Powrót Ashlaka

Podczas krwawych walk prowadzonych na Orkusie Czerwonym w kart-ranie 9456 KI, próbujący wydostać się z wyspy oddział najemników pracujących dla reptilliońskiego szlachcica Sae’ka został osaczony opodal spustoszonego i trawionego pożarami miasta Gurdur-gar przez ogromną hordę pająkoludzi. Tan Sae’k – ambitny rozumny jaszczur z cenionego rodu Archagasty – przybył pół roku wcześniej na Orkus Czerwony z misją zabezpieczenia kupieckich interesów swej rodziny. Kiedy broniąca wyspy imperialna armia pękła w przeciągu kilku tygodni zmiażdżona niewiarygodną masą sharanów, niezliczone rzesze mieszkańców Orkusa znalazły się w potwornej pułapce.

Mrowie przerażających najeźdźców było wygłodzone długą przeprawą przez ocean, toteż w pierwszych tygodniach inwazji sharany nie zaprzątały sobie myśli łapaniem niewolników. Ktokolwiek dostał się w ich odnóża, a nie był utalentowanym czarodziejem, był natychmiast pożerany, martwy czy co gorsza żywy. Dziesiątki tysięcy uciekinierów nigdy nie dotarły na zachodnie wybrzeże Orkusa, dopędzone i pochłonięte przez bezlitosnych najeźdźców, których upiornego głodu pozornie nic nie potrafiło zaspokoić.

Walczący z niezwykłym męstwem najemnicy, wszyscy bez wyjątku szlachetnie urodzeni gwardziści z Walgaru i okolicznych wysp, polegli w boju próbując bezskutecznie uchronić swego możnego pryncypała. Sam Sae’k – nie tylko zręczny polityczny negocjator, ale i biegły w iluzjonistycznych sztukach czarodziej – dostał się w niewolę potężnego karana, którego miana nigdy nie poznał.

Wleczony na łańcuchu za kościaną lektyką swego ciemiężyciela, karmiony ochłapami surowego ludzkiego mięsa i patrzący przez cały czas na niewysłowione okrucieństwa pajęczych najeźdźców, reptillioński szlachcic otarł się o krawędź prawdziwego szaleństwa, trzymany przy resztkach zdrowego rozumu jedynie niewiarygodną siłą woli. Wywodzący się z prastarego rodu Archagasty Sae’k uważany był wśród swych ziomków za niezłomnego wojownika i zdeterminowanego czciciela Jaszczurzego Boga i najpewniej to właśnie jego niewzruszona wiara zdołała uratować sharańskiego więźnia przed całkowitym obłędem.

Przebywając cały czas w pobliżu swego nowego pana reptillion zauważył coś, co poruszyło w jego umyśle dawno temu zapomnianą nutę. Karan miał do swej dyspozycji cały arsenał cudacznego oręża, którego Sae’k nigdy wcześniej nie miał okazji oglądać, ale uwagę więźnia zwrócił natychmiast jeden egzemplarz broni, przypominający dziwaczną dwuręczną włócznię zakończoną ostrzami na obu swych końcach i osadzoną w kościanej oprawie wzmocnionej utwardzoną pajęczą masą. Sae’k potrzebował kilku dni, by uświadomić sobie, że włócznia ta nie jest w rzeczywistości jednolitym przedmiotem, lecz połączonymi ze sobą kilkoma rodzajami oręża – i właśnie jeden jej element przykuł uwagę reptilliona w hipnotyczny wręcz sposób.

Był to toporomiecz o antycznym wyglądzie, wręcz promieniujący aurą niezliczonych stuleci istnienia i pokryty misternymi runami wywodzącymi się z zapomnianego niemal zupełnie alfabetu rozumnych gadów używanego w świetlanych czasach reptilliońskiego Imperium. Sae\’k nigdy wcześniej nie widział artefaktu pochodzącego z tak niebywale zamierzchłej przeszłości, ale mając za sobą wiele lat kształcenia oraz konserwatywne wychowanie zyskał pewność, że spogląda na przedmiot pamiętający zapewne czasu ostatniego imperatora Musagi Duru.

Świadomy istnienia tak niezwykłej relikwii, Sae’k poczuł nie znającą sobie równej determinację, gotów uczynić wszystko, by ocalić mityczny niemalże miecz przed zatraceniem w sharańskim piekle. W trzecim dziesięciodniu dagin-ranu 9457 KI więzień przeniesiony został do obozowiska karana na tyłach pajęczej armii, w przerażające miejsce na równinie opodal Gurdur-garu, gdzie najeźdźcy wznieśli wiele drewnianych konstrukcji oplecionych pajęczymi kobiercami. Tam właśnie reptillioński szlachcic jako jeden z niewielku nie-sharanów zyskał sposobność ujrzenia czegoś niezwykłego, co wydawało się zupełnie nie przystawać do wyobrażenia pająkoludzi jako bezmyślnych i krwiożerczych istot o poziomie rozwoju niewiele wyższym od zwierząt. Subtelnie tkane przez sharany pajęczyny były ustawicznie przerabiane, po każdej wizycie osobników przywodzących na myśl posłańców w kobierce wplatano nowe nici, częstokroć różniące się od siebie barwą lub fakturą. Nie rozumiejący z początku sensu tej pracy więzień pojął po kilku dniach, że spogląda w istocie na misterny i delikatny dokument: ogromna pajęczyna była bowiem niczym innym jak zbiorem uzupełnianej cały czas wiedzy, wyplatanej na drewnianych wspornikach odnóżami prządek-skrybów… bezcennej wiedzy pozostającej całkowicie poza zdolnościami pojmowania rozumnego jaszczura.

Kilkanaście dni później, w ramach nieudanej kontrofensywy hyrtana Glutha Bhigosa, na Orkusie Czerwonym wylądował niepełny imperialny legion mający odzyskać kontrolę nad Gurdur-garem. Operacja ta okazała się militarnym fiaskiem, ale w wyniku zrodzonego z niej chaosu Sae\’k zdołał ukraść antyczny toporomiecz z lektyki gotowiącego się do boju karana. Kiedy palce więźnia oplotły rękojeść wydobytego z rozłupanej kościanej skorupy ostrza, poprzez ciało reptilliona przebiegła porażająca fala ekstatycznego uniesienia.

Prastary toporomiecz obdarzony był własną jaźnią, niepojętą dla śmiertelników i postrzegającą świat na swój własny unikalny sposób. Nazwany w zamierzchłej przeszłości Ashlakiem, został stworzony przez legendarnych zbrojmistrzów upadłego Imperium na życzenie Musagi Duru, a złożony w ostatnich dniach chwały reptillionów na ręce księcia Saek’heasa miał mu towarzyszyć w wyprawie na krańce poznanego przez jaszczury świata – w wyprawie mającej ocalić przed zakusami barbarzyńskich orków najcenniejsze skarby płonącego w wojennej pożodze Imperium.

Tan Sae’k poznał tę tajemnicę dotykając pulsującego magią Ashlaku, w chwili będącej zaledwie uderzeniem serca scalając swój umysł z jaźnią antycznego toporomiecza. Przepojony mocą broni, rozumny jaszczur wyrąbał sobie drogę ucieczki spod Gurdur-garu, niczym zbroczony posoką orków i sharanów demon z najgłębszych otchłani piekieł. Nikt nie wie, w jaki sposób niedoszły więzień pająkoludzi wydostał się z Orkusa Czerwonego, ale kilka miesięcy później, na początku kepon-ranu 9457 KI, pojawił się znienacka na dworze tana Milosa z Ghasty.

Szczegóły ich spotkania miały na pewien czas pozostać pilnie strzeżoną tajemnicą…

Informacje dla Mistrzów Gry

Powyższy tekst jest pierwszą częścią opowieści o mitycznym toporomieczu Ashlaku, spuściźnie prastarych czasów świetności reptilliońskiego Imperium i niemym architekcie wielu współczesnych wydarzeń, których bieg wyznaczył niepojęty magiczny intelekt ukryty w klindze legendarnego artefaktu.

Bookmark the permalink.

5 Comments

  1. Bardzo ciekawy opis. czekam na kontynuację opowiadania, mamy i kulturę Sharanów i antyczną broń reptilionów. Super.

  2. Keth, dziękuję za przetłumaczenie moich wypocin na zrozumiałą dla wszystkich formę :/uklon.

  3. Dla mnie najciekawszy motyw to tkanie z pajęczyn historii rodu pająkoludzi.

  4. Podoba mi się całość tej historii, a dodatkowo zyskujemy okazję, by poszerzyć nieco wizję sharańskiej inwazji z lat 9456-9457 KI, bo ten element projektu ŻO wciąż pozostaje enigmatyczną tajemnicą.

    Postaramy się jak najszybciej przygotować z Koszalem kolejną część, a dodatkowo również historyczny epizod związany z losami niefortunnego desantu hyrtana Glutha Bhigosa 😉

  5. Kolejna praca Koszala, którą przyjemnie się czyta. Brawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *