Rytuał Pancerza Duszy

Świątynną kaplicę, pogrążoną w oparach kadzideł rozdzierał skowyt skazanego, trzaskające baty i miarowy odgłos uderzającego w metal kowalskiego młota. Asystujący przy egzekucji rezhar starał sobie przypomnieć, kim był torturowany półelf, ale pamiętał jedynie, że skazano go za zdradę stanu i wymierzono srogą karę, którą należało niezwłocznie wykonać. Nic więcej nie potrafił powiedzieć. Półboska moc By-Rygyna już wymazała z umysłów wszystkich pamięć o teraz bezimiennym humanoidzie.

Bicze smagały nagiego skazańca, za każdym razem wyrywając z umęczonego ciała krwawe ochłapy. Wszystko spływało siecią misternych, wydrążonych w marmurowej posadzce kanalików do ogromnej rytualnej misy. Więzień powinien był skonać już dawno temu i choć trudno było w nieszczęśniku rozpoznać wprowadzonego wcześniej do komnaty półelfa, to skatowany wciąż wył z bólu wpatrując się wytrzeszczonymi oczami w hełm stojącego nad nim świątynnego rezhara.

Uruk-hai uśmiechnął leciutko pod swoją maską. Wiedział, że zdrajca nie umrze szybko. Błogosławione bicze jakim okładali skazanego dwaj światynni kaci nie służyły do zabijania. Złowroga moc zaklęta w batach długo utrzymywała ciała i dusze ofiar przy życiu. Ciało w końcu podda się i wyzionie ducha, ale to nie miał być jeszcze koniec kary. 

Przyglądający się egzekucji z wysokości podestu hyrtan w końcu dał znak. Biczownicy skończyli swą pracę. Stanęli pod ścianami oddychając ciężko. Dochodzące z pomieszczenia obok odgłosy kucia ustały także. Rezhar podszedł do przywiązanego do pręgierza skazańca, przeciął krępujace więzy i bezceremonialnie cisnął ofiarą o ziemię. Półelf, a ściślej mówiąc to co z niego zostało odetchnął na chwilę. Nastała cisza przerywana tylko co jakiś czas szeptem modlącego się hyrtana. 

W końcu w kaplicy pojawił się niebywale stary uruk-hai, prawdziwy mistrz nad mistrzami w swoim rzemiośle. Płatnerz jakich ledwie garstkę nosiła Orchia. W metalowych szczypcach niósł rozgrzany do czerwoności kirys. Z namaszczeniem zanurzył dopiero co wykuty pancerz w rytualnej kadzi pełnej krwi skazanego. Półelf zawył, jakby to jego samego dotknął rozpalony metal. Pomieszczenie wypełnił zapach parującej krwi i ścinającego się białka. hyrtan zbliżył się do kadzi wznosząc ręce i intonując ponurą pieśń. Teraz rezarcha schwycił bezceremonialnie skazańca i przywlókł go do misy. Półelf zawył jakby domyślając się co go czeka. Umęczone ciało ofiary próbowało stawić opór ale rozorane biczami do kości jedynie podrygiwało spazamtycznie. Świątynny strażnik schwycił dłonią włosy ofiary i na znak hyrtana wcisnął twarz półelfa we wciąż rozpalony kirys i gotującą się krew. Krzyk utonął w burzy kotłującej się posoki, odorze palonego żywcem ciała i zaśpiewie kapłana. Skazany podrygiwal jeszcze konwulsyjnie przez chwilę, ale w końcu ciało wyprostowało się i zesztywniało nagle. Zwłoki zaczęły się kurczyć jakby niewidzialna siła wysysała je od środka, a krew w misie zaczęła zmieniać kolor na smolisto czarny. W końcu wszystko ustało, krew przestała buzować w kadzi. Z ciała półelfa pozostał jedynie bezkształtna masa ograniczana powłoką skórną. Kapłan zakończył pieśń chwilę później. Płatnerz wyciągnął kirys, który przybrał smoliście czarną barwę. Na kryzie pancerza rozpoznać można było zarys wykrzywionej w krzyku diabolicznej twarzy. Twarz cały czas powoli poruszała się w niemym wrzasku, jakby zaklęta w nieprzerwanym cierpieniu. Hyrtan pozwolił sobie na chwilę rozluźnienia. Uśmiechnął się obnażając orcze kły i poklepał płatnerza po ramieniu. Kara została wymierzona, choć jej wykonanie zawieszone w nieskończoności.

Rytuał Pancerza Duszy

Wśród wielu mrocznych obrzędów kultu Katana jeden wyróżnia się szczególnie ponurą sławą i budzi grozę wśród czcicieli dobrych bogów. Katanici rzadko rozmawiają na jego temat z innowiercami – nie tyle dla zachowania rytuału w sekrecie, co z chęci spotęgowania atmosfery, jaką wzbudza on w wyznawcach innych kultów. W zakurzonych zakamarkach bibliotek i w salonikach prastarych gildii rozmawia się o tym ceremoniale ściszonymi głosami i tonem trzymanej w ryzach trwogi, sugerując jakoby miał on swe źródło nie tylko w wierze katanickiej, ale po części w obrządku zapożyczonym w zamierzchłych czasach od kultu Nata-Kranty.

Mowa tu o rytuale Pancerza Duszy, nekromantycznym obrządku, którego ofiarą padają z reguły najbardziej zatwardziali zbrodniarze oraz religijni odszczepieńcy. Skazańcy umierają w rezultacie wielogodzinnego biczowania z użyciem umagicznionych bizunów, będących dziełem katanickich magów i dzięki swej mocy utrzymujących ofiarę w stanie przytomności długo po wpadnięciu w pełną męczarni agonię. Większość skazanych na straszną śmierć więźniów popada w obłęd już w trakcie pierwszej fazy obrzędu.

Kara nie kończy się jednak na biczowaniu aż do śmierci. Kiedy w jednym pomieszczeniu poddaje się torturom skazańca, w sąsiedniej komnacie mistrz płatnerski uruk-hai wykańcza przygotowywany od wielu tygodni kirys. Rozgrzaną do czerwoności zbroję zanurza się w ceremonialnej misie, do której wcześniej rytualni oprawcy zbierali krew ściekającą z ciała biczowanego skazańca. Towarzyszący temu zabiegowi potworny fetor sprawia, że palone w trakcie rytuału trociczki i kadzidła stają się nic nie warte, ale uczestniczący w obrządku katanici zwykli nie zwracać na takie niedogodności uwagi.

Finałową częścią ceremoniału jest ostateczne uśmiercenie śmiertelnej powłoki skazańca. Utopiony we własnej krwi nieszczęśnik, przyciskany na dodatek twarzą do rozpalonego kirysa, wydaje ostatnie tchnienie, ale bynajmniej nie odchodzi w eteryczne dominium swego patronackiego bóstwa. W zamian dusza więźnia zostaje uwięziona w pancerzu, zaklęta w nim po wsze czasy i skazana na wieczyste męczarnie.

Moc rytuału umagicznia pięknie zdobiony kirys, nasycając go esencją duszy i potęgując ochronne właściwości zbroi dzięki czarodziejskiej aurze zdolnej przyjąć na siebie znaczącą część obrażeń przeznaczonych dla właściciela kirysa.

Pancerze takie, wykonywane na słono opłacane zlecenie przez mistrzów płatnerskiego rzemiosła, pełnią najczęściej rolę prestiżowych darów składanych na ręce wyjątkowo wpływowych i cenionych członków arystokracji uruk-hai.

Informacje dla Mistrzów Gry

O powodzeniu rytuału przesądza udane rzucenie zaklęcia Przeniesienie energii duszy (opis poniżej) oraz poprawnie odmówione modlitwy przewodzącego ceremonii katanickiego kleryka.

Pancerze Duszy posiadają niemal zawsze formę kirysu, wykonanego na zlecenie przez mistrza płatnerstwa uruk-hai znającego sekret takiego kształtowania zbroi, by szansa na wchłonięcie skazanej duszy była nieznacznie wyższa (w praktyce zmniejsza to rzut na odporność 5 ofiary o 1/10 MD płatnerza). W niemal wszystkich przypadkach zbroje takie są natychmiast poddawane umagicznieniu.

Kirysy mające stać się Pancerzami Duszy wykonywane są niemal wyłącznie dla uruków i jedynie dla wyznawców kultu Katana. Zakładający zbroję właściciel musi za pierwszym razem zaliczyć pomyślnie test WI (katanickiej). W przypadku nieudanego testu podczas noszenia kirysu pojawiają się trudne do określenia skutki uboczne, częstokroć przejawiające się manifestacjami emocji uwięzionej duszy (krzykami, eterycznymi zjawami, a nawet krótkotrwałym przejmowaniem kontroli nad właścicielem przez wsączoną w metal jaźń).

Wszystkie te niedogodności kompensują jednak ogromne profity płynące z tytułu posiadania tak rzadkiego i prestiżowego pancerza. Zbroja przejmuje Żywotność ofiary pomniejszoną o 1 pkt, co nie pozwala pojmanej duszy zginąć. Zbroja chroni noszącego i pierwsze obrażenia do poziomu dostępnej w zbroi ŻYW przejmuje dusza. Dopiero gdy wyczerpie się Żywotność pancerza, obrażenia zaczynają normalnie ranić noszącego kirys. Dusza odzyskuje Żywotność w tempie samouzdrowienia właściwego dla rasy, z jakiej wywodziła się uwięziona dusza, ewentualnie powiększona o odpowiednią zdolność profesjonalną lub w niektórych przypadkach zdolności nadnaturalne (obdarzony zdolnością regeneracji), tudzież regeneracje rasowe.

Poniżej przykład kirysu wykonanego przez mistrza płatnerstwa, umagicznionego, a następnie nasączonego duszą w ramach opisanego rytuału:

Kirys: 1/2; 1/3; waga 76; OB +82; WYP* 160/250/190; Wyt. 440; bonus do odp +10

* W przypadku trafienia od zadanych obrażeń najpierw odejmowane są wyparowania pancerza, a następnie zmniejszana jest o ŻYW -1 duszy zaklętej w pancerzu. Jeśli obrażenia przekroczą ŻYW zaklętej duszy dopiero wtedy otrzymuje je noszący kirys. ŻYW w pancerzu regenerowana jest zgodnie z samozdrowieniem rasy z której pochodziła ofiara rytuału.

Przeniesienie energii duszy (specjalne)

KRĄG: V (specjalny)
ZUŻYCIE PM: 400 pkt.
CZAS RZUCANIA: 5 rund
ZASIĘG: dotyk.
CZAS DZIAŁANIA: specjal.
OBSZAR DZIAŁANIA: specjal.
OPIS: Po odpowiednich przygotowaniach (patrz opis rytuału) kapłan nadzorujący rytuał powyższy ten czar. Cel czaru musi stykać się odkrytą skórą z pancerzem, który po wsze czasy ma się stać jej więzieniem.

Przy zetknięciu ofiara wykonuje test na odp. 5 pomniejszoną o 5pkt/POZ kapłana. W przypadku udanego testu na odp. 5 ofiara wykonuje test odp. 4 czy przeżyła wpływ magii na swoje ciało. Udany test ratuje ją przed śmiercią, ale może zostać ponownie poddana wpływowi czaru. W przypadku nieudanego testu na odp.5 ciało zamienia się w pusta powłokę (dochodzi do wyssania całej EŻ, regeneracja ciała nie jest możliwa), a jaźń zostaje przeniesiona do zaklinanej rytuałem zbroi , która otrzymuje opisane w rytuale cechy.

W tym samym czasie kapłan musi wykonać udany test WI. Nieudany test skutkuje zakłóceniem rytuału i automatyczną porażkę. Kapłan wykonuje test niezależnie od powodzenia lub nie testów wykonywanych przez ofiarę.

Bookmark the permalink.

16 Comments

  1. Pomysł bardzo mi się spodobał. Ghasta w tematycznej dyskusji w dziale Kuźni zauważył, że z każdym następnym artem brniemy w coraz mroczniejsze klimaty, ale myślę, że w przypadku Katana obrządki takie bardzo pasują do wyobrażenia tego kultu.

    Pancerz Duszy sam w sobie może stać się motywem przewodnim większej sesji czy nawet kampanii, jako swoisty artefakt stanowiący źródło pożądania nie tylko katanickich BG.

  2. Świetny tekst, i faktycznie, dobry motyw na przygody.

  3. Mega-okrutny sposób radzenia sobie z wrogami wiary.

  4. Klimatyczny rytuał, pasuje do kultu Katana i okrucieństwa uruków. Świetna robota.

  5. Opis rytuału – znakomity i makabryczny. Jakbym czytał książkę Piekary. Czy to było potrzebne?

    Nie odpowiadaj. Wiem, że było.

    Ogólnie dobra robota. Jeśli popełnisz coś jeszcze z chęcią przeczytam.

  6. Brniemy ku sferze mroku, lecz jakość brnięcia jak dla mnie zadowalająca. Pisz dalej 8art, tekst scenariuszogenny i kolejny kamyczek świątyni Katana położony.

  7. Dziekuje Kethowi, który włożył mnóstwo pracy w wygładzenie mojego tekstu. Nie obyło by się bez garści pomysłów Ghasty i Avnara, którzy wiele włożyli w ten tekst.

  8. Bardzo ciekawy pomysł, zastanawiam się tylko w jaki sposób można uwolnić uwięzioną tym rytuałem duszę? To też byłoby ciekawym motywem przewodnim jakiejś mniejszej lub większej kampanii.

  9. Fajny tekst, brawo.
    Apropos powyższego pytania Bazyla, mnie ciekawi czy istnieje możliwość komunikacji w uwięzioną duszą. Wyobrażam sobie że w pancerz wsączono jakiegoś upierdliwego półboga ale wielkim wysiłkiem jego wyznawcy zdobyli ów pancerz i teraz wielbią "uwięzionego boga".
    Ogólnie tekst nosi znamiona niezłego rozpłodowca.

  10. Mroczny, dobry tekst. Więcej takich.

  11. Analizując wersję wstępną artykułu wpadliśmy na pomysł scenariusza, w którym drużyna BG musiałaby odzyskać Pancerz Duszy, by uwolnić jego "rezydenta"… tylko jak właściwie to zrobić? A może ktoś z Was miałby ochotę na dorzucenie własnej cegiełki do ŻO? Ogłaszam konkurs otwarty dla wszystkich, nawet Autora – kto spróbuje napisać artykuł nawiązujący do wątku odwrócenia skutków Rytuału Pancerza Duszy?

  12. Panowie, nie wiem czy to tak okrutnie mrocznie inspiruje Was jesień czy saga… W Każdym razie tak trzymać.
    Gratuluję 8art jest to bardzo dobry ciężki, i nieco wynaturzony tekst, jak dla mnie bardzo dobrze przyswajalny. Może dla tego, że niegdyś pasjami nurzałem się w skandynawskiej miłości pod tytułem KULT.
    Pod względem literackim dobrze się czytało, aczkolwiek fachowcem nie jestem, na forum są bardziej spostrzegawcze oczy.

    Bazyl: najprostszy sposób to próba zniszczenia. Podobno wrzucenie do wulkanu nawet ciężki artefaktyczny stuff załatwia, hobbity tak gadają…

  13. Tylko dlatego hobbici nie mogą zostać barbarzyńcami. Zniszczenie magii oszczędziłoby im fatygi do wulkanu 😉

  14. Świetny tekst, brawo.

  15. Bardzo dobrze przedstawione jest katańskie "złe prawo" i rola jaka w jego egzekwowaniu przypada kapłanom. Katan i jego bostkość sprawiają że religia i władzą są nierozerwalne co widać w tym tekście. Brawo też za wrzutkę czaru i zgodność z kanonem tworzenia przedmiotów magicznych. To jeden z tych tekstów który podoba się wszystkim dlatego że nie zmienia świata tylko go rozwija – a to duża sztuka. Gratuluję.

  16. Fenomenalny tekst!

    Zdecydowanie lepszy od tego, co pojawiało się wcześniej w MiMach. Bardzo fajnie pokazuje, że państwo Katana to nie pierwsza, lepsza monarchia. Jedyne co ja bym dodał do tekstu to pomysły fabularne, np. to półbogu w pancerzu o czym pisał Wasut.

    Ja bym wrzucił taki pancerz jako niechciany prezent. Skoro otrzymują je wyłącznie uruk-hai, ofiarowanie takiego kirysa jednej z postaci graczy byłoby niesamowitym zgrzytem. Odmówić? Zetną za obrazę. Przyjąć i chodzić w zbroi z uwięzioną duszą? Eee…
    Bonus – w zbroi jest uwięziony ktoś, kogo bohaterowie cenili i szanowali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *