Pajęczy cień i biały kieł

Walgar – ciąg wysp będących niegdyś kolebką reptillionów i sercem ich prastarej cywilizacji, teraz pozostający od tysięcy lat terytorium zniewolonym i skutym okowami brutalnych praw narzuconych pokonanym jaszczurom przez nowych panów świata. Reptillioński marionetkowy władca, wiekowy Sartar, sprawuje na Walgarze rządy oparte na prastarych tradycjach i pozbawionych dawnej świetności obyczajach, ale każdy jego krok jest śledzony przez bystre oczy książąt-przedstawicieli, a każdy wydany edykt wymaga wpierw upokarzającej akceptacji przedstawicieli Ostrogaru.

Przykład ludzkich królestw, zwłaszcza Osmundu, budzi zrozumiałą zazdrość w umysłach wielu młodych ambitnych reptillionów żyjących nadzieją na zrzucenie imperialnego jarzma. Chociaż od wieków katańskie represje nie są już tak dotkliwe, Walgar wciąż pozostaje terytorium okupowanym, płacącym Katanom srogi haracz, pozbawionym prawa do posiadania własnej armii i floty oraz oddającym Ostrogarowi odnawiany każdego roku haniebny hołd.

Imperialna reforma monetarna (9455-9457 KI) pociągnęła za sobą wiele skutków ubocznych, wśród nich zaś ogromne zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą do katańskich kopalni złota. W opinii wielu możnych uruków rozumne jaszczury były dużo więcej warte jako górnicy od pozostałych człekokształtnych ras, zarówno przez wzgląd na swą fizyczną krzepę jak i uzdolnienie w kierunku prac w kamieniu. To właśnie stało się powodem ustawicznego nękania Walgaru przez przypływające z północy niewolnicze statki, oficjalnie należące do szlacheckich rodów z Orkusów, w rzeczywistości jednak stanowiące istotny element szeroko zakrojonej operacji Ostrogaru mającej na celu pozyskanie ogromnych rzesz nowych niewolników.

Król Sartar stanął w obliczu zagrożenia, któremu nie potrafił z prostych przyczyn zapobiec: pozbawione własnych okrętów nadmorskie miasta i miasteczka Walgaru nie mogły się bronić przed przemieszczającymi się szybko i uderzającymi bez ostrzeżenia łowcami niewolników, napadającymi na przybrzeżne sadyby i znikającymi błyskawicznie na otwartym morzu. Ustawicznie proszeni o pomoc katańscy hyrtani reagowali na owe prośby dziwnie niemrawie, rzadko wysyłając w morze stacjonujące na wyspach Walgaru imperialne galery i nie odnosząc praktycznie żadnych zauważalnych sukcesów w zwalczaniu niewolniczego procederu.

Członkowie kilku dumnych arystokratycznych rodów z Archagasty szybko dostrzegli w działaniach hyrtanów pewien głębszy obraz, który utrwalił ich w podejrzeniu istnienia spisku. Skupieni wokół charyzmatycznego, poszukiwanego już przez imperialne władze Rassagara Karmazynowego, reptillioni ci zaczęli podejrzewać, że walgarscy hyrtani przymykają oko na proceder uprawiany przez łowców niewolników, najpewniej realizując rozkazy płynące wprost z Ostrogaru. Najistotniejszym argumentem wysuwanym przez popleczników Rassagara na sekretnych naradach był fakt, że Sahra – położona na zachodzie Walgaru odszczepieńcza enklawa rozumnych jaszczurów oddających monoteistyczną cześć Katanowi – pozostawała wolna od prześladowań łowców niewolników.

Rozgniewani prześladowaniami reptilliony wzniecili w kilku miastach Walgaru zamieszki, które zostały stłumione przez gwardię króla Sartara. Chociaż wtrącani do lochów buntownicy miotali klątwy na głowę wiekowego władcy, jego interwencja w rzeczywistości uchroniła uczestników zamieszek przed znacznie sroższymi karami – gdzie bowiem sędziowie Sartara skazywali popleczników Rassagara na lata uwięzienia i przepadek majątku, urzędnicy imperialni podlegający bezpośrednio hyrtanom uznawaliby wyłącznie kary śmierci poprzedzane publicznymi torturami.

Nie mogąc się otwarcie przeciwstawić hyrtanom, spiskowcy wpadli na pomysł wymagający ogromnej dyskrecji i zaaranżowania wielu porozumień, ale mogący przynajmniej po części zaspokoić ich chęć wyrządzenia szkody znienawidzonemu Imperium. W gabse-ranie 9456 KI ich wysłannicy zdołali nawiązać kontakt z Białymi Piratami, wdrażając w życie tajemny plan wymierzony w Sahrę.

Wojna Gęsich Piór

Uważający się za prawowitych dziedziców pradawnego Lahagana i tworzący starannie zakamuflowaną lożę reptilliońskich arystokratów, zausznicy Rassagara Karmazynowego nie poprzestali jedynie na sekretnych układach z korsarzami południowych mórz. Oprócz tego poczęli inwestować duże sumy w rekrutację cudzoziemskich najemników, tworząc w nadmorskich społecznościach garnizony karnych i dobrze wyekwipowanych żołnierzy zaciężnych zwalczających łowców niewolników. Działania te zwróciły natychmiast uwagę książąt-przedstawicieli, ale pierwsze próby zablokowania cudzoziemskiej rekrutacji spełzły na niczym w obliczu osądów wydanych przez wysokich rangą kapłanów Oriaka i Asteriusza, powołujących się na lukę prawną umożliwiającą miejscowym władykom Walgaru wystawiania na swój koszt prywatnych oddziałów tak długo, dopóki w ich skład nie wchodzili pochodzący z Walgaru reptillioni.

Uznając prawne ograniczenia, hyrtanowie przystąpili do innego rodzaju wojny, tropiąc źródła funduszy gromadzonych dla celów rekrutacji najemników i próbując przejąć je na korzyść imperialnego skarbca – rozpoczęli tym samym wojnę, w której większą od miecza wartość miało gęsie pióro i gdzie nieopatrznie wypowiedziane słowo potrafiło wyrządzić więcej szkody niż dobrze wymierzony cios toporomieczem.

Lecz te zmagania, toczone przez cały rok 9456 KI w kamiennych salach imperialnych sądów i w zakurzonych pracowniach skrybów spisujących kupieckie transakcje, pozostały w przeważającej mierze nieznane zwykłemu ludowi, koncentrującemu uwagę na tym, co działo się w międzyczasie na oblewających wyspy Walgaru morzach.

Białe grzywacze i żelazne kajdany

Krążący na wodach Walgaru łowcy niewolników korzystali z niewielkich, ale bardzo szybkich szkunerów przystosowanych do przewozu żywego towaru, a przy tym w wielu przypadkach strzeżonych imperialnymi glejtami i katańskimi banderami. Okręty wojenne podlegające walgarskim hyrtanom w najmniejszym stopniu tym jednostkom nie przeszkadzały, a prywatni kapitanowie najmowani przez reptilliońską szlachtę byli zbyt nieliczni, by skutecznie blokować łowcom dostęp do nadmorskich osad.

Na przybrzeżnych wodach regularnie dochodziło do niewielkich starć, z których w większości przypadków obronną ręką wychodzili łowcy niewolników, coraz częściej gromadzący się pod rodowym znakiem tana Keinana Krwawego, mieszańca krwi z Imperium pływającego na wielkim czarnym szkunerze Vanaren. Popierający Rassagara Karmazynowego reptillioni szybko doszli do wniosku, że Keinan planował swe rajdy dzięki otrzymywanym z lądu informacjom, płynącym być może nawet z dworów hyrtanów. Opłacani przez niego szpiedzy śledzili ruchy najemnych okrętów i zaciężnych oddziałów strzegących walgarskiego wybrzeża, wskazując łowcom niechronione wioski, a także coraz częściej zupełnie niezwiązane z niewolniczym procederem kupieckie kogi i holki kursujące pomiędzy Walgarem i księstwami krasnoludów.

Te właśnie akty piractwa, uderzające boleśnie nie tylko w interesy gildii kupieckich z Awarimu, ale również Białych Piratów, popchnęły tych drugich do działania mającego położyć kres poczynaniom floty Keinana. Nękający Sahrę korsarze potraktowali rywalizację ze strony Keinana jak policzek i zmazę na wątpliwym pirackim honorze, przerzucając w kepon-ranie 9456 KI na wewnętrzne morza pomiędzy Ciągami Walgaru i Gutum-guru kilkanaście dużych korsarskich statków. Tam, gdzie nic nie mogli zdziałać bezradni wobec katańskich glejtów zaciężni kapitanowie, mający sobie za nic imperialne bandery piraci słali na dno każdy przechwycony szkuner łowców niewolników.

Epilogiem tej zaciekłej konfrontacji okazała się bitwa u Przylądka Granitowej Iglicy 7 shnyk-ranu 9456 KI, w której spotkało się pięć wiedzionych przez samego Keinana szkunerów oraz osiem ciężkich holków Białych Piratów pod banderą tana Grimnira Szalonego.

Pajęczy cień i biały kieł

Chociaż walki na południowych morzach toczone były jeszcze przez kilka tygodni po bitwie u przylądka Granitowej Iglicy, proceder powszechnego polowania na niewolników dobiegł raptownie końca w ostatnim miesiącu roku 9456 – a powodem jego zaprzestania nie były bynajmniej wysiłki Białych Piratów czy zaciężnych kapitanów najmowanych przez reptilliońskie miasteczka.

Budząca grozę swą skalą inwazja sharanów na północne wybrzeże Archipelagu Centralnego nieomal rzuciła na kolana strategów Imperium, zmuszając ich do sięgnięcia po wszelkie dostępne rezerwy. Ścigani rozpaczliwymi rozkazami, wciąż jeszcze aktywni na wodach Walgaru łowcy niewolników opuścili południowe akweny pod koniec roku 9456, płynąc na północ niemal żagiel w żagiel ze zmierzającymi z odsieczą Katanowi flotami krasnoludzkich księstw i Elmanalu.

Na miejscu pozostali w zamian Biali Piraci, korzystający z osłabienia lokalnych garnizonów i coraz bardziej rozzuchwaleni łupieżczymi najazdami. Kruche porozumienie między nimi i sekretnym sprzysiężeniem Rassagara szybko przestało istnieć, przegrywając w starciu z zyskami materialnymi korsarzy. Trzeźwo myślący reptillioni przestali łączyć z południowymi piratami jakiekolwiek dalsze plany obalenia imperialnego jarzma, uważnie w zamian śledząc rozwój dramatycznych wydarzeń na północy Kartarii. Chociaż w obronie Orkusów nie wziął udziału żaden korpus walgarski, zarówno rojaliści jak i spiskowcy mieli wśród obrońców Imperium dość wielu szpiegów i przyjaciół, by zyskać dostęp do pełnego obrazu krwawej kampanii.

Imperium złamało kręgosłup strasznej pajęczej armii w pierwszej połowie roku 9457 KI, ale poniesione w kilkumiesięcznej wojnie straty okazały się dla By-Rygyna zbyt ciężkie, by Katan z miejsca odzyskał pełną kontrolę nad całym Archipelagiem. Zachęcony wyraźnym osłabieniem Imperium Rassagar rzucił wszystko na jedną szalę i 39 sgun-ranu 9457 KI wyprowadził swe siły z ukrycia stając do boju zarówno przeciwko dworowi króla Sartara jak i odszczepieńczej enklawie Sahry.

Lecz to już inna historia…

Bookmark the permalink.

11 Comments

  1. brawo oby takich debiutów było więcej

  2. Tak zastanawiam się jak wykorzystać takie motywy w przygodzie :).

  3. Trzeba naciskać na Aravena, żeby przygotował zestaw shortów! 😉

  4. Konkretne i odważne. Dotyka bezpośrednio historii najświeższej i jak dla mnie ma wiele zastosowań fabularnych. Git 😀

  5. Świetnie napisane, naprawdę dobra robota !!

  6. Ciekawe, wkracza śmielej w epickość niż pozostałe materiały z ŻO. Zarysowana historia daje szansę repkom na jakiś zryw narodowy. Nasuwa również wiele innych pomysłów jak choćby:
    – możliwość potępienia reptillionów, którzy jak zdrajcy współpracujący z sharanami, swym powstaniem wbijają w imperium nóż w plecy
    – powstaje pytanie co z Ghastą? Czy przyłączy się do ruchu wyzwoleńczego, czy też może zdając sobie sprawę ze swego niekorzystnego położenia, będzie się od całej sprawy odcinała? Czy zostanie kozłem ofiarnym imperium, czy też może zdrajcą rasy?

    Z pomysłów przedstawionych w materiale podobał mi się szczególnie ten o werbunku najemników i prawnych przepychankach w katańskich sądach. Doceniam sposób obejścia ograniczeń narzuconych reptillionom i zastanawiam się co się może stać jak najemnicy nie dostaną swoich pieniędzy? Czy wtedy przypadkiem nie zmienią stron i nie zaczną walczyć dla Katana?

    W każdym razie brawo i oby więcej takich materiałów.

  7. [quote]powstaje pytanie co z Ghastą? Czy przyłączy się do ruchu wyzwoleńczego, czy też może zdając sobie sprawę ze swego niekorzystnego położenia, będzie się od całej sprawy odcinała? Czy zostanie kozłem ofiarnym imperium, czy też może zdrajcą rasy?[/quote]

    Ten wątek Żyjącej Orchii może okazać się dobrze wplatać w wizję ASa. Wydażenia które zostały tu opisane będą miały napewno wieloletnie konsekwencje – bardzo możliwe jest więc że opisane w w przygodzie Nalot Króla Gryfonów rozgrywające się w 9493r zajścia są właśnie odpowiedzią na twoje pytanie Avnarze:

    [i]"Jeżeli ktoś ma jakieś szczególne kontakty (np. w jakiejś gildii lub w wyższych sferach), to wypytując się o tą sprawę jestw stanie dowiedzieć się, że wojska katana zajęte są zbytnio sprawą tana Milosa [reptiliona, który ogłosił niepodległość Gasty], by przyjść na odsiecz zagrożonym miastom, ale wiadomo już, że Katan wyslał na pomoc swego wnuka tan Ar-san Katana,niedoświadczonego jeszcze w walce żołnierza." [/i]["Nalot Króla Gryfonów" Artur Szyndler 1992 – pliki .tag]

  8. Brawo Aravenie! Bardzo fajny tekst z mnóstwem zastosowań.

  9. Bardzo fajny artykuł:-)
    A ja się mastugu pytam gdzie ta przygoda co o nie wspomniałeś?

  10. [quote]gdzie ta przygoda[/quote]

    [url]http://www.krysztalyczasu.pl/downloads.php?cat_id=3&download_id=6[/url]

    w katalogu Krysztaly czasu plik: kc_tag.7z

  11. Jest obcięta na rozdziale [i]5-2[/i] więc wiele się z niej nie dowiesz.
    No poza tym, że są w KC jeszcze gryfony jaskiniowe oraz gigantyczne. Zaś sama przygoda to chyba dla postaci na 20 POZ ;-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *