Cena zemsty

I Kawalkada jeźdźców wlokła się w górę kamienistego zbocza pokonując strome wzniesienie z trudem charakterystycznym dla podróżnych prących do przodu resztkami sił. Siedzący w siodłach ludzie przypominali szmaciane kukły, trzymając się sztywno kulbak i patrząc wprost przed siebie. Wielu z nich miało na sobie upstrzone ciemnymi plamami opatrunki, wszyscy zaś byli niemiłosiernie brudni i przemoczeni na wskroś… Czytaj dalej

Sprawy rodzinne – część 5

Zager łaził długo po Placu Karczemnym, pozornie bez celu, przypatrując się w milczeniu straganom i przechodniom, szacując ich wzrokiem i czegoś szukając. Odwiedził kilka karczm z kolei, przysiadywał w nich nie kupując niczego, potem opuszczał je na widok podchodzących do ławy pachołków. Paru usmarkanych i brudnych uliczników obrzuciło go ogryzkami, bo zwrócił na siebie ich uwagę naciągniętym aż po nasadę nosa kapturem, ale żaden z podrostków… Czytaj dalej

Sprawy rodzinne – część 4

Wnętrze położonej nieco poniżej ulicy karczmy było kamienne, ale zastawiono je rozlicznymi drewnianymi meblami, które w połączeniu z wielkim kominkiem i rożnem nadawały piwnicznemu pomieszczeniu cieplejszego wyrazu. Czwórka zstępujących po schodkach rybaków powitana została znudzoną miną pachołka stojącego za kontuarem, natomiast kilku jedzących śpiesznie śniadanie gości nie zwróciło na przybyszów żadnej uwagi. W kącie debatowało nad czymś z cichym… Czytaj dalej

Bitwa 40 dni i nocy

Legenda Kryształów Czasu

Pertraktacje Ogromny pancerny mega jaszczur Antar – płaski niczym salamandra i szeroki na boki, przebierając krótkimi łapami spełzał w dół zbocza górskiego. Jego ciało zamiast łusek pokryte było pancernymi tarczami kostnymi. Jednak mało, kto wiedział, że naturalny kostny pancerz Antara mieścił się nie zamiast, a na naturalnych kilkunastocentymetrowych łuskach, zaś jego podstawowa warstwa mieściła… Czytaj dalej

Zamek

Prolog – Babciu, a jak powstał świat? – To pytanie tak zaskoczyło siedzącą przy kominku kobietę, że aż podniosła zdumione oczy znad skórzanego kaftana leżącego na jej kolanach. Jej palce cierpliwie tworzące piękny haft zamarły na moment niezdecydowane, lecz po chwili podjęły swój skomplikowany taniec. – A popatrzcie to na niego. Ledwo się nauczył mówić a już pyta o takie rzeczy…. Czytaj dalej

Łatwy orzech

– Siadaj! – cichym lecz stanowczym głosem wypowiedziane polecenie zabrzmiało jak świątynne dzwony w uszach zamyślonego Okana. Posłusznie spełnił rozkaz. Ci, którzy nie dość szybko reagowali na słowa księcia podziemi, stawali się pożywką ghouli na Wzgórzu Cmentarnym. Urganov nie tolerował wielu rzeczy – niesubordynacja i opieszałość znajdowały się bardzo wysoko na tej liście. Ostrogar opleciony jest gęstą… Czytaj dalej

Łowy na grubego zwierza

I Roshnakh był smutny. Bardzo smutny. Cholernie smutny. To był ten rodzaj smutku, który po dziesiątym dzbanie piwa uczył się pływać. Taki smutek dopadał go zawsze w Miesiącu Zapomnianych Bogów i trzymał przez pełne sześć dni. Roshnakh zastanawiał się czasem, czym takim naraził się jakiemuś bóstwu, że zsyła na niego taką karę. Niech będą dzięki reszcie bogów… Czytaj dalej

Zemsta arcymaga

Ostrogarski kupiec zbożowy Michelon uważał się za człowieka bywałego w świecie i oczytanego, a mimo to przez długą chwilę szukał ze skupioną miną słów dostatecznie wyważonych, by przypadkiem nie okazać kapitanowi swego starannie skrywanego zdumienia. – Cóż, bez wątpienia jest to unikat w swej dziedzinie – wykrztusił w końcu niechętnie, zadzierając głowę i taksując wzrokiem górujący ponad nim obiekt – Wyznam… Czytaj dalej

Sprawy rodzinne – część 3

Mus wam znowu pięćdziesiąt srebrników wpłacić, inaczej z interesu nici! Gusłek pobladł lekko po twarzy słysząc słowa Hubały: dziesięć srebrników stanowiło dla wioskowego kapłana miniaturową fortunę, toteż przełknąwszy głośno ślinę młodzian upadł znienacka do kolan asesora, budząc konsternację zarówno jego samego jak i znajdujących się opodal skrybów i klientów. – Pomiłujcie, łaskawy… Czytaj dalej

Sprawy rodzinne – część 2

Wstrząs spowodowany niezwykłą panoramą stolicy rysował się na każdej bez mała twarzy i nawet Maskacz pozwolił sobie na krótkie otwarcie ust, iście na podobieństwo siedzącego tuż przed nim Łamignata. – No, chłopki, co żeście tak poroździawiali japy jakbyśta cycki młynarzówny zoczyli – zagadał Pchełek próbując ukryć jakoś swój nabożny podziw dla rozpościerającego się przed łódkami widoku… Czytaj dalej