Tym razem o kapłanach

Jest dokładnie 20 października. Za oknem leje deszcz, kupa niezamiecionych liści sięga niemal okna. Jeszcze nie włączyli ogrzewania, jest wiec zimno. Na biurku stoi kubek gorącej herbaty.

Za kilka tygodni nadejdą święta, wszyscy, każdy na swój odmienny, prywatny sposób, staramy się być lepsi. Potem kolęda… Do drzwi zapuka ksiądz. Zapyta, co u nas dobrego, uśmiechnie się, pocieszy. Życzy, by w tym domu życie toczyło się powoli, lecz szczęśliwie. Mąż pijak spuści głowę, syn rozrabiaka, cicho będzie siedział przy stole. Matka zaparzy herbaty, poczęstuje ciastkami. W końcu ksiądz rozpoczyna cichą modlitwę. Czy ktoś powie „spieprzaj”? Nie, wszyscy wstaną i wraz z nim będą modlić się o spokój, o lepsze czasy, o nową pracę dla ojca i dobrą szkołę dla chłopaka. I o zdrowie, bo zdrowie jest najważniejsze.

Mamy 2008, prawie 2009 rok. A kiedy w drzwiach staje ksiądz, mimo ery MTV, Tańca z Gwiazdami i seksu w Internecie, spuszczamy głowę i kłaniamy się nisko. Czujemy – nie wiedzieć dlaczego – szacunek, może trochę lęk, a może nawet poczucie winy, że dawno nie byliśmy w kościele.

Nie jest tak? Przyznajcie się…

Kapłan to najpotężniejsza postać w KC. W oczach prostych ludzi kapłani są niemal równi bogom, przecież jako jedyni z bogami potrafią rozmawiać. Jako jedni z niewielu potrafią czytać, rozmawiać z ludźmi księcia, leczyć chorych. Kiedy wprowadzasz do przygody kapłana prezentujesz jedną z najpotężniejszych osób tych czasów, bohatera o niewiarygodnym autorytecie. Kiedy on pojawia się na scenie wszystko inne milknie i maleje. Gdy wypowiada słowo, cichną gwary i zgiełk.

Kapłan to nadbohater KC, ktoś kto stoi daleko wyżej niż wojownik, kupiec, czy nawet łowca. Rozbójnicy nigdy nie odważą się go zaatakować, kramarzowi do głowy nie przyjdzie, by go oszukać.

Świat, w którym toczy się życie KC to kraje dalece nawet bardziej religijne niż XV wieczna Europa, tu przecież, niejeden z władców został bogiem. Powstała nowa religia, wierzenie, wokół którego skupiły się grupy fanatyków; nie szczędzi się pieniędzy na budowę najwspanialszych katedr, wciąż powstają nowe klasztory i zakony. Dumne rycerstwo wznosi sztandary głoszące chwałę Katana i rusza walczyć. Od wielu lat życie toczy się wokół Katana. Traktami wędrują biczownicy, swym cierpieniem dając dowód głębokiej wiary i oddania. Wieczne pielgrzymki do miejsc świętych, gromkie dzwony w kaplicach, modlitwy i nabożeństwa. Cytaty, powiedzenia, motta. Katan jest obecny w życiu każdego mieszkańca jego imperium, nie sposób nie zauważyć dziesiątek kaplic stojących w każdej, nawet najuboższej wiosce, przy trakcie, i w leśnych ostępach. Nie sposób mieszkać w domu który nie jest chroniony znakiem Katana, nie można spać bez wieczornej modlitwy, ani wychowywać dzieci bez nauki o dobrym panie Katanie zbawcy i pogromcy zła. Tak wiosną, jak i jesienią, a także latem i zimą, wiecznie po prostu głównymi traktami maszerują wojska, nad którymi powiewają proporce; kolorowe, piękne, niedosięgłe dla zwykłych śmiertelników. Nie dotrzesz do Ostrogaru nie mijając po drodze choć kilku pomników, kapliczek, małych świątyń.

Katan, Pan Świata. Uruk, który zbawił ten świat i został bogiem.

Wiara w Katana powinna wyłazić z każdej przygody, scenariusze i wątki, wszystko dosłownie musi być nim przepojone. Motywacje bohaterów, ich wypowiedzi, scenografia, wystrój wnętrz… Cokolwiek dzieje się w przygodzie – Katan jest gdzieś tam, ukryty lepiej lub gorzej, przygląda się i ocenia. Nie zapomnij o nim, nie waż się pominąć jednego z najważniejszych elementów świata KC. Gracze trafią na plac imienia Świętego Pana Zbawiciela, na piersi bohatera niezależnego będzie można dostrzec złoty wisior z symbolem Pięści… Niech Katan Was strzeże mówi karczmarz na pożegnanie, Katan jest ze mną powie bohater wkraczając do ruin starego domostwa.

Katan, Pan Orchii.

Wróćmy do kapłanach. Najpotężniejszych, z potężnych, tych, którzy mieszkają w olbrzymich, sięgających niebios katedrach… Kapłan porusza się dostojnie, ze spokojem spogląda, ze spokojem mówi i słucha. To właśnie ten spokój przeraża, sprawia, że czujemy się, jak gdyby ON o wszystkim wiedział, czujemy się maluccy i niscy. Kapłan zna nasze grzechy i przewiny, zna nasze tajemnice, nawet te najskrytsze. Przy nim, przy osobie, która rozmawia z Panem Katanem Najukochańszym nasze troski i problemy wydają się tak mało ważne. Kapłan potrafi spojrzeć na nas z wyższością, lub ze zrozumieniem, z delikatnym uśmiechem, lub przyganieniem. Nikt inny jak on właśnie włada naszą duszą, w jednej chwili może sprawić, że grzechy zostaną odpuszczone, lub też, że zostaniemy przeklęci na wieki. Odgrywając kapłana nie musisz wykorzystywać dziesiątek środków aktorskich. Im mniej ich tym lepiej. Im bardziej stonowana będzie to postać, tym większy niepokój poczują gracze. Powoli spokojnie, bo przecież kapłan niegdzie nie musi się spieszyć. Mądrze i wiarygodnie, bo przecież kapłan zna odpowiedź na wszystkie pytania i niepokoje. Potrafi doradzić, pomóc, wytłumaczyć. Korzystaj z wiedzy, którą masz jako MG, a nie mają gracze – pozwól kapłanowi „domyślać się” co też siedzi im w głowach i co ukrywają w sercu. Wtedy poczują lęk, szacunek, niepokój.

A kiedy poczujesz, że udało ci się stworzyć właściwy obraz i zmieniłeś dedekowych „morderców martwaków” w osoby żywe i potężne, po tym jak przyzwyczaiłeś graczy do kapłana spokojnego, do osoby niemal wiedzącej wszystko, pełnej cierpliwości i szacunku nawet dla zwykłych, prostych ludzi przedstaw osobę wściekłą, krzyknij, n iech z ust kapłana spłynie groźba, lub przekleństwo. Niech huknie laską w podłogę gospody, niech zerwie z szyi symbol Katana i wzniesie go wysoko ponad głowę, sięgając niemal niebios.

Zapadnie cisza. Gracze zrozumieją co znaczy czuć strach, strach szczególny, dotąd nieznany. Strach przed człowiekiem. Nie dlatego, że sieknie mieczem, nie dlatego, że ma pięć ataków i 150 biegłości. Zupełnie nie tak..

Kapłan… Cóż znaczy strach przed człowiekiem w sytuacji, która może wydarzyć się pewnej zimy, kiedy gdzieś w dalekim Get-war-garze, u szczytu władzy rozgorzeje konflikt. W kościele nastąpi rozłam. Wybucha wojna. Szaleje Inkwizycja, trakty przemierzają ubrani w purpurę dostojnicy w otoczeniu konnej gwardii. Strach. Posłańcy rozsyłają pisma, listy pomiędzy największymi ośrodkami, choć i do małych wiosek trafiają niepokojące wieści. A co jeśli „nasz kapłan” to jest ten zły? To chroń, nas Panie Katanie wraz z nim spalą? Może już go spalić, jak on heretyk, może choć nas ocalą? Ludzie nie wiedzą co czynić. Traktem coraz częściej kursują gońcy z kardynalskim znakiem. Co robić? Co?! Co oni w tych listach wiozą, czego nasz kapłan taki zdenerwowany, czego się obawia… Panoczku, Panie Katanie kochany, ratuj nas biednych, prostych ludzi, co żeśmy zawinili…

Konflikty na szczycie władzy kościelnej, to dla zwykłych ludzi coś niezrozumiałego, wojny których nijak nie mogą pojąć, wojny których muszą się bać, bo zwyczajnie nic z nich nie pojmują, stosy tylko widzą i krew, więzienia i krzyk torturowanych. Kto jest dobry, kto zły, nie sposób zrozumieć, najlepiej zamknąć się w chacie i przeczekać… W brew pozorom ten strach nie musi dotyczyć jedynie wieśniaków, prostych ludzi, będących dalekim tłem naszych przygód. Awanturnicy także mogą wpaść w sidła strachu, mimo, że działają na „wyższym poziomie”. Bohaterowie graczy, z powodu funkcji i roli jaką pełnią w świecie gry mogą wpaść w religijny konflikt bardzo głęboko, o wiele głębiej niż sami by chcieli. Oto bowiem może się zdarzyć, że zostaną wynajęci do ochrony kogoś, może będą bronić najwyższego kapłana, a może wrażą mu sztylet w plecy. Z każdym dniem będzie się okazywać, że pajęczyna intryg jest diablo gęsta i sięga bardzo wysoko. Rozłam w kościele, to wojna, obok której nie można przejść obojętnie. Nie na Orchii, nie tu gdzie Katan, Pan Imperium…

Zostawmy więc kardynałów i ich wewnętrzną wojnę i przyjrzyjmy się innemu apektowi zabawy w religie Orchii. Politeizm to trudna sprawa.. kłótnie religijne to coś bardziej dla nas obcego niż elfy i krasnoludy. Czego więc potrzeba? Pracy. Eksponuj, pokazuj, wciąż wymagaj. Niech gracze pamiętają, że to bardzo ważny aspekt świata KC. Ludzie, szczególnie pijani, kiedy język niebezpiecznie wydłuża się i człowiek traci nad sobą kontrolę dyskutują, kłócą się, czasem dochodzi do przepychanek i zamieszek. Te kłótnie i waśni religijne to trudny temat, szczerze przyznam, mam z nim kłopot – nie będę więc pisał porad i sugestii.

Porzućmy wojny, i wróćmy do kapłanów. Bo oto dzieje się coś niezwykłego, bohaterowie trafiają do wioski, w której kilka godzin temu miał miejsce cud. W KC zdarzają się cuda, kapłani władają tą mocą, tak, jak czarodzieje potrafią rzucać zaklęcia, tak kapłani przyzywają moc bogów i ku ich chwale czynią cuda. Oto ciężko chory mężczyzna wstał z łóżka o własnych siłach, oto cierpiący na koszmary chłopak przespał spokojnie pierwszą od wielu lat noc, oto okrutne mrozy zelżały i przyszła odwilż. Starszy, ubrany w długie szaty mężczyzna stoi w małej kapliczce i odprawia mszę dziękczynną. To doskonały motyw na przygodę, nie na jej fabułę, ale na tło, na jej atmosferę. Jak niewiarygodna to scenografia, grać w osadzie, w której kilka godzin temu swą obecność zamanifestował bóg – ludzie są jakby nieobecni, wystraszeni, lecz szczęśliwi, zachowują się inaczej niż zwykle. Wokół panuje atmosfera religijnego uniesienia. Kto zaśmieje się teraz z religijnego fanatyka, kto zakpi z bogów? Jak teraz nie próbować skorzystać z okazji i nie pójść do kaplicy pomodlić się o szczęście, przebłagać za grzechy? Kobiety cicho łkają, mężczyźni z podziwem kiwają głowami; ot, taki chorowity i słabiutki ten kapłan, ale Pana Katana najukochańszego ubłagał, skubany… Dobry z niego człek, trza mu to przyznać…

Czynienie przez kapłanów cudów to jednak nie jedyna manifestacja mocy boskiej – przed tobą masa innych środków, mistyczne znaki, prorocze sny i przepowiednie, relikwie. Jeśli klimat kampanii, którą prowadzisz będzie przepełniony religijnością, jeśli wspomniany „Katanizm” będzie wychodził z niej w każdym miejscu znaki nabiorą zupełnie nowej mocy.

To coś zupełnie innego niż w AD&D, gdzie bogowie pojawiają się, by huknąć z grubej rury i pchnąć przygodę w przód. Tu na Orchii takie znaki nie są znakami anonimowymi, przy wspaniale opisanym panteonie bóstw, w sytuacji gdzie „Katanizm” uznawany jest za religię państwową, znak od boga musi wywrzeć na graczach potężne wrażenie. Sroga zima to złość Gotam-Gora, inaczej być nie może, choroba to kara od Graama…. Cokolwiek się dzieje, to bogowie sprawili, to oni każą i oni nagradzają. To im co krok należy dziękować, to do nich odwoływać się i prosić o przebaczenie.

A kiedy w kilku kolejnych scenariuszach konsekwentnie będziesz przedstawiać taką wizję kapłanów, wspomnianych nadbohaterów i nagle, w jednej z przygód jeden z nich zostanie zamordowany na sesji zapadnie cisza. Ktoś podniósł rękę na kapłana, tego, który rozmawia z bogiem, tego, który… Na kapłana. Teraz jego zwłoki leżą w błocie, delikatny deszcz rozmywa krew, Katanie jak mogłeś dopuścić, dlaczego?

Zostały jeszcze moim zdaniem dwa ciekawe wątki – nad nimi sami już się zastanowicie, niech to będzie wasza praca domowa:-)) oraz nasza słodka tajemnica przed graczami, bo przecież tego co sam wymyślisz na pewno nie przeczytają, czyż nie?

Co stanie się, gdy Imperator, Cesarz podpisze edykt na mocy którego jedno z wyzwań zostanie uznane za nie;legalne? Terror? Stosy? Prześladowania? Palenie świątyń, grabież majątków kościelnych, wojna religijna, wojna na całego… A jeśli w Olgrionie pojawi się skromny, cichy mnich i powie, że przysyła go Mildred, Pan Odrodzenia… I mnich zacznie czynić cuda, ku chwale swego boga…

Bookmark the permalink.

8 Comments

  1. Ten tekst podoba mi się znacznie mniej, niż ten o kupcu.
    1. Katan nie jest religią dominującą przynajmniej według opisów z MiMów. religie są sobie równe.
    2. Kapłan też może mieć kryzys wiary (nie wyjdzie mu czar, nie uda modlitwa)
    3. Kapłani nie są równi bogom, w KC mamy Półbogów i to ewentualnie im pozostawiłbym tę splendor.
    4. Przedstawiasz kapłana owianego autorytetem i szacunkiem, a gdzie szalony kapłan Hasar-Gruna, a gdzie pijany co wieczór wyznawca Piana, a gdzie nieobliczalny wyznawca Gothmeda. Takich kapłanów szacunkiem może obdarzą współwyznawcy, ale nie innowiercy.
    Tekst ciekawy, chociaż na kapłanów patrzę inaczej niż Ty.

  2. Co do Inkwizycji to pojechałeś – czyja niby ta inkwizycja miała by być. Co najwyżej schizma w ramach jednego wyznania. Taki element ('milicja wiary') możliwy jest w jednorodnym wyznaniowo społeczeństwie.

    Co do tego mnicha na koniec – jest taka profesja jak półbóg i takich podkultów, minikultów na Orchii może być od metra i trochę. Także takich w miarę silnych mogących wpływać na wyznanie na danym terenie (te nieszczęsne wymagania dla poziomów > 10 dla kasty klerycznej).

    Fajnie napisane ale także inaczej na to patrze 😀

  3. to tylko luźne wizję, i dobrze że macie inne zdanie o to chodzi:D
    czegoj:
    ad1. według mnie orki rządzą i ich religia jest państwową religią
    ad2. oczywiście tak jak magowi czy walka wojownikowi
    ad4. a czy muszę każdego kapłana danego boga opisywać to są tylko luźne przykłady:D

    Ghasta:
    A jak miałem napisać aby każdy wiedział o co chodzi? Oddziały uderzeniowe Świątyni Katana Mrocznego? A tak przynajmniej jedno słowo Inkwizycja i wszyscy wiedzą o co biega.

    Pamiętajmy to nie wytyczne tylko luźne moje spostrzeżenia:D i nie wieszajcie mnie za to);(

  4. Mordimer00,

    nie zachwycił mnie ten tekst, określając rzecz bardzo eufemistycznie. Przede wszystkim jest wg mnie tak niecelny, że nie tylko w KC nie trafia rykoszetem, ale w ogóle wędruje gdzieś w chmury. Nie katańskie, a dziwne, urojone i chyba mało przemyślane. Sądzę, że nastrój związany z "realem" tak Ci się chwilowo udzielił, że przeniosłeś go do KC, a właściwie KC przeniosłeś do swojego nastroju i dalej to już popłynąłeś jak Odyseusz lub inny Conan Pirat.
    Kościół, kardynał i inne słowa przeniesione- w raczej nieuprawniony w moim odczuciu sposób – w realia systemowe to zarzut najlżejszy.
    Zgadzam się z czegojem we wszystkich punktach i dodam własne, rozpoczynając od pkt. 5:

    5. Nie sądzę, żeby magia kapłańska była silniejsza od tej czarodziejskiej. Tylko półbogowie mają prawdziwy arsenał sprawczy w postaci przemian. Magiczność nie jest zatem jakimś szczególnym wyróżnieniem kapłana, a modlić może się każdy.
    6. Już kilka razy omawiano na Forum, że wtłaczanie religijności średniowiecza nie jest dobrym pomysłem. Ujmując to krótko: politeizm wyklucza pojęcie wojny religijnej w rozumieniu jakie zesłała nam spuścizna historyczna (krucjaty np.), oparta na monoteizmach. Różnych.

    Na razie tyle.

  5. Przemo rozumiem że cię nie zachwycił mój artykuł i co z tego? Nie był skierowany strikte do ciebie i dzięki Bogom Orchii.
    ale jak mam nazwać najwyższych zwierzchników kościołów????
    Wielki napierda.ator, czy może inaczej? A przynajmniej jak napisałem co i jak w moim odniesieniu rozumiesz o co mi chodzi prawda?
    ad5. a według mnie magia kapłańska jest silniejsza od czarodziejskiej, bo kto uleczy chorego? kto go wskrzesi? kto wyjedna ci możliwość pojednania z bogiem?CZARODZIEJ prawda????
    ad6. w KC mimo całego ich uroku politeizm nigdzie się nie sprawdził, zawsze były kłótnie i religijne wojny, mam odniesienie tylko do naszej historii i tego się trzymam, bo nie mam innego odniesienia, (Jerozolima i walki o nią, ileż to pochłonęło istnień ludzkich?), ale nie to według Was głupi przykład. Im więcej bogów tym większy chaos. Krucjaty, inkwizycja, stosy, walki między wyznaniami. Cóż teraz po dodaniu nowych bogów na bank nie wierzę w to, że wyznawcom tego boga nie pasują tamci, a innym znowu ci… więc konflikt religijny jest tylko kwestią czasu. Ale to tylko moje nic nie znaczące zdanie.

  6. Rola Katana została tu wyolbrzymiona i przeinaczona – to egoistyczne bóstwo, któremu miły jest ustrój oparty na krzywdzeniu innych; faworyzuje podobnych sobie, którzy budują i utrwalają swoją pozycję na bezpardonowym wykorzystywaniu słabszych. Złym bóstwom nieobce jest także popieranie wewnętrznej rywalizacji wśród swoich wyznawców – to pozwala wybrać najpotężniejszych/najsprytniejszych liderów.

  7. Ehhh… Orkus to nie średniowiecze ani nie Stary Świat z Katanem w roli Sigmara. To raczej starożytność (powiedzmy średni Rzym) a boski Katan to zaledwie jedno z wielu bóstw (nawet jeżeli z tych najsilniejszych). Niesie to ze sobą masę konsekwencji:
    – władza królewska nie pochodzi od bogów, dlatego feudalizm nie bardzo pasuje do Orkusa – zamiast pańszczyzny są dostępni niewolnicy
    – liczy się władza faktyczna, czyli to kto ma największą realną siłę. Kapłani / arcykapłani nie namaszczają książąt i królów – ale może to zrobić odpowiednio potężny urzędnik imperium. A więc pozycja kapłanów jest słabsza

    Orkus to jednak jedynie fragment świata i jak ktoś chce się bawić w Inwkizycję, niech poszuka sobie miłej wyspy rządzonej przez ludzkich fanatyków jakiegoś dobrego boga i tam szuka heretyków negujących boskość Gorlema Walecznego.
    Można ewentualne stworzyć kampanię w której któryś kolejny Katan oszalał i w szaleństwie próbuje wytępić inne kulty i wprowadzić monoteizm… było w historii kilka takich prób 😉

  8. I na wstępie dodałem, że [b]"I wiem, że niektórych z Was ten tekst zdziwi, zgoła przerazi, ale cóż ja wyobrażam sobie w taki właśnie sposób postaci kapłanów."[/b] I to właśnie tylko Moja wizja.
    Orkus i całe Imperium Katana widziane moimi oczami i tyle, pamiętaj, że w tym świecie rządzą Orki a nie inna rasa i to ich władca zostaje BOGIEM, no ale…..
    U nas są konflikty religijne, walka o władze, czasem pogromy rasowe i tyle to mój sposób na odskocznie od świata KC jakikolwiek by nie był.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *