Mroczni Bracia Reptillioni

Lahaganie! Lahaganie! – krzyk rozpaczy rozdarł nocne powietrze. Prymitywne ostrze ledwie o łuskę minęło twarz Csashas’a.

Lahaganie! Dopomóż swoim sługom! Impet kolejnego ciosu topora dzikiego wojownika roztrzaskał tarczę reptilliona posyłając go na ziemię. Złakniony krwi potężnie zbudowany wojownik o łbie przypominającym kozła, postawił kopyto na klatce piersiowej Csashas’a.

Lahaganie… dlaczego opuściłeś… swój… lud? W oku reptilliona pojawiła się łza. Raz jeszcze spojrzał na wrak statku, który tego ranka rozbił się na tej przeklętej wyspie. Martwe ciała towarzyszy broni, którzy przez ostatnie dwa lata byli u jego boku walcząc ze sztormem, morskimi bestiami, głodem i brakiem nadziei teraz miały zgnić na końcu świata, bez należnego wojownikom pochówku, bez modlitwy, a wszystko dlatego, że on- Csashas- zawiódł swój lud. Nie dopełnił przysięgi, jaką złożył wiele lat temu przed Musagą Duru- ostatnim władcą reptillionów.


Dwunastu wyśmienitych kapitanów stanęło przed obliczem władcy. Gotowi do największych poświęceń oczekiwali rozkazów godnych ich dotychczasowych dokonań. Teraz, gdy padły słowa władcy stali w osłupieniu, niedowierzając. Oto wielki władca imperium reptillionów mówił im o klęsce ich własnej rasy i braku nadziei na zwycięstwo. Oto oni- oczekujący godnej śmierci w bitwie, z imieniem Lahagana na ustach mieli wyruszyć w nieznane, by już nigdy nie powrócić w rodzinne strony. Musaga Duru huknął swym młotem o podłogę, na znak zakończenia rozmowy. Jedenastu kapitanów posłusznie opuściło komnatę imperatora. Csashas stał nieruchomo, a w jego głowie wciąż rozbrzmiewały pojedyncze słowa …klęska… wyprawa… najważniejsze przetrwanie naszej rasy…. za każdą cenę.

„Dlaczego Lahagan nas opuścił Panie?”- kapitan wychrypiał niepewnym, rozgoryczonym głosem.

Władca podniósł się z tronu, pospiesznie podszedł do Csashas’a wymierzając mu srogi policzek ubraną w rodowe pierścienie dłonią.

„Nigdy nie wątp w swego boga Csashas’u! Nasz czas dobiegł końca. Od ciebie zależy, czy ktokolwiek wspomni jeszcze o dorobku naszej rasy, gdy ostatni reptillion padnie z młotem w ręku broniąc Archagasty”.


Wojownik o głowie kozła uniósł nad ziemię głowę reptilliona, by wszyscy dostrzegli, jak wkrótce jednym ciosem prymitywnego topora odzieli ją od tułowia. Oto trofeum godne wojownika. Kiedy pokaże je w wiosce, wszystkie najlepsze samice będą należały do niego. Ten wróg był wymagający, padło wielu braci z plemienia, ale za chwilę głowa obcego wodza ozdobi pas zwycięzcy.

„Nie. Nie ja zawiodłem Panie, lecz Lahagan! Po cóż wyrywał nas z objęć mroków, skoro teraz w najcięższej godzinie porzucił swój lud?! Kłamca! Zdrajca! Przez wieki mój lud oddawał cześć Tobie Lahaganie na próżno! Nasz hołd należał się tym, których nakazałeś się wystrzegać. Oni nie porzuciliby tak łatwo swych wyznawców.”

„Nata- Kranto!!! Tobie oddaję swą duszę! Pozwól mi jedynie na zemstę!”- wojownik odruchowo puścił ofiarę zaskoczony energią, jaka wypełniła nagle ciało człowieka- jaszczura.

„Nata- Kranto”! – złowrogi, niezrozumiały krzyk wypełnił pobitewną ciszę, niemal natychmiast zerwał się wiatr, a cienista mgła oplotła kopyta niedawnego zwycięzcy. „Najlepiej będzie ściąć ten łeb jak najszybciej”- pomyślał unosząc topór, gdy przeraźliwy wysoki ton przeszył powietrze. Piasek stał się czarny i gorący jak kamienie z paleniska, a pomiędzy kopytami zaczęły pełgać małe płomyki koloru krwi.

„Nata- Kranto!”- płomienie gwałtownie uniosły się z ziemi ogarniając wszystkich napastników. Rycząc z bólu, poparzeni nienaturalnym, przeklętym ogniem dzicy wojownicy rzucili się na ziemię.

Csashas powstał powoli, jego dłonie wypełniło życie, zdawało mu się, że rozpalony ogień pulsuje w jego żyłach, gdy podszedł do pierwszego ze swych poległych towarzyszy – „powstań w imię Nata- Kranty bracie”.

Komentarz dla Mistrzów Gry

  • 12 okrętów wyruszyło w czterech kierunkach świata, nie komunikując się ze sobą już po wypłynięciu,
  • Losy okrętów nie są znane, nikt też ich nie szuka, gdyż całość została utrzymana w największej tajemnicy. Przeznaczeniem wypraw było przetrwanie pamięci o rasie, stąd na pokładach statków było wiele cennych ksiąg i dzieł historycznych.
  • Wyprawa Csashas’a liczyła 3 okręty, 2 zatonęły podczas burzy, niedobitki z trzeciego, zaatakowanego i zniszczonego przez morską bestię dotarły na nieznaną wyspę, gdzie lokalne plemię ludzi- kozłów zgotowało im krwawe powitanie,
  • Za wyjątkiem Csashas’a, pozostali przywróceni nie są śmiertelnikami w ujęciu technicznym, a raczej półdemonicznymi bytami, fakt przywrócenia do życia przez Nata-Krantę nieść będzie pewne wynaturzenia, jakie konkretnie pozostawiam Waszej wizji,
  • Co będzie dalej, jakie są zamierzenia upadłego reptilliona Csashas’a pozostawiam Wam, można z tego stworzyć nieliczną (kilkunastu członków) rasę mrocznych reptilionów, bądź podwaliny sekty, która zechce zniszczyć Katana, lub powróci, by polować na niedobitki reptilliońskiej rasy, obwiniając ich o upadek rasy, być może też lokalne plemiona okażą im uległość przestraszone pokazem mocy (któryś dzikus mógł przeżyć), być może napotkają sharany i nakłonią je do wyprawy na orcze imperium wyjawiając całą swą wiedzę o Archipelagu Centralnym? Tak, czy owak macie tysiąc, lub więcej lat, by dać tej rasie czas na powrót, bądź pogmatwanie losów Waszych bohaterów.
Bookmark the permalink.

0 Comments

  1. Wydaje mi się, że słyszę szczęk głodnych szczęk 🙂 Czyżby nadciągali konserwatywni ortodoksi zwabieni apokryficznym mianem Musagi Duru niczym łaknące krwi rekiny? 😀

  2. Pomysł na przetrwanie pamięci o reptilionach – ciekawy. Csashas jako Wojownik Chaosu niosący gniew Mrocznych Bogów na Orchię, to byłoby to. Można by to powiązać z pomysłem Avnara na Reptiliony skrycie odbudowujące swe siły w sojuszu z Wielkimi Smokami. 😉 Dla mnie czad.

  3. Pomysł zacny, definitywnie godny rozwinięcia. Keth, jak myślisz: coś takiego znalazłoby miejsce w ŻO?

  4. Fuck! (ghasta wiesz o co mi chodzi…)
    Bardzo dobry pomysł oczywiście.

  5. Coś-tam dało by rade z tym zrobić.

    O ile zapomnieć o wprowadzeniu opartym o podręcznik 😛 to jakiś sens takie rozwiązanie ma 🙂

  6. Niecodzienny punkt widzenia. Ciekawy "zalążek" większego pomysłu, taka myśl. Chyba trochę trzeba podszlifować, patrz: przeżywa kapitan z bandą wskrzeszeńców. To prowadzi do problemu prokreacji i ciągłości rasy reptilionów. Chyba, że traktować to jako zemstę jednego, zawiedzionego repta.

    Duże piwo za kolejny zacny pomysł! 🙂

  7. Bardzo fajny pomysł. Ciekawe powiązanie repków z siostrzyczkami :). Dorzuciłbym jeszcze że orki polują na wszelkie informacje na temat tych okrętów, bo sami mogą mieć jakąś mroczną przepowiednię ich dotyczącą. Można dorzucić historię o pakerskich artefaktach wywiezionych w dal, zaginionych kamiennych tablicach, statkach wypełnionych złotem czy nawet wtrącić legendę o repkach polujących na KCety. To takie pomysły dotyczące pozostałych załóg.

    Tak jak wspomniał Araven, rzeczywiście nie przeszkadza podpiąć ten pomysł pod moją propozycję współpracy z Wielkimi Smokami. Zawsze można twierdzić że zaczęła się ona właśnie wtedy, bo kilka smoków zostało przekupionych albo przekonanych do sprawy repków.

  8. Śmiało. Róbcie z tym co chcecie. Właśnie w takiej ortwartej formie chciałem Wam to zaprezentować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *