Zakon Zmierzchu i Świtu

Złoto!!! Złoto!!!
Czuję je!
Drąży me serce!!
Woła o mą krew!!!

Złoto króla prastarego!!
Mnie wybrało za godnego!!

Fragment z Pieśni o Gorączce Złota (krasnoludzka sztuka teatralna)

Dawniej w kręgach uczonych dotkniętych gorączką złota uznawano za szaleńców, gdyż nie rozumiano natury ich daru. Leczono ich więc magicznie, otaczano opieką itp. Dopiero któryś z dociekliwych kapłanów, będący zarazem ówczesnym Wielkim Mineralogiem Dworu powiązał fakty i odkrył przełomową rzecz – raz na kilkadziesiąt tysięcy krasnoludów rodził się taki, który potrafił wyczuwać obecność złota, skarbów, artefaktów, czy innych drogocennych kruszców bez względu na ich odległość. Owe bogactwa przemawiały do niego. Wielki Mineralog szybko zrozumiał wagę swojego odkrycia, a jednocześnie się zatrwożył – co jeśli podobna zdolność występuje u innych ras? Co jeśli odkrycie jej trafi na osobę niepowołaną?

Skupiwszy wokół osoby obdarowanego najbardziej zaufanych sprzymierzeńców okrzyknął go Wybrańcem, a następnie utworzył sekretną organizację, o której istnieniu wiedzieć miało jedynie wąskie grono związane przysięgą. Przez kolejne stulecia nie wiedzieli o niej nawet książęta, a jedynie w dniu koronacji nowo zasiadającego na tronie władcę osobiście odwiedzał wysłannik zakonu wyjawiając mu tajemnicę i zarazem wiążąc przysięgą o jej dochowaniu. W znacznej części to dzięki utrzymaniu owej tajemnicy krasnoludy zdołały wyprzedzić znacznie inne rasy w pozyskiwaniu skarbów i wydobyciu drogocennych kruszców, bowiem cały ten czas badano naturę daru korzystając obficie z jego dobrodziejstw. Zakon prócz strzeżenia tajemnicy przez 4800 lat miał za zadanie wyłapywanie ze społeczeństwa osób dotkniętych gorączką złota (tak nazywano potocznie dar, nadając mu zarazem charakter śmiertelnie niebezpiecznej choroby rasowej, co pomagało zachować tajemnicę). Jeśli niemożliwe było ich zwerbowanie- a najczęściej dochodziło do porwań, kupna, zniewolenia (choć w niektórych przypadkach zakon wyjawiał też prawdę dając oczywiście jedyny możliwy wybór – współpracę) – wówczas zabójcy eliminowali obdarowanego bacznie obserwując jego rodzinę, by zachować kontrolę nad dziedziczeniem daru, albowiem natura jego występowania pozostawała i wciąż pozostaje nieznana. Wiadomo jedynie, że jak dotąd pojawiał się w określonych rodach.

Przez stulecia zakon rósł w siłę i coraz trudniejszym stało się utrzymać jego istnienie jak i cele w tajemnicy. Oczywistym było, że prędzej, czy później ktoś niepożądany przyjrzy mu się czujniejszym okiem. Dlatego zmieniono strukturę Zakonu zawczasu prezentując światu zafałszowane cele zakonu, jakimi uczyniono czuwanie nad przejrzystością linii rodów szlacheckich. Dzięki temu nikt nie dziwił się uważnemu badaniu drzew genealogicznych, spisywaniu ludności i rodzinnych koligacji, a i dla innych ras pozostaje to do dziś jedynie krasnoludzką manierą. Proceder ten bardzo dobrze wkomponował się w tradycję rasy, rozpamiętywanie czynów, czy opowieści o przodkach, do których przez wieki zakon zdecydowanie nakłaniał społeczność kolejnych pokoleń. Prawdopodobnym jest, że to właśnie Zakon świtu i Zmierzchu stał się najtwardszym z fundamentów tych jakże charakterystycznych dla krasnoludów tradycji.

Nad zakonem od ponad 5000 lat wciąż czuwa pierwszy wybraniec, którego talent odkrył ów Wielki Mineralog. Jego życie wciąż jest nienaturalnie przedłużane dzięki potężnej magii i eliksirom. Przynajmniej tak uważa większość wtajemniczonych… Mimo wielu grzechów, jakie ma na sumieniu (jak m. in wymordowanie innych obdarowanych, by nie zaszkodzili jego pozycji blisko 200 lat przed obecnymi czasami czy bezceremonialne eksperymentowanie przy tym z nekromancją), pierwszy obdarowany – Ulfhraim – nadal zarządza zakonem mnożąc bogactwo rasy. Tylko kilku najbliższych doradców zna jego tożsamość, albowiem Wybraniec zadbał, by kronika zakonu została odpowiednio fałszowana m.in zmieniając co kilkadziesiąt lat imię, czy preparując fałszywe zapiski o wyborze nowego zwierzchnika zakonu. W wąskim gronie doradców panuje jednak narastający niepokój, że Wybraniec zdaje się coraz bardziej popadać w paranoję, skłaniać ku szaleństwu, a jego motywy coraz bardziej niezrozumiałe i odległe, nawet dla wielbicieli kruszców.

Wspomniana wcześniej rzeź sprzed dwustu laty miała za sobą również inne, daleko idące skutki. W radzie nastąpił podówczas rozłam, gdy jeden z jej członków – Utgar zwany Śmiałym- najpierw złamał zmowę milczenia wciągając w sekret Wielkiego Mistrza Run, by następnie z jego udziałem sprofanować kości ofiar rzezi, co ostatecznie skutkowało stworzeniem kilku potężnych przedmiotów magicznych – tajemniczych Żelaznych Czaszek dających użytkownikowi tożsame zdolności, jakimi dysponują obdarowani.

Mimo, że zakon zdołał zlokalizować i przechwycić większość, nie tylko udało się Odszczepieńcowi zbiec z najpotężniejszą w mocy spośród nich, ale i wywołało to poważny wewnętrzny konflikt Dworu po nieudanej próbie zamachu na życie Wielkiego Mistrza Run. W czasach owych krasnoludzka rasa mocno podupadła i dopiero w ostatniej dekadzie dla wyższego dobra spór został zażegany. Od owego czasu jednak przedstawiciel Wielkiego Mistrza Run zasiada w Radzie Zakonu jako niezależny obserwator.

Infrastruktura zakonu, mająca pierwotnie kamuflować jego najważniejszą działalność z czasem rozrastała się, wskutek czego Wielki Mineralog stracił na znaczeniu na rzecz wobec innych, wyrastających na miarę równorzędnych funkcji zakonu. Konieczność utrzymania sekretu sprawiła jednocześnie, że wzrastająca liczba członków organizacji nie mogła zostać wtajemniczona w wiedzę o darze synów Ulfhraima, a jemu samemu odpowiadało rozdrobnienie wpływów tak, by nikt nie zagroził jego pozycji. Na równorzędne wyrosły gałęzie Historyków i Strażników Sumienia (skrytobójcy zakonu), czy Badaczy (alchemicy i iluzjoniści).

Persony

Ulfhraim – liczy sobie 5000 lat i jest tym samym, pierwszym obdarowanym odkrytym przez kapłana. Ponoć jako jedyny posiadł trzy talenty czucia, choć trudno to obecnie orzec, a nieśmiałe, złośliwe głosy twierdzą, że je utracił. Jego skóra jest czarna jak smoła i choć dotyka go szaleństwo, to umysł wciąż ma nadnaturalnie wręcz sprawny. Przez wiele stuleci jego siły witalne były faktycznie podtrzymywane za pomocą magicznych mikstur, lecz stopniowo popadający w paranoję związaną z utratą pozycji, obłędną wręcz zazdrość i żądzę władzy absolutnej skłonił się ku nekromancji. W jej wyniku w czasie zbliżonym do Zawistnej Rzezi- jak nazwał później to wydarzenie Utgar Śmiały – zdołał pokonać barierę śmierci przeistaczając się w czarnotrupa. Jednak owa przemiana miała za sobą nieoczekiwane dla Ulfhraima, zarazem bardzo daleko idące konsekwencje. Niespodziewanie utracił on swój dar, co w jeszcze większym stopniu pogłębiło toczące jego umysł szaleństwo. Stulecia manipulowania kolejnymi władcami pozwoliły mu jednak zyskać do owego feralnego wypadku wpływy na tyle potężne, by wciąż skutecznie knuć intrygi, wpływać na koleje całej krasnoludzkiej rasy, jak i eliminować każde zagrożenia. Od dwustu lat jednak coraz bardziej stroni od towarzystwa śmiertelników ukrywając swą prawdziwą naturę. Tymczasem lata władzy doprowadziły do wielkiej eksploatacji złóż i plądrowania starożytnych skarbców. Nie przewidziawszy możliwości utraty daru, a zarazem wszędzie dopatrujący się konkurentów i szpiegów Ulfhraim nie sporządzał dotychczas żadnych map, czy spisów skarbców. Ot handlował aktualnie potrzebną wiedzą w zamian za wpływy i przysługi. Dlatego też wiedza o bogactwach Orchii choć znaczna, powoli zaczyna zanikać, a sam Wybraniec w tajemnicy korzysta z mocy artefaktów nazywanych Żelaznymi Czaszkami.

Utgar Śmiały – zwany Odszczepiencem – były członek Zakonu Tradycji Świtu i Zmierzchu. Był jednym z najbliższych podkomendnych Ulfhraima stając na czele Straży Sumienia- gałęzi zajmującej się tropieniem i pozyskiwaniem obdarowanych (skupia ona alchemików, zabójców i iluzjonistów). Blisko 200 lat temu na skutek odkrycia Odszczepieńca – możliwości preparowania kości obdarowanych tak, by służyły one za magiczne artefakty mogące pełnić tożsame z darem funkcje – Pierwszy Wybraniec Ulfhraim niespodziewanie wydał rozkaz wymordowania wszystkich znanych przez zakon krasnoludów o owych zdolnościach manipulując zarazem faktami tak, że doprowadziło to do wielkiej wojny rasowej wśród krasnoludów, wskutek której kilka znamienitych, prastarych rodów praktycznie wycięto w pień). Utgar jako jedyny zbuntował się uchodząc wraz z jednym z artefaktów, co jednocześnie nie powstrzymało dalszej rzezi. Trzy pozostałe zakon utrzymał w swym posiadaniu. Od tego czasu los Utgara nie jest znany, lecz dotknięty obsesją na tym punkcie Ulfhraim dokłada wszelkich starań, by relikwię jak i spadkobierców tych, którzy podążyli za Odszczepieńcem odnaleźć i zniszczyć.

Rada Zakonu Zmierzchu i Świtu

Wielki Mineralog – będący jednocześnie przedstawicielem Wybrańca, który osobiście od lat nie pojawia się na zebraniach rady, jest najczęściej alchemikiem. Jego zadaniem jest czuwanie nad wiedzą o zasobności złóż, lokalizacji skarbów i ich eksploatacją.

Strażnik Tradycji – oficjalnie doradca w sprawach tradycji i zwyczajów, zazwyczaj przebywa blisko osoby króla krasnoludów i jego dworu. Odpowiada za kontrolę stosunków politycznych i wewnętrznych układów rasy, Kupczy posiadaną przez zakon wiedzą dla utrzymywania przezeń odpowiednich wpływów.

Mistrz Straży Sumienia – odpowiada za utrzymywanie sekretów zakonu. Oficjalnie ta struktura zajmuje się spisywaniem historii rasy, badaniem drzew genealogicznych itp. Daje to podstawy do oficjalnej obecności historyków (czyli szpiegów zakonu) – infiltracji dworów, jak i wszelkich miejsc, w których historycy zakonu uznają swoją obecność za niezbędną.

Wielki Mistrz Run – może brać udział w zebraniach rady, jednakże pozbawiony jest on prawa głosu.

Informacje dodatkowe

Gorączka Złota

Prosty krasnolud od wieków darzył szacunkiem ten rodzaj obłędu, szanując najczęściej nakaz, by niezwłocznie informować o takich przypadkach władze. Przez wieki powtarzano, że jest owa choroba niezwykle zaraźliwa i prowadzi do rychłej śmierci (co zresztą najczęściej niewiele mijało się z prawdą, gdyż chory nierzadko potrafił zgromadzić wokół siebie grupkę awanturników i przekonać ich do podążania za jego sprawdzającymi się wizjami). Jednakże w toku historii kolejne przesłanki, czy te zakazane/niechlubne rodzinne opowieści i nieoficjalne przypadki z czasem doprowadziły do niepisanej opinii- plotki o gorączce sprawiały, że w tajemniczych okolicznościach znikały całe wioski, jeśli nie sami chorzy wraz z całymi rodzinami, by słuch o nich na zawsze zaginął. Najczęściej przymykano na to oko wierząc w dobro ogółu. Ostatnimi czasy jednak miało miejsce kilka przypadków dość kontrowersyjnych, gdy cieszący się dobrą opinią wpływowy kupiec Ortin z Get-warr-garru odmówił wydania potomka zapewniając iż otoczy go troską i opieką został bezpardonowo wyciągnięty nocą z domu i zamordowany przez straż zakonną.

Zdolność nadnaturalna – wyczuwanie określonego – jednego rodzaju skarbu, bądź minerału (może on z punktu widzenia obdarowanego śpiewać, wołać go, szeptać o swym położeniu, pachnieć z odległości wielu mil, wywoływać gęsią skórkę, magnetycznie przyciągać). Pojawia się ona jedynie pośród krasnoludów. Może wystąpić w dowolnym momencie życia (gdy UM postaci osiągną poziom 50 każdego poranka wykonuje się rzut).

Artefakty

Żelazne Czaszki – są to wydrążone i pokryte żelazem czaszki obdarowanych, pomordowanych na osobisty rozkaz Ulfhraima w zawistnej rzezi. Podczas specjalnego rytuału należy umieścić wewnątrz niej próbkę poszukiwanego rodzaju minerału/skarbu, a następnie wystawić ją na źródło silnego światła. Wówczas oczodoły czaszki rozpalają się magicznym blaskiem, a ten który w nie spojrzy dostrzeże drogę doń, jak i lokalizację pożądanej rzeczy.

Bookmark the permalink.

11 Comments

  1. Bardzo ciekawy pomysł, bardzo złożony. Mnogość szczegółów sprawia, że muszę to przeczytać raz jeszcze, ale pierwsze wrażenie bardzo dobre!

  2. Pomysł i mi się podoba. Nośny i krasnoludzki. Takie pytanie, czy to w porządku, że artefakty mogą znaleźć dowolny rodzaj minerału/skarbu, a zdolność nadnaturalna dotyczy zawsze tylko jednego. Tak czaszka za życia należała do istoty mogącej wyczuć tylko złoża uporządkowanych kryształów węgla, a do czaszki artefaktu złoto wsadzamy i odnajdujemy złoże. W takim przypadku to tylko zabijać obdarowanych zdolnością i przerabiać na artefakty do poszukiwań.
    Ta nieścisłość nie umniejsza świetnemu pomysłowi.

  3. Nanatar i właśnie stąd, że łatwiej zabijać i tworzyć artefakty zrodził się pomysł na czystkę wśród obdarowanych, a brak moralności (czyt charakter zły) prastarego Ulfhraima sprawił, że wprowadzono go w działanie, co z kolei spowodowało rozłam w zakonie. Odszczepieniec planował tworzyć artefakty po śmierci obdarowanych, Ulfhraim wolał wybić konkurencję dla pozycji i położyć łapę na artefaktach. Jako istota planująca długą egzystencję nie zakładał możliwości utraty daru, czy artefaktów będąc zbyt aroganckim. Wybicie zaś całego pokolenia obdarowanych było dla Odszczepieńca zbyt niemoralne, nadto jako zwykły śmiertelnik dostrzegał inne ryzyko, "czucie"- to zdolność dziedziczna i to w znikomym odsetku potomków. Istniało więc ryzyko, że nie narodzi się już nikt o takiej mocy i potęga krasnoludów podupadnie, ponieważ cele Ulfhraima zaczęły być bardziej osobiste i niejasne i trudno orzec, czy bardziej sprzyjające interesom rasy, czy własnym.

  4. Bardzo fajny tekst. Podoba mi się bardziej niż poprzedni. Może dlatego że jest dłuższy i wydaje się dokładniej opracowany. Brawo.

  5. Nie podoba mi się. Nie zgadza mi się to z moim wyobrażeniem rasy krasnoludzkiej. Ponadto materiał zawiera nieścisłości w kwestii odniesienia do samego systemu. Profesje czarodziejskie są niedostępne dla krasnoludów a tu mamy czarnoksiężnika (zakładam to w przypadku Ulthraima skoro zainteresował się rzekomo nekromancją a w konsekwencji został czarnotrupem) a także alchemika będący Wielkim Minerologiem.

  6. Wizję społeczeństwa krasnoludów każdy ma odrobinę inną, osobiście wolę chciwe, podstępne i aroganckie krasnoludy, niż ich rubaszno-honorową wersję. A Ulfhraim stanowi przypadek wyjątkowy.
    Jeśli chodzi o kanoniczność pełnienia funkcji, to zawsze przeszkadzały mi te ograniczenia. Z resztą w samym opisie są luki. W jednym miejscu napisano, że elfy mogą być czarnoksiężnikami, a w innym że nie. W opisie rasy krasnoludów napisano, że nieznane są przypadki awansu tej rasy na wyższy poziom zabójcy jak dziesiąty, tymczasem czytając opis rady Ostragaru znajdujemy osobnika krasnala zabójcę na poziomie czterdziestym. Potraktowałbym zatem owe ograniczenia pełnienia funkcji, lub awansu jako sugestię, a nie żelazną zasadę. Pozwoli to znacznie ubarwić świat i spowoduje, że spotykać zaczniemy nie tylko maga elfa, krasnoluda wojownika i hobbita złodzieja.
    A że krasnoludy mają zablokowanego alchemika to "skandal", bo to właśnie taka funkcja od rozpoznawania złóż i minerałów. Podobnie niezrozumiałe jest dla mnie ograniczenie funkcji barda dla hobbitów (do 10p.), przecież taki to rozśpiewany lud. Ale może nie pojmuję do końca zamysłu twórcy.
    Tak czy inaczej, pomysł Koszala jest do zaadoptowania i chyba nie uzurpuje sobie miejsca w kanonie. Ups, chyba że jest inaczej.

  7. Venar w kwestii zgodności ograniczeń profesyjnych to zajrzyj proszę jak się ma system do składu rady Ostrogaru i ich profesji (ooo… widzę, że i Nanatar się do tego odniósł). Kanoniczność ma tu dość poważne dziury, ale jak kto woli. W tej kwestii ograniczeń rasa- profesja zdania są nawet tutaj na forum, między nami- fanami- bardzo podzielone.

    Nanatar dobrze czujesz :D- podobnie jak poprzedni tekst, tak i ten nie służy wpychaniu się do kanonu. Cały czas moją intencją jest nadanie kolorytu i różnych odcieni oryginalności Orchii i myślę, że po tylu latach każdy z nas ma już i tak wypracowaną jedyną słuszną wizję swojsiejszego świata. Jednakże uważam, że warto w sposób nieinwazyjny dzielić się pomysłami z innymi, bo może ktoś z tego w jakiś sposób skorzysta, a luk jest wciąż tyle, że można pisać o wszystkim. Zwłaszcza krasnoludy, ale i inne rasy przypadły mi ostatnio pod pióro, bo chciałbym zwyczajnie (i takoż na swoim podwórku rpgowym czynię), by KCtowy krasnolud był czymś więcej niż Topór+ wojownik lub gwardzista+ kolczuga+ broda= krasnolud dwuręczny typowy, a wspomniany hobbit to oczywiście złodziej, gnom to iluzjonista, a elf łowca lub mag no i półolbrzym barbarzyńca.
    Pomysł ma rozbudzać wyobraźnię, coś tam ruszyć, a inspiracja nań zrodziła się z tekstu Ketha o Złotych Żonach. Jeśli z kolei ten wzbudzi w kimś pomysł do wykreowania czegoś kolejnego, to bardzo mnie to ucieszy.

  8. (znaczący uśmieszek) stuprocentowa zgodność z kanonem? A komu to potrzebne?

  9. Ja nie zabraniam nikomu posiadania własnej wizji świata KC, zwłaszcza że to co znamy jest mocno ograniczone a nawet niespójne. Ja tylko stwierdziłem, że akurat ta wizja mnie się nie podoba.
    Argument z krasnoludem jest nietrafiony, gdyż profesja zabójcy nie jest zabroniona dla krasnoluda a jedynie ograniczona do 10 POZ gdyż "wsród krasnoludów nieznane są przypadki awansu powyżej 10 POZ" – co nie znaczy że tak nie może być. Natomiast kasta czarodziejska jest dla krasnoludów wykluczona z powodu ich niskich parametrów INT oraz UM. Nie twierdzę, że przy odpowiednim umotywowaniu mogą się trafić takie profesje wśród krasnoludów ale musi to mieć silne umotywowanie, którego mi brakuje w opisie. A tu mamy co najmniej dwóch przedstawicieli tej kasty i to zapewne wysokopoziomowych jak mniemam.
    Wielkim Minerologiem zrobiłbym raczej Kowala Run z zawodem minerologa na poziomie mistrzowskim niż na siłę wciskał tu profesję alchemika.

    P.S. Umknął mi jeszcze jeden fragment opisu do powyższego co już całkiem burzy moje postrzeganie tego problemu "skupia ona alchemików, zabójców i iluzjonistów"

    Mam natomiast kilka pytań uzupełniających do powyższego. O jakie królestwo krasnoludzkie chodzi? Gdzie znajduje się siedziba Zakonu? Jak liczna jest to organizacja?

    I na koniec ostatnie. Kryształy Czasu to jednak heroic wzorowany na AD&D. Wszelcy odszczepieńcy za jakich uważam Zakon, w moim odczuciu powinni być eliminowani ze społeczeństwa krasnoludów chociażby poprzez wygnanie. A tu pod samym bokiem funkcjonuje Zakon, który jawi mi się jakąś gildią zabójców. Nie kupuję tego.

  10. Rozumiem, że nie przypadło Ci do gustu swobodne poruszanie się po dostępności profesji. Natomiast sam zakon oficjalnie ma tutaj inne cele, a inne są ukryte i o ukrytych wie niewiele osób, jesto to raczej organizacja o mocnych prorasowych niegdyś filarach wypaczona przez osobę Ulfhraima właśnie na skutek jego cech osobowości i nienaturalnego przedłużania życia. Nie rozumiem kto miałby wygnać zakon, który oficjalnie dba o tradycję i śledzenie linii rodowych, pamięć czynów i historię. Może nie nakreśliłem tego dość jasno, ale dla mnie to rzeczy gruntownie krasnoludzkie nawet przy szukaniu oryginalności. I nie rozumiem też sformułowania "funkcjonuje pod samy bokiem"- pod "bokiem" czego? Król i arystokracja czerpie z tego ogromne zyski w konkretnej i namacalnej postaci.
    Samego królestwa nigdzie nie umiejscawiałem, a pisać o siedzibie nie ma potrzeby- nie widzę w tym sensu, bo takie rzeczy każdy MG i tak robi pod swoje potrzeby. Podobnie jak liczebności i stopnia wtajemniczenia na poszczególnych szczeblach. To już zdecydowanie robota dla MG. Nadto moim zdaniem każda organizacja powinna być opisywana w sposób tajemniczy i pozostawiać miejsce na inwencję twórczą komuś, kto ma ochotę z tego skorzystać.

    Argument z krasnoludem zabójcą uważam za bardzo trafiony na co sam sobie odpowiedziałeś w poruszającym ten wątek zdaniu. Jak "nieznane" to nie może być opisane i wepchane na piedestał. Podobnie jak mamy półolbrzyma o poziomach 38 astrolog/11 półbóg (a przecież profesji półboga nie można łączyć z żadną inną, tylko Uruk- Hai znają jakiś tam wyjątek i nie zdradzają nikomu). No dajta spokój żeby trzymać się filarów czegoś, czego nie ma.

    Nie przemawia tym samym do mnie argument bazujący na wpisie, że kasta czarodziejska jest wykluczona dla krasnoludów z powodu "niskich parametrów INT i UM"… na Gotam-Gora i Oriaka! Toż przecież równie dobrze wykluczałoby spośród krasnoludów profesje kupieckie i zamiłowanie do handlu, bo i tam INT mieliby za niskie. O architektach i murarzach, budowniczych twierdz też należałoby zapomnieć ze względu na zbyt małą zręczność. A alchemik to i dla mnie najpowszechniejsza profesja kasty czarodziejskiej wśród krasnoludów. Te ograniczenia profesyjne były chyba wymyślane pod presją czasu i bez presji logiki.
    Co do świata AD&D to i on bardzo wyewoluował. Obecna edycja nie ma w zasadzie żadnych ograniczeń rasowo/profesyjnych. A nawet w czasach kiedy miała to bohaterami książek i legend były często wyłamujące się z kanonu jednostki jak dobry drow, czy szlachetny wampir.
    Trochę więc dziwi mnie dość surowy wpis, akurat bazujący na rozchwianym i niespójnym kanonie, bo że nie każdemu historia i konwencja, którą zaproponowałem przypadnie do gustu, to było dla mnie jasne. Zarazem dobrze, że jest to jakaś podstawa do polemiki.

  11. Nie próbuję się na siłę czepiać. Nawet mógłbym to kiedyś wykorzystać. Ale lubię mieć solidną bazę a dla MG niech zostanie tylko kosmetyka w zależności od potrzeb bieżącego scenariusza.
    No nic, żeby nie było iż tylko narzekam to powiem, że zawsze doceniam chęci stworzenia czegoś pomocnego do KC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *