Lankor-hyss

Tysiąclecia spędzone w jarzmie katańskiej niewoli ujarzmiły w końcu wojowniczego ducha reptillionów, ale nie zdołały wykorzenić wszystkich rdzennych obyczajów i rytuałów tego prastarego, niegdyś cieszącego się tytułem dominującego gatunku. Kolejno rządzący Kartarią władcy orkowego Imperium nie zamierzali zresztą ingerować zbyt głęboko w kulturę brutalnie podbitego narodu, zadowalając się unicestwieniem jego militarnego potencjału i koncentrując się na eksploatacji surowców naturalnych oraz siły roboczej macierzystych ziem rozumnych jaszczurów. Zyskawszy z biegiem czasu bardzo ograniczoną autonomię, reptillioni odbudowali wiele dawnych instytucji, powołali też do życia monarchię, chociaż nikt po dziś nie dzień nie łudzi się, że ma ona jakiekolwiek znaczenie poza reprezentacyjnym. Marionetkowe władze Walgaru podlegają ścisłemu nadzorowi ze strony katańskich hyrtanów, książąt-przedstawicieli powiązanych ściśle z interesami Ostrogaru i dbających o to, by złamany niegdyś kosztem wielkiej daniny krwi kręgosłup reptilliońskiego mocarstwa nigdy więcej nie zrósł się ponownie.

Pozbawieni regularnej armii i floty, płacący słone podatki i kłaniający się w pas pysznym urukom reptillioni znaleźli oparcie nie tylko w swej wierze, ale i bogatej kulturze, znacząco odbiegającej wieloma obyczajami od tradycji charakterystycznych dla istot rozumnych ssaczego pochodzenia. Dostrzegając znaczenie silniej niż ludzie czy elfy swe pokrewieństwo ze zwierzętami, rozumne jaszczury od zawsze kładły ogromny nacisk na zaznaczenie różnicy pomiędzy nimi samymi, a gadami znajdującymi się na niższym poziomie rozwoju. Uważając się za wybrańców Wielkiego Reptilliona – zwanego też Dawcą Rozumu czy Jaszczurzego Ojca – gadzi mieszkańcy Walgaru starali się podkreślać na każdym kroku swą rozumną naturę.

Z tego właśnie powodu mimo posiadania naturalnego oręża w postaci długich pazurów reptillioni, zwłaszcza ci uczeni i piastujący eksponowane stanowiska, nader niechętnie walczą za pomocą przedłużenia swego ciała, uważając tego rodzaju praktyki za objaw zdziczenia i plebejskiego braku dobrych manier. Przekonani o tym, że rozumne istoty różnią się od zwierząt zdolnością korzystania z narzędzi potomkowie Jaszczurzego Ojca podążyli ścieżką wojowników władających bronią białą, a nie własnym ciałem i obyczaj ten praktykowany jest do dnia dzisiejszego, chociaż naturalnie tabu bywa czasami łamane. Ubogie rozumne jaszczury bytujące na obrzeżach cywilizacji nie przykładają aż tak wielkiego znaczenia do dawnych obyczajów, w walce o napełnienie żołądków nie wstrzymując się od wrażenia długich pazurów w plecy nieostrożnej ofiary, niemniej jednak akty takie uważane są za przejaw zezwierzęcenia i karze się je wyjątkowo ciężko.

Wyjątkiem od powyższego zakazu jest jednak pewien specyficzny rytuał, praktykowany sporadycznie wśród wyższych klas reptilliońskiego społeczeństwa i otoczony zasłużoną niesławą. Zwie się on lankor-hyss, co w rdzennej mowie Walgarczyków oznacza \”pazur hańby\”. Jest to ceremonialny pojedynek toczony za pomocą nasadzonych na pazury pozłacanych tykw o zaostrzonych czubkach, mający zamiast pozbawienia przeciwnika życia jedynie haniebnie go upokorzyć. Walka przerywana jest po upuszczeniu pierwszej krwi, a przegranego spotyka los, którego w kastowym społeczeństwie reptillionów nie można pozazdrościć. Przegrany lankor-hyss sprowadza na jaszczura ogromny wstyd i upokorzenie, częstokroć wiążące się z wydziedziczeniem z gniazdowiska lub usunięciem poza miot w kwestii dziedziczenia majątku lub tytułu, a także utratą pełnionych funkcji i ostracyzmem ze strony innych reptillionów. Przegrana jest jednocześnie jedynym uznawanym przypadkiem zwolnienia jaszczurzej samicy z więzi łączącej ją z samczym partnerem. Przez wzgląd na srogie konsekwencje wyzwany na lankor-hyss reptillion może bez ujmy na honorze odmówić w nim udziału, odwołując się do innych metod rozwiązywania rodowych zatargów. W obecnych czasach rytuał ten praktykowany jest nader rzadko, aczkolwiek wielu szlachetnie urodzonych reptillionów poświęca wiele czasu na ćwiczenie walki za pomocą ceremonialnych tykw, licząc się z prawdopodobieństwem otrzymania wyzwania do pojedynku w wyniku politycznej rywalizacji o władzę nad autonomicznymi prowincjami Walgaru.

Informacje dla Mistrzów Gry

Pojedynek lankor-hyss to rzadka forma ostatecznego rozstrzygania sporu wśród szlachetnie urodzonych reptillionów, w przypadku przegranych traktowany za dowód ich godnej napiętnowania słabości. Walka toczona jest za pomocą nasadzonych na pazury pozłacanych ostrzy, a przerywa się ją po przelaniu pierwszej krwi (aczkolwiek częstokroć przegrany zaraz potem sam odbiera sobie życie). Wygrana nie tylko dowodzi słuszności racji zwycięzcy, jednocześnie sprowadza na przegranego dożywotnią hańbę, pozbawiając go wysokiego statusu społecznego i redukując do rangi chłopa.

Co więcej, trwałą pozostałością po pojedynku są ceremonalne karby znaczące ogon przegranego, będące dowodem udziału w lankor-hyssie – noszący je reptillion otrzymuje karę CH-50 i PR-40 w kontaktach z innymi rozumnymi jaszczurami. Można je poddać magicznej regeneracji, ale przyłapany na tym reptillion zostaje natychmiast usunięty poza swą społeczność zyskując status wygnańca, którego można bezkarnie zabić.

Wygrana przynosi zwycięzcy niebywały prestiż oraz zrozumiały lęk otoczenia, albowiem reptillion decydujący się na udział w pojedynku bardzo wiele ryzykuje. Każdy wygrany lankor-hyss generuje bonus +30 do CH w kontaktach zwycięzcy z innymi reptillionami, a także wzmacnia pozycję jaszczura w kręgach arystokracji (konkretne profity wedle uznania Mistrza Gry).

Bookmark the permalink.

2 Comments

  1. Podoba mi się, choć mój pogląd na repki jest nieco inny (walka jako metoda kontemplacji, w formie zapasów i walki na pazury właśnie jest sprawdzianem jedności ducha i ciała, upraszczam bardzo, ale odpowiednikiem byłaby tu starozytna Grecja, filozofowie i zapasy). Taka wizja też jednak mi się podoba i pomysł na nią jest spójny.

  2. Grzebię w tych starszych artykułach i odkopałem ten. Uważam że jest naprawdę niezły, kojarzy mi się z rytualną walką klingonów, tam co prawda na battlehy. No i tutaj mi się generuje pytanie skoro toporomiecz jest bronią narodową to jak może wyglądać pojedynek na ę broń właśnie. Może rozbudować artykuł o kolejny rodzaj tradycyjnej walki? No bo nie pochylić się nad rasa tak ceniąca tradycję i przywiązanie do swej narodowej broni, jak to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *