Hobbici (niziołki)

Rasa niziołków (zwana także hobbitami) jest również wynikiem działań jednego boga, a właściwie bogini – Sharami. Kiedy zobaczyła ona krasnoludy i gnomy, stworzone przez Gotam-gora, postanowiła sprawdzić czy sama również jest zdolna do kreacji żywych stworzeń. Nie była jednak na tyle pewna siebie, by eksperymentować ze skałą. Po namyśle wybrała torf, niby miękki, a przecież odporny na mróz. Nadała mu kształt przypominający gnoma. Tchnęław niego umiłowanie wolności i spokoju oraz łagodność. Dopiero wtedy przyszło jej do głowy, że przecież tak pokojowo nastawiona rasa nie poradzi sobie pośród krwiożerczych stworzeń zamieszkujących Góroląd. Dodała więc spryt, zręczność i zdolność kopania głębokich nor, w których nowo powstałe istoty mogłyby się schować. W wyniku tych zabiegów powstały stworzenia o wzroście około metra, gęsto owłosione na całym ciele, o dużych i twardych dłoniach oraz stopach, umożliwiających kopanie nor. Były dość płochliwe, ale szybko zrozumiały, że największą szansę daje im życie we wspólnocie, dlatego też od razu wzięły się za tworzenie systemu korytarzy i nor, w których wszyscy by mogli zamieszkać.

Bogini Sharami nie była specjalnie zadowolona ze swego dzieła. Wprawdzie od razu pokochała te małe, bezbronne stworzenia, ale miała świadomość, że nie jest im pisana zbyt świetlana przyszłość w świecie okrutnych potworów. Dlatego nim odeszła do sfery boskiej, dała niziołkom możliwość wzywania siebie w krytycznych chwilach.

Wojna

Hobbity nie były stworzeniami wojowniczymi, nie posiadały też talentów wojskowych. Nigdy nie utworzyły zbrojnych oddziałów, nie uczestniczyły w wielkich konfliktach, co jakiś czas ogarniających Orchię.

Aż do dziś niziołki posługują się jedynie dwoma typami broni – długim nożem obosiecznym (który im wydaje się mieczem) i procą, potrafiącą wyrzucać kamienie wielkości pięści dorosłego mężczyzny.

Szybko nauczyły się, w jaki sposób budować swoje nory, by nie miały do nich dostępu drapieżniki, wargi czy gobliny. Wszystkie wyjścia na świat naziemny były tak wąskie, że ledwie mógł się przez nie przeczołgać hobbit. Dodatkowo zatykano je okrągłymi kamieniami, umacnianymi drewnianymi klinami. Dopiero głębsze partie nor rozszerzały się, tworząc sieć wygodnych komnatek, sale posiedzeń Komitetów, spiżarnie, kuchnie i małe świątynie.

Niziołki nigdy nie rzucały się w oczy, toteż siły Ciemności nigdy nie uważały je za stworzenia groźne, a jedynie za źródło smacznego mięsa. Niełatwo wszakże było złapać hobbita, który, szybki i wytrzymały, potrafił biec godzinami, po drodze umiejętnie wykorzystując wszelkie leśne kryjówki. Podziemne schronienia niziołków zwykle były umieszczane w niedostępnych korytarzach leśnych lub pomiędzy wzgórzami. Wejścia ukrywano na dziesiątki przemyślnych sposobów. Niejednokrotnie gobliny krążyły w bezpośrednim sąsiedztwie ich nor, ale nie potrafiły się do nich dostać. Aby zaś zneutralizować swój zapach, niziołki sadziły wokół siedzib zioła gelb, znane z wchłaniania zapachów żywych stworzeń.

Społeczeństwo

W dzisiejszym świecie niziołki nie muszą już używać tajnych schronisk, przez co więzy rodowo-plemienne uległy rozluźnieniu. Każda rodzina buduje sobie oddzielną norę. W ten sposób powstały wioski hobbickie, które można spotkać na kilku wyspach Orchii. Największe skupisko niziołków to Orcus Mały, gdzie stworzyły razem z gnomami dwa spore miasta: Alwidon (system nor, z których każda otoczona jest ogródkami uprawnymi) i Halandię (wydrążoną we wnętrzu wielkiej, wapiennej góry). Zarówno oba miasta, jak i wsie można nazwać republikami. Niziołki nigdy nie stworzyły pozycji wodza. O wszystkim decyduje Komitet wszystkich mieszkańców, zaś w przypadku obu miast – Komitet Przedstawicieli Mieszkańców. Urzędy przyznaje się na drodze tajnych wyborów, które odbywają się co trzy lata.

Hobbici są rolnikami, rzemieślnikami, a także rzadziej kupcami i… złodziejami.

Każda rodzina posiada mniejszy lub większy kawałek ziemi, którą obsiewa w zależności od potrzeb agawą, chmielem, zbożem, tytoniem, warzywami albo makiem. Wprawdzie hobbici nie używają sporządzanego z niego narkotyku, ale znajdują odbiorców wśród ludzi i orków. Ze zwierząt hodowlanych najpopularniejszy jest drób, odmiana małych świń i kucyki, używane przy uprawie roli i do podróżowania. Rzemieślnicy działają na potrzeby własnej wsi lub miasta, niezmiernie rzadko zdarza się, by inne rasy potrzebowały jakiegokolwiek hobbickiego wyrobu. Swoją drogą, nie ma się czemu dziwić – rzemieślnicy niziołków prawie nie wyrabiają towarów luksusowych.

Wśród niziołków zawsze pojawiały się rogate dusze, pragnące wyrwać się ze stęchłego klimatu małych miasteczek i wsi. Od Czarnych Czasów słyszy się o pojedynczych hobbickich wędrowcach, docierających w najgłębsze zakątki globu. Za czasów Imperium Reptilionów, ruszyło się więcej niziołków. Byli to głównie poszukiwacze przygód, którzy z czasem przekształcali się w kupców (jeśli im się w życiu powiodło) lub w złodziei (jeśli się nie powiodło). W chwili obecnej sporo jest kupców hobbickich, działających nawet na morskich trasach. Tworzą oni Gildię Kupiecką, znacznie mniejszą od gildii elfich, ale prężną i wcale nie biedną. Podróżują na statkach budowanych w ludzkich stoczniach, a jako załogę i ochronę wynajmują ludzi i krasnoludy.

Złodzieje zaś są sławni z legendarnych wyczynów, na przykład rabunku słynnego Diademu Trzech Rubinów, wcześniej będącego chlubą elfiego wielmoży Tygeliona. Krążą słuchy, że istnieje coś takiego, jak ponadregionalna organizacja hobbickich złodziei, która wspiera swoich członków i przydziela im zadania. Jak jest, nie wie nikt oprócz samych niziołków. I jeszcze jedno: hobbiccy złodzieje nie działają nigdy na własnym terenie – okradają jedynie inne rasy.

W społeczeństwach osiadłych nie ma zbyt ostrych różnic majątkowych. Nie widuje się biedaków, a z drugiej strony nikt nie obnosi się ze swoim bogactwem. Są co prawda jednostki zamożne, ale tradycja nie pozwala na wynoszenie się ponad współbraci. Jedynie kupcy hobbiccy zamieszkujący w obcych miastach pozwalają sobie na odrobinę luksusu i ekstrawagancji. Zawsze jednak w granicach rozsądku, bo hobbici to bardzo rozsądna rasa.

Religia

W kalendarzu hobbickim jest miejsce na dwie uroczystości religijne (jedną w środku zimy, drugą w środku lata), obie na cześć Arianny, bogini miłości i obfitości. Rozpoczynają się one w podziemnych kapliczkach, kiedy to najszacowniejsi obywatele składają na glinianych ołtarzach płody rolne i kwiaty. Potem przychodzi czas na ucztę. Trzydniową ucztę, podczas której zjada się tony najprzeróżniejszych potraw i wypija beczki piwa. Oba święta są najjaskrawszym przykładem chorobliwego niemal upodobania niziołków do obfitego i smacznego jedzenia. Jadłyby najchętniej siedem razy dziennie, a resztę czasu spędzały na przygotowywaniu następnych posiłków.

Ariannę wyobrażają sobie jako piękną, jasnowłosą hobbitkę, o wiecznie uśmiechniętym obliczu i pyzatych policzkach. Jest to po prostu personifikacja ich ideału dobrobytu i sytości.
Spora część hobbitów oddaje cześć także Sharami, nie tylko jako ich stworzycielce, ale przede wszystkim jako opiekunce ryzykantów, którzy ciekawe życie przedłożyli ponad spokój cichego domu. Nie wznoszą jej świątyń, a jedynie małe, prywatne kapliczki, na których płonie wieczny ogień. Nie modlą się do innych bogów, choć wiedzą o ich istnieniu. Nigdy w dziejach nie zdarzyło się, by jakikolwiek niziołek oddawał cześć bogom Ciemności. Nawet złodzieje składają ofiary Sharami, a nie Bellowi, bogowi rabunku.

Kultura

W przypadku hobbitów najwięcej by można było powiedzieć o kulturze jedzenia. Zachowania podczas przyrządzania i spożywania posiłków zostały rozbudowane do przebogatych obrzędów, z mnóstwem nakazów i zakazów. Na przykład sprawa sztućców – chyba tylko elfy używają podobnie wielkiej ilości różnych odmian łyżek, łyżeczek, widelczyków itd. Jednym z najbardziej podziwianych jest zawód kucharza. Właściwie nie jest to zawód, a tytuł. Co roku odbywają się zawody, kto sporządzi najsmaczniejszą potrawę. Zwycięzca otrzymuje tytuł Kucharza i zachowuje go do końca życia. Włączany też jest w poczet suto opłacanych osób przygotowujących wspólne posiłki na święta religijne.

Istnieje jeszcze jeden rodzaj działalności niezawodowej, który doprowadzony został do poziomu sztuki – gra na trzystrunnej mandolinie, połączona z recytowaniem opowieści o pradziadach. A jakie to opowieści? Chlubienie się przodkami Kucharzami i opisywanie stworzonych przez nich potraw. Dla sprawiedliwości trzeba dodać, że nie zdarzyło się, by słuchający takiego popisu człowiek czy elf nie usnął z nudów. Pod rządami orków hobbitom wcale nie jest ani gorzej, ani lepiej niż za czasów Imperium Reptilionów. Są tak niewiele znaczącą społecznością, że katanowie nie pofatygowali się nawet, by obarczać ich garnizonem okupacyjnym. Ograniczyli się jedynie do dość łagodnych podatków.

Bookmark the permalink.

14 Comments

  1. Czy praca nad opisami ras oznacza odłożenie na później kwestii czarów?

  2. Twoje wypowiedzi na tym portalu są raczej mało motywujące do ukazywania kolejnych opisów czarów (zwłaszcza dla mnie). Może opisy ras będą mniej kontrowersyjne (dla Ciebie).
    Odpowiedź na pytanie – tak, póki nie skończę ras najprawdopodobniej nie będę wpisywał nowych czarów.

  3. [quote]Może opisy ras będą mniej kontrowersyjne (dla Ciebie).[/quote]
    Będę szczery – czytałem tylko opis Twojego autorstwa, ponieważ wszystkie te podręcznikowe mam dawno za sobą. Dlatego nie zamierzam się wypowiadać na ich temat.

  4. To chyba dobrze, bo nie każesz zmienić autorowi opisu, bo Ci coś nie pasuje. Dla mnie też dobrze, bo jak już Ty nie miałeś uwag, to tekst musiał być nienajgorszy – hehe (a przepraszam znalazłeś błąd przy kucykach, ale już poprawiony) :D)

  5. Błąd ortograficzny to zupełnie inna sprawa niż rzeczowy, panie krasnoludzie. A wytknąłbym go publikującemu, jeśli zaś ten nie zawinił, to powinien pogrozić palcem autorowi, który o estetykę tekstu należycie nie zadbał.

  6. Wymiana zdań z Tobą, to jak bicie głową w mur. Kończą dyskusję, bo już mnie głowa boli. Przecież Tobie nikt nie powie że "białe jest białe, a czarne jest czarne" 😀

  7. Wydaje mi się, ze ten ból spowodowany jest postępującą dezorientacją – już od wpisu #4 nie za bardzo wiem, co chcesz mi przekazać. Proponuję przejście na PW, jeśli rozbijanie głową muru to rozrywka, której lubisz się czasami oddać 😉

  8. Dobrze powiem to najprościej jak potrafię, żebyś nie był zdezorientowany, jak ja po rozmowie z Tobą. Jesteś najbardziej czepialską, mało sympatyczną osobą, która za grosz nie ma empatii (oczywiście na tym portalu – moje odczucie). Lepiej nie mogę wytłumaczyć.
    PW między nami wdaje mi się zbędne, bo ja najchętniej nie rozmawiał bym z Tobą w ogóle. Dlaczego? Bo Cię zwyczajnie nie lubię, od momentu kiedy się tu pojawiłeś.

  9. To teraz wszystko jasne. Nie mam już wątpliwości co do intencji Twoich wypowiedzi, które formułowane były tak, jakbyś chciał mnie obrazić, itp.

  10. Nie chcę Cię obrazić, bo Cię zwyczajnie nie znam. A nie obrażam nieznajomych.

  11. Intencje to jedno, skutki działań nimi zainspirowanych to drugie. Nie będę się wyrejestrowywać z portalu, chyba że władze zadecydują inaczej. Ograniczę się do nie wchodzenia z Tobą w jakiekolwiek dyskusje, bo jak widać omijanie jedynie drażliwego tematu okazało się niewystarczające.

  12. Nikt Cię nie będzie wyrejestrowywał, chyba, że sam o tym zadecydujesz. Portal jest dla użytkowników, a nie dla administracji. My się możemy spotkać i pogadać praktycznie kiedy chcemy. To, że kogoś się nie lubi, to nie znaczy że go się nie szanuje. Zrobiłeś wiele dla tego portalu i dalej robisz. Temat drażliwy był dlatego, iż nie zapytałeś dlaczego to robię tylko od razu skrytykowałeś (jak wolisz wyraziłeś swoje zdanie). Prócz tego, to jednak ja byłem administratorem a Ty użytkownikiem, więc są pewne różnice. Jakie? – wiesz doskonale. Gdybyś powiedział, to inaczej najprawdopodobniej nie było by problemu. Wybrałeś tę formę, wiec ja wybrałem tę. Każdy ma prawo, więc baw się dobrze na tym portalu. Ja również będę się bawił. Po prostu nie psujmy sobie zabawy jeśli mamy coś krytycznego (Twoja łagodniejsza forma) do powiedzenia na temat naszych wypowiedzi to się wstrzymajmy. Myślę, że bez swoich wypowiedzi na temat naszych tekstów, będziemy równie dobrze się bawić.

  13. …a teraz na temat… ciekawa interpretacja – bardzo udana kolorystyka , aczkolwiek muszę dodać że światło (naturalne) zawsze pada z góry na dół – nigdy odwrotnie. Moja ocena w skali – 3 – jest to naprawdę dobry rysunek.

  14. Ale to jest hobbit pozujący w krasnoludzkim tunelu, gdzie oświetleniem jest jedynie magiczny biały ogień przyziemny:P;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *