Rawenna i Asmodeusz
Konary wiecznego dębu zwieszały się nisko nad głowami kochanków. Szał uniesień skryty w falach długich włosów bogini. Szepty i chichoty w koronie drzewa świadczyły o licznym towarzystwie. Sylfy mimo że zawstydzone nie mogły oderwać oczu od miłosnych igraszek boskiej pary. Trwali tak aż słońce wydłużyło cienie, skryło się za horyzontem i ustąpiło miejsce srebrnej Lunie. Wymienili ostatni pocałunek. On rozłożył… Czytaj dalej






