Krasnoludzkie Bractwo Kastratów

Świątynnym korytarzem bezszelestnie przemknął cień. W panującym półmroku, zwinnie omijał plamy rzucanego przez świece światła. Wykonana z dużych marmurowych płyt posadzka, wytarta butami wielu pokoleń wiernych, milczała gdy kroczyła po niej skradająca się postać. Nic nie zakłóciło nocnej, niemal grobowej ciszy. Kapłanie nie zwykli zamykać drzwi świątyni nawet na noc, dając w ten sposób do zrozumienia, że nie lękają się ani kradzieży, ani żadnego niestosownego zachowania, w obliczu potęgi Gotam-gora. Dając wiernym możliwość odprawiania modłów o każdej porze dnia czy nocy. Wiarę kapłanów umacniała stojąca przy wrotach świątynna straż. Nie byli to zwykli strażnicy, a najprawdziwsi krasnoludzcy gwardziści – kastraci. Wychowani na naukach wpajających lojalność, świetnie wyszkoleni bojowo, milkliwi i wierni aż po grób. Swą zajadłością wzbudzali strach nawet w zatwardziałych sercach legionistów katańskich. Ten strach dodatkowo podsycała ich odmiennością. Pozbawieni przyziemnych żądz, skupiali się na jak najdokładniejszym wykonaniu zadania, nawet za cenę własnego życia. Fanatycznie oddani swym panom. Bojaźń i grozę wzbudzały nawet ich kryte hełmy, przypominające groteskowo powykrzywiane furią twarze. Z szpar tych hełmów wyzierały jedynie stalowoszare zimne oczy.

Tej nocy w świątyni Gotam-gora byli nie tylko śpiący w swych komnatach kapłani i trwający przy wrotach niczym posągi strażnicy. W jednej z bocznych naw, poświęconej Gotam-gorowi, patronowi geologów, na kamiennej ławie siedziała odziana w brązowy habit postać. Kaptur i pochylona głowa skrywała jego twarz, pogrążając ją w cieniu. Ciszę zakłócały jedynie szeptane modlitwy.

Nagle płomienie świec pochyliły się jakby bijąc pokłony, stojącemu na końcu nawy przysadzistemu, brodatemu posągowi, dzierżącemu w dłoniach łopatę i kilof. Wyglądająca na kapłana postać przestał szeptać, ucałował noszony na szyi symbol Pana Gór i przemówiła wpatrując się w rzucany przez posąg cień.

– Masz to?

Cień za posągiem zadrgał, jak powietrze w letni dzień, i wychynęła z niego postać spowita w czerń. Kształty  ciała świadczyły, że jest kobietą. Ciasne czarne ubrania dokładnie opinało jej sylwetkę, wąską talię i przyjemny dla oka łuki bioder. Wzdłuż ponętnych ud przebiegały przywiązane pochwy dwóch sztyletów. Biodra zatańczyły, gdy postać zrobiła krok do przodu i stanęła na granicy cienia, jakby mimowolnie unikają światła. Twarz skrywała chusta, znad której spoglądały duże bystre oczy. Z pod kaptura wychynął kosmyk blond włosów.

– Yhmmm… – zamruczała zalotnie jak kotka i odwiązała od pasa jedwabny woreczek.

Gdy podawała go kapłanowi, jej na wpół wyciągnięta ręka cofnęła się gwałtownie i kobieta szybko wróciła do cienia za posągiem. Po chwili w krąg światła wkroczył odziany w skórzaną zbroję krasnolud. Poruszał się bezszelestnie. Zbroja na piersi poprzetykana była pięcioma nożami do rzucania. Ponadto zbroję zaopatrzoną  w liczne kieszonki. Do ud były przywiązane pochwy, z których sterczały duże trzonki noży. Na ustach krasnoluda pojawił się uśmiech wykrzywiając pooraną bliznami twarz. Jedna z rąk odruchowo ruszyła w kierunku brody, aby ją przeczesać, jednak natrafiła tylko na krótko przyciętą szczecinę. Podszedł kilka kroków z gracją atakującego rysia, złożył ręce na piersi i rzekł.

– W imieniu Króla Spod Góry Katak-tum. Za kradzież, spiskowanie, morderstwo i szpiegostwo zostałeś… zostaliście, skazani na śmierć.

Ubrany w brązowy habit człowiek poderwał się z ławy ukazując symbol Gotam-gora.

– Nie ważysz się – wykrzyknął wzburzony – jestem kapłanem Gotam-gora. Jesteśmy w jego świątyni, na poświęconej ziem. Jeżeli podniesiesz na mnie rękę spadnie na ciebie śmiertelna klątwa, a twoja dusza na zawsze zostanie potępiona.

– Zadarłeś z niewłaściwymi krasnoludami ojczulku – odparł krasnolud, który szybkim ruchem wysunął rękę w stronę kapłana. Rozległ się cichy szczęk i świst. Kapłan zacharczał i chwycił się za szyję. Z jego krtani wystawał bełt , którego brzechwa niemal całkowicie schowała się w ranie. Ciało powoli osunąło się na ławę.

Nagle powietrze zadrgało i wypluło wirujące ostrze sztyletu, które pomknęło prosto w pierś krasnoluda. Krótkobrody z nadkrasnoludzką szybkością targnął ciałem w bok, lecz nie zdołał usunąć się z linii lecącego ostrza. Sztylet z chrobotem utkwił w jego lewym bark, zaledwie kilkanaście centymetrów od serca. W chwili ukazania się sztyletu, w cieniu posągu zmaterializowała się, zamaskowana czarno odziana postać. Nie na długo, bo po sekundzie znów rozpłynęła się w powietrzu.

Krasnolud zaklął szpetnie i cisnął w posąg, wyciągniętym z jednej kieszeni, przedmiotem przypominającym purchawkę. Przedmiot uderzył w posąg i wybuchł tworząc kilkumetrowej średnicy brązową chmurę zarodników. W połowie drogi od kamiennej postaci Gotam-gora, zarysował się,  zbudowany z oklejających ciało brązowych cząsteczek, kontutr biegnącej postaci. Iluzja nie podołała racjonalnemu postrzeganiu krasnoluda i owy zarys wypełnił się osobą z krwi i kości.

Rozgorzała walka. Zamaskowana postać nacierała atakując dwoma sztyletami, a krasnolud odpierał ataki, wyszarpniętymi z pochew dwoma nożami. Ruchy ich dłonie były tak szybkie i precyzyjne, że trudno było ogarnąć je wzrokiem i umysłem. W krótką chwilę wymieniono dziesiątki ciosów. Ostrza to przecinały powietrze, to trafiały na siebie, zgrzytając i jęcząc, krzesały snopy iskier. Żaden z walczących nie potrafił zdobyć przewagi, nikt nie przemieścił się nawet o piędź ziemi. W końcu walczący jak na dany znak odskoczyli od siebie i zaczęli krążyć wokół szukając sposobności do ataku. Zamaskowana postać dała susa w tył i zrzuciła płaszcz z kapturem. W świetle świec, opromieniających posąg Boga Górników i Kowali, stała smukła i zabójczo piękna kobieta. Długi blond włosy okalały szczupłą twarz o delikatnie zarysowanych kościach policzkowych, pełnych wykrojonych w serduszko rubinowych ustach oraz dużych błękitnych oczach zaopatrzonych w długie zalotne rzęsy. Reszta ciała także prezentowała się nieźle. Obcisły czarny strój podkreślał strome piersi, wyraźnie zarysowane jędrne pośladki oraz smukłe i mocne uda. Krasnolud jednak nie wydawał się podziwiać piękna kobiety, a korzystając z chwili czasu wyrwał tkwiący w barku sztylet. Ostrze spływało krwią zmieszaną z jakimś zielonkawym płynem. Krótkobrody widząc to splunął i odrzucił sztylet za siebie. Broń z brzdęknięciem wylądowała na posadzce i poturlała się w ciemność.

– To nie musi się tak skończyć – szepnęła aksamitnym głosem kobieta – jestem tylko…

Zawieszony na krótkim warkoczu krasnoluda, puchate piórko zadrgało pod wpływem podmuchu powietrza. Krótkobrody zauważył to kontem oka i wyprowadził szybki cios łokciem mierząc za siebie.
Rozległ się jęk i odgłos z trudem łapanego powietrza. W czasie, gdy stojąca przed krasnoludem kobieta, kontynuowała zdanie.

– …zwykłą złodziejką. Poniechaj mnie, a na wszelkie możliwe sposoby okażę ci swoją wdzięczność – a mówiąc to uśmiechała się zalotnie.

W tym samym czasie, ta sama kobieta, odzyskiwała oddech po ciosie w żołądek, stojąc za plecami krasnoluda. Dopiero po chwil \”zalotna\” wersja kobiety rozwiała się w powietrzu.

Walka rozgorzała ze zdwojoną zaciekłością. Widok prężącej się w pojedynku kobiety , mógłby wyleczyć z impotencji całą rzeszę mężczyzn, jednak krasnolud był całkowicie skoncentrowany na walce. Pech chciał, że krasnolud lekko pośliznął się w kałuży krwi kapłana. Kto wie może to był początek klątwy, która miała doprowadzić do jego rychłej śmierci? Poślizg był minimalny, zaledwie o centymetr albo dwa, jednak krasnolud potrzebował ułamek sekundy na odzyskanie równowagi. Niezgrabny ruch przeciwnika dał złodziejce sposobność do wyprowadzenia szybkiego kopniaka. Trafiony w nogę krasnolud opadł ciężko na kolano, desperacko odpierając ciosy sztyletów. Był jednak na przegranej pozycji. Wiedząc to kobieta nasiliła ataki szukając luki w obronie przeciwnika. Szybko taką dostrzegła. Wykonała błyskawiczne pchnięcie, która miało trafić krasnoluda w szyję. Jednak stało się coś dziwnego. Ostrze noża krasnoluda wyskoczyło zwiększając swoją długość niemal dwukrotnie i trafiło rękę przeciwniczki prosto w nadgarstek, wytrącając sztylet z jej dłoni. Kobieta sapnęła ze zaskoczenia i bólu. Krasnolud korzystając z okazji starał się wstać na obie nogi. Za wolno. Złodziejka ponownie dostrzegła swoja szansę i z rozmachem kopnęła wroga w krocze.

Krasnolud poturlał się jęcząc z bólu i zwinął w kłębek. Pewna zwycięstwa kobieta doskoczyła do leżącego i wyprowadził silne pchnięcie mające przebić nerkę. Jednak srodze się przeliczyła. Zbyt mocno cofnęła rękę, szykując bardzo silne atak. W tym czasie niespodziewanie szybko i precyzyjnie, wystrzeliło ramię dzierżące nóż, a jego ostrze wbiło się aż po rękojeść w brzuch kobiety. Złodziejka zamarła, a krasnolud targnął ostrzem ku górze. Na jego ręce wypadły gorące parujące trzewia, a tuż za nimi osunęło się ciało kobiety. Krótkobrody zepchnął z siebie bezwładne zwłoki i wstał bez żadnych oznak bólu w kroczu.

Końcem ostrza przesunął pukiel włosów na skroni martwej kobiety. Jego oczom ukazało się ozdobione brylantowym kolczykiem kształtne, ostro zakończone ucho.

– Parszywa elfia złodziejka – warknął i kopnął sztywniejące zwłoki.

Nie marnując czasu odpasał przytroczony do pas elfki woreczek i schował za pazuchę. Nagle zatoczył się na ścianę. Potrząsnął głową i usiadł na ławę.Trucizna zaczynała działać. Z jednej z kieszeni wyciągnął zawiniątko z nasączonego olejem papieru. Rozwinął je i wydobył krótką, czarną pałeczkę. Zaczynał widzieć podwójnie i obraz rozmazywał się. Delikatnie ujął ją w palce i rozżarzył końcówkę nad świecą. Topiący się koniec przytknął do rany. Krzywiąc się nieznacznie powtórzył zabieg trzykrotnie, aż pozostał sam ogarek. Obraz przed oczami zaczął odzyskiwać ostrość.

W tym momencie rozległ się straszny harmider. Wśród zgrzytu ciężkich metalowych zbroi, podzwaniania pochew i trzeszczenia wyprawionych skórzni, do nawy wbiegło czterech krasnoludzkich gwardzistów. Znaki na płaszczach nowoprzybyłych jednoznacznie mówiły, że należą oni do najbardziej lojalnej i niebezpiecznej frakcji krasnoludzkich gwardzistów – strażników świątyni. Spojrzenie widocznych w szparach hełmu oczu gwardzistów prześliznęły się po ciałach i zatrzymało na siedzącym na ławie krótkobrodym. Zapanowała pełna napięcia, krótka chwila ciszy. Uzbrojony w obusieczny topór gwardzista ruszył na krótkobrodego, jednak zamiast ściąć mu głowę – uścisnął mu prawicę. Z wnętrza pełnego hełmu dobiegł dudniący głos.

– Masz u mnie spory dług garporze.

Krasnolud nazwany garporem jedynie skinął głową. Dobrze sobie zdawał sprawę, że zmusił gwardzistę do sprzeniewierzenia się świętej przysiędze wierności wobec kapłanów Gotam-gora, która kazał mu pomścić pracodawcę choćby za cenę śmierci. Zresztą samo zbezczeszczenie świątyni było wystarczającym powodem aby gwardzista zabił go bez mrugnięcia okiem. Jednak każdy kastrat, winien jest lojalności najpierw wobec Bractwa, a następnie wobec innych. Krótkobrody krasnolud dźwignął się z ławy i powiedział.

– Zawieźcie ciała do Podziemnych Ogrodów, dziś na straży stoi sarak Zundar. Wpuści was bez zadawania zbędnych pytań. Trupy przekażcie kadetom, oni je poszatkują i dorzucą do kompostu lub karmy dla orgerchów.

W czasie, gdy dwóch krasnoludów rozmawiało, pozostali nie tracąc czasu zawinęli zwłoki w świątynne płaszcze i wynieśli je w ciemność.

– Wszystko co znajdziecie przy trupach jest wasze. Niech to będzie początek spłaty mojego długu. Tymczasem żegnaj.

Krasnoludy opuściły nawę pozostawiając w niej jedynie plamy krwi, zapach wnętrzności i potu oraz posąg Gotam-gora, który nadal beznamiętnie wpatrywał się w dal. Do świtu zniknęły także plamy krwi, a zapach przytłumiły świeże bukiety kwiatów i wieńców.

Poszukiwanie zaginionego kapłana Gotam-gora okazały się bezowocne. Nawet zakonspirowani w orczym garnizonie tajni agenci nie zdołali znaleźć żadnego tropu. Mimo wielu zabiegów i działań o szerokim zakresie, musieli w końcu odpuścić, aby uniknąć zdekonspirowania. Kapłan Gotam-gora i szpieg Katańskiego Imperium w jednej osobie przepadł jak 

Część raportu przekazanego w ręce szefa tajnych sił katańskich. Po wnikliwych analizach został uznanych za mistrzowską mistyfikacje krasnoludzkiego kontrwywiadu. Autor raportu skończył na zsyłce na archipelag pajęczym, a raport trafił do archiwum gdzie zaginał na wieki.

Kilka słów wstępu

Kultura krasnoludów został ukształtowana w całkowicie odmiennych warunkach, niż kultury pozostałych myślących ras. Spowodowało to, że jest tak odmienna, że niemal niepojęta dla przedstawicieli innych nacji. Po wyjściu z podziemi, krasnoludy po woli starały się wybadać inne rasy. Pierwsze próby nawiązania kontaktu spełzły na niczym, właśnie ze względu na różnice kulturalne. Jednak synowie Gotam-gora nie poddali się i choć stwierdzili, że wszyscy \”naziemni\” są dziwni i szaleni, to podjęli próby dialogu. Po pierwszych powodzeniach rozpoczęto nawiązywanie stosunków handlowych, na których krasnoludom zależało najbardziej. Na powierzchni Orchii znajdowały się surowce i produkty niedostępne dla żyjącego w głębi ziemi małego ludu i na odwrót, materiały zdobyte w kopalniach i sztolniach, obrobione surowo ale mistrzowsko, rękami krasnoludów cieszył się szerokim zainteresowaniem wśród pozostałych ras. To co znamienite dla krasnoludów to ich skrytość i tajemniczość. Choć same ochoczo poznają nowe kultury, to o sobie nie mówią prawie nic, a wręcz przeciwnie zdradzenie tajemnic krasnoludzkich jest wśród nich surowo karane. To właśnie z tego powodu, mimo, że krasnoludy wkroczyły między inne rasy myślących tysiące lat temu, tak naprawdę niewiele o nich wiadomo. Oczywiście rygor tajemnicy wraz z latami osłabł, ale mimo to nadal czuć niechęć tej rasy o mówieniu o własnej społeczności. Dobrym przykładem jest język krasnoludzki, który został rozpowszechniony na Orchii tylko, dlatego, że zwykły się nim posługiwać gnomy. Jakikolwiek syn Gotam-gora spytany, o kulturę krasnoludów zostanie zignorowany lub zbyty słowami, że i tak by nie zrozumiał. Po prawdzie dużo w tej odpowiedzi jest racji, bo mały ludek rządzi się prawami całkowicie niezrozumiałymi dla nikogo innego prócz nich samych. Jako przykład można podać tutaj ich walutę i wręcz koszmarne przeliczniki, albo stopnie wojskowe i niuansowy wręcz podział kompetencji – ale o tym w następnym raporcie.

Geneza

Zacznijmy jednak od początku. Krasnoludy z łaski lub niełaski Gotam-gora zrodzili się w trzewiach ziemi. Żyli w krytycznie ciężkich warunkach egzystencji. Bez dostępu do światła, roślin i zwierząt. Żyli w oparciu optymalizacje każdej dziedziny życia. Ich kultura powstała w podziemnych miastach podczas permanentnej walki o przetrwanie. Ich kultura jest najbardziej oryginalną kulturą świata, a przez to całkowicie odmienną. Wszystkie inne rasy rozwijały się w bardzo zbliżonych warunkach życiowych. Ponadto liczne wojny, sojusze, wędrówki ludów powodowały wzajemne wymienianie się zdobyczami kultury, wiedzą i wierzeniami. Tymczasem powstająca kultura synów Gotam-gora niemiała żadnych obcych naleciałości. Należy także zauważyć, że nawet rozsiane na Orchii krasnoludzkie miasta nie miały ze sobą żadnego kontaktu i tworzyły własna odrębną kulturę. Jednak niezależnie od tego jak kultury krasnoludzkich miast różniły się od siebie, to i tak miały więcej cech wspólnych niż z jakąkolwiek kulturą ras powierzchniowych. Kulturę krasnoludów niezależnie od położenia miasta ukształtowały trzy czynniki: izolacja, skrajnie trudne warunki życia i konieczność życia pod ziemią.

To jest dobry moment, aby omówić powstanie Bractwa Kastratów. W miastach krasnoludzkich, podobnie jak w wszystkich innych, na powierzchni Orchii rodziły się jednostki buntownicze i niemogące się zaadaptować. Jako materiał na przestępcę, szaleńca czy zboczeńca musiano coś z nimi robić. W miastach na powierzchni nie było z tym większego problemu. Takowych osobników zabijano – co wśród plennych ras jest dobrym, szybkim i prostym rozwiązaniem. Rasy stroniące od przemocy, mogły takowe osoby wygnać. Tymczasem u krasnoludów oba rozwiązanie był nieakceptowalne. Zabijanie nie wchodziło w grę, bo wiązało się ze zbyt wielkim marnotrawstwem energii całej społeczności. Przeżywali tylko najsilniejsi, a odchowanie dorosłego osobnika trwało czterdzieści lat. Zabicie ich byłoby marnotrawstwem. Wygnanie także nie wchodziło w rachubę, bo po prostu nie był gdzie. A, nawet, jeśli było gdzie to nadal było to zbyt wielki wydatek, bo tkanka organiczna była dla miasta skarbem. Według zwyczaju krasnoludów ich ciała po śmierci trafiają do kompostu, z którego robi się nawóz pod rośliny uprawiane w Podziemnych Ogrodach. Nic nie może się zmarnować, a osobnik wygnany umierał gdzieś poza granicami, pomniejszając pulę materii organicznej całego miasta.

Cóż, więc robić z jednostkami potencjalnie groźnymi? Jednostka niepodlegające resocjalizacji dostawała drugą szansę. Mogła zostać kastratem. Osobnikiem pozbawionym możliwości spłodzenia potomstwa, bo uważano, że jego dzieci mogą po nim odziedziczyć złe skłonności. Jednocześnie był to poniżenie, rodzaj kary, dla zbyt butnych jednostek. Początkowo kastratom przydzielano zadania kobiece tj. uprawa Podziemnych Ogrodów, wychowywanie dzieci, usługiwanie mężczyznom. Wraz z rozwojem miast, kastratów zaczęło przybywać i przydzielono im rozleglejsze zadania. Aby mogli im podołać zorganizowano ich w Bractwo Kastratów. Bractwo były rodzajem szkoły zrzeszającej wszystkich kastratów. Kastraci mięli umilać czas pozostałym krasnoludom. Stali się oni tancerzami, śpiewakami i masażystami. Wraz ze zbliżaniem się miast do powierzchni Orchii zaczęli pojawiać się pierwsi wrogowie. Diamentowe żuki, skolopendry i rasy myślące takie jak gnolle, gobliny czy też nie myślące jak martwaki. Co ciekawe synowie Gotam-gor nigdy nie mięli styczności z martwakami, co wynikało z ich sposobem postępowania z ciałami zmarłych. Do dziś krasnoludy pałają szczególną nienawiścią do żywych trupów i ich twórców. Powołano pierwsze jednostki zbrojne. W latach kryzysu pod broń trafiali wszyscy – mężczyźni, kobiety, dzieci, starcy oraz kastraci. Z krasnoludzkich miast nie było drogi odwrotu, a walkę prowadzono do ostatniego obrońcy. W tamtych trudnych czasach wśród kastratów wydzielono osobną kastę – gwardzistów. Szkolono ich z ogromną pieczołowitością stawiając na lojalność, zdolność do poświęceń i bezmyślne wykonywanie rozkazów. W ten sposób stworzono doborowe jednostki wojskowe wynajmowane przez najbogatszych przedstawicieli społeczności.

Ostatnia faza rozwoju Bractwa Kastratów nastała po otwarciu bram na świat zewnętrzny. Utrzymywanie stosunków dyplomatycznych z innymi rasami, zabezpieczenie swoich tajemnic przed obcymi i utrzymanie porządku w miastach, stało się coraz większym problemem. Pod przewodnictwem Królów Spod Gór utworzono jednostkę szpiegowską, mającą przeciwdziałać szpiegom innych ras (kontrwywiad) jaki i pozyskiwać cenne dla krasnoludzkich miast informacje o innych rasach (wywiad). Kastraci okazali się świetnie nadawać do tego celu, bo byli pozbawieni jednych z największych (w zawodzie szpiega) przywar – chciwości czyli podatności na przekupstwa, honoru uniemożliwiającego \”mokrą\” robotę i wrażliwości na walory kobiet. Dodatkowym atutem okazała się odporność na ciosy poniżej pasa. Wraz z powstaniem tej jednostki utworzono także jednostki pomocnicze odpowiedzialne za wyposażenie \”tajniaków\” i poszukiwaniu kontrsposobów na stosowaną przemożnie przez wrogów magią. Bractwo Kastratów rozwinęło w sobie ogromne poczucie lojalności, które wpajane jest każdemu członkowi z całkowita bezwzględnością, a jej brak jest karany śmiercią.

Przez tysiące lat na świat zewnętrzny otworzyły się setki miast krasnoludzkich. Czy wszystkie? Tego nie wie nikt. Zaczęto nawiązywać wzajemne kontakty i ujednolicać kulturę krasnoludzką, dlatego obecnie możemy mówić o jednej spójnej dla wszystkich krasnoludów Orchii kulturze. Jednak pozostało też wiele różnic. Na przykład w części miast Bractwo Kastratów cieszy się dużym szacunkiem, w innych podchodzi się do nich z pewna neutralności, a w jeszcze innych kastraci traktowani są z największą pogardą.
Zwyczaj zakładania Bractw Kastratów wrósł się w zwyczaje krasnoludów i jest kontynuowany po dziś dzień. Jest jedną z tysięcy rzeczy jakie krasnoludy przemilczają więc wiedza na ich temat jest znikoma.

Liczebność kastratów

Liczba kastratów nie jest duża, ale utrzymuje się na jednakowym poziomie. Przypuszcza się, że na dwusetkę mieszkańców miasta przypada jeden kastrat. Jednak ta liczba waha się w szerokich granicach.

Hierarchia i struktura

W niemal każdym mieście krasnoludzkim liczącym ponad tysiąc mieszkańców znajduje się Szkoła Kastratów. Bractwo Kastratów posiada hierarchię zbliżoną do wojskowej z niewielkimi różnicami w poszczególnych miastach. W dużych miastach Szkoły Kastratów stoją na wysokim stopniu rozwoju. Jej przykład zostanie opisany poniżej.

Najniżej w hierarchii stoją rekruci. Jest to najliczniejsza grupa kastratów. Rekruci dzielą się na kilka typów.

Okoh

Pierwszy typ kastratów, to noworodki – Okoh. Trafiają oni do bractwa pod opiekę mamek – Mormagów. Mormagowie to obrzydliwa i sprzeczna z naturą forma kastrata. Aby stać się mormagiem, krasnoludzki kastrat muszą być przez całe życie  pojony eliksirami alchemicznymi, sporządzanymi według tajnych receptur posiadanych tylko przez Bractwo. Eliksiry te upodabniają mormagów do kobiet – rosną im piersi, którymi karmią dzieci. Ich opieka nad dziećmi trawa do piętnastego roku życia. Efektem ubocznym, albo i zaplanowanym, jest alchemiczna kastracja okohów. U okohów nie rozwijają się jądra i z wyglądu bardziej przypominają kobiety niż mężczyzn.

Skąd się biorą noworodki u kastratów? Otóż najczęściej są to synowie z nieprawego łoża – bękarty. W miastach w których Bractwo cieszy się szacunkiem istnieje zwyczaj ofiarowywania drugiego lub trzeciego syna na kastrata. W takich miastach populacja kastratów jest bardzo wysoka. Część noworodków trafia do kastratów na drodze pokuty odbywanej przez ojca lub nawet w wyniku przegranego zakładu.

Przykład zasłyszany w Katak-tum:

„Szybciej oddam pierworodnego na kastrata niż Krigh zostanie sztygarem”

Ponadto ubogie rodziny odsprzedają lub ofiarowują kastratom swoje potomstwo. Okohowie kończąc piętnaście lat łączeni są w grupy rozpoczynające naukę – stają się KRAI.

Kraiowie szkolone są jak inne krasnoludy – pracują w Podziemnych Ogrodach i uczą się podstaw etyki Bractwa. Często sztucznie prowokowane są sytuacje, w których krai staje przed dylematem czy wybrać lojalność wobec Bractwa czy sprawiedliwość, prawdę czy też dobro własne. Rekruci którzy nie opowiedzieli się po stronie Bractwa są surowo karani, tak fizycznie jak i psychicznie (szykany ze strony innych kraiów w grupie).

Po ukończeniu dwudziestu lat krai staje się kadetem – OSERI. Kadeci szkoleni są wszechstronnie we wszystkich umiejętnościach kastratów tj.

  • zajmowaniem się dziećmi
  • masażami i usługami erotycznymi
  • walka bronią długą, krótką i strzelecką
  • umiejętnościami wywiadowczymi (czytanie i pisanie w kilku językach, skradanie, otwieranie zamków, zastraszanie, przesłuchiwanie, dyplomacja)
  • alchemii i technice

Po dziesięcioletnim szkoleniu pod okiem zawodowców z każdej dziedziny, kadeci zdają egzaminy. Egzaminy nadzoruje główny szkoleniowiec – RUKAS. Po egzaminach Rukas wraz ze szkoleniowcami decyduje o dalszym losie kadetów, czyli do jakiego zadania zostaną przydzieleni.

Kastraci dzielą się na następujące frakcje: mamki (MORMAGOWIE), wywiadowcy (SERTORZY), masażyści (ARGOSI), gwardziści (WARPOR) i innowatorzy (SADAKI).

Dalsze drogi nauki są różne zależne od tego do jakiej frakcji trafią trafią kadeci. Początkujący – ZERNI – są dalej szkoleni, już w jednym, wybranym kierunku. Podczas szkolenia dostają już własne proste misje. Po dziesięciu latach stają się pełnoprawnymi przedstawicielami swojej frakcji.

Ratagan (plugawi)

Drugą grupą rekrutów są wszelkiej maści przestępcy, zdrajcy i buntownicy. Dla nich zostanie kastratem jest drugą szansą na życie lub pozostania wśród społeczności krasnoludzkiej. Takie osoby uznawane są za pozbawione dumy i honoru. Ciąży nad nimi wyroki śmierci lub wygnania. Pozostanie kastratem jest dla nich najczęściej jedyna drogą na rehabilitacje w oczach innych krasnoludów. Plugawi dokonują rytualnej samokastracji, a ich przyrodzenia trafiają do kompostu w Podziemnych Ogrodach. Ratagani są zmuszeni usunąć jadra razem z prąciem. Tacy krasnoludzi są dodatkowo pohańbieni, bo już zawsze oddając mocz będą zmuszeni siadać/kucać. Po kastracji krasnoludom zostaje nadane nowe imię i rozpoczyna nowe życie. Zrywa wszelkie kontakty z rodziną i znajomymi. Teraz jego jedyną rodzina będą kastraci. Nowopowstałych kastratów dołącza się do kadetów, ale szkoli ze szczególnym naciskiem na wyrobienie lojalności w stosunku co do Bractwa. Jakikolwiek bunt lub brak przejawy akceptacji dla nowego życia jest karany śmiercią (jak zwykle jest ona ostatecznością).

Atakazi (odszczepieńcy lub wypaleni)

Wielu krasnoludów nie radzi sobie w starożytnej „skamieniałej”, obłożonej restrykcyjnymi zasadami i zwyczajami, strukturze życia. Przytłoczeni obowiązkami wobec rodziny, kasty, miasta, króla czy bogów nie widząc szans na realizacje swoim marzeń, dobrowolnie wstępują w szeregi bractwa. Dla większości z nich to jedyna szansa na awans tj. \”wyjście ze sztolni\”. Są wśród nich także tacy, którzy wypalili się i nie radzą sobie w napędzanej testosteronem maszynie krasnoludzkiego życia. Popadają w depresje i otępienie. Wycofują się z odwiecznej walki o władzę i bogactwo, wstępując w szeregi kastratów. Pewną grupę odszczepieńców stanowią młodzi wynalazcy. Ich zapędy są blokowane przez ostre zakazy kapłańskie lub władz imperialnnych. Wstępując w szeregi Bractwa Kastratów mogą kontynuować swoje badania, oczywiście jeżeli są pożyteczne dla Bractwa.

Atakazi podobnie jak ratagani muszą dokonać rytualnej samokastracji. Jednak w ich przypadku dotyczy to samych jąder, więc mogą oddawać mocz na stojąco, a tan drobny detal podnosi ich rangę w grupie Bractwa. Następnie nadaje się im nowe imiona i zobowiązuje do zerwania wszelkich kontaktów oraz przydziela do kadetów lub jeżeli mają predyspozycje to do zerni.

Eteke (ubodzy)

Idąc miastem krasnoludów można zauważyć pewną zadziwiającą wręcz rzecz. Niema żebraków. Jak krsnoludzi poradzili sobie z tym problemem? Po pierwsze wszelcy kalecy żołnierze utrzymywani są przez króla. Po drugie ubodzy mają dwa wyjścia. Jednym z nich jest wstąpienie do Bractwa Kastratów. Drugim \”sprzedanie\” swoich dzieci do Bractwa Kastratów. Taki sprzedany członek rodziny zostaje przeszkolony, a dziesiąta część jego zarobków wraca do jego rodziny. Kastraci w trakcie trwania szkolenia także płacom rodzinie pewną ustalona przez targi kwotę.

Frakcje kastratów

Mormag (mamki)

Najmniejsze możliwości awansu mają mormagowie, spośród których wybiera się jednego tzw. SUMORMAG (czcigodna matkę), która zarządza wszystkimi mormagami i przydziela im noworodki. Najbardziej doświadczony mormag wybierany jest na ONMORMAG – matkę szkolącą kadetów.

Argos (masażyści)

To grupa kastratów szkolona w celach rozrywkowych. W krasnoludzkim miastach, pod patronatem Bractwa Kastratów, tworzone są łaźnie. Jedynie mężczyźnie mogą do nich uczęszczać. Masażystami najczęściej zostają kastraci pochodzący od okochów, ponieważ w wyniku chemicznej kastracji w najmłodszych latach życia, nie wykształcili cech samczych. Są słabo owłosieni – brak brody, słabiej umięśnieni, z tendencja do tycia, mają wyższe głosy, a ich ruchy i zachowania są bardziej kobiece. Czasami są nazywani trzecia płcią. Argosi świadczą szeroki wachlarz usług od służenia przy kąpielach, umilania czasu śpiewem, tańcem, zapasami, masażami, aż po usługi erotyczne.

Masażyści w zależności od zdobytego doświadczenia i sławy wśród gości łaźni, awansują na: TORAGROSA (masażystę pierwszej klasy), EUAGROSA (masażystę drugiej klasy) i SUANAGROSA (masażystę trzeciej klasy). Wraz ze stopniem rosną ich umiejętności oraz cena. Ponadto spośród Argosów wybierany jest ATAGROS – zarządca łaźni, oraz najczęściej emerytowany ANAGROS – masażysta szkolący kadetów i początkujących.

Sertor (wywiadowcy)

To najbardziej zakamuflowana frakcja kastratów. Podlegają bezpośrednio Królowi Spod Góry. Ich zadaniem jest zdobywanie informacji, a zwłaszcza tych tajnych od innych ras, królestw, gildii itp., ale także przeciwdziałanie wrogim wywiadom – kontrwywiad. Przeprowadzają akcje specjalne.

Od stopnia ich awansu zależy dostępność do sprzętu, wyposażenia, szkoleń i informacji gromadzonych przez wywiad. Wraz ze stopniem rośnie także trudność przydzielanych im misji. Kolejne stopnie awansu to KRUSERTOR (wywiadowca pierwszego stopnia), LUSAR (wywiadowca drugiego stopnia), GARPOR (wywiadowca trzeciego stopnia). Na szczycie piramidy stoi KERG (cień) – czyli szef tajnych służb, jest on jednocześnie osobą koordynującą działania wywiadu i najbardziej wtajemniczonym szpiegiem, najczęściej osobistym doradcą Króla Spod Góry. „Emerytowani” Garporzy (niewielu dożywa takiego wieku) zostają ATASERTORAMI – szkoleniowcami kadetów i początkujących.

Warpor (gwardziści)

Warporzy to elitarna jednostka wojskowa. Ich sława wśród krasnoludów  szerzy się we wszystkich miastach. Wieloletnie treningi i szkolenia czynią z nich fechmistrzów. Jednocześnie równie sławna jest ich lojalności i posłuszeństwo. Honorowo służą jako straż świątynna Gotam-gora i straż Podziemnych Ogrodów. Są nieprzekupnie i niepodatni na typowe środki nacisku. Ponoć nie działa na nich magia związana z sugestią i iluzją, choć nie jest to do końca potwierdzone. Tylko najbogatsi krasloludowie mogą sobie pozwolić na wynajęcie warpora, ale oprócz zyskania świetnego wojownika rośnie także ich prestiż w oczach innych krasnoludów.

Gwardziści posiadają cztery stopnie awansu: OMAWER (gwardzista pierwszej klasy), SARAK (gwardzista drugiej klasy), ERPOR (gwardzista trzeciej klasy). Pieczę nad frakcją gwardzistów sprawuje ATARWARPOR. Starzy, kalecy oraz bardzo doświadczeni warporzy stają się ANWARPORAMI – szkolącymi kadetów i początkujących.

Sadaki (innowatorzy)

To pewnego rodzaju wynalazcy i technicy. To oni zajmują się opracowywaniem i produkcją wyposażenia innych kastratów. Część z nich to alchemicy, inni zajmują się techniką, jeszcze inni badają magię. Sadaki produkują eliksiry feminizujące dla mormagów oraz rozliczne eliksiry ofensywne, defensywne i maskujące dla wywiadowców i gwardzistów, ale także olejki do masażu i afrodyzjaki dla masażystów. Ich prace prowadzone są w doskonale zakamuflowanych laboratoriach, które można zniszczyć w przeciągu kilku minut. Wynika to z faktu, że obawiają się utraty tajemnych receptur i planów technicznych oraz dbając o własne bezpieczeństwo, bo większość ich prac jest niezgodna z doktrynami religijnymi lub prawami imperium.

Ich wytwory techniczne to w większości gadżety ułatwiające pracę wywiadowczą oraz środki przeciwdziałające wszechobecnej magii. Wśród sadaków nie ma ścisłej hierarchii. Początkujący są personelem pomocniczym i technicznym przydzielanym bardziej doświadczonym badaczom. Pieczą nad laboratoriami, wyborem kierunków badań i rozwoju zajmuje się DRAYOSH – główny technik.

Dodatkowe funkcje

RUKAS (główny szkoleniowiec) – wybierany spośród szkoleniowców, najstarszy i najbardziej doświadczony. Ma głos decydujący podczas wyboru przydziałów dla kadetów.

BERKOR (ojciec)
– Głowa całego bractwa. Podlegają mu wszyscy szkoleniowcy i zarządcy Szkoły Kastratów (poza kergiem). Berkor dba o rekrutację i finanse Bractwa Kastratów.

Stopnie awansu i ich oznaczanie

Jedna z podstawowych umiejętności zdobywanych przez kadetów jest rozróżnianie frakcji i stopnia braci kastratów. Nie jest to sztuka łatwa i niemal nie do wyuczenia dla innych ras. Wśród Bractwa Kastratów nie używa się żadnym mundurów ani oznakowania. Przynależność rozpoznaje się po niuansach fryzury i sposobie ułożenia i długości brody.

Jun-Grin

Część miast krasnoludzkich wprowadziło wynajem mormagów i argosów. W przypadku śmierci krasnoludki i pozostawienia przez nią noworodków, część z krasnoludów decyduje się na „zakup” żony z Bractwa Kastratów. To oczywiście rozwiązanie jedynie dla najbogatszych. Podobnie jak „wynajęcie” do własnych potrzeb masażysty, przy braku kobiet na ożenek. W powyższych przypadkach kastrat staje się JUN-GRIN (zastępczą żoną), a przypieczętowaniem takiego związku są oficjalne zaślubiny.

Zdrajcy

W długiej historii Bractwa Kastratów dotychczas dopuściło się zdrady zaledwie trzech jej członków. Każdy członek bractwa uczy się dla przestrogi ich nazwisk, rodowodów, historii oraz kolejności tortur jakim zostali poddani przed śmiercią. Rodziny, z których pochodzą ci zdrajcy są potępiane i pogardzane do dziś.

Kastracja a regeneracja

Narzędzia i eliksiry służące do przeprowadzania kastracji jak i cały rytuał noszą znamiona magii. Wobec tego czary typu regeneracja nie są w stanie cofnąć zmian powstałych w rytuale kastracji. Dodatkowo jeżeli kastrat poddał się regeneracji dobrowolnie zostaje obłożony klątwą i naznaczony. Na jego czole i wewnętrznej powierzchni nadgarstka pojawia się czarny symbol trójkąta. Osoba taka nie jest w stanie w żaden sposób usunąć Znaku Zdrady i wkrótce umiera. (Opcjonalnie traci 1 pkt. EŻ na dzień). Kastrat z symbolem zdrady staje się zwierzyną łowną dla każdego z członków Bractwa Kastratów. Tak osoba tylko w sposób magiczny może przedłużyć swój żywot lub usunąć klątwę w wyniku prawidłowego przeprowadzonego „rozgrzeszenia” (opcjonalnie: zdolność profesjonalna).

Finansowanie

Bractwo finansowane jest ze skarbca królewskiego, ale to tylko część jego zarobków. Dodatkowe pieniądze uzyskiwane są z:

  •   „sprzedaży” kastratów na żony,
  •    części zarobków masażystów,
  •    za wynajem gwardzistów,
  •    konfiskata majątków Rataganów,
  •    z łupów zdobytych na misjach specjalnych.
Bookmark the permalink.

5 Comments

  1. Sporo było roboty z tym artem ale było warto. Polecam lekturę i uwagę, że art ma 3 strony.

  2. Bardzo się cieszę, że zrealizowałeś ten projekt. Doskonała robota.

  3. Mocny artykuł i fajnie rozwinięte wątki. Wprowadza ciekawe, kontrowersyjne motywy.

    p.s.

    Kiedy część druga? Z tekstu wynika, że coś jeszcze będzie…

  4. Pozostałe części mały być napisane przez pozostałych udzielających się forum o krasnoludach. Nie wiem czy powstaną.

  5. Bardzo fajny, wzbogacający rasę krasnoludów artykuł. Świetna robota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *