto

Ludność: całkowita mieszkanka typów i narodowości bez specjalnej przewagi jakiejś grupy, ok. 5 tys.  ramach miasta, drugie tyle kręcące się po wyspie czy pochowane w tunelach. Stale około tysiąca niewolników pozamykanych w celach. Spotkać można nawet kilka gigantów wzgórzowych (ale rzadko pojawiają się w mieście).

Typ rządów: autokracja pod ręką półelfki Kiran, utrzymywana przez armię kilkudziesięciu najemników i lojalnych podwładnych

Religia:  miasto przyciąga wszystkich – więc spotkać można niemal każdą religię, co jest powodem częstych zatargów, podpaleń, mordów niewiernych wszelkich kultów

Import: żelazo, drewno i żywność jakiej nie można łatwo wyhodować na wyspie

Eksport: dobrej klasy stal, wysokiej klasy nierządnice, niewolnicy każdego rodzaju, informacje z każdego zakątka archipelagu

Władca(y) miasta: Kiran, jedyna i najważniejsza, ma kilku popleczników, ale nie stanowią dla niej przeciwwagi, raczej jako wykonawcy jej poleceń.

Ważne postacie: wszyscy są pod bezpośrednią ręką Kiran chociaż oczywiście czasem będą kręcić lody dla siebie, mamy więc:

  • gnoma, alchemika Alfreda Zaka, bezpośrednio odpowiadającego za produkcję stali oraz opiekę nad rozbudową miasta,
  • półelfa Egila Niemego, kupiec/mag, małomównego, pamiętliwego i złośliwego nadzorcy Pływającego Targu,
  • człowieka Konbila Anaona i jego żonę (?) półorczycę Ingrid, opiekunów Łańcuchowego Burdelu, oboje pochodzą z Archipelagu Zachodniego.

Życie i społeczeństwo: mieszanka kulturowa i rasowa, ze względu, że okolica i samo miejsce jest raczej nieprzyjemne, trzeba uważać na to co się mówi i gdzie się chodzi oraz na co się patrzy, nadmierne epatowanie swoim wyznaniem lub z powodu zbyt bogatego ubioru można dostać kosę pod żebra

Obchodzone święta: jak kto chce, co nie znaczy że jawne obchodzenie świąt jest miło widziane, raczej niebezpieczne, niezależnie od wyznania

Główne cechy geograficzne: miasto rozpięto pomiędzy klifem, a kilkoma wystającymi z wód zatoki Wyspy Czerwonych Piratów iglicami skalnymi. Większa część miasta wisi na łańcuchach przykutych od klifu do iglic. Część ruchu odbywa się po chodnikach i windach napędzanych siłą ludzkich i nieludzkich rąk. Ze szczytu wznosi się kilka żurawi transportowych (tak przenoszących ładunki jak i ludzi na szczyt klifu). Odsunięty trochę od  spodu miasta jest port (tak aby spadające nieczystości nie paskudziły pokładów) jak i Pływający Targ.

Obronność: zawieszenie na łańcuchach samo w sobie utrudnia zdobycie, mieście nie ma ulic w zwykłym tego słowa znaczeniu. Jednak bywa i uciążliwe – dopóki nie powstanie nowy łańcuch nośny nie będzie nowej ulicy lub miejsca na budowę. Kilka budynków, szczególnie te nad portem i nad Targiem zaopatrzono w balisty oblężnicze chowane do korytarzy wykutych w skalnej ścianie.

Wygląd miasta: patrz wyżej

Dzielnice:  przybysze lądują w Pływającym Porcie bezpośrednio połączonym z Pływającym Targiem, dalej są już tylko podwieszone pod klif i wykute w skale domostwa, dużą część ściany zajmuje Łańcuchowy Burdel.

Ugrupowania:

  • Bracia – czyli wszelcy lojalni Kiran, tak straż jak i złodzieje pracujący dla władczyni miasta,
  • Portowe Szczury – opiekunowie portu,
  • Dziwki – czyli oględnie mówiąc pracujący dla Łańcuchowego Burdelu.

Miejscowa historia: patrz opis główny.

Opis szczegółowy: patrz opis główny.

Jak wykorzystać miasto w kampanii:

  • w jednym z transportów znajduje się sprzedany w niewolę osobnik, którego trzeba uwolnić, podobnie może być z porwaną osobą i siłą wcieloną w zastępy dziwek,
  • jedne z tuneli nadal jest żyłą złota, należy go odszukać i obronić,
  • ktoś morduje na ulicach miasta, ciała oprawia ze skóry i rozciąga pomiędzy łańcuchami miasta, trzeba się dowiedzieć kim jest ten zabójca i dlaczego to robi,
  • Uruk-hai chcą osadzić szpiega pośród Braci Kiran, trzeba pomóc to zrobić,
  • tunele pod miastem zajęła silna bestią, trzeba ją zlikwidować,
  • galemolog z Kardath oferuje swoje usługi za drobną przysługę,
  • ktoś podcina jeden z łańcuchów, ginie wiele osób, jeszcze więcej jest rannych, należy go odszukać za wszelką cenę inaczej może powtórzyć się to co zrobił,
  • przemytnicy ziół przywieźli smocze ziele które przyciąga morskie bestie, trzeba ich odszukać i odebrać ziele zanim napływające stworzenia całkowicie zatrzymają prace portu.
Bookmark the permalink.

20 Comments

  1. Ciekawa lokacja, aczkolwiek rozpatrując jej użyteczność dla ŻO muszę zauważyć, że miejscowym za łatwo poszło z Czerwonymi Piratami. Szczątkowe opisy AS-a cały czas dają mi do zrozumienia, że CP to całkiem spore mocarstwo zdolne całymi wiekami opierać się przed próbami pacyfikacji ze strony uruków. Takie mocarstwo powinno sobie bez trudu poradzić z Kiran w początkowej fazie kolonizacji wyspy, więc może warto zastanowić się nad wątkiem sojuszu miejscowych z przynajmniej jednym wpływowym pirackim władcą (a motywem mógłby być najzwyklejszy w świecie wątek romansowy).

  2. Oryginalna i ciekawa koncepcja. Daje duże możliwości fabularne. Gratuluję pomysłu.

  3. Bardzo fajna lokacja, niezwykle barwna i łatwa do użycia. Zasadniczo nie mam uwag i biorę to w takiej formie, jakiej jest. Warto by było co najwyżej zrobić korektę tekstu i nieco go wygładzić (miejscami przeskakujesz na bardzo kolokwialny styl, nie wiem czy to celowy zabieg, mi niespecjalnie się to podoba)

  4. Niestety mój styl pisania nie jest zbyt płynny ponieważ nie używam słowa na codzień do pisania tekstów. Programowanie powoduje wtórny analfabetyzm. No i nie mam czasu na wielokrotne poprawianie tekstu :]
    Może jeszcze trochę nad nim posiedzę.

    Dzięki za uwagi. Ten romans Keth to naprawdę świetny pomysł. Wart rozważenia. Całkowicie zapomniałem o tym że lokalizacja nie jest zbyt bezpieczna dla takich miejskich inicjatyw. Tutaj trzeba będzie poszerzyć opis.

  5. Pierwsze co mi się rzuciło to literówki oraz błędy stylistyczne, niestety. Zdarzało się, że musiałem cofać się dwie linijki aby zrozumieć kontekst. Ale przetrwałem.
    Pierwszy zarzut to kalendarium. A właściwie jego brak. Nie wiemy kiedy i Kiran przybyła na wyspie i ile lat trwało zasiedlanie i rozbudowa wyspy oraz co się kiedy wydarzyło. Całość tekstu każe nam sugerować, że miasto powstało w ciągu kilkunastu, może kilkudziesięciu lat wstecz. Jednak jeśli to prawda to całość jest mocno naciągana. Jak spojrzymy na mapę to wyspa do małych nie należy. Nie wierzę tym samym że przez tyle tysięcy lat nikt jej nie zaludnił ani nie splądrował lub chociaż nie zbudowano na niej twierdzy jako punkt strategiczny. Ponadto [quote]Postój na wysepce zaowocował odkryciem bogatego złoża złota, [/quote]. No z całym szacunkiem ale niby w jaki sposób owa Kiran natrafiła na te złoża i czemu po tylu latach "cywilizacji" dopiero ona?
    Informacja o tym, że [quote]garnizon w celu pobierania cła i podatków okazało się zbyt drogie w stosunku do poniesionych kosztów[/quote] jest również mało prawdopodobna zważywszy że to na barkach lokalnego władcy leży utrzymanie takiego garnizonu, a skoro na tych rejonach odkryto złoża złota to żadna inwestycja nie byłaby zbyt wysoka aby umieścić tam poborcę podatkowego.

    Jestem również przekonany, że "kupcy" z Get-war-garu podjęli by stosowne środki aby ukrócić taką konkurencję jak na Kiran., zwłaszcza że tam niewolnicy byli tańsi a i wybór miał być większy. Dodajmy że armia to kilkudziesięciu najemników co dla Gildii z Orcusa raczej marne wyzwanie. Już sama blokada Kiran wystarczy aby ukrócić ten niewolniczy proceder.

    Dobra, ponarzekałem trochę ale przyznam, że należy się przynajmniej plus za chęci i sam pomysł. Jakkolwiek moim zdanie do dopracowania.

    P.S. Na koniec. Razi mnie jedno słowo w "Eksport", poproszę o edycję.

  6. Dzięki za uwagi.
    Ad styl – wiem żę jest słaby, nic nie poradzę.

    AD ew. kalendarz. –
    Nie wiem po co kalendarium dla takiego miejsca . … Komu jest ono potrzebne? Ani graczom, ani MG. Nikt nie będzie go zapamiętywał. MG sobie dopasuje, gracze zignorują, jeśli ktoś będzie chciał to sobie stworzy. Informacja wg, mnie całkowicie zbędna.

    Wyspa jest 'pod' strzałką i jest mała 🙂 strzałka niema w całości tę wysepkę przesłoniła.

    Co do złota – napisałem że wyspa jest trudno dostępnym miejscem, więc może Kiran była po prostu pierwszą osobą, która tam wylądowała? Może to ona akurat trafiła tylko na złoto? Opisywanie każdego elementu co do centymetra jest, moim zdaniem, zbędne, Zabija kreatywność MG jeśli wszelkie elementy ujmiemy i wytłumaczymy w opisie.

    AD garnizon, jak zauważył Ketch – jest to strefa wpływów Czerwonych Piratów (podobno dosyć mocno opierających się katańczykom) więc tak czy tak i tu by nie dotarli. Wymaga po prostu doprecyzowania i poszerzenia ich działań na miejscu o czy po prostu nie napisałem. Szybciej będzie ty stacjonował oddział piratów.

    Ad inni kupcy – mogą podejmować próby, jednak patrz wyżej – Czerwoni Piraci raczej nie byliby zadowoleni z jakiejś floty, która sobie pływa po ich wodach i blokuje miejsce z którego ciągną zyski. Tak więc spokojnie może funkcjonować, a próby zablokowania takiego miasta przez np Get-war-garr to materiał na ciekawą przygodę.

    Słowo 'eksport' jest jak najbardziej na miejscu. Jak nazwiesz 'sprzedaż na zewnątrz', Na Orchii na pewno jest słowo, które tak można przetłumaczyć i raczej lepszego nie ma 🙂

  7. W kwestii eksportu jemu chodziło zapewne o te nieszczęsne k…wy…

  8. Kalendarium przydaje się każdemu. Po co pisać historię powstawania miasta skoro nie wiadomo jak długo powstawało ani jak się rozwijało na przestrzeni lat. Nie wiemy nawet ile lat ma Kiran. Dla mnie brak osadzenia wydarzeń w kalendarium to lenistwo. I nie zmienię zdania że daty poszczególnych wydarzeń są ważne choćby dla Ketha, który wspomniał o umieszczeniu tej wyspy w ŻO. (choć o jego wyobraźnię akurat nie ma się co martwić).

    No tak, ta strzałka i napis "Kiran" trochę mylące.

    Złoto – naciągana teoria 🙂 Nie kupuję 🙂

    Garnizon – w takim razie to świetny materiał na wojenkę między Impereium i Piratami. W końcu pokłady złoża oraz tak duże zyski jakie generuje wyspa ze wspomnianej działalności to łakomy kąsek do opodatkowania. Wszak wiemy iż katański skarbiec nie stoi w najlepszej kondycji.

    Kupcy – j.w. warto zainwestować we flote aby czerpać większe zyski i chroniąć własne interesy. W końcu wojna to najlepszy biznes.

    I tak Keth, właśnie o to mi chodziło.

  9. Znalazłem fajny rysunek na moją bohaterkę (rysunek od
    Mancomb Seepwood)
    [center][img]http://fc06.deviantart.net/fs38/i/2008/357/3/6/Soledad_lvl_2_by_Mancomb_Seepwood.jpg[/img][/center]

    Tekst postaram się poprawić i opisać dostrzeżone problemy.

    [center][img]http://th09.deviantart.net/fs70/PRE/i/2011/098/b/6/as_darkness_rises_by_noahbradley-d3di2au.jpg[/img][/center]

  10. Venar:
    Kalendarium niekoniecznie przydaje się każdemu. Ghasta nakreślił rys historii dający ogólne wyobrażenie i to według mnie wystarczy. Przecież tworząc przygody, umieszczaj je w swojej teraźniejszości i rzadko mają oparcie w wydarzeniach przeszłych, a jeśli nawet to jako MG możesz sobie daty uzupełnić jak chcesz.

    Zauważone przez Ciebie konflikty są właśnie tym o co ten opis powinien być uzupełniony, bo dzięki niemu MG dostaje na tacy worek z przygodami.

    Co do złoża złota na tej wyspie to już pisałem ghascie wcześniej na jego blogu że też jest dla mnie dziwne że Kiran znalazła tam złoto. Ale wytłumaczenie może być różnorakie. Po pierwsze wiedziała od kogoś kto się tam rozbił, miała wizję od swego boga, jest wróżbitką i przewidziała że przypadkowo znajdzie złotą żyłę jeśli będzie iść za znakami itd. Tajemnica jak ona to zrobiła może też być tematem fajnej przygody.

    Co do rysunków to są bardzo fajne i klimatyczne.

  11. Nie zgadzam się Avnar, podanie dat, nawet tylko w tekście bez podania klasycznego kalendarium tworzy klimat, historię otaczającego świata w który wkomponujemy przygody. Gdyby to nie było potrzebne to równie dobrze można byłoby opisać świat i nie cofać się wstecz a tylko napisać zdawkowe informacje, że kiedyś tam było państwo reptiliońskie, które istniało kilka tysięcy lat a potem nastał czas orków i trwa on kolejne kilka tysięcy lat; itd. itd. bo przecież "jako MG możesz sobie daty uzupełnić jak chcesz".

    Ja wiem że to walka z wiatrakami bo o tym mówię już w kolejnym komentarzu przy okazji różnych artykułów ale jak chcecie tworzyć świat, historię, opisy itd skoro podchodzicie do tego "po łepkach".

  12. Masz prawo się nie zgadzać, ale nie zakładaj proszę że ktoś opisał coś po łepkach jeśli według niego takie Kalendarium nie jest ważne. Przecież same KCety ASa w formie jaką mieliśmy, takowego nie posiadały a jakoś dało się grać i prowadzić. Jesteś kreatywnym MG to sobie to uzupełnisz jak będziesz chciał.

    Tak w ogóle to jest to właśnie przykład wiekszego problemu, w którym chodzi o to że czytający zwracają dość mocno uwagę na to co według nich im w tekście nie pasuje a nie skupiają się na tym co z niego można wycisnąć. Więcej swobody w traktowaniu takich tekstów, nikt nie napisze go tak żeby każdy był zadowolony. Jeśli czegoś brakuje to można to swobodnie dodać. Jeśli Ghasta będzie chciał to dopisze Kalendarium, ale jeśli tego nie zrobi to sobie uzupełnijcie.

  13. avnar trafił w sedno. Zamiast wybierać i dopasowywać, niestety znacząca większość ciągnie każdy w swoją stronę. Dlatego również, tak wiele pomysłów na portalu umiera śmiercią naturalną. Najbardziej kreatywną grupą był MAK, dlatego również tej grupy jest najwięcej ciekawych pomysłów.

    Pomysły ghasty mają potencjał, jednak nie bardzo wciąga w nie innych użytkowników.

  14. Nie do końca się z tym zgadzam. Mamy choćby kalendarium panowania orkowych imperatorów a w wielu wzmiankach opisujących historię mamy odniesienie do lat w jakich dane wydarzenie miało miejsce. Poza tym argument, że skoro AS czegoś nie zrobił jest nie dość, że nie trafiony to jeszcze niesmaczny. To, że ktoś czegoś nie dopełnił nie znaczy, że my mamy to powielać.
    Tu nie chodzi o to, że ja coś ciągnę tylko w swoją stronę. Materiały tutaj publikowane są tak naprawdę dla wąskiego grona zapaleńców. I nawet jeśli jest to głos tylko jednej osoby to może warto się nad tym pochylić i uzupełnić tekst zamiast pisać "Jesteś kreatywnym MG to sobie to uzupełnisz jak będziesz chciał".

    I na koniec jeszcze jedno. W swoim pierwszym poście pod tym materiałem napisałem "plus za chęci i sam pomysł", więc…

  15. Zabawne są takie komentarze. Venar zrobiłeś Kowala Run – [i]plus za chęci i sam pomysł[/i]. Profesja jest niegrywalna, ale [i]Jesteś kreatywnym MG to sobie to uzupełnisz jak będziesz chciał[/i]. Kiedy próbował go przerobić ghasta to miałeś pretensje. Efekt – każdy poszedł w inną stronę. Łatwo jest krytykować, co czynisz Venar, jednak różnica jest duża, ghasta zaproponował propozycję poprawy, a u Ciebie tego brak. Zgadzam się z twierdzeniem, że nawet jeden głos jest ważny, tylko, żeby ten głos był coś wnosił, a nie tylko negował.

  16. Mimo że ostatnio bywałem sarkastyczny to tym razem nie krytykowałem ASa. Podałem po prostu przykład tego że w systemie pełnego niedomówień świetnie się wszyscy czuliśmy, grając i prowadząc. Nie potrzebne nam były Kalendaria, opisy religii, ras itd. Każdy z Nas stworzył oryginalny świat w którym dało się grać.

    Ja po prostu zauważyłem że wiele osób które pokusi się o komentarz (chwała im za to) czasami dobija twórców zwracając uwagę na elementy czy drobiazgi które mogą być przez nich samych dopisane. Mimo że wynika to z chęci do dopracowania materiału czasem osiąga zupełnie inny efekt.

  17. Czegoj, a co jest zabawnego w moim komentarzu?

    Jesli chcesz dyskutować o Kowalu to proponuję to zrobić w odpowiednim miejscu, nie tutaj. Zwłaszcza, że piszesz tutaj co innego niż w prywatnej rozmowie.

    Co do mojej krytyki to chyba nie doczytałeś wszystkiego co napisałem wcześniej. Napisałem swoje uwagi, do których Ghasta się odniósł (odsyłam do postów nr 5, 6, 8) a ja nie drążę dalej tego zwłaszcza że podobne uwagi miał avnar a ghasta obiecał poprawki.
    Forsuję cały czas te nieszczęsne daty bo uważam je za istotne w konstruowaniu świata.

    I tak Avnar, zgadzam się, że w systemie jest pełno niedomówień. Pytanie czy chcemy je powielać?

  18. Zabawne jest to, że tak mocno wskazujesz czyjeś niedoróbki, a swoich nie poprawiasz (chociaż też deklarowałeś poprawki). Jeśli już ktoś stara się Cię poprawić, to masz pretensję (mniejsza o większość tych poprawek). Twoje uwagi widziałem (i nie musisz mnie nigdzie odsyłać), z częścią się zgadzam, co nie zmienia faktu, że akurat kalendarium w tym przypadku jest zupełnie zbędne, albo prawie zbędne. Miejsce takie jak Kiran to raczej lokalny folklor nie bardzo wpływający na całość Orchii w odróżnieniu do Kowala Run.

    [quote]Zwłaszcza, że piszesz tutaj co innego niż w prywatnej rozmowie. [/quote]

    Takich argumentów wcale nie używaj, bo nie wszyscy je znają, więc zostaw je dla siebie. To, że Kowal Run w wykonaniu ghasty podoba mi się znacznie mniej niż Twój to dwie różne rzeczy i mają się nijak do dyskusji na temat Kiran. Gdybyście się dogadali i zasiedli wspólnie pewnie przyniosłoby to znacznie więcej korzyści, a tak mamy dwóch Kowali i obaj średni. Tak samo w przypadku Kirian zasiądź, uzupełnij o to czego Ci brakuje pokaż ghaście i po zaakceptowaniu przez niego, będziemy mieli ciekawe miejsce z dodatkowym kalendarium. Tyle mam do powiedzenia w tej kwestii i kończę tą jałową dyskusję.

  19. [quote][b]czegoj [/b]
    To, że Kowal Run w wykonaniu ghasty podoba mi się znacznie mniej niż Twój (..) .[/quote]
    Hlip, hlip, ranisz me uczucia 🙂

    Dajcie sobie luz.

    Kalendarium nie dopiszę, tak jak pisałem wcześniej. Gdyby jego obecność miało uzasadnienie to by się pojawiło, wg mnie nie ma ponieważ nic nie wniesie do rozgrywki. Jeśli venar masz jednak ochotę je stworzyć, zapraszam, nie widzę przeszkód, dogadamy się.
    Aktualnie przepisałem tekst w jakichś 70% z uwzględnieniem uwag (wpływ Czerwonych Piratów, trochę więcej o przybyciu pierwszy raz na wyspę, dlaczego piraci nie atakują a chronią i dlaczego nie ma katańczyków itd). Może dokończę w przyszłym tygodniu i zaktualizujemy tekst. Jeszcze złapię za nogę jakiegoś korektora to nie będzie tak strasznie słabo stylistycznie

  20. Ciekawa lokacja i świetna miejscówka dla BG, szalonych, zapijaczonych dziwkarzy jakimi są BG:-))
    Ale tak na poważnie ghasta dobra robota.
    Mnie też kalendarium nie jest potrzebne, co do garnizonu i wpływu Katana czy CP to pomysł Ketha z tym romansem z jednym z władców CP jest świetny:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *