Armia Krasnoludów Złotobrodych

(ok. dwóch tysięcy lat przed Katanem)

Opis rasy

Krasnoludy te słyną z miłości do złota. Z tego powodu inne nacje zwą ich złotobrodymi. Być może pomaga w tym również fakt, iż ich brody są blond koloru, co również nasuwa skojarzenia ze złotem, szczególnie w prymitywniejszych kulturach.

Na przykład plemię Ogrów zamieszkujące krainę goblińskich wzgórz, uważa złapanie takiego karła za szczęście. Jeszcze więcej szczęścia przynosi jego konsumpcja.

Ich liczne kopalnie wydobyły już niewyobrażalne bogactwa z ziemi i czynią to nadal. Jednak chciwość trawi również inne istoty i to nie tylko te zamieszkujące góry bądź wzgórza. Próbują one, co jakiś czas odebrać złotobrodym ich dorobek. Podczas minionych wieków wielokrotnie dochodziło do krwawych oraz brutalnych starć. Przez to zostały utworzone armie złotobrodych. Ich sława dotarła na wszystkie Archipelagi. Już od wielu wieków wzbudzają one słuszny szacunek wśród przeciwników. Złotobrodzi szczycą się dyscypliną oraz najlepszym opancerzeniem spośród wszystkich cywilizowanych ras zamieszkujących Ochrię. Te przechwałki nie są bezpodstawne.

Myśl przewodnia Złotobrodych

Góry i wzgórza są nasze. Stanowią nasz dom.
Najeźdźcy wkraczają na ich tereny, ale już ich nie opuszczają.
Oni nie rozumieją. Nie wiedzą jak dają życie, i jak je odbierają.
Więc umierają, a my stajemy się coraz silniejsi.
Jednak najeźdźcy ciągle napływają.
Ciągle próbują podbić nasze ziemie i odebrać nam to, co zbudowaliśmy własnymi rękoma.
Prawda jest taka, że bogactwo przepływa przez nasze ziemie.
A nasz lud posiada jedną cechę. Jest nią miłość do złota.
Jest ono słodsze od wody. Potężniejsze od miecza.
Gdyż dowolny miecz może zmienić stronę za sprawą złotej monety.
Za złoto kupisz tysiąc wojowników, a tysiąc wojowników może być początkiem imperium!

Wstęp

Krasnoludy Złotobrode zamieszkują głównie Archipelag Centralny. W przeszłości początkowo zasiedlały wiele pasm górskich, a ich wpływy szybko rosły w tych regionach. Po wielu wiekach ciągłej eksploatacji przeróżnych minerałów i rud, zapasy złóż wyczerpywały się. Gdy tak się działo ludność danej twierdzy przenosiła się na wzgórza, rozpoczynając swoje życie na nowo.

Stąd wynikło błędne przekonanie innych nacji, iż porzuciły one góry i wolą prowadzić żywot na wzgórzach.

Prawda jest taka, że potrafią one poradzić sobie praktycznie w każdych warunkach, a bogate doświadczenia wojenne sprawiają, ze niestraszna im jest większość przeciwników.

Ich miasta na powierzchni są ludne i gwarne. Zamieszkuje je największa część populacji zlotobrodych, a czasami znajdują się w nich skoszarowane armie najemników suto opłacane za ochronę już od dziesiątków lat. Więź, która wytworzyła się pomiędzy niektórymi oddziałami, a ludnością krasnoludów jest trudna do pojęcia dla innych ras. Wszakże wiadomo, że kiedy zdobędziesz zaufanie krasnoluda, to będziesz miał przyjaciela na całe życie.

Natura złotobrodych wbrew pozorom zawsze bierze pod uwagę płynące korzyści z współpracy, a nie uprzedzenia rasowe bądź polityczne. Co nie oznacza, że wpuszczą każdego w progi swoich siedzib.
Gdy jednak liczni najemnicy zawiodą podczas działań wojennych nadchodzi czas, by wyprowadzić złotobrodych na wojnę.

System dowodzenia

Wojskiem zarządzą król wraz z swoimi dorosłymi synami. Oni zaś wyznaczają z królewskiej rady generałów, którzy bezpośrednio zarządzają oddziałami. Niebagatelną rolę pełni tutaj pozycja społeczna, posiadane bogactwa oraz doświadczenie na polu bitwy. Wyznają oni zasadę, iż jeżeli ktoś ma być generałem przedtem musi umieć zarządzać swoim majątkiem, mieć szerokie wpływy pośród innych ras i być w stanie samemu zapewnić pokaźne wsparcie wojskowe. Jednak złotobrodzi dobierają takie persony z wielką uwagą. Ich mądrość nie zna granic, więc kandydat na generała musi być sprawdzony w boju i mieć już za sobą minimum trzy wojny i ponad 100 wygranych bitew lub potyczek. Taki system dowodzenia sprawia, iż na najważniejszych stanowiskach zasiadają z reguły bardzo dobrze wyselekcjonowani kandydaci.

Generał nie jest zbytnio ograniczony, co do liczby żołnierzy, którymi może dysponować. Jest tylko jeden warunek. Jego armia nie może przekraczać liczebnie armii królewskiej. Postanowiono tak, aby nie doprowadzać do ewentualnych wojen domowych, które są przecież tak popularne wśród ludzi.

Jeden oddział liczy 120 wojowników, a występuje on pod nazwą Garny.

Kapitanowie oddziałów zostają wybrani przez krasnoludy z danej Garny na drodze głosowania.
Krasnoludzcy generałowie dobrze wiedzą, iż żołnierze najchętniej będą walczyli pod kimś wybranym bezpośrednio z oddziału. Zawsze starają się wybrać najlepszego spośród siebie, gdyż nikt nie chce powierzać swojego losu w niepewne ręce. Z reguły są to bardzo trafne wybory.

Oczywiście zdarzają się wpadki, ale wtedy taki kapitan zostaje wygnany raz na zawsze z królestwa i musi szukać nowego miejsca do życia. Kary śmierci stosuje się niezwykle rzadko w społecznościach złotobrodych, gdyż mają one bardzo duży szacunek do życia (przede wszystkim swoich braci).

Mimo tych ponurych konsekwencji w razie porażki chętnych nie brakuje. Powód jest prozaiczny. Taki kapitan ma znacznie łatwiej, jeśli będzie chciał zdobyć rękę krasnoludzkiej panny.

Liczebność armii

Jest ona zależna od potęgi danego królestwa. Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na liczebność mieszkańców, a tym samym armii jest ilość posiadanych kopalń. Tak cennych dla złotobrodych.

Często zdarza się, iż król, który już nie posiada złóż oddaje swoje królestwo pod panowanie innego złotobrodego władcy. Jego lud wtedy zaczyna pełnić rolę ochrony wojskowej dla nowego królestwa.

Po podpisaniu przymierza królów (Gron-gran) rozpoczynają się treningi oraz dozbrajanie krasnoludzkich oddziałów. Modernizacji podlega również cała twierdza (często polega ona na zasypaniu kopalń bądź ich opieczętowaniu, by nikt niepowołany z wewnątrz nie wydostał się na powierzchnię). To właśnie wtedy powstaje odpowiednik zawodowej armii wśród ludzkich ras. Za odpowiednie dozbrojenie takiego społeczeństwa odpowiada nowy patron.

Takie zmilitaryzowane społeczeństwa z reguły otrzymują lepsze pozycje do obrony ustalone w Gron-Gran, bądź położone w strategicznych lokacjach.

Takie siedziby najczęściej znajdują się wewnątrz wysokich szczytów. Są one trudno dostępne dla innych ras i jeszcze trudniejsze do zdobycia. Najpotężniejsze kompleksy posiadają kilkanaście wysokich warstw murów wykutych z granitu. Całe górskie miasta-fortece pełnią wojenny żywot będąc przez cały czas w pełnej gotowości bojowej na wypadek zagrożenia.

Wśród wszystkich społeczeństw złotobrodych pensja jest płacona z bogatej sakwy władcy. Jednocześnie panuje starożytna zasada, iż krasnoludy otrzymują zawsze dwa razy więcej złota niż najemcy pochodzący z innych ras.

Stąd też można spotkać oddziały srebnobrodych, szpiczastobrodych, a nawet białobrodych pośród wojennych wypraw, które chętnie zamieszkują wśród złotobrodych z powodu tej „złotej zasady” (Gah-Agh).

Służba zwykłego złotobrodego trwa najwcześniej od 50 do maksymalnie 230 roku życia. Potem utrzymuje go rodzina lub król w „gwardii zasłużonych” (Gor-jag).

Takie zmilitaryzowane społeczeństwa są z reguły w stanie wystawić 100 garn, czyli 12 tysięcy elitarnie wyszkolonych wojowników. Stanowią oni znaczące wsparcie dla właściwych armii swoich patronów.

Król Onric Tagebar (najniższy z najniższych) według legend zgromadził niegdyś pod swoim sztandarem 96 tysięcy wojowników, którzy odpowiedzieli na wezwanie wynikające z paktu Gron-Gran. Był to jeden z głównych powodów odparcia hordy lodowych gigantów z Archipelagu Północnego pod wodzą Gramarga, który wyruszył na południe, by ograbić krasnoludzkie twierdze z posiadanych bogactw.


Najczęściej 10 Garn składa się na jedną Skałę, czyli 1200 wojowników.

Na armię składa się przynajmniej 3 skały.

Na królewską gwardię musi się składać przynajmniej 10 skał. Królowie dysponują największymi armiami spośród wszystkich złotobrodych i tylko oni mogą dać rozkaz do wymarszu na wojnę bądź ich synowie w odróżnieniu od generałów rekrutowanych z królewskiej rady.

W wypadku większego zagrożenia kilka królestw bądź nawet dziesiątki mogą się zjednoczyć wobec wspólnego wroga. Znane są przypadki wystawienia w bój ponad dwustutysięcznych armii składających się jedynie z krasnoludów.


A co z wyżywieniem krasnoludzkich żołnierzy? Złotobrodzi nie są wytrawnymi rolnikami, więc ich własne uprawy są znikome (większe pola uprawne można znaleźć przy miastach na powierzchni). Sławne są natomiast hodowle wielkich czarnych grzybów (Melag) w specjalnie do tego dostosowanych grotach (Malag), nie są one zbyt bogate w składniki pokarmowe, jednak ich zjedzenie szybko wywołuje uczucie sytości. Można je uprawiać bez konieczności dostępu do światła, a ich rola bardzo szybko wzrasta podczas oblężeń.

Kolejnym źródłem pożywienia wytwarzanym przez krasnoludy jest mięso pochodzące z hodowli Gumbara. To stworzonko ma czarne futerko i przypomina wyglądem świnię metrowej długości. Ma czerwone oczka i dwa potężne kły. Nie ma ogonka. Nie potrzebuję one za dużo jedzenia i dłuższego dostępu do światła, by prawidłowo się rozwijać. Są one niezwykle posłuszne surowym krasnoludzkim pasterzom i dobrze radzą sobie pośród górskich grani. Ludzie nie są w stanie rozgryźć ich twardego mięsa. Złotobrodzi robią to bez większych problemów.

Około 70% zapotrzebowania na żywność pokrywa wymiana handlowa. Złotobrodzi są niezwykle bogaci i zasobni w dobrze wykonany ekwipunek. Handel z nimi jest bardzo opłacalny, przez co niektóre ludy sąsiadujące z krasnoludami zajmują się jedynie uprawą rolnictwa. Podczas wojen to właśnie one dostarczają tak potrzebnych zapasów jedzenia.

Jednostki w armii złotobrodego króla Turgata II Złotorękiego

Targat II niepodzielnie panuje już od 129 lat nad systemem złotych fortec. Pod swoją kontrolą posiada łącznie ponad 300 garn zarządzanych przez królewską radę. Jego armia stanowi silny punkt oporu na drodze każdej wroga, która ośmieli się wkroczyć na jego ziemie.

Jest ona sztandarowym przykładem jak wygląda zmilitaryzowane społeczeństwo złotobrodych, które bronią granic złotych królestw. Poszczególne armie różnią się z powodu tradycji, reguły, czy też nakazów królewskich i rzadko kiedy dwie twierdze posiadają identyczne struktury, czy też rodzaje oddziałów w armii.

Piechota złotych dłoni (Giart)

Do piechoty złotych dłoni należy w zasadzie każdy złotobrody. Bowiem, każdy krasnolud, raz na 40 lat musi odbyć roczne szkolenie wojskowe, jeżeli nie jest on zawodowym żołnierzem. Ma to na celu uświadomić społeczeństwo czyhających niebezpieczeństw oraz wzmocnić obronę twierdzy na wypadek, gdy właściwa armia wyruszy w pole, a garnizon znacznie ulegnie uszczupleniu.

Już nie raz wrogowie na różne sposoby wdzierali się do wnętrza fortecy, by potem zastać oddział Giartów ustawiony w bojowym szyku.

W czasach pokoju pełnią oni rolę rzemieślników, kupców, robotników, czy też rolników. Nie zajmują się normalnie wojaczką, a wzywani są pod broń w skrajnych przypadkach. Według władców złotobrodych twierdza bez ludu nie jest już zamkiem godnym obrony, dlatego rzadko sięga się po to źródło dodatkowych żołnierzy.

Złotobrodzi są na tyle bogaci, iż każdy krasnolud po zakończonym szkoleniu otrzymuje ciężką kolczugę, topór lub młot oraz szeroką kwadratową tarczę. Oddziały złożone z tych wojowników są zwane złotymi dłońmi, dlatego iż w czasie wojen dla armii stanowią jedynie wsparcie, które do bezpośredniej walki rusza w ostateczności. Kiedy skala konfliktu jest duża formuje się z nich skały, by dbali o ekwipunek pozostałych wojowników. Wśród ludzi istnieje określenie „pomocnej dłoni”, która doskonale oddaje znaczenie tych oddziałów dla armii. To oni odpowiadają za rozłożenie obozu, wykopanie umocnień itd., bez oczywiście ujmy na honorze, gdyż żadna praca nie hańbi, jeśli rodzina ma pozostać bezpieczna.

Krasnoludy mają bardzo dobrą pamięć. Pomimo braku ciągłości w szkoleniach są praktycznie zawsze gotowi do walki. Nie muszą jak ludzie, często odświeżać przyuczonej wiedzy. Są to twardzi wojownicy, oddani sobie oraz swojemu władcy, a przede wszystkim rodzinom, do których chcą jak najszybciej wrócić. Mądry wróg nigdy nie powinien ignorować takich obrońców.

Dla złotobrodych z Giart jedynie rodzina jest w stanie przewyższyć wartość materialną, jaką niesie ze sobą posiadanie bogactwa lub potężne zyski. Otrzymują oni minimalny żołd, gdyż obrona dobrobytu twierdzy jest honorem, a zarazem największym obowiązkiem dla każdego krasnoluda.

Złota piechota (Garg)

Złota piechota to zawodowe oddziały żołnierzy pełniących rolę obrońców ziem złotobrodych. To najliczniejsza grupa i to oni stanowią trzon każdej armii. Weterani wielu bitew, będący dobrze wyposażeni stanowią śmiertelne zagrożenie dla wrogów złotych królestw.

Uzbrojeni są w ciężkie zbroje płytowe wykonane z dobrej jakościowo stali, dzierżą również 90 centymetrowej wysokości oraz metrowej szerokości duże kwadratowe tarcze, którymi skutecznie zasłaniają się przed ostrzałem i ciosami wroga. Każdy z nich ma na plecach kuszę, a w rękach wykonany z iście mistrzowską precyzją topory bojowe. Ci wojownicy są zdolni zatrzymać każdego wroga. Służba w tych szeregach trwa czasem, aż do 50 lat! Zależy to oczywiście od warunków panujących w twierdzy oraz od jej tradycji. Te oddziały budzą słuszną trwogę we wszystkich armiach najeźdźców. Ich ekwipunek zapewnia król z własnych funduszy. Wielu z tych krasnoludów za swój żołd dokupuje bojowe młoty, gdyż na polu walki czasem jedna broń to za mało.

Niektóre twierdze dozbrajają swoje oddziały w oskardy, jeżeli są to regiony górnicze.

Pododziały specjalne złotej piechoty (Garg-nah-nag)

Kiedy społeczności złotobrodych w twierdzach są na tyle liczne, by były tam duże gildie rzemieślnicze tworzy się całe grany górników, kowali lub drwali, którzy otrzymują specjalistyczny ekwipunek. Wtedy ich oddziały służą do zadań specjalnych w czasach wojen i są w tym naprawdę dobrzy.

Można podzielić ich na 3 pododdziały, które różnią się głównie ekwipunkiem i rolami w armii.

Pierwszy z nich to inżynierowie polowi. Są to krasnoludy z gildii drwali, których zadaniem jest wznoszenie mostów, konstruowanie maszyn oblężniczych, czy też nadzorowanie budowy umocnień. Są oni przyuczeni do tak ważnej roli. W poczet tej gildii należą jedynie zdolni matematycy, gdyż jest to wymóg stawiany przez samego króla, ponieważ często od poprawnego zbudowania maszyny oblężniczej zależy życie dziesiątek złotobrodych.

Z reguły potężna gildia może wystawić 2 grany takich wojowników. Posiadają oni wykonane z najlepszej stali kolczugi oraz siekiery i przyrządy potrzebne do inżynierskiej roboty.

U ludzi drwal to pogardliwy zawód, którego wykonywanie spychane jest na najbiedniejszych członków społeczności. U złotobrodych jest zupełnie inaczej. Wyprawy do lasu to często niebezpieczna sprawa podczas wojny lub inwazji. Jedynie uczony inżynier będzie wiedział ile dokładnie drewna jest potrzebne przy danym projekcie, a jego mądrość jest na tyle wielka, że spryt i doświadczenie często przeważają o losach oblężeń. Jest to zawód niezwykle szanowany wśród złotobrodych i doskonale ukazuje krasnoludzki pragmatyzm. Wyrębem drewna zajmują się złote dłonie podczas wojny, a drwale nadzorują, aby wszystko przebiegało zgodnie z planem.

Czasami jedynie w największych gildiach zarządzający fortecą król każe rekrutować wewnętrzny krąg zwący się Ga-tag. To oddziały siekaczy u złotobrodych noszące ciężkie zbroje płytowe wykonane z najlepszej stali oraz sprowadzane z dalekich krain magiczne topory księżycowe, gdzie każdy z nich kosztuje niemałą fortunę. Ich obecność na polu bitwy znacznie poprawia morale pozostałych krasnoludów. Dla rozpoznawalności noszą oni pasy z złotymi klamrami w kształcie ostrza siekiery. Niejedna już szarża takich toporników zmieniła losy bitwy lub pozwoliła wycofać się bezpiecznie królowi. Bardzo często się zdarza, że król dobiera swoich gwardzistów spośród weteranów tej formacji.

Drugim z nich są górnicy. Praca w kopalni to niewdzięczne zajęcie, które jednak pozwala utrzymać dobrobyt w twierdzy. Jest to liczna grupa krasnoludów w każdej szanującej się społeczności złotobrodych.

Gildie górnicze są w stanie wystawić z reguły 4 grany. Takie oddziały uzbrojone są w oskardy oraz kolczugi. Ich rolą podczas wojny przeważnie jest wykonywanie podkopów lub kopanie okopów. Król rzadko decyduje się zawezwać górników do walki, gdyż wie jak ich obecność w twierdzy jest ważna dla ekonomii miasta.

Na jego specjalne życzenie czasem jest tworzony wewnętrzny krąg górników Ga-tar. Są oni uzbrojeni w zbroje płytowe i oskardy cięte z najlepszej stali. Mogą do niego należeć jedynie krasnoludzcy górnicy, którzy przedtem służyli, co najmniej przez 50 lat w królewskiej armii. Dzięki specjalnemu treningowi i wystarczającej sile mogą nosić dodatkowo tarcze Zgatan. Jest ona okrągłą średniej wielkości tarczą zdobioną przeróżnymi kryształami z krasnoludzkich kopalni o przeróżnych właściwościach. Pełnią oni z reguły funkcję strażników skarbca w złotych fortecach.  Krasnolud broniący dobrobytu twierdzy prędzej zginie niż podda się wrogowi. Obowiązek wobec króla jest dla nich ważniejszy od życia swoich rodzin. To nieprzekupni twardzi wojownicy o żelaznej woli poddawani codziennie surowym treningom. Inne rasy z reguły nie mają pojęcia o istnieniu takowych, co czasem stanowi wielki błąd podczas szturmu na twierdze przez wroga. W walkach na powierzchni biorą udział niezwykle rzadko. W czasie pokoju prowadzą oni szkolenia dla zwykłych górników, by Ci wiedzieli jak mają się zachować w czasie zagrożenia, kiedy pojawi się takowe w kopalni.

Wśród mieszkańców złotych królestw krąży legenda o wiecznych strażnikach. Złotobrodych, którzy należeli do Ga-tar z fortecy Siedmiu Kamieni. Podczas szturmu twierdzy Akhar będący czarnotrupem z Archipelagu Północno Zachodniego był pod takim wrażeniem zawziętości obrońców skarbca, że po śmierci zamienił ich w miękogłowe kościotrupy. Ich heroiczna obrona trwała, aż 3 dni mimo ciągłych walk po upadku samej twierdzy. Pokonali oni nawet oddział królewskich mumii zakutych w przeklęte zbroje i walczące przeklętym orężem. W nagrodę nie splądrował skarbca, a obrońcy pilnują go ponoć po dziś dzień, stojąc na straży, która nigdy się nie skończy. Faktem jest, że nikt nigdy nie widział zawartości skarbca fortecy Siedmiu Kamieni.

Złoci Kowale (Tar-gat)

Gildie kowali złotobrodych są sławne na cały świat i nawet dalej. Ci cierpliwi mistrzowie kunsztu przewyższają swoimi umiejętnościami pozostałe podrasy krasnoludów.

Ciężko się dostać do takiej gildii, a jeszcze ciężej wybić się spośród innych kowali. Złotobrody, aby zostać przyjętym do gildii kowali musi odbyć przynajmniej 10 lat służby w złotej piechocie. Krasnoludzka logika nakazuje, aby o ekwipunek żołnierzy dbali i wyrabiali go jedynie byli wojownicy, którzy dobrze rozumieją potrzeby żołnierzy. Samemu odbywając służbę i doświadczając okropieństw wojny, wie jak ważna jest zbroja odpowiedniej jakości, czy też ostry topór.

Nie biorą oni udziału w bezpośredniej walce, gdyż ich wiedza i umiejętności, są zbyt cenne.

W każdej twierdzy szanujący się król dobiera kowali do swojej gwardii młotów (Ga-nor). Taka gwardia liczy sobie od 1 do 3 granów. Aby, się do niej dostać trzeba odsłużyć w oddziałach złotej piechoty przynajmniej 50 lat oraz otrzymać zaszczytny tytuł mistrza kowali. Krasnoludy już od małego marzą, by dostać się do szeregów tej formacji. Ich pragnienie poddawane jest najsurowszym próbom. Tutaj nie ma pośrednich rozwiązań, albo poświęcasz swoje życie, by dostać się do Ga-nor lub odniesiesz niechybną porażkę, albowiem krasnoludy najczęściej są przyjmowane w jej szeregi mając już 150 lat życia za sobą.

Są oni szalenie lojalni oraz bogaci. Posiadanie tytułu mistrza kowali nie jest pustym frazesem wśród złotobrodych. Trzeba na niego bardzo ciężko zapracować.

Obok pałacu królewskiego budowana jest królewska kuźnia, która posiada dziesiątki palenisk i miejsc, gdzie dogodnie można wykuć dowolną broń. Materiały takie jak żelazo, złoto lub magiczne surowce trafiają tam w pierwszej kolejności z polecenia samego króla. Takie grany kowali wykuwają doskonałej jakości bronie oraz zbroje, których przecież tak często używają złotobrodzi.

Uzbrojeni oni są w magiczne topory lub młoty oraz odlewane zbroje płytowe wykonane z adamandytu. Surowca niesłychanie drogiego oraz ciężkiego w obróbce. Tak ciężkiego, że jedynie najwięksi spośród kowali złotobrodych są w stanie obrobić ten surowiec i dostosować go do swoich wymiarów. Na taki wydatek mogą sobie pozwolić tylko nieliczni królowie władający najbogatszymi fortecami. Te zbroje są poszukiwane przez wszystkie inne rasy, które z zazdrością patrzą na ten nie lada wyczyn.

Kiedy władca elfów lub ludzi przybywa na dwór krasnoludzkiego króla musi ich ogarniać zazdrość widząc tych weteranów lepiej uzbrojonych od nich samych.

Podczas wojny towarzyszą oni królowi chroniąc jego życie przez cały czas. Ci nieustępliwi gwardziści są najlepszymi z najlepszych. Nie ma lepiej wyszkolonych ani groźniejszych wśród krasnoludów. Ta elita elit zmieniła bieg już nie jednej bitwy. Pozwalając rannemu królowi bezpiecznie opuścić pole walki lub przełamać wraz z nim opór wroga. Biedniejsi władcy swoje grany Ga-nor odziewają w odlewane zbroje płytowe wykonane ze złota dla celów reprezentacyjnych (w walce zakładają już metalowe zbroje).
Wybuchła już nie jedna wojna z powodu przepychu jakimi złotobrodzi władcy obdarzają swoich gwardzistów. Właśnie dlatego złotobrodzi zasłynęli jako najbogatsze istoty na całej Ochrii, co nie jest dalekie od prawdy.

Weterani złotej piechoty (Hamd-garg)

Do tych oddziałów mogą wstąpić jedynie krasnoludy, które odsłużyły 100 lat w złotej piechocie. Otrzymują one broń, tarcze oraz zbroje wykonane z najlepszej stali. Oddziały te widziały już wszystko, co może zaoferować wojna. W czasie pokoju pełnią oni rolę instruktorów oraz nauczycieli dla rekrutów przyjętych w szeregi armii. Można ich nazwać srogimi opiekunami. Jednak Ci, którzy przejdą rozliczne szkolenia pod ich okiem są godni tytułu prawdziwego wojownika.

Kawaleria Złotobrodych

Kawaleria złotego rogu (Grag-garg-raga)

Złotobrodzi już od wielu tysięcy lat prowadzą nieustanne wojny o swój byt oraz dobrobyt. Rozliczne konflikty prowadzone z reptilionami oraz ludźmi na Archipelagu Centralnym udowadniały nie raz nieskuteczność armii złotobrodych w polu.

Jeżeli wróg posiadał ciężką konnicę z reguły złotobrodzi odnosili potężne straty w czasie bitew na otwartym polu. Ze względu na straty zaczęto praktykować dewizę wycofywania się do górskich siedzib armii zagrożonych unicestwieniem przez wroga i w tamtym okresie powstało takich schronień najwięcej.

Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna państw złotobrodych oraz utrata znacznych terytoriów zmusiły do poszukania nowych rozwiązań tej niekorzystnej sytuacji.

Największe zagrożenie stanowiły elitarne oddziały reptiliońskich rycerzy dosiadających antarów. Szarża tych wielkich gadów była nie do powstrzymania przez oddziały piechoty bez dużych strat własnych.

Jedynie zachowały się pojedyncze relacje z bitew, kiedy Reptiliońskie oddziały dosiadające antarów ponosiły klęskę. Działo się to wtedy, kiedy nieopatrznie szarżowali na królewską gwardię. Magiczne bronie, świetne wyszkolenie i nieprzemijalne pancerze stanowiły czasem barierę nie do przełamania nawet dla niszczycielskich szarż antarów.

Najmowane oddziały ludzkich pikinierów nie poprawiały sytuacji. Największa porażka najemnej armii to ta spod góry Gargr. Kiedy to dwadzieścia tysięcy ludzkich wojowników uzbrojonych w piki oraz kusze próbowało odeprzeć szarżę tysiąca antarów z królewskiej stajni Cesarza Słońca Oterkaha. Owego dnia poległo 11 tysięcy najemników, którzy zdołali rozbić oddział 50 antarów zabijając zaledwie siedem pancernych kolosów.

Pika okazała się bronią nieskuteczną wobec pancernych łusek tych wielkich gadów. Ostatnia nadzieja na dotrzymanie pola reptilionom legła w gruzach. Po tych smutnych wydarzeniach, król Tagitar I zreformował swoją królewską armię, a inni władcy złotobrodych zaczęli brać od niego przykład, a było to już dawno dawno temu.

Sprowadził on mianowicie włochate nosorożce w głąb swojego królestwa, gdzie przydzielano je miastom na powierzchni, które były z dala od frontu na bezpiecznych pozycjach. Rozpaczliwe próby okiełznania tych stworów okazały się być porażką. Dopiero po jakimś czasie udało się oswoić nowonarodzone nosorożce jeżeli były wychowywane w odpowiedni sposób od małego.

I tak oto powstała ciężka kawaleria złotobrodych. Zaczęła się tworzyć nowa formacja wojskowa, w której służy jedynie szlachta. Utworzono nawet specjalne szkoły rycerskie, które zajmowały się niełatwym zadaniem wyszkolenia krasnoluda na rycerza.

Utrzymanie takiej formacji jest niezwykle kosztowne, gdyż same nosorożce pożerają ogromne ilości pokarmów, który musi być często sprowadzany.

Te 3,5 tonowe stwory o grubym futrze są niezwykle trudne w kierowaniu. Na szczęście krasnoludzcy rycerze są uparci, zdyscyplinowani oraz na tyle silni, aby z sukcesem zapanować nad wolą gruboskórnego zwierzęcia.

Szlachta złotobrodych nosząca zbroje płytowe i uzbrojona w lance oraz złote tarcze stanowi potężną siłę w krasnoludzkich armiach. Ich pierwsze użycie okazało się być ogromnym sukcesem, kiedy szarża oddziału liczącego 30 osobników rozbiła regiment ludzkich rycerzy liczący 150 konnych w bitwie pod Hatrą.

Obecnie najpotężniejsi władcy złotobrodych mogą wystawić ponad 500 rycerzy dosiadających tych potężnych stworzeń.

Ta ciężka kawaleria już setki razy pozwoliła wygrać przegrane bitwy.

Kawaleria Złotych skrzydeł (Grag-garg-fad)

W tym samym czasie w innym zakątku ziem złotobrodych odkryto przedziwny gatunek niezwykle kolorowych wielkich chrząszczy. Stworzeń skrajnie łagodnych żyjących na dużych wysokościach we wszelakich jaskiniach.

Oswojenie tych wielkich owadów zajęło stosunkowo niewiele czasu. Gorzej, było z stworzeniem z nich broni przeciwko wrogom.

Przez wiele lat dopasowywano siodło odpowiedniej konstrukcji do tych chrząszczy. Poruszają się one za pomocą przefrunięć na odległość kilkunastu metrów. Te ich skoki, może nie mają szybkości konia, jednak krasnoludzki rycerz szarżujący z góry na wrogie oddziały z lancą w ręku stanowi nie lada zagrożenie.

Jest to tania w utrzymaniu kawaleria, która jest z reguły określana mianem średniej kawalerii. Te formacje nigdy nie atakują wrogich oddziałów od frontu. Ich zadaniem jest wzmocnienie flank armii złotobrodych i ściganie harcowników. W odróżnieniu od kawalerii złotego rogu w jej szeregi są przyjmowane wszystkie krasnoludy.

Chrząszcze te posiadają dosyć gruby pancerz odporny na ostrzał. Dzięki temu, że szybko się rozmnażają i niewiele potrzebują do życia przeciętny krasnoludzki władca ma do dyspozycji ponad 500 kawalerzystów.

Złote rydwany (Garg-holg)

Wraz z utworzeniem kawalerii złotego rogu postanowiono stworzyć broń będącą odpowiedzią na antary (która jednocześnie nie jest stacjonarną maszyną oblężniczą). Są to wielkie rydwany zaprzęgnięte w 4 włochate nosorożce. Nie mają one kos przy kołach, gdyż złotobrodzi uważają takie rozwiązanie za niegodne prawdziwego wojownika.

Nosorożce mają podwieszone pod szyją wielką kosę (coś podobnego do półtalerza, ale znacznie dłuższe i tylko lekko zaokrąglone) ustawione w poziomie. W stabilizacji pomagają również belki wystające z rydwanu, w których są uchwyty, gdzie można osadzić tę ciężką broń (od 50 do 100 kilo).

Jej ostrze jest wykonane z adamendytu lub w najgorszym wypadku umagicznionej stali. Załogę stanowi 5 krasnoludów z kawalerii złotego rogu specjalnie do tego zadania przeszkolonych. Kierowanie nosorożcami jest bardzo trudne podczas bitwy (i nie tylko) i jedynie najwybitniejsi są w stanie temu zadaniu podołać.

Szarża czterech kilkutonowych monstrów jest przerażająca dla wrogów, a ostrze niezwykle zabójcze dla wszystkich istot rozmiarów człowieka. Rydwany, które szarżują na antary z reguły ulegają zniszczeniu jednak na trwałe okaleczają te potężne gady lub je zabijają.

Jest 2 woźniców. Jeden włócznik oraz dwóch kuszników. Stanowią oni załogę tej wytrzymałej konstrukcji (w końcu projektują je krasnoludy z gildii drwali). Rydwanów używają jedynie złotobrodzi zamieszkujący wzgórza. Na armię zwykle przypada ich od 10 do maksymalnie 50 rydwanów w zależności od majątku króla.

Podsumowanie

Armia Złotobrodych to przede wszystkim połączenie ciężkiej piechoty i potężnej konnicy z wsparciem rydwanów oraz licznych najemników.

Jak można zauważyć są to kupieckie państwa, które potrafią chronić swoich interesów na Archipelagu Centralnym. Rozliczne zagrożenia wymagają powołania skutecznej armii, która będzie likwidowała wszelkie przeciwności dla kupców złotobrodych.

Siła, żywotność oraz odwaga krasnoluda to niezaprzeczalne zalety, jakimi się wyróżniają spośród innych ras.

Niestety doświadczenia wojenne pokazywały, iż jest to za mało. Ograniczona mobilność i długie męczące marsze znacznie obniżały efektywność wojsk złotobrodych. Stąd szukano rozwiązań, które przełamią ten impas i je znaleziono.

Pancerz, pancerz i jeszcze raz pancerz. Złotobrodzi cenią swoje życie i słyną z świetnego opancerzenia. Wbrew plotkom nie noszą one zbroi ze złota wiedząc, że są one znacznie słabsze od tych wykonanych ze stali. Jeżeli już je noszą to jedynie na pokaz podczas wizyt zagranicznych władców.

Często mają na swoich usługach gildie magów, które wspierają armie złotobrodych wiedzą i tajemną mocą.

Najpotężniejsze jednostki:

  • Gwardia Królewska,
  • Kawaleria złotego rogu.
Bookmark the permalink.

6 Comments

  1. djponiatochudy

    Witam, jest to mój pierwszy komentarz i w ogóle wpis na str. KC i to pierwszy pod artykułem 🙂 hehe… ale mimo tego, że się nie udzielam, to swoje w życiu przegrałem… 😉
    Never, cały artykuł i opis jest bardzo fajny, dokładny i świetnie się to czyta, osobiście bardzo lubię militarne opisy ogólnie wszystkiego, ale tu brakuje mi trochę choćby krótkiego opisu i lokalizacji jednego takiego wielkiego królestwa i choćby powiedzmy dwóch mniejszych – jako wyjście i pkt. odniesienia ?! Pozdrawiam i raz jeszcze ogólnie kozak artykuł.

  2. Dziękuje za komentarz:). W przyszłości zamieszczę mapki. Dodatkowy opis uważam, że nie jest zbytnio potrzebny.

  3. W koncu znalazlem chwile zeby prezcytac od deski do deski choc sam tekst znam juz od dluzszego czasu.
    Never to naprawde dobr kawalek roboty. Spojnie i logicznie rozpisana armia, wliczajac tak bardzo wazne a jednoczesnie czesto pomijane jednostki jak wojska inzynieryjne. Tylko ze zuki wydaja mi sie dziwnym pomyslem – latajac w ten sposob nie nadaja sie na zwiad. Co do ataku… moze bardziej jako spieszana jazda? Poza tym brawo!
    Nieco brakuje numerkowego miesa – faktem jest ze pojecie "najlepsza stal" istnieje w ujeciu mechanicznym, wiec mozna to w materialach wygrzebac ale jednak opisanie poziomu jednostek w jakies nowej, pozbawionej referencji skali jest zupelnie chybione. Latwiej (i spojniej z istniejacymi zasadami) byloby podac profesje i POZ dla danych jednostek.
    Co z flota? Na Centralnym wszedzie wyspy wiec chyba musza cos miec?
    Jezeli moge przedstawic swoj glos to nastepne do opisania powinny byc reptilliony.

  4. Wiesz, powiem szczerze, czuję że na razie mam za małą wiedzę o starożytnej, średniowiecznej marynistyce, by się teraz za nią brać. Nadrobiłem informacje o okrętach, które brały udział w 2 wojnie światowej. Oglądałem, co prawda parę filmów o okrętach np. Kartagińskich, Greckich, czy też Persich i nordyckich, ale uważam, że to za mało. Szukałem paru dobrych książek o tym temacie, ale niczego konkretnego nie znalazłem.

    Po za tym postanowiłem rozdzielić flotę i wojska lądowe. Tekst już jest długi, a gdyby dodać informacje o okrętach to bym musiał siedzieć w piwnicy i pisać 20 stron dziennie.

    Spieszona konnica, czyli jeźdźcy zsiadają z chrząszczy i walczą pieszo? Hmm, możemy również je przemianować na żuki, które biegają po ziemi, i by pełniły rolę wolniejszego konia. Zanotuję -> Do zapamiętania ;).

    Co do kolejności: Teraz siedzę nad armią Czworga. Jest to bardzo trudna do opisania armia, gdyż ma fisia na punkcie liczby 4. Jest przez to klimatyczna. Po za tym, od dawna już obiecuję, to Czegojowi.

    Reptilioni będą niesamowicie ciekawą armią, ale potrzebuję czasu, by je odpowiednio przygotować. Pomyślę o tym, może uda mi się opisać ich jako 3;).

    Parametry oczywiście zamieszczę jednak w pełnej wersji, którą chciałbym wydać w formie cieniutkiej zeszytowej książeczki za powiedzmy 15-20 zł. Nie wiem jak to wyjdzie, ale nadzieję zawsze można mieć;).

  5. Z punktu widzenia mechaniki i biomechaniki to te żuki nie nadają się zupełnie do pełnienia roli "pojazdu kawalerzysty". Kilkunastometrowe "skoki-przefrunięcia" powodują, że niemożliwe jest utrzymanie jednolitego szyku, że już o szarży nie wspomnę. A nie uwierzę, że w KC chrząszcze potrafią w sposób synchroniczny wzbić się w powietrze i wylądować w odkładnie takiej samej odległości. Całym "kawaleryjskim" oddziałem. To zaś oznacza, chaos w poruszaniu, wpadanie na siebie i zupełnie uniemożliwia wykorzystanie takiego "pojazdu" bojowo.

    Co do szkolenia krasnoluda na rycerza to się nie wypowiem bo jaki świat takie (dziwne) i krasnoludy 🙂

  6. Zgadzam się z tym, że jednak żuczki powinny pełnić podobną rolę jak konie dla ułanów. Poprawię to. Dzięki za uwagi!;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *