Krasnoludy

Bóg Gotam-gor, pan bogactw uwięzionych w ziemi, uważnie przyglądał się elfom. To on obdarzył ich umiejętnością obróbki złota i kamieni szlachetnych. Co z tego, skoro elfy nie miały upodobania do wykuwania korytarzy podziemnych, a tylko budując kopalnie można było sięgnąć naprawdę bogatych złóż metali szlachetnych. Zadowalały się żyłami, które łatwo było znaleźć w górach. Elfy stanowczo nie spełniały potrzeb Gotam-gora. Postanowił zatem stworzyć własną rasę, która mogłaby dotrzeć do niewyczerpanych źródeł bogactw, jakie zamierzał przed nimi otworzyć. Istniał jeszcze jeden powód decyzji Gotam-gora: niestety, nie miał zbyt wielkiego poważania wśród innych bogów, wciąż spychano go na dalsze pozycje. Nie modliły się do niego ani elfy, ani reptilioni. Potrzebował zatem kogoś, kto by wzywał jego imię. Zstąpił na ośnieżone szczyty Górolądu i wiele dni wędrował pośród ostrych turni. Wreszcie zmęczony usiadł. Ze złością uderzył w spory głaz. Ten rozpadł się na trzy części, a każda z nich przybrała postać niewysokiego człowieczka, nieproporcjonalnie szerokiego w ramionach, silnego i muskularnego. Gotam-gor zdumiał się własnej mocy tworzenia. Przypatrzył się ludzikom i dostrzegł, że posiadają niespożytą siłę i upór. Ale drążyła ich nagła złość, ta sama, którą cisnął w głaz, z którego się narodziły. Złość ta mogła być zwrócona przeciw komukolwiek, nawet przeciw elfom czy reptilionom. Gotam-gor przeraził się tego i już chciał zniszczyć własne dzieło, gdy zauważył bandę goblinów, maszerujących wzdłuż zbocza góry. Wskazał na nich i rzekł do krasnoludów: Oto ci, przeciw którym macie stawać do końca waszych dni. Ich nienawidźcie, a wspierajcie ich wrogów.

W taki oto szczęśliwy sposób ukierunkował złość, którą sam niebacznie tchnął w krasnoludy. By zaś spełnili jego marzenia, podarował im władzę nad całym podziemiem, podzielił się własnymi skarbami, przydał im mocy, wystarczającej do zwycięskich zmagań z kamieniem, a nade wszystko zaraził ich dusze żądzą gromadzenia bogactw. Oto legenda na temat powstania krasnoludów. Potwierdzają ją zarówno Kamienne Tablice, jak i manuskrypty elfów. Gotam-gor stworzył potem jeszcze dwa gatunki. Chciał pomnożyć liczbę krasnoludów i uderzył w następny głaz. Tym razem uczynił to jednak dużo lżej i już bez złości. Dlatego powstały istoty mniejsze i znacznie łagodniejsze – gnomy. Niezadowolony z nich, wyciosał z kamienia olbrzymów skalnych, którzy wprawdzie posiadali dość sił do walki z kamieniem, jednak (nie wiedzieć czemu) byli na tyle ograniczeni, że nawet nie pojęli komu zawdzięczają życie i nigdy Gotam-gora (ani żadnego innego boga) nie czcili. Byli prymitywni i okrutni, a do tego głupi, głupsi nawet od ogrów, i dlatego nigdy nie zaliczono ich do rozumnych ras. Za to gnomy doczekały się tej nobilitacji i dlatego Gotam-gor obdarzył je umiejętnością budowy kopalń, choć nie tak wspaniałych i głębokich jak krasnoludzkie. Potem bóg odszedł ze sfery ziemskiej i pojawiał się na niej tylko na prośby swych wyznawców – krasnoludów, gnomów oraz przedstawicieli innych ras żyjących z górnictwa. Krasnoludy są długowieczne, choć nie aż tak bardzo, jak elfy. Siły męskie zachowują do późnej starości, a kiedy je tracą, wiedzą, że koniec jest bliski. Ich kobiety są troszkę wyższe i smuklejsze. Rodzą co najwyżej troje dzieci w ciągu długiego życia. Dlatego sporo czasu upłynęło nim krasnoludy były w stanie zaludnić przeznaczone dla nich góry i podgórskie tunele. Krasnoludy posiadają wysoko rozwinięty zmysł praktyczny połączony z wynalazczością. Pozwoliło im to w krótkim czasie prymitywne metalowe narzędzia, zdobyte na goblinach, przekształcić na kilofy i łopaty, dzięki którym ryły niekończące się tunele kopalń. Jak do tej pory, używały broni kamiennej – krzemiennych toporów. Wyższe pokłady kopalń z czasem przekształcali we własne mieszkania i pałace. Także pod ziemią przygotowywali wspaniale poukrywane grobowce. Dopiero po setkach lat mieli wyjść na powierzchnię i tam wznosić swoje siedziby.

Wojna

Od pierwszych dni istnienia krasnoludy zmuszone były do nieustannej walki z goblinami i czasem ze wspierającymi je wargami czy trollami. Gobliny zajmowały podgórskie tunele, z których krasnoludy początkowo korzystały. Potem (po wynalezieniu narzędzi) wgryzły się w ziemię znacznie głębiej. Nigdy już nie powracały do korytarzy goblinów, uważając je za splugawione złem. Same znacznie lepiej potrafiły wykańczać swoje chodniki, w końcu przecież tworzyły z nich własny dom, może trochę surowy, ale jednocześnie dość elegancki i wygodny. Oprócz złóż metali szlachetnych natrafiły na żelazo. Zaczęły śmielsze doświadczenia z tym materiałem, dzięki czemu ich narzędzia pracy stawały się coraz doskonalsze. Kowale wciąż przynosili współbraciom nowe wynalazki. Pewnego dnia kowal Hargonar przedstawił towarzyszom coś, co powstało z rozklepania obu ostrzy oskarda. Topór obosieczny. Jeszcze prymitywny i nie dopracowany, ale skuteczny. Krasnoludy wpadły w zachwyt. Oto wreszcie powstała broń, która tak znakomicie pasowała do ich mocarnych dłoni! Mogły odłożyć cięższą i mniej praktyczną broń krzemienną. Taki sam rodowód miały hełm i kolczuga – wyrosły z osłon nakładanych przez krasnoludy podczas roboty w szczególnie niebezpiecznych chodnikach. Wszystkie te wynalazki powstały w tym okresie Czarnych Czasów, kiedy to krasnoludy żyły jeszcze pod ziemią, tylko sporadycznie wypuszczając się na powierzchnię. Krasnoludy posiadały nad swym głównym wrogiem, goblinami, przewagę uzbrojenia, siły i organizacji, z drugiej jednak strony ich populacja odradzała się niezmiernie wolno, zaś gobłińska – bardzo szybko. Stąd nawet bitwa, w której krasnoludy wyrżnęły setki goblinów, nie przynosiła jakichś generalnych rozstrzygnięć – synowie Gotam-gora wprawdzie oczyszczali daną kopalnię z intruzów, ale już po paru latach rozpoczynał się następny najazd. Krasnoludy opracowały całe systemy obronne, chroniące przed niespodziewanymi odwiedzinami, zapadnie, głębokie studnie, ślepe lub pozornie ślepe korytarze, obrotowe płyty odcinające odwrót itp. Także ich sposób wałki był doskonale dostosowany do otoczenia: grupy uderzeniowe składały się od trzech do piętnastu wojowników, w zależności od szerokości korytarza, w którym dane im było walczyć. Szereg topomików zamykał całe przejście, stojąc ramię przy ramieniu. Posuwał się do przodu lub do tyłu równo odmierzonym krokiem, aby nie złamać szyku. Krasnoludy rzadko stosowały kwadratowe tarcze – tylko wtedy, gdy goblinów wtargnęło naprawdę wielu, a trudno było ściągnąć większą liczbę obrońców.

Taktyka krasnoludów polegała na równoczesnym uderzeniu wszystkimi zagrożonymi korytarzami, by nie narazić się na niespodziewany kontratak z wyższego czy niższego poziomu, gdzie pozostałaby nie pilnowana grupa goblinów. Żadna ze stron nigdy nie brała jeńców. Po bitwie krasnoludy (jeśli wygrały) wrzucały ciała goblinów do z dawien dawna nie używanych szybów i przejść, które potem zamurowywano. Takiej praktyki zaprzestano, gdy kilkakrotnie okazało się, że wychodziły z nich nad wyraz wyrośnięte stwory podziemne (dotychczas zwykle nieszkodliwe), które utuczyły się na goblinim ścierwie i postanowiły tym razem poszukać żeru na wyższych poziomach. Od tamtej pory krasnoludy wynosiły trupy nieprzyjaciół na powierzchnię ziemi i paliły na ogromnych stosach. Wszystkie wejścia do podziemnych państw były strzeżone przez kamienne lub żelazne wierzeje i straż. Jak więc gobliny mogły je sforsować? Otóż stworzenia te rzadko decydowały się na tak jawny atak, a jeśli już, to czyniły to przy pomocy skalnych gigantów, trolli lub własnych czarowników. Najczęściej jednak wykonywały sieć tuneli przylegających do krasnoludzkich kopalni i jednocześnie atakowały z wielu stron, rzucając do walki całe hordy wojowników. Ten sposób walki pozostaje w użyciu aż do dzisiejszych czasów, gdyż krasnoludy kopią coraz głębsze szyby, a gobliny wciąż się mnożą i szukają nowych miejsc na zamieszkanie. A także pragną łupów.

Już w Czarnych Czasach doszło do wyjścia krasnoludów na powierzchnię ziemi. Powód był prozaiczny – synowie kamienia poznali, jakie korzyści może im przynieść handel swymi wyrobami z innymi rozumnymi rasami. Powstały więc liczne skalne zamki krasnoludów, w których dzień i noc błyskał ogień pieców hutniczych i złotniczych. Karawany pełne złota, kamieni szlachetnych i żelaza podążały szlakami ku nizinom, by wracać z jukami pełnymi towarów ludzkich czy elfich.

Twierdze krasnoludów były wznoszone przy użyciu nie znanych innym rasom technik budowlanych. Gdy techniki te się upowszechniły, okazało się, iż tak naprawdę tylko krasnoludy potrafią je w pełni wykorzystywać. Ludzie i elfy starały się je naśladować, ale zawsze brakowało im tego geniuszu architekta i budowniczego, który widzi miejsce dla każdego kamienia w budowli, nim jeszcze ją wzniesiono. Zamki krasnoludów były przysadziste, ale jednocześnie cechował je pewien monumentalizm. Posiadały przeróżne kształty, niektóre zostały wzniesione w kształcie kopuły, jakby sztucznej góry, przypominającej krasnoludom ich podziemną ojczyznę. Po wyjściu na powierzchnię krasnoludy przejęły od innych ras szyki bojowe: mogły walczyć zarówno w rozciągniętym szeregu jak elfy, albo w czworobokach jak reptiliony. Krasnoludy do swego uzbrojenia nie dodały ani miecza, ani włóczni czy młota. Przekonały się jedynie do kuszy i to najcięższego typu. Z rodzajów broni do wałki wręcz w zupełności wystarczał im podwójny topór, zazwyczaj z wygiętymi brodami i styliskiem niemal dorównującym długością wzrostowi dzierżącego go wojownika. Była to broń straszliwa w starciu bezpośrednim, jeden dobrze wymierzony cios potrafił rozpłatać osłoniętą hełmem głowę. Rzadko dochodziło do przerwania szyku krasnoludów, na miejsce poległego zawsze wstępował towarzysz z tylnej linii i dopiero gdy zabrakło zmienników szereg mógł się rozpaść. W walce wręcz formacjom krasnoludzkich topomików dorównywały jedynie piesze oddziały młociarzy reptiliońskich. Krasnoludy nigdy nie stworzyły formacji konnych ani morskich. Wprawdzie zdarza się widzieć krasnoluda na kucyku, ale tylko wtedy, gdy musi on odbyć daleką podróż, ogólnie bowiem synowie kamienia uważają (i nie bez racji), iż na końskim grzbiecie wyglądają śmiesznie. Co do morza, sprawa jest chyba jasna – krasnoludy jako władcy podziemi nigdy nie pretendowali do panowania nad wodami. W każdym okresie historii krasnoludy były cenione jako dobrzy i wierni (póki im się płaciło) najemnicy. Stawiali na początku dwa warunki: że nie każe im się walczyć po stronie Ciemności ani nie powiedzie się ich przeciw współbraciom. To ostatnie wcale nie oznacza, iż krasnoludzkie rody nigdy ze sobą nie walczyły – to się zdarzało dość często. Istniała po prostu jakaś zasada solidarności ogólnokrasnoludzkiej, która zabraniała wspierania innych ras przeciw współbraciom, nawet znienawidzonym.

Dzisiaj potęga militarna krasnoludów naziemnych została złamana przez orki. Opuszczono większość zamków, powracając do odwiecznych, podziemnych siedzib. Tam nadal toczą się wściekłe wojny z goblinami. O tych wydarzeniach niewiele informacji dociera do wyższego świata. Krasnoludy jakby zeszły z areny, ale tak naprawdę, nie wiadomo gdzie i ilu ich jest. Władzom orkowym ujawniają tylko to, co chcą lub co odkryją gobliny, pozostające teraz na usługach orków. Krasnoludy to następna po reptillionach rasa, która żyje ciągłą nadzieją wywarcia zemsty na orkach.

Społeczeństwo

Krasnoludy nadal utrzymują ten sam system społeczny, z jakim pojawiły się na widowni dziejów w Czarnych Czasach. Tworzą sieć niezależnych (i często nienawidzących się wzajemnie) klanów na czele z dziedzicznymi królami. Istnieje także najwyższa instancja – Król Spod Góry. Jest on władcą kilku klanów, żyjących w Górach Pięciu Twierdz, a jednocześnie naczelnym wodzem wszystkich krasnoludów Orchii. Zacznijmy jednak, jak zwykle, od jego poddanych. W chwili obecnej krasnoludy żyją nie tylko w zwartych grupach, zasiedlających kopalnie i nieliczne twierdze. Można ich spotkać niemal w każdym większym mieście Orchii jako rzemieślników i najemników, a rzadziej – kupców. Krasnoludy w klanach dzielą się na złotników, jubilerów, górników, hutników-kowali i kamieniarzy-inżynierów. Żadna z tych grup nie jest wynoszona po nad inne, co się bierze nie tylko z silnego poczucia związku grupowego, ale przede wszystkim z równego podziału praw i obowiązków. Górnicy to oczywiście ci, którzy wyrąbują skalne chodniki w poszukiwaniu złóż, a potem je eksploatują. Każdy z nich jest kształcony przez wiele w lat w zakresie mineralogii, materiałoznawstwa, inżynierii górniczej. Muszą wiedzieć, pod jakim kątem można budować tunele w danym rodzaju skały, aby się nie zapadły; do jakiej temperatury rozgrzewać kliny rozpryskowe, aby nie nastąpiła zbyt silna detonacja; jak przeciwdziałać wydobywaniu się gazów spod ziemi; jakich używać stempli w określonych warunkach; jak organizować systemy doprowadzania świeżego powietrza itd. Hutnicy-kowale pracują w warsztatach należących do klanu, za co muszą na rzecz wspólnoty odprowadzać trzy czwarte własnych wyrobów. Reszta należy do nich. Jest to wbrew pozorom niebagatelna zapłata, biorąc pod uwagę, że kowale za darmo dostają materiał i miejsce pracy. Dymarki, czyli jedno- lub wielorazowe piece hutnicze, zawsze są umieszczane jak najbliżej powierzchni, by łatwo było można odprowadzić trujące wyziewy. Jedynie w najstarszych siedliskach zachowały się piecowiska położone głęboko pod ziemią i posiadające mistrzowski system wietrzenia. Kowale produkują wszystko, co może powstać z żelaza – począwszy od igieł, skończywszy na podwójnych toporach i kolczugach. Kamieniarze-inżynierowie znajdują zatrudnienie zarówno pod, jak i na ziemi. To oni posiedli całość wiedzy na temat tajników wznoszenia twierdz przy wykorzystaniu wszystkich udogodnień, jakie daje teren. Oni są odpowiedzialni za system ubezpieczeń, jakimi obwodzi się zarówno zamki, jak i podziemne siedziby. Opracowują całą architekturę kopalń i ukrytych miast. Projektują wykuwane w skale sale tronowe w podziemnych pałacach, które zadziwiają ogromem i kunsztem wykonania. Ci właśnie kamieniarze-inżynierowie są poszukiwani na dworach innych ras jako specjaliści od fortyfikacji i ozdabiania kamiennych budowli. Złotnicy i jubilerzy zajmują się obróbką metali i kamieni szlachetnych, by potem nadać im kształt biżuterii. Ich działalnością, jak też części kamieniarzy parających się rzemiosłem artystycznym, zajmiemy się w rozdziale dotyczącym kultury.

Wytwarzanie ubrań i zdobywanie pożywienia należy do obowiązków kobiet. W osadach naziemnych kobiety uprawiają pola i hodują bydło, podziemnych – zakładają owiane legendą Krasnoludzkie Ogrody, które nigdy nie widzą słonecznego światła. Hodowane są tam przedziwne odmiany grzybów, porostów, roślin i ślepych, posłusznych zwierząt. Nie wiadomo, jak są karmione, ani jak smakują – żaden z posłów innych ras nie odważył się ich spróbować, co kilkakrotnie obraziło krasnoludy. Kto w takim razie broni siedlisk, skoro wszyscy są zajęci pracą? Otóż każdy jest wojownikiem i posiada własną broń, którą się wykuwa i naprawia na koszt wspólnoty. Każdy jest obowiązany do odbycia służby wartowniczej przez ustaloną liczbę dni, a w razie wojennej potrzeby rzuca pracę i chwyta za topór. Przydział do jednostek jest z góry ustalony, toteż mobilizacja odbywa się w rekordowo krótkim czasie. Klanem zarządza Rada Starszych, podlegająca królowi. Władca ma głos decydujący i nie podlegający kontestacji przez Radę. Jego wysoka pozycja bierze się z sankcji religijno-magicznych i dynastycznych (drzewa genealogiczne niektórych królów można prześledzić aż do Czarnych Czasów!). Władcy przysługuje 15% dochodu całej wspólnoty – środki te mają być przeznaczane na cele reprezentacyjne i własne. Bogactwa królów krasnoludzkich są przysłowiowe. I tak dobrze strzeżone, że nawet orkom, pomimo zepchnięcia krasnoludów do podziemi, nie udało się po nie sięgnąć. Wyjątkową pozycję posiadają Królowie Spod Góry, rezydujący w Tagar Durze, największym ośrodku krasnoludów. Pochodzą oni od Oslara Krzemiennego Topora, władcy, który w przymierzu z innymi rasami poprowadził swoje zastępy przeciw Balamorowi. Mają prawo zwoływać walne zgromadzenia przedstawicieli klanów i żądać od nich kontyngentów zbrojnych. W dzisiejszych czasach państwa krasnoludzkie cieszą się wolnością wewnętrzną, ale pilnowane są zarówno przez hyrtanów, jak i orkowe wojska okupacyjne. Władcy, przynajmniej w przypadku najważniejszych klanów, muszą być zatwierdzani przez katana orków. Istnieją krasnoludy posługujące się magicznymi runami, które zostały zapożyczone od elfów, ale przekształcone i napełnione typową dla krasnoludów (a niezrozumiałą dla innych ras) mocą magiczną. Nie są to magowie w sensie dosłownym, nie prowadzą też poszukiwań, prowadzących do pomnożenia wiedzy. Nie tworzą odrębnej grupy społecznej – na co dzień zajmują się zwykłymi sprawami (np. kowalstwem), a swe umiejętności wykorzystują przede wszystkim dla obrony klanu (runami są zabezpieczane bramy do podziemnych państw, wejścia do grobowców, do skarbców, pokrywa się nimi też żeleźce niektórych toporów). Krasnoludy żyjące w diasporze to przede wszystkim rzemieślnicy (złotnicy, jubilerzy, kowale, inżynierowie, kamieniarze artystyczni) i najemnicy. Szczególnie wielu jest ich na Wyspach Kupieckich oraz w państwach ludzkich, ale tak naprawdę można ich spotkać na każdej wyspie w większym mieście. Wszędzie są mile widziani i hojnie wynagradzani.

Religia

Ta kwestia życia krasnoludów nie jest zbyt skomplikowana. Uznają wszystkich bogów dobra, przy czym hołd oddają tylko dwóm – własnemu twórcy, Gotam-Gorowi, oraz Oriakowi, panu bogactwa i mądrości. Być może jest to związane z materializmem krasnoludów, zwracających się tylko do tego, kto może im okazać swoją szczodrość w sposób najbardziej im odpowiadający – poprzez udostępnienie następnych pokładów metali. Być może właśnie tak jest, ale wiadomo na pewno, że innych bóstw nie lekceważą – nigdy nie zauważono, by krasnoludy, uczestniczące w obchodach świąt na cześć innych bogów, zachowywały się niestosownie lub wyzywająco. Zawsze sprawiały wrażenie do głębi przejętych kontaktem z bóstwem. Gotam-Gorowi i Oriakowi buduje się niezbyt duże kaplice w kształcie ósemki: pierwsze z okrągłych pomieszczeń jest rozleglejsze, o ścianach pokrytych srebrną blachą – w nim stoją wierni podczas nabożeństw. Druga, znacznie mniejsza komnata, wykładana jest złotem, zaś sufit specjalną odmianą samoświecącego kryształu. Tutaj znajduje się wysadzany kamieniami szlachetnymi stół, na którym król lub, pod jego nieobecność, jeden z członków Rady składa ofiary. Ofiarowuje się złoto i srebro w postaci sztabek oznaczonych runami – najpierw kładzie się je na ołtarzu, a po odprawieniu modłów wrzuca do głębokiej studni, umieszczonej za stołem. Złośliwi twierdzą, że chciwe krasnoludy w ten sposób zachowują złoto na czarną godzinę. W świątyniach nie stoją posągi Gotam-Gora ani Oriaka, krasnoludy wyobrażały sobie tych bogów tylko w postaci symboli (Gotam-Gor – szczyt skalistej góry, Oriak – wielki brylant). Istnieje jeszcze jedna postać, której krasnoludy składają ofiary. To istota zwana przez nich Strażnikiem. Jak można wywnioskować z opowieści synów kamienia, wierzą oni, iż istnieje ogromna liczba Strażników, a każdy pilnuje własnego złoża metalu czy kamieni szlachetnych. Niemożliwe byłoby czerpać ze złóż, gdyby wcześniej nie udobruchało się Strażnika za pomocą krwi goblinów. Panuje przekonanie, że Strażnicy to istoty demoniczne, które przetrwały z najdawniejszego odcinka Czarnych Czasów, a potem nie podporządkowały się Balamorowi, przez co musiały schronić się w głębiny ziemskie. Dopiero Gotam-gor nadał im dziedziny, nad którymi mają sprawować pieczę. Ciekawe jest, że inne, wydobywające metale rasy (ludzie, reptiliony, gobliny) nie zapewniają sobie opieki Strażników, a jednak potrafią dokopać się do rud. Inna sprawa, że tąpnięcia i wybuchy gazów zdarzają się w kopalniach tych ras niepomiernie częściej niż w posiadłościach krasnoludów – być może między innymi w tym właśnie przejawia się moc Strażników. Wcześniej zostało wspomniane, że prestiż władcy opiera się również na sankcji religijnej. Związane jest to z wierzeniem, że dusza każdego jeszcze nie narodzonego potomka królewskiego staje przed obliczem Gotam-gora, a ten stwierdza, czy posiada ona siłę do udźwignięcia odpowiedzialności królewskiej władzy. Widomym znakiem negatywnego wyniku oględzin jest poronienie płodu przez żonę króla. Stąd wszyscy narodzeni spadkobiercy uznawani są za posiadających gotamgorowe błogosławieństwo – nadają się. Najświętszym miejscem krasnoludów jest stara kopalnia i podziemne miasto Karak-Gam na wyspie Otland w ciągu Złotych Wysp Otmundu. Wieki temu obszar ten zamieniony został w gigantyczną nekropolę, w której nadal się chowa szczątki wszystkich klanowych władców z terenu całej Orchii. Ponoć podziemia Karak-Gamu wypełnione są setkami przebogatych grobów, strzeżonych przez runiczne zaklęcia i Strażnika tej kopalni, przepuszczającego jedynie kondukty pogrzebowe. Co roku przybywa co najmniej kilku śmiałków, próbujących sforsować zabezpieczenia, aby dobrać się do skarbów – jednak dotychczas żaden z nich nie chwalił się, że wyszedł z Karak-Gam bogatszy. Zapewne związane jest to z faktem, że nikt nie wyszedł stamtąd żywy.

Kultura

Krasnoludy znają pismo runiczne, ale używają go wyłącznie do tworzenia napisów magicznych i religijnych. Nie istnieje zatem literatura, czy to historyczna, czy rozrywkowa. Tradycja jest przekazywana w rozwlekłych opowieściach, uwzględniających, rok po roku, najważniejsze wydarzenia dotyczące rodu. Nie posiadają one praktycznie żadnych walorów artystycznych, a jedynie kronikarskie (historycznymi nie da się ich nazwać). Niegdyś doszło do spisania w dziele Pamiątki przeszłości, zaczerpnięte z opowieści synów Gotam-gora kronik dwudziestu trzech największych klanów, ale nie przez krasnoludy, lecz przez mędrca, elfa Alariona z Domu Aenerly. Jedynie trzy dziedziny zostały podniesione przez krasnoludy do godności sztuki: architektura, kamieniarstwo artystyczne i złotnictwo-jubilerstwo. Architektura już pokrótce została opisana w kilku miejscach, tutaj przeto dodamy tylko, że jej ciężki styl nie został zbyt szeroko przejęty przez inne rasy. Inżynierów krasnoludzkich zatrudnia się jedynie przy wznoszeniu umocnień i nielicznych kamiennych budynków, które przede wszystkim mają spełniać zadanie obronne. Kamieniarze uznawani są w całej Orchii za mistrzów płaskorzeźby. We własnych budowlach krasnoludy z upodobaniem zajmują setki metrów kwadratowych monumentalnymi przedstawieniami batalistycznymi i ceremonialnymi. Na obcych dworach dostają zamówienia na dzieła o różnej tematyce – od wojny, przez polowanie, do scen dworskich i romantycznych sielanek na łonie przyrody. Płaskorzeźby cechuje głęboki realizm, dynamika i znakomite zachowanie perspektywy. Złotnicy-jubilerzy znajdują zatrudnienie w całej Orchii, a szczególnie u ludzi i orków lubujących się w bogatych, a nawet pysznych zdobieniach i dużej liczbie kamieni szlachetnych, osadzonych w jednej ozdobie. Inni z kolei wytwory krasnoludzkie uważają za niesmacznie bogate i ordynarne w porównaniu z elfimi. Ulubionym motywem zdobniczym krasnoludów są całe sylwetki zwierzęco-demoniczne lub tylko ich łby, najeżone ostrymi kłami i smoczymi grzebieniami. Nie wiadomo skąd taki motyw wziął się u ludu żyjącego pod ziemią i mającego rzadko styczność ze zwierzętami i potworami charakterystycznymi dla strefy leśnej. Złotnicy zajmują się też ozdabianiem zarówno drewnianych, jak i metalowych części broni paradnej, znajdującej stałe grono odbiorców wśród wyższych warstw innych ras. Do ozdabiania rękojeści używa się przede wszystkim złota i kamieni szlachetnych, do ostrzy – srebra wklepywanego w kontury grawerowanych motywów geometrycznych. Tak przedstawia się sytuacja krasnoludów w obecnym świecie. Nie są rasą zbyt liczną, ale też daleko im do powolnego wymierania. Są wielcy duchem, a żywi ich wpisana jakby w ich geny nienawiść do goblinów oraz ta nowsza, powstała z uwikłań historycznych nienawiść do orków. Czekają na lepsze czasy.

Bookmark the permalink.

5 Comments

  1. …nie mam więcej pytań.
    Zastanawiam się tylko czy to było kolorowane ręcznie czy np. w photoshop'ie.
    Za wierność szczegółom i efekt końcowy daje w skali – 5pkt.

  2. Efekt kolorowania bardzo przyjemny dla oka.

  3. Cieszę się że mogę coś zrobić dla naszej KC'towej społeczności;) Wszystko jest wykonane w PSP CS3 – trochę jest z tym dłubania ale efekt końcowy jest tego wart. Robi się właśnie elf, a docelowo zbieranina wszystkich ras z jakimś miłym tłem.

  4. Dla mnie bomba 🙂

  5. popieram, dobry pomysł i wykonanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *