Proroctwo Tingi

W roku 9431 KI, dokładnie dwadzieścia pięć lat przed nieoczekiwanym najazdem sharanów na północną część Kartarii, w zupełnie innym miejscu Orchii doszło do pewnego wydarzenia, które pozornie zwyczajne mimo dramatycznego wydźwięku, miało stać się w swoim czasie brzemienne w skutkach. Daleko na południowym zachodzie, na porośniętym deszczowymi lasami wybrzeżu Tarangi wskutek ogromnych wstrząsów tektonicznych zapadło się pod wodę kilka wielkich wysp. Niszczycielskie trzęsienie ziemi dotknęło niemal zupełnie wyludnionych obszarów Archipelagu Południowo-Zachodniego, ale towarzyszące mu zniszczenia były ogromne. Wielkie fale porwały całe mile kwadratowe dżungli, wyrywając z korzeniami drzewa i unosząc je ku otwartym wodom oceanu. Większość będącego pozostałością kataklizmu drewna szybko zatonęła nasiąknąwszy morską wodą, ale na powierzchni pozostały pnie i konary majestatycznych drzew zwanych w narzeczu tarangańskich tubylców tinga. Drzewa te, cenione przez lokalną ludność za ułatwiającą obróbkę miękkość, miały też inną pożyteczną w oczach tubylców cechę: były niebywale lekkie i doskonale sprawdzały się w roli czółen. Tysiące z nich, zbite podczas kataklizmu w gęstą masę splątanych razem gałęzi, popłynęły niesione falą tsunami i morskimi prądami ku północy, oddalając się raz na zawsze od ojczystych brzegów.

Wielka pływająca wyspa o rozmiarach ledwie dwukrotnie mniejszych od Orkusa Świętego rozpadła się po pewnym czasie na kilka osobnych części, ale wszystkie one zmierzały niesione prądami w jednym kierunku, ku północnemu wschodowi. Jeszcze kilka lat później samotni rybacy z Tarangi wyprawiający się na otwarte morze w poszukiwaniu ławic hubuków widywali niektóre z tych dryfujących butwiejących wysepek na linii horyzontu, ale kierowani przesądami nigdy się do nich nie zbliżali. Po dalszych kilku latach ślad po dryfujących drzewach przepadł, a wraz z nim również świadomość ich istnienia.

Taranga oddzielona jest od Archipelagu Centralnego tysiącami mil otwartego oceanu, przeciętego w kilku miejscach nitkami południowej odnogi Archipelagu Pajęczego. Z racji tak ogromnej odległości i rozlicznych niebezpieczeństw oceanicznej natury, nie istnieje praktycznie żadna komunikacja, a tym bardziej wymiana handlowa pomiędzy Tarangą i Kartarią – i chociaż na Archipelagu Południowo-Zachodnim katastrofalne trzęsienie ziemi odcisnęło swe piętno na niemal każdej zaludnionej krainie, odległy Archipelag Centralny pozostał w błogiej nieświadomości owych wydarzeń roku 9431 KI.

Lecz pewne sygnały zostały odebrane.

W miesiącach kosar-ran i gabse-ran 9431 KI wielu mistyków i wieszczów, zarówno świątynnych jak i samozwańczych wędrownych proroków, doświadczyło niepokojących wizji i złowróżbnych snów. Podobnie sprawy miały się z astrologami praktykującymi czytanie z kości i wnętrzności zwierząt. We wszystkich przypadkach wizje obracały się wokół czegoś zwanego tingą, wibrując zapowiedzią nagłej śmierci, udręki i płomieni trawiących szczątki prastarej cywilizacji. W przepowiedniach opartych na runicznych kościach królowały motywy Srebrzystej Sieci, Odwróconego Drzewa i Niebiańskiego Żaru. Przez długi czas podejrzenia mistyków oraz znających proroctwa możnowładców koncentrowały się na zagrożeniu ze strony sharanów, utożsamianych ze znakiem Srebrzystej Sieci, jednakże w roku 9437 KI na południu Orkusa Małego wybuchły wielkie pożary puszczy, wywołane przez sektę sharamickich ortodoksów chcących oddać w ten sposób hołd swej bogini. W pochłoniętych przez ogień połaciach lasów znajdowały się zarówno stare ruiny kilku kaszteli jak i siedliska gigantycznych pająków, toteż wciąż pamiętający złowieszcze przepowiednie mistycy uznali, iż tego właśnie wydarzenia dotyczyły owe wizje. Niemal wszystkie elementy mistycznej układanki wydawały się pasować: strawione ogniem sieci pająków, zniszczone drzewa oraz święty ogień sharamitów. Tajemnicą pozostawała wciąż sama nazwa tinga, ale szybko uznano, że była ona powiązana z mianem przywódczyni sharamickiego kultu, ludzkiej kobiety o imieniu Ringa.

Tym samym odnotowane w imperialnych księgach astrologicznych Proroctwo Tingi zostało uznane za spełnione i poświęcający całe życie zgłębianiu ostrzegawczych wizji kapłani przestali sobie zaprzątać nim siwe głowy. Przypadek Proroctwa Tingi opisano w kilku księgach na użytek wpływowych stowarzyszeń czarodziejskich lub świątynnych bibliotek, szybko puszczając całą sprawę w niepamięć.

Dopiero całe lata później miało się okazać jak bardzo błędne było owo przekonanie.

Informacje dla Mistrzów Gry

Drzewo tinga jest gatunkiem praktycznie nieznanym mieszkańcom Archipelagu Centralnego. Rośnie w lasach tropikalnych w strefie równikowej, na wyspach Archipelagu Zachodnio-Południowego, określanego w kilku antycznych imperialnych księgach mianem Tarangi. Przez wzgląd na swą niezwykłą lekkość i praktyczną niezatapialność jest wykorzystywane do budowy kadłubów statków i łodzi, ale południowi wyspiarze często wyrabiają z niego broń miotaną, głównie oszczepy i włócznie oraz strzały. W praktyce oznacza to, że wykonane z tingi oszczepy i włócznie w przypadku rzucania zyskują przyrost zasięgu +20% oryginalnego, a strzały i bełty +25% (surowiec ten jest praktycznie niemożliwy do zdobycia przez zbrojmistrzów i łuczarzy z Archipelagu Centralnego, aczkolwiek istnieje pewien opisany poniżej wyjątek).

Chociaż praktycznie nikt nie ma o tym pojęcia, na kilku wysepkach wyznaczających południową granicę Archipelagu Centralnego, pozostających jedynie nominalnie pod władzą krasnoludzkich książąt, a w rzeczywistości dzikich i niemal bezludnych, rosną gaje drzew tinga. Nie wiadomo do końca, w jaki sposób dotarły one tak daleko na północ, najpewniej jednak stało się tak za sprawą nasion przyniesionych morskimi prądami bądź w żołądkach oceanicznych ptaków. Żyjące na tych wysepkach niewielkie społeczności rybaków korzystają z tingi do wyrobu czółen i harpunów, ale zachowują wiedzę na temat tych niezwykłych roślin dla siebie.

Pozostaje jeszcze tajemnica porwanego przez tsunami lasu tinga, wydartego wodami oceanu z wybrzeża Tarangi. Niesione morskimi prądami, niezatapialne wyspy powstałe ze zbitych gęsto razem pni i gałęzi tingi podryfowały na północny wschód, pokonując w przeciągu ponad dwudziestu lat ogromną odległość dzielącą Archipelag Południowo-Zachodni od brzegów wschodniej nitki Archipelagu Pajęczego.

A zamieszkujący tę krainę pająkoludzie szybko zrozumieli, jaki dar zesłali im kapryśni bogowie.

Bookmark the permalink.

3 Comments

  1. Niezły patent, z tym kataklizmem, drzewem Tinga i wpływem tego wszystkiego na Sharanów.

  2. Bo ja wiem, jakby Sharany umiały budować okręty, to inne drzewa też by się nadały. Chyba, że ze swojego bezdrzewnego światka wyemigrowały na inne wyspy, na pływających Tinga. To mogło by pobudzić rozwój ich cywilizacji i przebiegającą ze wzrostem logarytmicznym ekspansję.

  3. Miałem pewien pomysł na przyczyny eksansji Sharanów na Archipelag Centralny, który właściwie nieźle mógłby z tym współgrać. Tekst uzupełnia nieco historię, daje dość swobodną podstawę pod coś, co można bardziej rozbudować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *