Straż miejska

Są takie profesje czy zawody, które stanowią istną kopalnie ciekawych perypetii, niemal gotowych do wprowadzenia do kampanii. Jedną z nich, którą opisze tutaj dokładniej, jest strażnik miejski. Przypomnijcie sobie te wszystkie filmy policyjne – jak wyglądałaby ich akcja, gdyby toczyły się w świecie KC? Warto poświęcić wraz ze swymi graczami trochę czasu na dokładniejsze niż zazwyczaj tworzenie postaci, a potem przy obmyślaniu planu miasta. Niniejszy artykuł stanowi wskazówkę, która może być pomocna w przygotowaniu kampanii policyjnej – czyli dla strażników miejskich.

Najpierw bohaterowie. Polecam stworzenie ich zgodnie ze wszelkimi zasadami. W ten sposób otrzymamy spory zasób faktów z życia postaci: rodzice, rodzeństwo, małżonkowie, dzieci a nawet waga (może świadczyć o zamożności), które stanowią podstawę do wymyślenia historii jej życia. Sama zaś historia nie musi być od razu epopeją dorównującą zawikłaniem i długością brazylijskim tasiemcom. Nie chodzi bowiem o to, by w oparciu o nią wymyślać później wątki kampanii, lecz raczej o to, by gracz zaznajomił się ze swoją postacią – by postać była czymś więcej niż tylko chodzącymi współczynnikami z określonymi umiejętnościami i ekwipunkiem. W tym momencie można powiązać ze sobą poszczególnych bohaterów – mogą być przyjaciółmi z jednej ulicy, którzy znali się w dzieciństwie i młodości, a teraz są dla siebie prawie jak bracia. Współdziałanie ze sobą starych kumpli jest bardziej naturalne niż podejrzanych typków, którzy przypadkowo spotkali się w karczmie. I jeszcze słowo – nie wszystkie osoby w drużynie muszą być koniecznie żołnierzami. Kampania będzie ciekawsza, jeśli w grupie znajdzie się jakiś kapłan, bądź czarodziej, o tzw. elemencie nie wspominając. Wielu strażników miejskich wywodzi się ze środowisk lumpenproletariackich. Z drugiej strony utrzymywanie przez funkcjonariuszy straży zażyłych kontaktów z przestępcami może być niemile widziane przez zwierzchników i opinię publiczną. W podobnej sytuacji znajdą się złodzieje i sowizdrzałowie kumający się z pachołkami miejskimi – choć oczywiście zwierzchnicy i opinia publiczna są w ich przypadku inne, niż u porządnych mieszczan. Mimo to warto utrzymywać taką współpracę – może ona być nadzwyczaj korzystna i owocna dla obu stron. Jedyny problem to zachowanie dyskrecji.

Ogólnie profesje powinny panować do przygody – nie należy oczekiwać, że dobrze urodzony szlachcic zechce spędzać czas utrzymują porządek w mieście. Również dobór ras powinien nie być przypadkowy. W zasadzie kampania, której głównym tematem są przygody strażników miejskich, powinna mieć orczo-ludzkich bohaterów. Mogą zdarzyć się również krasnoludy – te często są przyjmowane do straży z uwagi na swe walory fizyczne i moralne. W największych miastach i miasteczkach krasnoludy nierzadko stanowią od 10 do 40% stanu osobowego gwardii. Pracują solidnie i z poświęceniem, wobec czego nierzadko pełnią wyższe funkcję w straży. Najczęściej zajmują się utrzymywanie broni i zbroi w porządku, dowodzeniem patrolami straży, a także, ze względu na spokojny a zarazem dociekliwy umysł, bywają detektywami. Niestety, niska płaca strażnika może zniechęcić krasnoludy myślące poważnie o karierze. Jeśli nie awansują one dostatecznie szybko, zazwyczaj porzucają niewdzięczno służbę i wstępują w najemną służbę wojskową, lub też zajmują się handlem lub rzemiosłem. Orczy dowódcy straży lubią posługiwać się krasnoludami jako oddziałami uderzeniowymi do zwalczania zamieszek – na ogół dobrze wyszkolona i zdyscyplinowana kilkunastoosobowa grupa brodaczy potrafi z łatwością poskromić rozszalałą tłuszczę. W takich przypadkach zwykle pada kilku zabitych, co nie przysparza krasnalom sympatii wśród mieszkańców.

Dużo rzadziej strażnikami zostają niziołki. Są znacznie słabsze od krasnoludów, a ponadto w społeczeństwie Cesarstwa są one kojarzone przede wszystkim z kuchnią i drobnymi kradzieżami. Patrol straży składający się z małych, brzuchatych ludzików nie budziłby respektu, co najwyżej śmiech. Oczywiście zdarza się sporadycznie, że niziołki pełnią czynną służbę w straży, jednak o wiele częściej robią to co umieją najlepiej – gotują dla strażników. Ich dociekliwość (wręcz wścibstwo) sprawia, że są niezłymi „detektywami”, zwłaszcza, że rzadko przestępcy traktują ich poważnie. Z drugiej strony nie potrafią trzymać języka za zębami, nie powierza się im zatem naprawdę poważnych spraw. Naprawdę rzadko spotyka się starsze, doświadczone niziołki, które pełnią ciężką i niewdzięczną służbę informatora – krótko mówiąc, są szpiegami dobrze zakonspirowanymi w organizacjach przestępczych. Takiej pracy nie powierzy się jednak pierwszemu lepszemu z ulicy – hobbit musi długo pracować na zaufanie miejscowego dowódcy straży, potem zaś za wszelką cenę dochować tajemnicy. Jeśli nie będzie wystarczająco ostrożny – lepiej nie mówić…

W Imperium nie spotyka się praktycznie elfów pracujących w straży miejskiej. Te dumne, wolne i szlachetne istoty zazwyczaj nie poniżają się do patrolowania najbardziej śmierdzących i zakazanych zaułków orczych miast. Same też nie cieszą się zaufaniem oficerów i urzędników. Powszechnie uważa się ich za zniewieściałych, skrytych i zdradliwych. Te krzywdzące stereotypy są szczególnie silne wśród imperialnych urzędników, pełniących różne funkcję. Owa opinia nie jest oczywiście prawdziwa, o czym może świadczyć przykład Olgrionu gdzie straż miejska w 90% składa się z elfów. Zaś w Ghaście znajduję się wydzielona formacja elfów, których zadaniem jest pilnowanie własnej dzielnicy. I w Imperium zdarzają się przypadki współpracy straży miejskiej z elfami, jednak niemal zawsze mają one charakter nieoficjalny, a czasami wręcz tajny. Każde z miast Imperium Owczego jest na swój sposób szczególne. Inaczej będą wyglądać perypetie stróżów prawa w wojskowym mieście a inaczej w kupieckim. Można pokusić się o poprowadzenie kampanii w kosmopolitycznym, wielokulturowym Ostrogarze, lub w mieście na którejkolwiek z granicznych wysp, gdzie strażnicy miejscy, niewiele różnią się od regularnych żołnierzy czy najemników.

Ostrogar olśniewa przepychem i bogactwem. Wokół Katańskiego dworu zbierają się przedstawiciele arystokracji, posłowie z dalekich, bajecznych krain oraz ambasadorowie ościennych państw. W tym mieście znajdują się też największe świątynie wszystkich bóstw Orchii, tu rezydują Najwyżsi Kapłani. Jakby tego nie było, można tu również znaleźć Szkoły Magii, gdzie kształcą się przyszli i obecni czarodzieje. Do tego trzeba jeszcze tylko dodać prawie kilka setek tysięcy mieszkańców (oficjalnych i nieoficjalnych), by otrzymać pełny obraz stolicy. W mieście tym nigdy nie brakuje pracy dla straży miejskiej. Liczniejsze niż gdzie indziej są kradzieże, łatwo też o wywołanie niepokoju wśród niespokojnej biedoty. Mało kto wie, że ulica Ostrogar jest raz po raz poddawana wpływom pewnych wysoko postawionych osób pragnących zachować dyskrecję. W ten sposób próbują one manipulować chwiejnym dworem Katańskim, by ten postępował zgodnie z ich wolą. Do tego dokładają się działania dyplomatyczne i szpiegowskie przedstawicieli innych państw. Jedni będą chcieli zatwierdzenia korzystnych układów handlowych i podporządkowania sobie jakiejś gałęzi gospodarki Imperium, podczas gdy inni będą próbowali rozbicia wewnętrznego i prawnego Imperium. Operacje te są oczywiście prowadzone w największym sekrecie, i nieraz tylko lotny umysł strażnika miejskiego odkryje, że bezsensowne z pozoru morderstwo stanowi koniec nici, prowadzący do labiryntu międzynarodowej intrygi.

Innym miastem jest Ghasta. Tu czasy świetności bezpowrotnie minęły, i dziś niewielu z prostych ludzi pamięta, że miasto to było kiedyś stolicą Imperium Reptylionów. Za to wspomnienia te zachowały się wśród reptylionów, skupionych wokół swoich przywódców, zwłaszcza wśród szlachty. Po cichu marzą oni o odzyskaniu dawnej władzy i powstrzymaniu autorytarnych zapędów Katana. Prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie. Szlachta ta bowiem nie ufa sobie nawzajem, i jest pogrążona w sporach i rywalizacjach, na co dzień skrywanych za wystawnym życiem dworskim. I tu zdarzają się intrygi, nieraz krwawe. Nie mają one najczęściej znaczenia międzynarodowego. Jeśli w Ghaście pojawi się jakiś szpieg – obcokrajowiec, to będzie on raczej zainteresowany tym, co dzieje się w tajnych hodowlach jaszczurzej jazdy. Tu bowiem trwają pracę nad udoskonaleniem i szkoleniem wierzchowców reptyliońskich a takie odkrycie może dać znaczącą przewagę nad polem bitwy.

Natomiast w Get-war-garze znajduję się najstarsza w Imperium Akademia. To, co jest chlubą miasta, niestety często bywa również utrapieniem. Środowisko żaków wprost roi się od inteligentnych, pomysłowych młodych osób, które po raz pierwszy w życiu łyknęły wolności i zrobiły z niej zły użytek. Często tworzą one dobrze zorganizowane gangi, bądź oferują swe usługi potężnym kryminalistom. Choć trudno w to uwierzyć, Akademia ma jeszcze ciemniejszą stronę. Wysoki poziom wykładanej magii oraz medycyny powoduje, że wokół niej gromadzą się tyleż uzdolnieni co szaleni osobnicy, pragnący zgłębiać sekrety wiecznego życia. Efekt tych planów jest najczęściej taki, że zbaczają oni na mroczne ścieżki nekromancji i demonologii.

Możliwość wyboru miasta jest bez liku, pozostaje wybrać najciekawsze klimaty i bliżej określić strukturę straży w danym mieście. Strukturę proponuje stworzyć od dołu, od pojedynczego, prostego strażnika. Ci są zorganizowani w patrole – pojedyncza osoba nie budziłby respektu u nikogo, a jej skuteczność w konfrontacji z nieźle uzbrojonymi bandytami, bądź choćby awanturującymi się pijakami byłaby wątpliwa. Ilość ludzi w patrolu zależy od specyfiki miasta i dzielnicy. Np. w Get-war-garze nie spotyka się patroli mniejszych niż dziesięcioosobowe, zaś w bogatych dzielnicach Ostrogar czy Olgrionu, trzech strażników w zupełności wystarczy. Przeciętny patrol straży miejskiej liczy sobie średnio 4-5 osób. Im liczniejsze patrole, tym mniej ich krąży po ulicach, i na odwrót. Patrolem kieruje dowódca – i znów jego oficjalny tytuł różni się w zależności od miasta, bądź nawet dzielnicy. Zazwyczaj tytuł jest zapożyczony z hierarchii wojskowej: kapral, sierżant są najpopularniejsze. Ale bywają też inne: starszy, szef, naczelnik czy nawet wódz. Do obowiązków dowódcy należy sprawne kierowanie patrolem w celu utrzymania w danej dzielnicy ładu i porządku. Nie jest on jednak uprawniony do osądzania winy i wydawania wyroków. Ma jedynie chwytać podejrzanych i doprowadzać ich do miejskiego aresztu. Często jednak, w sytuacji, gdy panuje ogólny zamęt i rozgardiasz, dowódca patrolu decyduje się na pojmanie wszystkich zaangażowanych w incydent: zarówno domniemanego złodzieja, jak i przekupkę krzyczącą za nim wniebogłosy, czy wszystkich obecnych w karczmie w czasie bójki. Czasami nawet aresztowani są świadkowie zajścia, by potem łatwiej można prowadzić śledztwo. Tak jednak postępują jedynie nadgorliwi dowódcy, bardziej ceniący swą własną karierę od ludzkiej wolności i kosztów, jakie wiążą się z dużą ilością przetrzymywanych do wyjaśnienia. Tu trzeba dodać, iż jeśli pojmani w takiej sytuacji ludzie nie legitymują się szlacheckim pochodzeniem, to mogą długo poczekać na wypuszczenie. W Imperium bowiem tylko sporadycznie określono prawnie czas, przez jaki można trzymać w areszcie bez podania przyczyny. Zazwyczaj w takich sytuacjach górę bierze zdrowy rozsądek, i dobrze znani zatrzymani, którzy cieszą się dobrą opinia są zwalniani do domu, z poleceniem stawienia się na przesłuchanie, jeśli zajdzie taka konieczność. Jeśli jednak urzędnicy ze straży miejskiej zawzięli się na kogoś, kto akurat miał pecha przechodząc obok jakiejś awantury, mogą zapomnieć o jego obecności w areszcie nawet na długie lata. Ze szlachtą sytuacja jest odwrotna – aby zaaresztować kogoś z arystokracji, trzeba posiadać pisemne polecenie władającego danym miastem – i to takie, które odnosi się bezpośrednio do zajścia, w którym szlachcic uczestniczył. Na nakaz taki również można czekać latami, zwłaszcza gdy szlachcic jest bogaty, potężny, bądź ma znajomych, gdzie trzeba.

Wróćmy jednak do zadań dowódcy patrolu. Jego obowiązkiem jest również składanie raportów, które mają w ewentualnej rozprawie wyższą wartość niż zeznania świadka. Zazwyczaj są one składane ustnie przełożonemu dowódcy, a potem, w razie potrzeby, zapisywane. W większych i bardziej zbiurokratyzowanych miastach wymaga się od dowódców znajomości sztuki czytania i pisania, by wszystkie raporty składali na papierze. Niestety wymagania te rzadko kiedy są spełniane – dużo wygodniej jest zatrudnić sobie skrybę. Za to gdy dowódca sięgnie po pióro, raport nieraz staje się małym dziełem sztuki – polecam zaznajomienie się z internetowymi stronami zawierającymi fragmenty z policyjnych raportów. Ubaw po pachy gwarantowany. Raporty Orchijskich strażników nie mogą stać na wyższym poziomie.

Dowódca patrolu jest wyposażony lepiej niż zwykli strażnicy ( korpus okrywa kirys zaś pod nim kolczuga, bardzo do tego zestawu dodawane są naramienniki i nagolenniki płytowe). Na jego tarczy widnieje herb miejski, lub (znacznie rzadziej) znak straży miejskiej. Uzbrojony jest w miecz, do jego wyposażenia należy też róg (w biedniejszych miastach drewniana piszczałka), którego dźwięk wzywa na pomoc znajdujące się w pobliżu patrole. Zaś w siedzibie straży przysługują im małe komnaty służące jako gabinet, oraz szatnia i magazyn służbowego ekwipunku.

Jego podwładni zazwyczaj posiadają zbroję kurtkowe lub lekkie kolczugi, tarczę, włócznie bądź halabardy, a bronie osobiste zależą od własnych preferencji, przynajmniej jeden strażnic posiada kuszę.

Na każdą dzielnicę miasta przypada kilka patroli. Wszystkie one podlegają poleceniom urzędnika, którego można nazwać podkomendantem, choć i w tym przypadku jego nazwa zależy od kolorytu lokalnego. Ludzie ci mogą nosić tytuł kapitana straży, majora, naczelnika straży, głównego strażnika [tu nazwa dzielnicy], wysokiego wodza, czy wielkiego dowódcy. Od tego momentu zaczyna się biurokratyczna dżungla w strukturach straży miejskiej, nie żałuj więc pomysłowości, gdy będziesz określał szczegóły hierarchii. Tytuł powinien być zatem jak najbardziej mylący, i nie powinien się zbytnio różnić od tytułów innych urzędników. Niech w Twojej straży istnieją stanowiska wysokiego naczelnika, głównego naczelnika, naczelnika itd. Gracze spędzą miłe chwile zdobywając wiedze o tym, kto jest kim, kto jest naprawdę ważny. Gdy już uda im się to, nie będą długo się cieszyć zdobytą wiedzą – normalną rzeczą są przecież różne reformy i restrukturyzacje, które wprowadzają zamęt w miejsce porządku, zaś w miejsce zamętu – zamęt podwójny.

Wróćmy do podkomendanta. Rzadko wychodzi on na ulice, jego głównym zadaniem jest zbieranie raportów od dowódców poszczególnych patroli. Gdy na jego terenie wydarzy się jakaś poważniejsza zbrodnia (morderstwo, zuchwały napad itp.), jest on osobiście odpowiedzialny za jej wyjaśnienie. Wówczas może się zdarzyć, że sam będzie badał sprawę. Bardziej popularne jest jednak oddelegowanie do pracy detektywów pracujących dla straży miejskiej (zazwyczaj w każdym mieście jest ich dwóch, jedynie w Ostrogarze i Get-war-garze ich liczba oscyluje około czterech-pięciu). Nową modą jest zlecenie śledztwa łowcom nagród a nawet grupom awanturników podróżujących po Imperium Katańskim, co odbywa się pod płaszczykiem wyznaczania nagrody za ujęcie przestępców. Wadą takiej metody jest niekiedy postępowanie tych osobników w trakcie badania sprawy – często wykraczają poza granice prawa, a i nieobce im są akty wandalizmu i barbarzyństwa.

Oprócz zbierania raportów i nadzorowania co ważniejszych spraw, w gestii podkomendanta leży również przygotowanie materiałów do procesów dotyczących incydentów, które miały miejsce w podległej mu dzielnicy. Tu otwiera się szerokie pole dla korupcji i wszelkich krętactw. Sąd bowiem przed ewentualnym przesłuchaniem świadków (co ma miejsce tylko w przypadku cięższych przestępstw) najpierw czyta przygotowane przez komendanta raporty i inne materiały, i dopiero w oparciu o nie zadaje (jeśli w ogóle) pytanie podejrzanym i świadkom. Dużo częściej jednak, zwłaszcza gdy sędzią jest szlachcic władający danym miastem, wyrok zapada jedynie w oparciu o lekturę tych dokumentów, bądź nawet ich skrótu, przygotowanego, jakżeby inaczej, przez podkomendanta. Do niego zatem udają się ci, którym starcza sumienia i gotówki, by odwrócić bieg sprawy na swoją korzyść. Najczęściej są to bogaci kupcy i rzemieślnicy pragnący wyciszyć jakąś niewygodną dla nich sprawę, np. udział syna w brutalnej bójce, czy – częściej – podejrzenie o przemyt i nielegalny handel.

Jeśli chcesz, możesz w swej kampanii obdarzyć podkomendanta uprawnieniami personalnymi. Byłby on wówczas władny mianować i odwoływać kapitanów patroli. Ciekawiej będzie jednak, gdy te sprawy nie będą zbyt proste. Np. podkomendant może zdegradować dowódcę patrolu, ale do powołania nowego potrzebna jest już zgoda wyższych instancji (najlepiej kilku). Podkomendant jest wyposażony przez straż w pełną zbroję łuskową – zazwyczaj nieprzydatną kompletnie (chyba, że przychodzi dowodzić tłumieniem zamieszek w swojej dzielnicy). Do tego dochodzi duży, dobrze wyposażony gabinet, broń wybranego rodzaju, wierzchowiec, oraz kilku ochroniarzy. W papierkowej robocie pomaga mu kilku skrybów.

Podkomendant otrzymuje również miesięcznie wysoką pensje ( do 100 szt złota). Dużo więcej pieniędzy dostaje jednak z łapówek – chyba, że jest nieprzekupny, co zdarza się rzadko…

Po długiej i skutecznej służbie podkomendant może zostać podniesionym do rangi komendanta. Tutaj tytulatura wznosi się na wyżyny : Wielki Komendant, Kawaler Miasta (tu nazwa), Pułkownik Gwardii Miejskiej, czy Główny Wódz Sił Miejskich, to tylko niektóre z przykładów. Na tym stanowisku kończy się hierarchia zwykłych strażników miejskich. Jak można się domyślać, komendant straży zarządza działaniami wszystkich patroli w mieście, a robi to przez podkomendantów. W jego gestii leży mianowanie na wymienione niżej stanowiska, jak również odwoływanie z nich. Oprócz tego zobowiązany jest kontrolować sprawy prowadzone przez swych podkomendantów, i – kiedy to konieczne – pomagać im. Powinien też czuwać nad tym, czy strażnicy przestrzegają prawa przy wypełnianiu obowiązków.

Do zadań komendanta należy też nadzorowanie spraw, w których poszkodowanymi, bądź winnymi są przedstawiciele innych ras. W tych wypadkach trzeba zachowywać najwyższą ostrożność i starać się o zatwierdzenie ewentualnego wyroku przez tego, komu „nieludzki” przestępca podlega. W przeciwnym wypadku może dojść do poważnego skandalu i komplikacji. Znane są przypadki miasteczek, które poznały znaczenie słów „krasnoludka zemsta klanowa” po tym, jak powiesiły kilku pijanych krasnoludzkich rozrabiaków.

To komendant dysponuje detektywami – osobami o niezwykle bystrym umyśle i szerokim wykształceniu. Jeśli dodać do tego szeroką sieć najprzeróżniejszych znajomości (zarówno w wysokich kręgach, jak i w półświatku), to można rozwikłać nawet najbardziej perfidne i przemyślane zbrodnie, nad którymi zwykli strażnicy łamali sobie bezskutecznie głowy od miesięcy. Detektyw wkracza również do akcji, gdy pojawiają się naciski na szybkie i skuteczne rozwiązanie sprawy. Zazwyczaj są one wysuwane ze strony dworu, bądź od tłumu żądnego surowego ukarania winnych. Niestety, często detektywi robią zły użytek ze swych zdolności – nie starają się znaleźć prawdziwego winnego, lecz raczej wrobić kogoś. Wówczas tak manipulują faktami, zeznaniami i raportami, że wszystko bez wątpienia świadczy o winie podejrzanego. Zazwyczaj w mieście jest jeden detektyw, jedynie w największych miastach ich liczba sięga czterech-pięciu.

Komendant straży jest jedną ze znaczących w mieście osób, wobec czego mądrze jest nie szczędzić środków na utrzymanie z nim dobrych stosunków. Bywa on zatem zapraszany na uroczystości co bogatszych gildii, zaś kupcy i patrycjat miejski obsypują go od czasu do czasu różnymi podarkami. Wszystko po to, by uniknąć oskarżeń o próbę przekupienia osoby, która powinna być przecież nieprzekupna. Zresztą przekupienie komendanta jest trudne. Dostaje on wysoką pensję (sięgającą 100 do 200 szt złota miesięcznie) poza tym straż zapewnia mu często mieszkanie ( w forcie stanowiącym koszary), oraz wyżywienie. Ma też służącego, kilku ochroniarzy, kilkunastu skrybów, a także zbroje i broń do wyboru. Podlega on tylko szefowi straży miejskiej jako całości.

Owym nadrzędnym urzędnikiem jest generał straży miejskiej. Tego stanowiska nie powierza się nikomu, kto nie pochodzi ze stanu szlacheckiego, i nie udowodnił władającemu miastem swego oddania i wierności. Zazwyczaj jest on krewnym panującego. Bywa, że jest ono dziedziczone. O oficjalnych tytułach nie ma co wspominać: normą są bowiem najwyżsi książęta gwardii i tym podobne, jak też stopnie zapożyczone z hierarchii wojskowej. Jego uprawnienia względem straży miejskiej są absolutne. W każdej chwili może kogoś zwolnić, awansować, lub przesunąć na inne stanowisko. To jemu bezpośrednio podlega wydział wewnętrzny, przeznaczony do wykrywania i ścigania przestępstw popełnianych przez samych strażników. Bardzo często ma przywilej zatwierdzania w imieniu panującego wyroków w sprawach kryminalnych, oraz prawo łaski. Ustala wysokość zapłaty dla strażników i nadzoruję pracę skarbnika. W trakcie wojny i oblężenia na nim spoczywa obowiązek dowodzenia działaniami sił miejskich (straży i milicji), jemu też podlega elitarna jednostka uderzeniowa straży miejskiej (co oznacza w praktyce, zależy już od stanu kasy miejskiej – dobrzy najemnicy są drodzy). Ma on też koordynować ewentualne współdziałanie straży miejskiej i wojska. Oprócz tego bardzo często zasiada on w radzie miejskiej, gdzie wypada się liczyć z jego głosem. Rozpisywanie się na temat jego wyposażenia nie ma sensu – najczęściej posiada już bowiem kilka wiosek, mieszka na stałe w pałacu miejscowego władcy. Co ciekawe jego płaca jest skromna, czasami mniejsza nawet niż komendanta.

Straż miejska to nie tylko ponure draby, patrolujące ulice, oraz ich szefowie. Ktoś przecież musi ich karmić, leczyć, dbać o ich uzbrojenie, umundurowanie, morale, od czasu do czasu przeszkalać. Gdyby nie ci ludzie, prości strażnicy z wielkim trudem musieliby wypełniać swoje obowiązki. Często rekrutują się spośród starych weteranów, którym wiek nie pozwala na normalną służbę. Podlegają oni zaś urzędnikowi zwanemu gospodarzem. Teoretycznie jest on równy komendantowi, podlega tylko generałowi, jednak jego uposażenie jest takie, jak zwykłego podkomendanta. Gospodarz jest odpowiedzialny za pracę kowala, płatnerza, zbrojmistrza, medyka, cyrulika, kucharza, krawca i kapelana. Oprócz tego ma on rekrutować i przeszkalać nowych strażników. Często jednak jego praca jak i on sam się niedocenieni. Nie należy jednak nim pogardzać, gdyż on i jego podwładni stanowią nieocenione źródło wszelkich informacji, niestety zazwyczaj niezbyt świeżych.

Nieco bardziej poważany jest mistrz lochu. Jest to urzędnik zarządzający miejskim aresztem i więzieniem. Jego w tym głowa, aby nikomu nie udało się zbiec z tych miejsc. Oprócz tego ma on pieczę nad miejskimi oprawcami, w związku z czym w pewien sposób uczestniczy w przesłuchaniach, tortury stosuję się bowiem aby zdobyć zeznania w każdej prawie sprawie. Znacznie częściej głównym celem mąk jest wydobycie przyznania się do winy – a w takich przypadkach sukces jest kwestią czasu. Mistrz lochu rozporządza strażą więzienną, która nie reprezentuje takiego poziomu, jak choćby zwykli strażnicy, jest za to lepiej opancerzona i uzbrojona – zwłaszcza w broń strzelecką. Owi strażnicy są opłacani gorzej niż, ci patrolujący ulice, a że w tym przypadku możliwości otrzymania łapówki są prawie zerowe, ich frustracja narasta. Znajduje ona ujście w złośliwości i okrucieństwie wobec więźniów – sikanie do strawy skazańców na ich oczach to jedna z łagodniejszych rzeczy, jakie ich spotykają.

Tak z grubsza przedstawia się struktura większości straży miejskiej na terenie Imperium Katana. Jest to jednak tylko szkielet, który trzeba wypełnić dodatkowymi szczegółami, nadającymi konkretnej formacji rys indywidualny. Można to zrobić przez dodanie nowych stanowisk, pośrednich rangą pomiędzy wyżej wymienionymi, bądź na odwrót – usunięcie jakiegoś, i przesunięcie jego obowiązków na stanowisko niższe lub wyższe. Można też zamienić urzędy na kolegialne, np. zamiast komendanta, pięcioosobowa rada komendantów. W największych miastach (Ostrogar, Get-war-garr..) struktura będzie bardzo rozbudowana i skomplikowana, w dużych pojawią się wymienione wyżej stanowiska, w średnich zaś będzie ich mniej. W małych miasteczkach czy wioskach straż miejska praktycznie nie istnieje – zamiast niej są pachołkowie jaśnie wielmożnego władającego danym terenem. Ich obowiązki i prawa rzadko kiedy są spisane i jasno określone. Ludzie ci starają się po prostu wypełniać polecenia swego pana najlepiej jak tylko potrafią (co nie znaczy dobrze).

Warto jeszcze wspomnieć o kluczowej kwestii dla funkcjonowania straży miejskiej, jaką jest jej finansowanie. Najczęściej jest ona utrzymywana z kilku źródeł. Pierwszym są darowizny czynione przez panującego – zazwyczaj niezbyt hojne i nieregularne. Następne to podatki, płacone zarówno przez zwykłych mieszkańców, jak i przez gildie. Ostatnie zaś to grzywny, płacone na rzecz straży w ramach części kary za przestępstwo. Jeśli sąd nakazuje konfiskatę majątku jakiegoś przestępcy, jego część przypada w udziale straży jako zapłata za niebezpieczną pracę. Poza tym istnieje jeszcze finansowanie nieoficjalne, czyli łapówki. Biorą wszyscy, nie ma nieprzekupnych, są tylko tacy co za dużo chcą. Tą drogą można ze strażnikami załatwić dosłownie wszystko – od zmniejszenia kary do skazania na śmierć swoich wrogów – wszystko jest bowiem kwestią ceny. Oczywiście sytuacja taka oznacza, iż straż nie funkcjonuje sprawnie, jest raczej nieskuteczne, ale kto by się przejmował drobiazgami, kiedy wilk syty i owca cała.

To tyle na temat Straży Miejskiej w Katańskim Imperium. Mam nadzieję, że ten tekst zachęci Was do zagłębienia się w barwne i niebezpieczne życie strażnika miejskiego. Ich przygody mogą być o wiele ciekawsze niż ponurych „podróżników” walczących ze złem, ze stworami, z …, bowiem strażnicy miejscy – policjanci Katańscy mogą przypominać zarówno tych z „Nietykalnych” i „Brudnego Harry’ego” jak i z „13-go posterunku”.

Bookmark the permalink.

One Comment

  1. Bardzo ciekawy art, choć zupełnie nie podzielam takiego oglądu Orchii. Jednak jeśli ktoś bardzo lubi świat barwny, ciekawy, dopracowany w szczegółach to na pewno powinien tutaj zajrzeć. Ja osobiście polecam przeczytanie tekstu w całości. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *